Ding 7 – 5 Ronnie

Jak nic Ding wygra, Ronnie nie ma szans. no walczy, ale to mało. Ding ma takie długie wbicia jak nikt. to się skończy, jeszcze ciut popatrze.
zasnąłem przy stanie po 10. obudziłem się o 2.30. no i spałem dalej do rana. mało się budziłem i tylko jeden sen pamiętam.
była jakaś gra. strzelałem w coś. czasem nie mogłem ruszać swoją postacią, ale nie ginąłem.tylko strzelałem. tylko to pamiętam. było przed obudzeniem.
rano od razu wstałem. była 5.30. dziś się udało wcześnie. no i oglądałem snookera, ale spać mi się chciało to mało widziałem. zamknięte oczy miałem i leżałem tylko. budzik o 7 zadzwonił i laptop mi spadł na podłogę. myślałem, że już po modemie, ale jakoś cudem działa. wtedy wstałem z łóżka i obejrzałem ostatni frame. no i Fu wygrał 13-11, nawet fajnie, teraz Selby. po tym śniadanie. tata zrobił i zjadłem. sex fajny. po tym czytałem. książka świetna. od 11 snooker. Ronnie przegrywał do przerwy 1-3. dalej patrzyłem. wszystkie książki dostałem. o 14.30 poszedłem do taty. obejrzałem encyklopedie a po tym snooker. Selby grał, ale nie patrzyłem bo wolałem siatke. o 16.30 wróciłem do siebie i dalej siatka. ale snooker głównie i Selby prowadził 5-0. Fu jakoś odrobił do 6-2. potem ciut drugi mecz i 1z10. było słabe dziś, ale jutro finał. tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem. no i oglądałem. w przerwie do łóżka i bloga napisałem. jeszcze ciut popatrze. pewnie zasne na tym. codziennie zasypiam. pale to śpie. obym spał, tylko nie chce wstawać o 5 jak dziś. jeden sen dziś pamiętałem, ale było więcej. chyba śniło mi się, że czytam pismo święte, ale nie wiem co a to ważne. może i coś dziś zapamiętam.
friends się ciut ściąga. allo i hitler nic.
jutro to snookera będę oglądał cały dzień. ciut siatki. ciut poczytam. tata ma mnie zawieźć po balkonik. będę mógł z nim lepiej chodzić. zobacze jak to będzie. dni mijają szybko. obym spał i wstał o 7.

Marco 10 – 10 Neil

Dalej remis i nie wiem jak się skończy. długo grają, jedna partia pół godziny. nie obejrze do końca. jutro rano skończe. mecz jest fajny, chce by Fu wygrał, ale chyba się nie uda.
tata o 8 zrobił śniadanie to zjadłem. sex obejrzałem i był pan z przedwczesnym wytyskiem. po tym snookera patrzyłem. no i remis po 8. chce by Fu wygrał, ale jak nic będzie decider. po tym ciut czytałem. no obejrzałem idola, ale mało patrzyłem, tylko słuchałem. samoloty czytałem i dodałem klasy na nk. jeszcze jedna z modlina kiedyś. po idolu dalej ciut czytałem. no i od 14 snooker. ciut czytałem i książka świetna. Selby i Hawkins wygrali w godzine to o 15 poszedłem do taty. ciut siedziałem i rozmawiałem. o 16.30 wróciłem do siebie, teleexpress i jaka to melodia obejrzałem. sranie o 17 mnie złapało i jakoś zrobiłem. dalej tv oglądałem. na panoramie się ogoliłem, nie było łatwo, jakoś się udało. po tym 1z10. odcinek był swietny i dużo pkt. tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem i obejrzałem film o jarocinie 82. fajne było, ale nie wiem jaka piosenka tam była. nie było słów i nie wiem, ale to bardzo znane i nie wiem. po tym już snooker. wiem jaka piosenka, to turbo było. cudem to sobie przypomniałem. no i snookera patrzyłem, było fajne. tak o 21.30 do łóżka i w nim patrzyłem. w przerwie bloga napisałem. jeszcze ciut popatrze, ale rano koniec obejrze. dzień się kończy, obym spał. może zasne oglądając. no nie wiem. tylko bym rano nie budził się co pół godziny bo ledwo wstaje. a chce wstać o 7, oby się udało.
ciut się ściąga. jeden odcinek friends mam, może zaraz drugi. może i allo odcinek się uda. hitler nic.
jutro cały dzień będę snookera patrzył. może ciut książki się uda. tata jedzie do lekarza i nie wiem jak będzie. jakoś mi dzień minie. poszedł bym do sklepu, ale tata mi wszystko kupił. może to tyle, obym tylko spał i rano wstał.

Zaksa 1 – 1 Skra

Był remis i zasnąłem. pale to tak mam. mecz był dobry. skra pierwszego seta wygrała. może uda się obejrzeć powtórke. zaksa ma mistrza czytałe w necie. ciut snookera też. Neil i Fu na remis po 6. może obejrze jeszcze dziś w necie.
Zasnąłem na snookerze wczoraj, pale to tak mam. no i spałem, ciut się budziłem, rano dużo. snów miałem mase i mało pamiętam.
byłem pilotem i latałem sobie. byłem chyba von Richthofenem. lece sobie i nabojów nie mam. chciałem kogoś zestrzelić i on miał nazwisko, ale nie pamiętam. nie mogłem strzelać to wylądowałem w mieście jakimś i mówię, że samolot nie działa. nie ma gazu chyba i amunicji. sen się jakoś skończył. to dwu płaty były czyli I wojna. byłem też w domu u mamy, robiłem śniadanie, ale nie pamiętam. jakieś kanapki i sis też była. nic nie pamiętam.
jeszcze wiele innych snów miałem, ale nie pamiętam. rano po 4 budziłem się mase i zasypiałem to snów było mase. rano po 6 długo leżałem i pozapominałem sny, nie wstawałem. o 7 to już wstałem i ciut snookera popatrzyłem. o 8 zjadłem śniadanie. po tym sonda, odcinek fajny. no i dalej snookera oglądałem. Ding wygrał jakoś 13-12, no i decider był. to było fajne. po tym jak grał Selby patrzyłem bo na tym zasnąłem. no i prowadził 6-2. po tym poszedłem do taty. u taty od 11.30 muzy słuchałem. przed 14 obiad i nie łatwo było zjeść. ledwo widelec trzymam i nim kroje. potem familiada i sonda. sonda świetna i wróciłem do siebie. oglądałem powtórke snookera. sprawdzałem wyniki rajdu elmot cały czas od wczoraj. Nivette wygrał po problemach. ciut widziałem wywiadów. a McLeod przegrywał, Trump w tym meczu by wygrał. neta nie miałem od 17. oglądałem snookera i Selby wysoko prowadził to wolałem siatke. no i jastrzębie ma brąz, tak chciałem, mecz świetny. po tym snooker dalej. tata zrobił kolacje to zjadłen=m. ciut snookera, ale głównie siatka. no i zasnąłem przed 22. nawet telewizora nie ustawiłem by się wyłączył. obudziłem się o 1.30. no i spałem dalej do rana. mase się budziłem od 5. zasypiałem i jeszcze spałem. dużo było tego. sny miałem, ale tylko jeden pamiętam.
grałem w kosza z Arkiem chyba. na boisku szkoły krasiniaka. był chłopiec co miała dwa metry i graliśmy. ja ledwo biegałem i on pyta dlaczego to mówie, że mam sm. tyle wiem tylko. ja się nastawiałem na asysty i zbiórki.
rano ledwo o 7.40 wstałem. jakoś wstałem to bloga napisałem i zaraz śniadanie.
ściąga się mało. ciut allo.
dziś będę czytał o samolotach ile się da. snookera też i jakoś dzień mi minie.

Higgins 13 – 9 Allen

No i Higgins gra dalej, dobrze grał. Allen bey szans a setki wbijał, ale za mało. mecz był dobry.
oglądałem snookera rano. no i Bingham przegrał 10-13. mistrz świata nie gra. zjadłem mleko na śniadanie. no i po tym sonda. po tym mecz Dinga i Wenbo. Wenbo przegrywal 2-6 i skończyło się 7-9, ciut odrobił. po tym na żywo patrzyłem. to i tak mało bo spać mi się chciało. byłem na dworzu pampersa wyrzucić i strasznie zimno przez wiatr. na żywo grał Ronnie. no i wygrał łatwo to po 12 poszedłem do taty, ale dla niego południe to noc i spał. jakoś mi otworzył. patrzyłem jak Higgins grał i prowadził. po tym familiada, po tym sonda, ale już to widziałem. no i po 15 wróciłem do siebie. snookera patrzyłem. no i Wenbo prowadził, ale nie mogłem oglądać bo piłka ważniejsza. legia grała to połowe obejrzałem. nie obejrzałem bo w necie nie działało to 40-latka. serial ok. tak czytałem tylko jak mecz i remis był po 1. po tym zrobiłem kolacje. tata nie przyszedł bo jest noc i jak nic śpi. jakoś przyszedł a kolacje miałem, tylko mi ogórka pokroił bo ja nie moge. jakoś zjadłem na filmie, było ok o tym, że Hitler był lekomanem i o jego chorobach. po tym łazienka. sprawdziłem mecz i legia wygrała 2-1. nie tak źle, ale jagiellonia też. po tym patrzyłem snookera. w przerwie się ogoliłem i jakoś się udało choć już wcale nie ostre. po tym do łóżka, mecz się skończył to bloga napisałem. teraz Selby gra i ciut popatrze. tylko bym spał. nie chce zasnąć jak wczoraj bo ledwo rano wstałem, ale chce spać. tylko żebym się tyle nie budził ile dziś. sny dziś były fajne, ale mało pamiętałem. beverly we śnie oceniłem na 86 rok a to serial z 90. sami chłopcy we śnie a tam były śliczne dziewczynki i we śnie ich nie było. obym dziś ładnie spał.
ciut się ściąga. filmy dali dwa a dodałem jeden. allo ciut, hitler i friends nic.
jutro rano sonda, potem snooker. na koniec ciut siatki. jakoś mi dzień minie, obym tylko spał i o 7 wstał. to tyle.

Bingham 10 – 12 Wilson

Zasnąłem na tym przy takim stanie. Bingham mógł mieć remis po 10, ale nie. zaraz obejrze i pewnie przegrał.
Nie zasnąłem szybko wczoraj a wziąłem positivum. gdzieś trzecia część sensacji to spałem. budziłem się mase bo snów miałem mase, ale mało pamiętam.
w ostatnim śnie był Maciek. jestem z nim w jakimś pokoju i oglądamy tv. leci muza i mówie Maćkowi, że w tv piosenki z książek lecą i ja też pisze piosenki. jeszcze rano był sen gdzie szedłem w jakiejś grupie po coś, ale nie wiem po co. tam też dzieliłem źdźbła trway na mniejsze. tyle tylko pamiętam.
obudziłem się o 6, ale nie wstawałem. o 7 włączyłem tv i snooker był. ciut patrzyłem. no i Ronnie prowadził 5-1. tata przyszedł o 8 i zrobił śniadanie to zjadłem. sex był fajny. to jest genialny serial, dobrze, że to 10 lat temu kupiłem. no i popatrzyłem ciut snookera, Ronnie prowadził 6-2. po tym skończyłem książkę. takie średnie było i czekałem na snookera. nie było szybko bo wolą piłkę to muzy słuchałem. jak się zaczęło to widziałem jak Bingham przegrywał 7-9 a było blisko remisu. chciałem sex ściągnąć z neta, ale nie ma. po tym poszedłem do taty na chwile. u taty zjadłem obiad. no i dalej snooker. widziałem jak Wenbo przegrywał 2-6. potem na żywo Ronnie grał i oglądałem. sranie mnie złapało i jakoś zrobiłem, ale jakie duże, cały sedes zajęty,ledwo wodę spuściłem. no i Murphy przegrywał 3-9, odrobił do 6-10, ale mogło być lepiej. no i 1z10 obejrzałem i było fajne. tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem. oglądałem snookera dalej. zapaliłem papierosa. w przerwie wanna i głowę umyłem. po tym jakoś zasnąłem szybko. no i spałem. obudziłem się koło 2. zaraz spałem dalej. no i do rana spałem i mase się budziłem. masa snów i tylko dwa pamiętam.
była jakaś dziewczyna chyba i ona chciała jechać jakiś wyścig. to ja pojechałem najpierw by sprawdzić samochód. nic nie pamiętam.
w drugim śnie byłem w jakiejś restauracji. no i pojawili się aktorzy z serialu beverly hills. rozmawiałem z nimi. mówiłem, że może ściągne ten serial z netu. w tej restauracji pojawiła się grupa i przeszkadzałem im to chcieli się bić, ale nic z tego nie było. zmieniłem restauracje i oni tam też byli. do bójki nie doszło, ale nie wiem jak. coś się jeszcze działo, ale nie pamiętam.
rano leżałem wieki i ledwo o 7.25 wstałem. no to bloga napisałem i zaraz śniadanie.
nic się nie ściąga. allo kilka ega. hitler nic. dodałem friends bo seksu nie ma. nie ma źródeł. może za sto lat będę miał. chce po polsku. a to jest na cda.
dziś snookera popatrze i dzień mi minie.

American Ninja, 1985

Przypomniał mi się ten film, który widziałem 30 lat temu, cudem było na cda. no i jak miałem 8 lat to było fajne a dziś takie sobie. dziecku się podoba a to nuda. biją się a tego nie lubie. ocene ma tylko 6,1 i oceniło 6 tys. dla mnie nuda, obejrzałem bo nie było snookera, wolą piłke.
na snookerze zasnąłem i spałem całą noc. ciut się budziłem, ale spałem. sny miałem, ale nie pamiętam. ostatni ciut.
było boso we śnie i Cejrowski. byłem w Stanach. chciałem bizony zobaczyć. Cejrowskiego spotkałem i coś z nim gadałem. chciałem zapalić chyba fajke. Cejrowski mi coś znalazł do palenia i to nie był tytoń chyba. paliłem sobie przy kimś i jacyś panowie dali mi coś jeść. nie wiem co to było.
tyle pamiętam z tego snu. były jeszcze chyba dwa, ale nic nie wiem. rano wieki leżałem, nie wiem czy budzik zadzwonił bo ledwo przed 8 wstałem. tata przyszedł i zrobił śniadanie. ja zjadłem i obejrzałem sex. po tym jak to Trump przegrał już w pierwszym meczu. kandydat na mistrza już nie gra. największa niespodzianka na razie. po tym czytałem. ciut czytałem, ale chciałem fotki mych dziewczyn. na fb nie ma to otworzyłem nk. widziałem Doti, ale ją mam. Marty nigdzie nie ma. dwa nazwiska sprawdziłem i nic. Emilka jest, ale mam jej mase fotek. Basie Durde znalazłem i w stolicy mieszka. fotki nie chciałem bo taka sobie. Izy nie ma nigdzie. no i Marta z klasy ba, nie ma jej a kiedyś tu była bo pisałem do niej w 08 roku chyba. na to straciłem trochę czasu. dalej po tym czytałem. no i skończyłem przed 14, takie średnie. jutro tylko 30 stron. po tym ciut snookera popatrzyłem. frame trwał godzine i po nim poszedłem do taty. zjadłem kopytka i snookera patrzyłem. taj przegrywał 1-8, ale ciut grał dalej. po godzinie u taty wróciłem do siebie i dalej oglądałem. no i Neil wygrał 10-4. po tym grał Bingham i przegrywał 0-5, ale jakoś do stanu 3-5 doprowadził, jeszcze ma szanse. po tym jaka to melodia i po tym się ogoliłem. jakoś się udało, ale łatwo nie było. coraz mniej ostre, ale daje rade. no i po tym czekałem na 1z10. odcinek fajny. po tym robiłem kolacje, ale tata przyszedł i skończył. po tym film. no i zjadłem sobie, fajki paliłem może 10 min. to lepsze o niebo od papierosa. dużo nie paliłem, tylko tak do snu. po filmie tylko łazienka i do łóżka. no i bloga napisałem. pewnie sensacje obejrze jeszcze i spać. obym spał, ale chce o 7 wstać nie tak jak dziś.
wczoraj zasnąłem i komp chodził całą noc to allo mam 3 odcinki. teraz tylko 5 mega. hitler nic. film dali, ale za słaby. nic nie ściągam.
jutro będę snookera patrzył cały dzień. mam pojechać po balkonik, przyda się bym chodził jakoś. jakoś mi dzień minie, snooker cały dzień. na śniadanie sex a potem snooker z neta. mecz jaki właśnie trwa a nie mogę obejrzeć. to tyle. obym tylko spał i rano wstał.

Day 4 – 10 Xiao

Day to nic nie pograł sobie choć dwie setki wbił. chińczyk genialny i wygrał.położyłem się o 23 i nie spałem szybko. chyba 3 części sensacji minęły i spałem. obudziłem się o 2 i spałem dalej. po 4 się budziłem i zasypiałem. w sumie to dużo snów miałem, ale mało pamiętam.
było w opinogórze. wojsko było i coś pilnowało. w trzecim śnie strzelałem do tarczy z wiatrówki. słabo śrut leciał i nie trafiłem. w drugim śnie pilnowałem wsi. koło jakiegoś kiosku chyba, dalej dwóch w transporterze. w pierwszym chodziło o film helikopter na dvd. ktoś to dostał, może ja. tyle pamiętam.
obudziłem się o 5.20 i zaraz wstałem. już widno to mogłem, ale spać mi się chciało to o 5.40 położyłem się jeszcze. już nie spałem i ledwo o 7.40 wstałem. tata przyszedł i zrobił śniadanie to zjadłem. sex był fajny. Big praca w Paryżu i wyjechał, Carrie nie mogła się z tym pogodzić i nie są już razem. po tym umyłem zęby i wszystko mi poleciało na podłogę. po tym przeczytałem gazete o ju-52, nawet dobre. w necie znalazłem to czytam. po tym ciut snookera. oglądałem i sranie mnie złapało. wody nie udało mi się spuścić bo za dużo robie. potem o mało nie wpadłem do wanny. jakoś się udało, dalej oglądałem. ale nic nie patrzyłem. o 5 wstałem to nic nie spałem. oglądałem z zamkniętymi oczyma. spojrzałem to Trump przegrywał 6-8. ciut widziałem to było 7-8. koniec był bo kolarstwo to poszedłem do taty. zupe zjadłem i encyklopedie widziałem. po tym jeszcze film o Paulusie. po tym wróciłem do siebie. snookera patrzyłem. nie pokazali wszystkiego bo kolarstwo ważniejsze. ciut meczu Cartera widziałem, przegrywał wyoko, ale odrobił do 7-8. widziałem też jak Neil prowadził 4-0. od 18 już tylko siatka. na to czekałem cały dzień. zaksa łatwo wygrała 3-0 i nie będzie w niedziele co patrzeć, mają mistrza i w tym roku. snookera ciut widziałem i Carter przegrał 7-10 więc to dla niego koniec. Robertson prowadził 8-1 a Trump przegrywał 9-7. no i od 20 oglądałem na żywo. no i chińczyk wygrał. w przerwie łazienka i głowe umyłem. po tym łóżko, mecz się skończył to bloga napisałem. jeszcze ciut popatrzę, może Trumpa pokażą. no i po tym spać. obym spał nie jak dziś. nie do 5, tak do 7. wtedy chce wstać, oby się udało. wezme positivum to będzie lepiej spać.
ściągnął się film. allo 3 mb. hitler nic.
jutro nie ma snookera bo piłka. poczytam bułhakowa. jakoś mi dzień minie. to może tyle. o książce myśle dużo. musze pisać bo zapomne.

Liang 7 – 6 Stuart

Mecz jest dobry, fajnie grają, tylko straszne długo. 4 frame aż dwie godziny. nie obejrze tego do końca. jutro rano może się uda.
śniadanie zrobiłem. dżem do wyrzucenia. sex fajny. Carrie zostawia swoje rzeczy u Biga, jak to mi się podoba. tak mocno tego chce. Miranda nie produkuje jajeczek i nie może mieć dzieci. tylko jeden jajnik pracuje. słowo overy nie wiem co znaczy. no i nie wiem co znaczy numer dwa. Carrie powiedziała, że to zostawiła u Biga i nie wiem co to. fajne było. po tym już snookera patrzyłem. no i Fu przegrywając 1-7 wygrał 10-9. pierwszy decider w tych mistrzostwach i pierwszy jaki Fu wygrał. mecz świetny, po tym patrzyłem jak Ding grał. wyrywał 6-2. no i na żywo oglądałem. Higgins łatwo wygrał, jeszcze Wenbo grał i słabo. nie udało mi się kupić Herodota, to nie do kupienia jest, może biblioteka, będę szukał. tak o 15 poszedłem do taty. u niego zjadłem obiad, mama zrobiła. ciut snookera patrzyłem. tata mi obcinał włosy, nic nie było. mówił, że nie może patrzeć. posiedziałem dwie godziny i wróciłem do siebie. obejrzałem teleexpress i dalej snookera.Ding wygrał 10-5. po tym siatke patrzyłem. mecz fajny, liczyłem na jastrzębie. w drugim secie tata przyszedł i zrobił kolację to zjadłem. jastrzębie prowadziło 2-1, ale snookera oglądałem. jakoś w przerwie się ogoliłem, ale coraz mniej ostre, troche boli. jeszcze 6 tygodni tak musze, będzie ciężko. ogoliłem się to do łóżka i bloga napisałem. już była prawie 23. ciut jeszcze patrzyłem i spać. jakoś może zasne. pale to zasne. tylko chce o 7 wstać.
dziś tylko 144 mb się ściągnęło. film mało. allo kilka mega, hitler nic.
jutro snookera będę oglądał. wieczorem siatka. dzień mi minie jakoś. dziś była ładna pogoda, ale zimno. jutro pewnie też. znalazłem samoloty i wozy na chomiku. kiedyś to przeczytam. to może wszystko.

Marco 6 – 8 Luca

Fu mase odrobił i miał szanse wygrać, ale zasnąłem o 22.30 gdzieś i nie wiem. w necie zaraz obejrze. mecz był dobry. Fu ze stanu 2-7 odrobił do 6-8. zapaliłem papierosa i zasypiam szybko, nawet dobrze. tv sam się wyłącza.
Zasnąłem na snookerze, do końca było może 10 minut tylko. tv sam się wyłączył i spałem pewnie do 2. potem na nowo jakoś zasnąłem i spałem do rana. trochę snów miałem i ciut pamiętam.
druga wojna światowa w rosji. patrzyłem na to. mówiłem sobie, że Hitler źle robi. o Stalinie też coś, że morderca chyba. po tym byłem w lesie, ukrywałem się na drzewach. w koronach, było wysoko. dziupli szukałem by się skryć. ludzie Stalina chcieli mnie zabić. w trzecim śnie byłem w szpitalu i sprzątałem tam. śmieci zbierałem i podłobę froterowałem. tyle wiem. jeszcze coś było, ale nie wiem.
rano obudziłem się o 6 i nie mogłem wstać. tylko sobie leżałem. w końcu o 7.10 wstałem. napisałem co mi się śniło i snookera patrzyłem. no i Fu przegrywał 7-2. ostatni frame wbił setke. po tym zjadłem śniadanie, mleko bardzo dobre. po tym sonda była świetna. po tym ciut snookera dalej, jak to Allen grał. no i do dziadka pojechałem o 10.30. na cmentarz też, ledwo szedłem, tata mnie prowadził. u dziadka fajnie, opowiada co pamięta z 39 roku i z lat 50. przesiedziałem to i zjadłem obiad jakoś. ogórki zjadłem dwa takie dobre były. o 15.30 wracaliśmy do siebie. przed 17 byłem u siebie. legia grała i 10 min. to widziałem, ale sranie miałem. w meczu tylko remis. po tym snookera oglądałem. mała przerwa i głowe ogoliłem. łatwo nie było, ledwo się udało. nie do końca dobrze. łuszczycy mase z głowy leciało a lekarz mówi, że nie mam. tata wściekły na mnie, że sam. do fryzjera a nie sam. a dziś święto i nikt nie pracuje. jakoś kolację zrobił to jadłem. no i Allen prowadził 5-4. po tym patrzyłem jak Ding grał. no i prowadził 3-0. po tym już na żywo patrzyłem. Fu grał sobie to patrzyłem. w przerwie do wanny. głowę umyłem jakoś. ręcznik mi do wanny wpadł i cały mokry, do rana wyschnie. po tym do łóżka. oglądałem dalej. no i troche patrzyłem, ale zasnąłem i spałem. obudziłem się o 1.27 i na dobre położyłem się spać. szybko spałem, no i do 5. chciałem wstać, ale zasnąłem jeszcze, obudziłem się o 6 i nie chciało mi się wstać. wstałem o 7. sny miałem i ciut pamiętam.
w szkole pani powiedziała by napisać jakąś historie. to ja napisałem, we śnie to się działo. to na jakiejś planecie, którą my odkrywaliśmy. coś tam było robione. było życie i walka z tym. to było w wodzie chyba. to życie zabiło wszystkich ludzi i po śnie. a o 5 we śnie była szkoła i pani sprawdzała opowiadania. ja siedziałem obok Janusza chyba i jeszcze kogoś i pytałem o ich opowiadania. tyle pamiętam.
jakoś wstałem, zaraz pampersa wyrzuce bo mam nowego. no i snookera będę oglądał cały dzień. ciut siatki też. dzień mi minie.

Marco 1 – 5 Luca

Fu nic nie gra prawie, no gra, ale nic nie wygrywa. mecz nawet fajny, ja to lubie.
oglądałem snookera i Maguire prowadził 7-2. zasnąłem na tym i byłem na to gotowy bo tv sam się wyłączył. spałem gdzieś do 2 chyba. obudziłem się na chwile i spałem dalej do rana. rano się budziłem i myślałem, że to koniec, ale jeszcze zasypiałem. ciemno było i nie wiem, ktora była godzina. do rana jakoś spałem. sny miałem chyba dwa i ciut pamiętam.
byłem w jakimś pomieszczeniu, to firma jakaś. było trochę osób. tam chodziło o zarabianie na giełdzie. to na podłodze się robiło i wybierało w co inwestować. nie zawsze się dało. znajdowałem firmy, które mocno spadały i chciałem na to postawić, ale nie można było. nie pamiętam nazw tych firm. w drugim śnie byłem na wykładzie o zarabianiu na giełdzie. dużo osób było mi znanych. ja usiadłem obok dziewczyn czterech, nie wiem kim były. no i tyle pamiętam.
rano jakoś o 7.15 wstałem. przed 8 tata przyszedł i nalał mi mleko. zjadłem sobie w dwie minuty. było pyszne. po tym sonde obejrzałem. no i po tym jak to Maguire wygrał 10-2. ciut książki poorawiłem i dla Tatiany nie znalazłem miejsca, ale napisałem o niej. po tym pojechałem do mamy. tam obejrzałem mszę za Chrystusa. dziś zmartwychwstał, mówiłem mamie i Angeli o tym, że Chrystus zmarł 14 nisan i w tym roku to wtorek był. po tym słuchałem muzy cały dzień. tylko przerwa na familiade. muza fajna, leci Kozidrak i mówię mamie, że nalepszy głos w kraju a ona, że Maryla. mówię, że Beata lepszą ma skale niż Maryla, mama to nie wie. słuchałem muzy i chodziłem do łazienki. o 17 tata przyjechał i zabrał mnie do domu. dalej muzy słuchałem i ciut snookera patrzyłem. Wilson wygrał 10-6. fajne było, pod koniec tata przyszedł i zrobił kolację to zjadłem na filmie o arabii. nie takie złe. po tym się ogoliłem, dałem radę. po tym oglądałem snookera. no i zapaliłem jakoś, nie było łatwo. nie chce się zaciągać bo w fajce nie. żar mi o mało koca nie spalił bo z rąk mi wszystko leci. no oglądałem. w przerwie do łóżka i dalej patrzyłem. do 23 popatrzę i spać. koniec tego rano. obym tylko spał. paliłem to może się uda, ale wezme positivum jeszcze. jakoś zasne, tylko chce o 7 wstać.
dziś nic się nie ściąga. hitler nic. allo 9 mb tylko.
jutro rano sonda, potem może snooker ciut. potem jade do dziadka. jak wróce to może ciut meczu bo legia gra. snookera ciut i dzień mi minie. obym tylko dziś spał.