Mark 10 – 2 Fergal

To powinno się skończyć o wiele szyciej. O’Brien walczył, ale nic nie mógł. Selby świetnie i ja bym chciał by wygrał. w końcu mistrzostwa się zaczęły i mam co patrzeć. dwa tygodnie mam.
obejrzałem jak to King przegrał i o 23 położyłem się spać. spałem gdzieś -po 6 minutach. spało się dobrze, ciut się budziłem. sny miałem i jeden ostatni pamiętam a było więcej.
mieszkałem u mamy. sis też była. rano chyba było i chciałem zrobić śniadanie to poszedłem do biedronki. w sekunde byłem w sklepie. tam masła szukałem i mleka. jakoś się udało, tylko ta biedronka tam jest inna niż była we śnie. sałate też kupiłem i do kasy. tam mnie jakoś pani policzyła. cole miałem w buzi. trochę to trwało i jakiś pan się wepchał ze swoją kartą. kasjerka skasowała mu i ja zapłaciłem. wyszedłem z biedronki. nawet parking tam jest inny niż we śnie. myślałem o Farnie i o tym, że słuchałem Rage. sen się skończył.
obudziłem się i od razu wstałem. była 5.50 a myślałem, że o 5 już się obudziłem i nie spałem, było ciemno i sny miałem, ale zapomniałem. to o tej 6 obejrzałem idola. przed 7 wstałem z łóżka. od razu sranie mnie złapało. mase wychodzi, wode spuszczałem dwa razy i nic. jakoś idola obejrzałem a nie było łatwo bo ciągle te same reklamy. jakoś się udało. wszyscy dobrze śpiewają, ale chłopiec odpadł. po tym zrobiłem śniadanie, nie było łatwo. dżem mi leciał na deske cały czas. jakoś zrobiłem. obejrzałem jak to działa na śniadanie, po tym ciut siatki i do taty. od 10.30 u niego. tam od 11 snooketr. Selby grał i po 1-0 miałem zamknięte oczy. doszedłem do siebie przy 3-0. dalej patrzyłem do 6-0. familiadę obejrzałem i ciut siatki. robiłem też tacie laptopa i nie mogłem zrobić. tata położył się spać o 15 bo jest noc to wróciłem do siebie. miałem laptopa taty i nie mogłem zrobić. tak nad tym siedziałem. cudem zrobiłem, miałem ogromne problemy z partycjami, ale jest. widziałem jak Ronnie grał i prowadził. tata przyszedł i zrobił kolacje. laptopa wziął i ja zjadłem sobie. miał byc film o rzeszy i był, ale nie to co chciałem. tata zaraz przyszedł by mu zrobić internet. siedziałem nad tym i łatwo nie było. jakoś zrobiłem, wirusa anty też mu zrobiłem. no i obejrzałem jak to Selby wygrał. zapaliłem nawet papierosa. nie było łatwo, wypadał mi ciągle z fiki. tak wypadł pod koniec, że o mało koszulki i koca nie spaliłem. zła fifka była. Selby skończył to do łóżka i bloga napisałem. teraz popatrze jak to Mauire wygra i spać. jakoś zasnę bo paliłem, ale wezme jeszcze positivum. jakoś będę spał.
filmy mi się ściągnęły. allo ciut a hitler nic.
jutro rano obejrze sonde. potem do mamy. wrócę to snookera popatrzę. jakoś dzień minie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.