Selby 4 – 8 Higgins

Przy takiej grze nie ma szans na obrone tytulu. nie wiem czy się uda, może jutro będzie lepiej, no nie wiem.
wczoraj obejrzałem snookera do końca i spać. paliłem i ledwo zasnąłem. chyba na 4 części sensacji. to długo było. jakoś zasnąłem i ciut spałem. budziłem się mase. o 2 i potem nad ranem mase. sny 3 pamiętam dzięki tamu a mogło być więcej, tyle się budziłem.
byłem u siebie w mieszkaniu i skądś wąż się wziął. bałem się go. zamknąłem go w łazience, ale jakoś wyszedł. ja do taty zadzwoniłem powiedzieć. byłem w łóżku i ten wąż atakował albo to inny sen był. bolało mnie bardzo. coś mnie ściskało i ledwo oddychałem. tak bolało a nie budziłem sie. z tego tyle wiem, jakoś tak było. tata na końcu chyba przyszedł i zrobił porządek.
drugi sen w modlinie. były dziewczyny i z nimi rozmawiałem pod moim blokiem. Doti była na pewno. coś było o piosenkach. ja chyba mówiłem, że pisze piosenki. chyba powiedziałem jedną i nie mówiłem, że to dla Doti. tyle tylko wiem.
trzeci sen najlepszy. była śmierć Chrystusa. ja byłem chyba jednym z jego uczniów. to było znowu w modlinie. w moim bloku znowu i znowu pierwsza klatka. ja mówiłem wszystkim o tym, że Chrystus zmarł dla nas. jakiś grób był i modliliśmy się tam. na pewno poszliśmy na miejsce ukrzyżowania na górce. nie pamiętam za bardzo. część poszła jakoś inaczej i miała do nas dołączyć. no i szliśmy tę drogę krzyżową. tyle pamiętam tylko, sen był długi bardzo.
rano leżałem wieki. nie mogłem wstać. ledwo o 7.57 wstałem i tata przyszedł nalać mi mleko to zjadłem. po tym pół godziny zapisywałem sny. pewnie Cejrowskiego popatrze sobie. oglądałem siatke, jak się skończyło to poszedłem do sklepu. jakoś szedłem jak pijany. tate spotkałem i pretensja, że ide bo nie umiem sam. jakoś mnie zaprowadził. mało kupiłem. no i wróciłem do siebie. tata mnie prowadził. dla niego zima w maju, czapka bo minus 10 a jest plus 10. no zima. wróciłem to już boso patrzyłem. mama zadzwoniła i chciała by przyjechać to tata mnie zawiózł. on oczywiście czapka bo -20 jest. u mamy muza a on nie może słuchać bo źle mu. poszedł do kuchni i ja słuchałem. obiad był o 13. rosół pyszny, po tym przed 14 drugie. też dobre. sałate całą i ciut orórki. no dobre, po tym familiada. po tym muza. przed 16 powiedziałem, że siatka się zaczyna i chce obejrzeć. to po 16 byłem w domu. mama na koniec powiedziała tylko, że w środe też. u siebie oglądałem siatke, był snooker, ale wole siatke. włosi wygrali 3-1. mecz był fajny. a Selby przegrywał 2-6. sprawdziłem też wynik rajdu i Evans prowadził 3 dni i na ostatnim odcinku przegrał cały rajd o 0,7 sekundy. legia grała, ale nie moge oglądać bo w necie nie działa. po meczu ogoliłem się. nie było łatwo, ale jakoś dałem rade. po tym była znowu siatka, tylko finał. też oglądałem. dwa sety tylko bo rosjanie wysoko wygrywali i skończyli 3-0. nie ma na zenit nikogo. widziałem, że legia cudem remis i już tylko snooker. tak w przerwie wanna i po niej do łóżka. bloga napisałem. jeszcze ciut popatrze i spać. pewnie zasne. dwie tabletki wziąłem tylko po to bym nie budził się sto razy. chce o 7 wstać. oby nie było jak dziś.
friends się ciut ściąga. allo nic i szkoda.
jutro obym o 7 wstał. po śniadaniu do mamy bo tata jedzie do chotomowa. u mamy będę czytał. może snookera się uda. no jakoś dzień mi minie. może i tyle.

Higgins 17 – 8 Barry

Nie było co oglądać. tylko jeden frame i koniec. to było pewne. nie tak źle. finał fajny będzie.
jakoś po 23 zasnąłem. no i ciut spałem. budziłem się jak zawsze, ale spałem. sen jeden miałem i nie pamiętam. rano leżałem wieki. ledwo o 7.35 wstałem. snookera sobie oglądałem. to czego wczoraj nie pokazali. no i było po 12, Ding walczy. od 11 już na żywo patrzyłem. o 11.30 do taty. obejrzałem jak to działa i chciałem na spacer. tata nie bo go wykończe. no i musiałem zostać, muzy słuchałem i też źle bo on nie może słuchać. to siatki ciut patrzyłem. on zrobił obiad to zjadłem i wygonił mnie z domu to wróciłem do siebie. familiade obejrzałem. po tym sonda, ale to było. po tym snooker. do przerwy Selby prowadzi 15-13 i jest bliziutko finału. ciut siatki też patrzyłem. od 15 świetna pogoda i chciałem iść na spacer, ale się bałem. Selby grał i prowadził, ale przed 19 skończyłem i nie wiem jak się skonczyło. zrobiłem sam kolacje. nawet 7 kromek. tata przyszedł i pokroił tylko rzodkiewke. chce tylko bym jechał do mamy. zjadłem na tajemnicach. nie takie złe. po tym na nowo snooker. już mi powiedzieli, że Selby wygrał. teraz Barry gładko przegra, ale popatrze. no i przegrał to oglądałem siatke. mecz był świetny.5 setów to coś. w trakcie do łóżka. mecz się skończył to napisałem bloga. teraz popatrzę jak to Selby wygrał i spać. może zasne na tym. mam nadzieje bo paliłem i musze spać. dzień się skończył.
friends już mało się ściąga. allo 18 mb. hitlera mam i fajnie.
jutro chce wstać o równej 7 i chce iść do sklepu. nie mam co kupić. może jakiś sok. mam w planie pójść do biedronki kiedyś, tylko niech będzie ciepło. ciut snookera popatrze. legia ma grać i jak net będzie działał to obejrze. rajd trwa i cały dzień sprawdzam wyniki. jutro będę wiedział co i jak. ciut o tym czytam w necie. no i to tyle, tylko bym spał i rano wstał.

12 Angry Men, 1957

Ten film jest genialny, kiedyś to robiło się kino. a to takie niby nic a całemu światu się podoba. to ma ocene tylko 8,6 i to jest dużo, ale dla mnie to mało. to genialny pomysł był. nie kupuje tego na dvd bo nie ma slicznych dziewczyna to warto co kilka lat obejrzeć. dobrze, że to miałem, ale to i tak jest na cda.
był papieros to i zasnąłem łatwo. tvsam się wyłączył. spałem do 2. chwila się obudziłem, włączyłem sensacje i spałem dalej. kompa nie wyłączałem. no i spałem do rana. znowu o 6 zasnąłem i tylko z tego okresu sen pamiętam.
Byłem w modlinie. ze mną Mała Mii i Kasia. wychodzimy sobie, pewnie na pociąg idziemy. przechodzimy obok bloku Ani i mówię, że ją kochałem jak miałem 7 lat i siedziałem u niej do 1. idziemy dalej i mówię, że to miasto wojskowe i żeby wjechać trzeba było mieć przepustke. dziadka kiedyś nie wpuścili bo nie miał. czy tak było to nie wiem. potem sen mnie przeniósł znowu w miejsce gdzie zaczynaliśmy iść. tam wchodzimy na teren szkoły i mówie co to za szkoła. no i tyle pamiętam. jeszcze coś mi się może śniło, ale nie wiem.
ledwo o 7.35 wstałem, źle zasypiać o 6. wstałem to sny zapisałem. tata nie przyszedł to zrobiłem śniadanie. jak już miałem to przyszedł. no i zjadłem. sex obejrzałem i był fajny. to nawet ciut pamiętałem. Carrie poznała polityka i on będzie chciał by na niego sikać. po tym czytałem.
no i skończyłem o 9.35, mogłem snookera oglądać. rano o 8 zadzwonili i mam rehab od 11 maja. obejrzałem po książce snookera. spałem na tym wczoraj. Barry przegrywa 3-5. deszcz pada i nigdzie nie pójde. jehowi zaraz przyjdą. no i byli 1,5 godziny, dobrze mi się z nimi rozmawia bo oni wierzą. od 12 snooker jakoś patrzyłem. sranie cudem miałem bo już się bałem, że tak długo nic. moge iść do sklepu, ale pada. może jutro się uda. chce iść i sprawdzić balkonik. no i o 14.30 poszedłem do taty i zupe zjadłem. Selby prowadzi 9-7. szansa jest, ale Ding gra tak, że wygra. po tym Barry grał i patrzyłem. u taty myślałem o książce, chce pisać. ona to Ewa, wszyscy mówią ruda. ona z 91 roku. on z 77 i pisze. ona śpiewa i mówi mu, że go kocha. miało być w tv, ale to zmieniłem na telefon. mocno chce pisać. Barry przegrywał 6-10. po tym 1z10 i było fajne, fajna walka. po tym tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem na filmie. jedzenie jest świetne, bardzo mi smakuje. sałata i rzodkiewka to lubie. na filmie ciut fajki paliłem bo chce spać. może to coś da. pół godziny to paliłem. po filmie łazienka. jakoś się ogoliłem. po tym wanna. musze fiutka myć cały czas bo mi mocz leci do pampersa. to mycie trwało 40 minut. po tym do łóżka i bloga napisałem. jeszcze ciut posiedze. przed 23 pokażą snookera to zerkne i spać. dzień się skończył.
friends mase się ściąga. komp chodził całą noc to 8 odcinków mam. allo i hitler nic, tylko friends.
jutro to chce rano o 7 wstać i pójść do sklepu chleb kupić. obym tylko o 7 wstał. no i popatrze ciut snookera. jakoś mi dzień minie. pisać mi się chce bardzo. napisze to zaraz, tylko znajde czas. pewnie jak będę miał rehab. tylko myśle jak to napisać. jeszcze nie wiem pomyśle o tym jeszcze. to może tyle. obym tylko spał i rano wstał.

Higgins 4 – 0 Barry

Jak tak będzie dalej to Barry przegra do zera i finału nie będzie. źle się to układa.
Popatrzyłem ciut snookera przed snem i wziąłem positivum by lepiej spać. jakoś po 23 zasnąłem i spałem. o 2 pobudka, ale spałem do rana dalej. rano wstałem o 5.50, ale spać mi się chciało i zasnąłem. sny z tej nocy pamiętam trzy.
pierwszy sen to szkoła średnia i klasówka z matematyki. to była powtórka tego i miałem to zapisane i starałem się to przepisać. drugi sen to klasówka z rosyjskiego. jakąś ściąge miałem i też starałem się pisać. trzeci sen po 6 to pracowałem w pizzeri. dwa dowozy miałem. pierwszy blisko to poszedłem. drugi daleko to jechałem maluchem. zgasł mi silnik i nie chciał zapalić, ale jechałem to wrzuciłem bieg i silnik chodził. tyle wiem tylko.
jak wstałem o 5.50 to chciało mi się spać. położyłem się i miałem sen. jakoś się obudziłem, ale ledwo o 7.35 wstałem. sny zapisałem. tata przyszedł i zrobił śniadanie to zjadłem. sex był fajny. Big na nowo jest i jest zaręczony, ale jakoś z Carrie doszedł do porozumienia, dla niej nie było to łatwe. po tym czytałem. samoloty rosyjskie i amerykańskie za mną. jeszcze ciut. włączyłem kompa i obejrzałem idola sobie. nawet fajne było. po tym ciut jeszcze poczytałem. niemieckie przeczytałem. tylko włochy i japonia do końca, postaram się jutro. jak idola patrzyłem to poprawiłem ciut książki. przeczytam jeszcze i zobacze czy dobre. no i snookera sobie oglądałem. o 14.30 poszedłem do taty. dalej oglądałem, ale muzy też trochę. o 17 wróciłem do siebie. no i snooker dalej. Selby słabo a tak dobrze z Fu grał. Ding gra tak, że będzie miał mistrza. udało mi się melodie zobaczyć. po tym siatka i częstochowianie dziś lepiej grali. no i 1z10 już 99 sezon. było fajne i dużo pkt. po tym tata przyszedł i zrobił kolację to zjadłem. obejrzałem na tym sensacje. no i po tym snooker. w przerwie łazienka i umyłem głowę. po tym łóżko i napisałem bloga. jeszcze ciut popatrze. paliłem i jak nic zasne na tym. oby tak było. tylko niech nie zasne o 6 bo ledwo rano wstane a chce o 7. zobacze jak to będzie. obym spał i się nie budził dużo.
laptopa włączyłem o 13 by friends szło i idze. odcinki powoli mam. allo i hitler nic.
jutro ciut snookera. skończe książke. jak będę miał czas to pójde do sklepu. wieczorem film bo snookera nie będzie. może mama zadzwoni bym do niej przyjechał na święta. troche mi się nie chce, ale pewnie pojade. to może tyle. obym tylko spał.

Duże zwierzę, 2000

Miało nie być snookera to film obejrzałem. było to dziś w tv i cudem jest na cda to obejrzałem. oglądałem 5 lat temu. to jest świetne, miło się ogląda. fajnie, że się udało. po filmie okazało się, że snooker jednak jest.
Zasnąłem na meczu, Ronnie przegrywał chyba 9-5. spałem do 2.30. spałem po tym dalej. rano mase się budziłem. sny miałem i ciut pamiętam.
pojechałem do dentysty. zębów nie myłem. wszedłem tam do łazienki by wypłukać zęby, ale to nic nie dało. no i tam coś mi robiono. jakaś pomoc Soplińskiej. chyba coś mi zdejmowała z zębów. jakiś aparat miałem bo miałem zły zgryz i go prostowały. po tym poszedłem do samochodu. chyba seicento i wracam do siebie, ale nie mogłem znaleźć drogi bo to inne miasto było. tak kluczyłem i szukałem drogi.
tyle pamiętam, chyba coś jeszcze było, ale nie wiem. rano leżałem troche. ledwo o 7.30 wstałem. zapisałem sny. snookera obejrzałem i Ronnie przegrywał 10-6. tata przyszedł i zrobił śniadanie. sex obejrzałem i było fajne. Big wrócił. po tym ciut czytałem. samoloty polskie i angielskie za mną. potem pojechałem po balkonik i mam jak chodzić. fajny jest. kosztował 122 pln. całkiem bez kasy jestem. wróciłem do domu to snookera patrzyłem. No i Higgins gra w półfinale. Selby wysoko wygrał z Fu i też półfinał. jeszcze Ding zaraz i Maugire. o 20 nie będzie co patrzeć. snookera nie było to obejrzałem film o Udecie w necie. po tym poszedłem do taty i zjadłem zupe. ciut gadałem. encyklopedia i ciut snookera widziałem. o 16.30 wróciłem do siebie i dalej snookera patrzyłem. no i Ding wygrał 13-10 to Ronnie już nie gra, ale wbił raz 146 pkt. dobre choć to a Ding pewnie przegra w półfinale. po tym siatke patrzyłem. siatka taka sobie, częstochowianie chyba przegrali. po tym 1z10, dziś finał był. bardzo trudne pytania to i mało pkt. było, ale fajne. tata przyszedł i zrobił kolację choć już sam zaczynałem. zrobił to zjadłem i obejrzałem film. na filmie ciut fajki paliłem bo chce spać. 10 min. tylko. po filmie był snooker to patrzyłem. w przerwie się ogoliłem. jakoś się udało, już nie ostre jest i ciężko. po tym do łóżka. snookera patrzyłem, ale ściągnąłem wszystkie gazetki latające fortece. kiedyś przeczytam. już tylko wozy i koniec. dalej patrzyłem i hawkins wygrał 13-9 to gra w półfinale. no i to tyle na dziś. koniec już i nie wiem co będę robił. jest 22.14 a idę spać o 23. może sensacje obejrze.
friends powoli się ściąga. fortece mam. allo nic, hitler nic i to tyle, filmów nie dają.
jutro to będę czytał ile się da. ciut snookera, ciut siatki. jak rano będę miał sranie to pójdę do sklepu by sprawdzić balkonik, ale najważniejsze czytanie. jak znajde czas to poprawie ciut książki. jakoś mi dzień minie. to tyle.

Ding 7 – 5 Ronnie

Jak nic Ding wygra, Ronnie nie ma szans. no walczy, ale to mało. Ding ma takie długie wbicia jak nikt. to się skończy, jeszcze ciut popatrze.
zasnąłem przy stanie po 10. obudziłem się o 2.30. no i spałem dalej do rana. mało się budziłem i tylko jeden sen pamiętam.
była jakaś gra. strzelałem w coś. czasem nie mogłem ruszać swoją postacią, ale nie ginąłem.tylko strzelałem. tylko to pamiętam. było przed obudzeniem.
rano od razu wstałem. była 5.30. dziś się udało wcześnie. no i oglądałem snookera, ale spać mi się chciało to mało widziałem. zamknięte oczy miałem i leżałem tylko. budzik o 7 zadzwonił i laptop mi spadł na podłogę. myślałem, że już po modemie, ale jakoś cudem działa. wtedy wstałem z łóżka i obejrzałem ostatni frame. no i Fu wygrał 13-11, nawet fajnie, teraz Selby. po tym śniadanie. tata zrobił i zjadłem. sex fajny. po tym czytałem. książka świetna. od 11 snooker. Ronnie przegrywał do przerwy 1-3. dalej patrzyłem. wszystkie książki dostałem. o 14.30 poszedłem do taty. obejrzałem encyklopedie a po tym snooker. Selby grał, ale nie patrzyłem bo wolałem siatke. o 16.30 wróciłem do siebie i dalej siatka. ale snooker głównie i Selby prowadził 5-0. Fu jakoś odrobił do 6-2. potem ciut drugi mecz i 1z10. było słabe dziś, ale jutro finał. tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem. no i oglądałem. w przerwie do łóżka i bloga napisałem. jeszcze ciut popatrze. pewnie zasne na tym. codziennie zasypiam. pale to śpie. obym spał, tylko nie chce wstawać o 5 jak dziś. jeden sen dziś pamiętałem, ale było więcej. chyba śniło mi się, że czytam pismo święte, ale nie wiem co a to ważne. może i coś dziś zapamiętam.
friends się ciut ściąga. allo i hitler nic.
jutro to snookera będę oglądał cały dzień. ciut siatki. ciut poczytam. tata ma mnie zawieźć po balkonik. będę mógł z nim lepiej chodzić. zobacze jak to będzie. dni mijają szybko. obym spał i wstał o 7.

Marco 10 – 10 Neil

Dalej remis i nie wiem jak się skończy. długo grają, jedna partia pół godziny. nie obejrze do końca. jutro rano skończe. mecz jest fajny, chce by Fu wygrał, ale chyba się nie uda.
tata o 8 zrobił śniadanie to zjadłem. sex obejrzałem i był pan z przedwczesnym wytyskiem. po tym snookera patrzyłem. no i remis po 8. chce by Fu wygrał, ale jak nic będzie decider. po tym ciut czytałem. no obejrzałem idola, ale mało patrzyłem, tylko słuchałem. samoloty czytałem i dodałem klasy na nk. jeszcze jedna z modlina kiedyś. po idolu dalej ciut czytałem. no i od 14 snooker. ciut czytałem i książka świetna. Selby i Hawkins wygrali w godzine to o 15 poszedłem do taty. ciut siedziałem i rozmawiałem. o 16.30 wróciłem do siebie, teleexpress i jaka to melodia obejrzałem. sranie o 17 mnie złapało i jakoś zrobiłem. dalej tv oglądałem. na panoramie się ogoliłem, nie było łatwo, jakoś się udało. po tym 1z10. odcinek był swietny i dużo pkt. tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem i obejrzałem film o jarocinie 82. fajne było, ale nie wiem jaka piosenka tam była. nie było słów i nie wiem, ale to bardzo znane i nie wiem. po tym już snooker. wiem jaka piosenka, to turbo było. cudem to sobie przypomniałem. no i snookera patrzyłem, było fajne. tak o 21.30 do łóżka i w nim patrzyłem. w przerwie bloga napisałem. jeszcze ciut popatrze, ale rano koniec obejrze. dzień się kończy, obym spał. może zasne oglądając. no nie wiem. tylko bym rano nie budził się co pół godziny bo ledwo wstaje. a chce wstać o 7, oby się udało.
ciut się ściąga. jeden odcinek friends mam, może zaraz drugi. może i allo odcinek się uda. hitler nic.
jutro cały dzień będę snookera patrzył. może ciut książki się uda. tata jedzie do lekarza i nie wiem jak będzie. jakoś mi dzień minie. poszedł bym do sklepu, ale tata mi wszystko kupił. może to tyle, obym tylko spał i rano wstał.

Zaksa 1 – 1 Skra

Był remis i zasnąłem. pale to tak mam. mecz był dobry. skra pierwszego seta wygrała. może uda się obejrzeć powtórke. zaksa ma mistrza czytałe w necie. ciut snookera też. Neil i Fu na remis po 6. może obejrze jeszcze dziś w necie.
Zasnąłem na snookerze wczoraj, pale to tak mam. no i spałem, ciut się budziłem, rano dużo. snów miałem mase i mało pamiętam.
byłem pilotem i latałem sobie. byłem chyba von Richthofenem. lece sobie i nabojów nie mam. chciałem kogoś zestrzelić i on miał nazwisko, ale nie pamiętam. nie mogłem strzelać to wylądowałem w mieście jakimś i mówię, że samolot nie działa. nie ma gazu chyba i amunicji. sen się jakoś skończył. to dwu płaty były czyli I wojna. byłem też w domu u mamy, robiłem śniadanie, ale nie pamiętam. jakieś kanapki i sis też była. nic nie pamiętam.
jeszcze wiele innych snów miałem, ale nie pamiętam. rano po 4 budziłem się mase i zasypiałem to snów było mase. rano po 6 długo leżałem i pozapominałem sny, nie wstawałem. o 7 to już wstałem i ciut snookera popatrzyłem. o 8 zjadłem śniadanie. po tym sonda, odcinek fajny. no i dalej snookera oglądałem. Ding wygrał jakoś 13-12, no i decider był. to było fajne. po tym jak grał Selby patrzyłem bo na tym zasnąłem. no i prowadził 6-2. po tym poszedłem do taty. u taty od 11.30 muzy słuchałem. przed 14 obiad i nie łatwo było zjeść. ledwo widelec trzymam i nim kroje. potem familiada i sonda. sonda świetna i wróciłem do siebie. oglądałem powtórke snookera. sprawdzałem wyniki rajdu elmot cały czas od wczoraj. Nivette wygrał po problemach. ciut widziałem wywiadów. a McLeod przegrywał, Trump w tym meczu by wygrał. neta nie miałem od 17. oglądałem snookera i Selby wysoko prowadził to wolałem siatke. no i jastrzębie ma brąz, tak chciałem, mecz świetny. po tym snooker dalej. tata zrobił kolacje to zjadłen=m. ciut snookera, ale głównie siatka. no i zasnąłem przed 22. nawet telewizora nie ustawiłem by się wyłączył. obudziłem się o 1.30. no i spałem dalej do rana. mase się budziłem od 5. zasypiałem i jeszcze spałem. dużo było tego. sny miałem, ale tylko jeden pamiętam.
grałem w kosza z Arkiem chyba. na boisku szkoły krasiniaka. był chłopiec co miała dwa metry i graliśmy. ja ledwo biegałem i on pyta dlaczego to mówie, że mam sm. tyle wiem tylko. ja się nastawiałem na asysty i zbiórki.
rano ledwo o 7.40 wstałem. jakoś wstałem to bloga napisałem i zaraz śniadanie.
ściąga się mało. ciut allo.
dziś będę czytał o samolotach ile się da. snookera też i jakoś dzień mi minie.

Higgins 13 – 9 Allen

No i Higgins gra dalej, dobrze grał. Allen bey szans a setki wbijał, ale za mało. mecz był dobry.
oglądałem snookera rano. no i Bingham przegrał 10-13. mistrz świata nie gra. zjadłem mleko na śniadanie. no i po tym sonda. po tym mecz Dinga i Wenbo. Wenbo przegrywal 2-6 i skończyło się 7-9, ciut odrobił. po tym na żywo patrzyłem. to i tak mało bo spać mi się chciało. byłem na dworzu pampersa wyrzucić i strasznie zimno przez wiatr. na żywo grał Ronnie. no i wygrał łatwo to po 12 poszedłem do taty, ale dla niego południe to noc i spał. jakoś mi otworzył. patrzyłem jak Higgins grał i prowadził. po tym familiada, po tym sonda, ale już to widziałem. no i po 15 wróciłem do siebie. snookera patrzyłem. no i Wenbo prowadził, ale nie mogłem oglądać bo piłka ważniejsza. legia grała to połowe obejrzałem. nie obejrzałem bo w necie nie działało to 40-latka. serial ok. tak czytałem tylko jak mecz i remis był po 1. po tym zrobiłem kolacje. tata nie przyszedł bo jest noc i jak nic śpi. jakoś przyszedł a kolacje miałem, tylko mi ogórka pokroił bo ja nie moge. jakoś zjadłem na filmie, było ok o tym, że Hitler był lekomanem i o jego chorobach. po tym łazienka. sprawdziłem mecz i legia wygrała 2-1. nie tak źle, ale jagiellonia też. po tym patrzyłem snookera. w przerwie się ogoliłem i jakoś się udało choć już wcale nie ostre. po tym do łóżka, mecz się skończył to bloga napisałem. teraz Selby gra i ciut popatrze. tylko bym spał. nie chce zasnąć jak wczoraj bo ledwo rano wstałem, ale chce spać. tylko żebym się tyle nie budził ile dziś. sny dziś były fajne, ale mało pamiętałem. beverly we śnie oceniłem na 86 rok a to serial z 90. sami chłopcy we śnie a tam były śliczne dziewczynki i we śnie ich nie było. obym dziś ładnie spał.
ciut się ściąga. filmy dali dwa a dodałem jeden. allo ciut, hitler i friends nic.
jutro rano sonda, potem snooker. na koniec ciut siatki. jakoś mi dzień minie, obym tylko spał i o 7 wstał. to tyle.

Bingham 10 – 12 Wilson

Zasnąłem na tym przy takim stanie. Bingham mógł mieć remis po 10, ale nie. zaraz obejrze i pewnie przegrał.
Nie zasnąłem szybko wczoraj a wziąłem positivum. gdzieś trzecia część sensacji to spałem. budziłem się mase bo snów miałem mase, ale mało pamiętam.
w ostatnim śnie był Maciek. jestem z nim w jakimś pokoju i oglądamy tv. leci muza i mówie Maćkowi, że w tv piosenki z książek lecą i ja też pisze piosenki. jeszcze rano był sen gdzie szedłem w jakiejś grupie po coś, ale nie wiem po co. tam też dzieliłem źdźbła trway na mniejsze. tyle tylko pamiętam.
obudziłem się o 6, ale nie wstawałem. o 7 włączyłem tv i snooker był. ciut patrzyłem. no i Ronnie prowadził 5-1. tata przyszedł o 8 i zrobił śniadanie to zjadłem. sex był fajny. to jest genialny serial, dobrze, że to 10 lat temu kupiłem. no i popatrzyłem ciut snookera, Ronnie prowadził 6-2. po tym skończyłem książkę. takie średnie było i czekałem na snookera. nie było szybko bo wolą piłkę to muzy słuchałem. jak się zaczęło to widziałem jak Bingham przegrywał 7-9 a było blisko remisu. chciałem sex ściągnąć z neta, ale nie ma. po tym poszedłem do taty na chwile. u taty zjadłem obiad. no i dalej snooker. widziałem jak Wenbo przegrywał 2-6. potem na żywo Ronnie grał i oglądałem. sranie mnie złapało i jakoś zrobiłem, ale jakie duże, cały sedes zajęty,ledwo wodę spuściłem. no i Murphy przegrywał 3-9, odrobił do 6-10, ale mogło być lepiej. no i 1z10 obejrzałem i było fajne. tata przyszedł i zrobił kolacje to zjadłem. oglądałem snookera dalej. zapaliłem papierosa. w przerwie wanna i głowę umyłem. po tym jakoś zasnąłem szybko. no i spałem. obudziłem się koło 2. zaraz spałem dalej. no i do rana spałem i mase się budziłem. masa snów i tylko dwa pamiętam.
była jakaś dziewczyna chyba i ona chciała jechać jakiś wyścig. to ja pojechałem najpierw by sprawdzić samochód. nic nie pamiętam.
w drugim śnie byłem w jakiejś restauracji. no i pojawili się aktorzy z serialu beverly hills. rozmawiałem z nimi. mówiłem, że może ściągne ten serial z netu. w tej restauracji pojawiła się grupa i przeszkadzałem im to chcieli się bić, ale nic z tego nie było. zmieniłem restauracje i oni tam też byli. do bójki nie doszło, ale nie wiem jak. coś się jeszcze działo, ale nie pamiętam.
rano leżałem wieki i ledwo o 7.25 wstałem. no to bloga napisałem i zaraz śniadanie.
nic się nie ściąga. allo kilka ega. hitler nic. dodałem friends bo seksu nie ma. nie ma źródeł. może za sto lat będę miał. chce po polsku. a to jest na cda.
dziś snookera popatrze i dzień mi minie.