Call Girl, 2012

Film ocenilo 920 osob. ocena byla 6.2. a ja dalem tylko 3.0. nie podobalo mi sie wcale. nuda straszna. dla mnie to bylo o niczym. nic fajnego i ciekawego. dziwie sie, ze to ma az tak wysoka ocene gdy jest o niczym.
Wczoraj latwo nie zasnalem. kladlem sie spac i nie chcialo mi sie wcale. tak sobie lezalem okolo 45 minut. no i sluchalem, ale srednio mi sie sluchalo. nie wszystko slyszalem. no ale zasnalem i sobie spalem. obudzilem sie raz i odlaczylem laptopa od pradu. spalem dalej do rana. rano chyba sie budzilem. nie wiem nigdy jak to jest. ale musialem sie budzic i zasypiac. troche snow zapamietalem. wiec musialo tak byc. udalo sie zapamietac niby trzy sny, ale bylo wiecej. wszystkiego nie da sie zapamietac. a to co zapamietalem bylo o tym.
Sny ktore pamietam odbywaly sie w modlinie. byly jeszcze i inne, ale o nich nic nie wiem.
w pierwszym snie. nic nie mialem. zbieralem niby smieci. poszedlem nad rzeke i znalazlem opone na feldze. no i ja prowadzilem tam gdzie mieszkalem. ale to miejsce do mieszkania bylo bardzo male. ledwo sie tam miescilem. bylo tez inne miejsce gdzie byly 4 lozka. moze tam spalem. no nie wiem.
Bylem tez na poczcie i kupowalem znaczki. chyba za 100 euro. ale zmienilem i kupilem mniej. nie wiem po co mialy mi byc potrzebne te znaczki.
uczylem sie sztuk walki chyba. mialem kurs. i jeden pan mi mowi co mozna i jak robic. ale nie pamietam co mowil.
No i tyle z tego spania, zle nie bylo. jak dzis bedzie to nie wiem. wzialem troche mniejsza tabletke na sen wiec moze byc zle. ale zobacze.
Dzis wstalem o 8. no musialem bulki kupic. no i kupilem. dalem rade. zrobilem sniadanie. zaczalem jesc o 9.30. snooker sie dopiero wtedy zaczal. no i zjadlem. ogladalem sobie. jeden mecz dzis tylko. tak bedzie caly tydzien. duzo ogladania nie bedzie. Day mial szanse. ale nie mial latwo. no i nie wygral. potem pojechalem na rehabilitacje. no i trzy godziny stracone. nikt tego czasu mi nie odda nigdy. stracony czas. nic nie poradze. jakos wrocilem o 16.30. nie mam sily na to. a to jeszcze trzy tygodnie. oby nigdy wiecej. jak wrocilem to bylem u taty. tata odzyskal samochod i nie bedzie jezdzil moim. ale to go kosztowalo prawie 2 tys. pln. fajna naprawa. a tate zwolnili z pracy i nie wiem co zrobi. no nie wiem. co robic bez pracy. jak sie utrzymac. no i u taty siedzialem. cos tam ogladalem w telewizji. mistrzostwa swiata w pilke. powtorki. no i tak sobie przesiedzialem. wrocilem do siebie o 19. no i sobie film obejrzalem. nie podobalo mi sie. jutro pewnie bedzie podobnie. no i jeszcze szklo obejrze i ide spac. moze uda sie zasnac. ale cos czuje, ze nie.
filmy sie powoli sciagaja. dzis tylko jeden. do soboty mam czas.
paznokiec nawet dlugi. nie mecze go mocno. bo oko glownie ciagne.
no i tyle. chyba wszystko.
a jeszcze jedno. ksiazka do mnie przyszla. no i mam ksiazke kowal. kiedys to przeczytam drugi raz. ale pierwszy czytalem chyba w 2003.
no teraz to na pewno wszystko.

Masters Of Horror 213 – Dream Cruise

Ogladalem to w 2006 roku. zostawilem to sobie jako najlepszy odcinek. jeden z lepszych. ale to wcale dobre nie bylo. takie sobie. nie podobalo mi sie wcale. nuda troche. no ale sobie obejrzalem. juz nigdy w zyciu tego nie zobacze. to minelo. stare dzieje. bylo minelo.
Zasnalem dosc latwo tej nocy. zle nie bylo. nie zasnalem ogladajac telewizje. ale jak sie polozylem to lezalem nie wiecej niz trzy minuty. dobrze bylo. no i sobie spalem. raz sie obudzilem i odlaczylem laptopa od pradu. no i spalem do rana. jak rano bylo nie wiem do konca. pewnie sie budzilem i zasypialem na nowo. mialem mase snow. zapamietalem niby dwa. ale tak naprawde tylko jeden w miare dokladnie. te sny byly takie.
Bylem raczej zolnierzem. pod jakis budynek podchodzilem nie bylem sam. oddzial jakis mialem. zobaczylem, ze w oknie na ostatnim pietrze pokazal sie czlowiek. to byl snajper bo strzelil i ktos osunal sie na ziemie. powiedzialem by sie wszyscy ukryli. no i tak bylo, chowalismy sie wszyscy. zobaczylem, ze ten czlowiek nie jest juz w okie to dalem rozkaz by podbiec do budynku. no i tak bylo. stalismy pod klatka. no i tam weszlismy. idziemy do tego mieszkania, z ktorego ten ktos strzelal. wchodzimy do tego mieszkania. tam jego nie ma. sa dwie nagie dziewczyny, ktore leza na podlodze. widze ich wlosy lonowe. pytam sie ich gdzie jest ten czlowiek, ktory strzelal. one nie wiedza. to ja jednej strzelam w noge. to ja boli. chca ja opatrzec. daja mi zyletke bym wyciagnal jej kule z lydki. ja mowie, ze nie. tak tego nie da sie zrobic.
Bylem w domu na Przybosia. w kuchni tam. tata tez byl. chodzilo o naprawienie jego samochodu. ja powiedzialem, ze dam mu na to pieniadze. moze i cos z mechanikiem bylo. ale nie pamietam.
No i tyle z tego spania. jeden sen byl nawet fajny. ale bylo ich wiecej i nie pamietalem ich.
Wstalem dzis o 8. nie musialem korzystac telefonu by wstac. nie tak zle. oby i jutro tak bylo. ale lezalem sobie wieki rano i nie wstawalem. no ale wstalem. zapisalem sobie sny. zrobilem sniadanie. ogladalem snookera. final dzis. nie bylo tak zle. ale nic nie wskazywalo na to, ze Robertson wygra. popatrzylem na pierwsza czesc do 12. poszedlem do taty i tam dalej to ogladalem. No i Robertson wygral, ale latwo nie mial. byl bardzo mecz wyrownany. ogolnie nie bylo nic do roboty. ale sobie patrzylem. obiad tez zjadlem. cos tam jeszcze patrzylem. wrocilem do siebie na mecz polska – iran. polacy nie wygrali tak jak myslalem. nic nowego. nie wiem czy zagraja w finale. na pewno wlosi i iran. a kto trzeci to nie wiem. jak to sie skonczylo to obejrzalem jeszcze masters i tyle. tyle z tego dnia. nic sie wiecej nie stanie. jeszcze szklo obejrze. moze uda sie na nim zasnac. no nie wiem. ale chyba zasne bo w ciagu dnia troche chcialo mi sie spac. wiec na dzis to tyle.

Brat, 1997

Nie podobal mi sie ten film. ale mi sie nic nie podoba. nic nie poradze na to. a to bylo nawet wysoko ocenione. ale to nie dla mnie kino. nic nie jest teraz dla mnie. taka sobie historia. troche przestepcza. troche muzyczna. ale nawet muzyka nie dla mnie. nic dla mnie. teraz leci druga czesc, ale juz nie obejrze. napisze i bede staral sie zasnac. zobacze czy dzis sie uda. moze byc ciezko.
Wczoraj zasnalem ogladajac szklo. nawet fajnie. zaraz sie obudzilem. pospalem moze 20 minut. no niedlugo. obudzilem sie i polozylem sie spac. nawet szybko zasnalem. dobrze bylo. potem jeszcze sie obudzilem. lecialo jeszcze to czego slucham do snu. wiec laptopa nie moglem odlaczyc od pradu. no i spalem dalej. kolejny raz obudzilem sie i bylo juz widno. wtedy wylaczylem laptopa. snu nie pamietalem zadnego. nie wiem, ktora byla godzina. udalo mi sie jeszcze zasnac i to chyba nie raz. no i mialem sny wtedy, ktore staralem sie zapamietac. srednio to wyszlo. te sny byly takie.
Jakis film ogladalem. wpisalem go sobie na filmwebie i ogladalem. to bylo o jakiejs kobiecie. ona miala jakiegos faceta. nic nie pamietam.
Mieszkalem w jakims pokoju. nie wiem gdzie to bylo. tam chcialem miec telewizje. no i w scianie mialem. podlaczylem, ale nie bylo tak jak chcialem. w suficie jeszcze cos bylo i podlaczylem tak. ale bylo jeszcze gorzej. nie bylo zadnego sportowego kanalu. wiec wrocilem do tego co bylo wczesniej.
bylem tez tam gdzie wczesniej. tam mialem jakis problem. ktos mnie scigal a ja uciekalem. wszedlem na balkon i na dach. tak sobie uciekalem, on mnie gonil. jakos ucieklem i wrocilem do siebie. on chyba przyszedl do mnie. jakos go chyba pobilem. no nie wiem.
Tyle z tych snow i calego spania. bardzo zle nie bylo.
Rano mialem telefon ustawiony na 8. ale nie wstalem. lezalem dalej. moglem nawet zasnac i spac. no nie wiem. wstalem dopiero o 8.45. no nie tak zle jeszcze. no i zrobilem sniadanie. ogladalem snookera. Robertson gral i nawet wygral. nie bylo tak trudno. jak obejrzalem sobie to poszedlem do taty. no i tam siedzialem. nic nie bylo poczatkowo do ogladania. potem byl snooker i sobie patrzylem. Perry gral. no i tez wygral. ale mecz byl bardziej wyrownany. no i pewnie Robertson jutro wygra. no tak mysle. jak to skonczylem ogladac to byla juz 17. jeszcze cos tam popatrzylem. siatkowki troche, tenisa troche. taka nuda. wrocilem do siebie o 19. wkurwilem sie bo tata mi wszytko poprzestawial w mieszkaniu. pozabieral. no i posprzatal. ja o to go nie prosilem. no i sie wchrzania i sam to robi. no i potem ma pretensje, ze ja mam do niego pretensje, ze robi to o co nikt go nie prosil. no to on mowi, ze ja zgnije. jakos przez 35 lat nie zgnilem. no i moglem sobie ten film obejrzec. ale nie spodobal mi sie. jeszcze brazylia grala w pilke. i ledwo po karnych wygrala. no i dzien sie niby konczy. zaraz pojde spac. moze uda sie zasnac na szkle. ale jakos mysle, ze dzis sie nie uda.
filmow dzis musialem dodac z 10. no bo jak co sobota daja nowe. wkurzam sie na to. ale co ja moge. dodalem je, ale to bedzie sie sciagac z dwa tygodnie. a za tydzien bedzie kolejne 10. nigdy tego nie obejrze. oni musza przestac to dodawac.

IRI 3 – 1 POL

Mialem nadzieje, ze uda sie ten mecz przegrac 3-2. no i nie wiem. polacy grali slabo. jednego seta jakos wyciagneli. w niedziele raczej bedzie 3:0. ten mecz bez histori. takie sobie bylo. tak sobie sie ogladalo. no ale obejrzalem. musimy wygrac z nimi mecze a to latwe nie bedzie. watpie by sie udalo. Iran jest bardzo dobry. no ale sobie obejrzalem, no i tak mi wieczor niby minal. choc jeszcze troche czasu mam. jeszcze widno jest, a ja juz w lozku. pisze zawsze bedac w lozku. przegrali i szkoda, nic sie nie da poradzic. tak bedzie.
Wczoraj nie zasnalem ogladajac telewizje. nie chcialo mi sie jakos spac. polozylem sie i nawet szybko zasnalem. tak okolo 20 minut to trwalo. nie tak zle. oby i dzis choc tak bylo. moze uda mi sie zasnac ogladajac szklo. no tego nie wiem. spalem sobie. obudzilem sie raz i odlaczylem laptopa od pradu. no i spalem do rana. rano raczej sie nie budzilem. chyba nie. pamietam tylko, ze lezalem sobie rano wieki. sny udalo mi sie jakies zapamietac. tak naprawde to tylko jeden sen. byl taki sredni. a bylo w nim tak.
Poszedlem do taty po bulki. no i chyba je mial. ale z tej czesci nic nie pamietam.
w drugim snie tez szedlem po bulki do taty. ale ich nie mial. nie szedl po nie. siedzialem z nim w domu. cos z komputerem robilem. ale bylo tyle reklam, ze przestalem. to przegladarka te reklamy wyswietlala. u taty siedzialem w pizamie. ale ja tak nigdy nie spie. potem sie chyba przebralem w jakies normane ubranie, ale majtek nie mialem. tyle tylko pamietam.
Tyle udalo mi sie zapamietac. nie tak duzo. ale dobre i to. oby i dzis tak bylo.
Wstalem sobie o 8. no nie tak zle. budzik mi mowi kiedy wstac bo tak to bym lezal o wiele dluzej. wstalem i poszedlem do taty zapytac czy kupil bulki. mial kupic. ale on byl o 8 jeszcze w lozku. wiec ja sobie pojechalem i kupilem. ostatnie dwie byly. w piatki tak jest. wrocilem do siebie i zrobilem sniadanie. zjadlem je ogladajac snookera. troche popatrzylem. Robertson gral i cudem wygral. mial przegrany mecz. udalo mu sie cudem. no i gra w polfinle jutro. inne mecze tez byly. no i sobie patrzylem. jehowi tez przyszli jak zawsze. sobie pogadali i poczytali pismo swiete. jak byla przerwa w snookerze to poszedlem sobie kupic wedline. no i spacerowalem sluchajac muzyki. szybko minelo. wedliny nie bylo. kupilem jakas inna. w piatki nie ma co chodzic bo nigdy nic nie ma. wrocilem to dalej ogladalem snookera. nie bylo tak zle. mialem co robic. potem musialem jechac na rehabilitacje. nie lubie tego. ale co mam robic. ja sie na to nie zapisywalem. jakos to przetrwalem. ale to dwie godziny trwa. troche dlugo. co zrobic. nie moge tego uniknac. jak wrocilem do siebie to dalej ogladalem snookera. mecze byly ok. patrzy sie dobrze. jutro juz polfinaly. skonczylem to ogladac to siatkowka sie zaczela. no to sobie ja obejrzalem. no i tyle. dzien sie konczy powoli. mijaja bardzo szybko.
Filmy nawet jakos sie sciagaja. powoli idzie, ale mam coraz wiecej. czekam na alaske, ale sobie jeszcze poczekam. a tylko 16 mb zostalo.
Chyba starczy. szklo jeszcze obejrze i moze uda sie zasnac.

Out of the Furnace, 2013

Ten film tez mi sie nie podobal. nic mi sie nie podoba. dziwne troche. ale to byla taka sobie historia. nic w niej dla mnie nie bylo. no i tak wyszlo. no ale skasowalem i to maly plus. a jeszcze do skasowania i obejrzenia mam ponad 30. no i tyle o tym.
W nocy zasnalem ogladajac telewizje. nie bylo szkla. ale byla powtorka ze snookera. to sobie wlaczylem i jakos na tym zasnalem. no i sobie spalem. raz sie obudzilem bo laptopa odlaczylem od pradu. spalem do rana. nie budzilem sie rano. tylko raz i sobie lezalem. jeden sen mialem. ale srednio udalo mi sie go zapamietac. tylko koniec pewnie wiem. reszta to takie dywagacje bardziej. a sen byl bardzo dlugi. moze i mial jakis sens. cos mial mi powiedziec. ale tego nie wiem. ten sen byl taki.
Sen byl bardzo dlugi. niewiele teraz pamietam. chodzilo tam raczej o Boga. ja jakos sie gdzies znalazlem. moze ktos mnie zaprosil. no nie wiem. no i poszedlem gdzies. jakis korytarz. czekalem na cos. no i cos wbrew mej woli mnie wciagnelo pod ziemie. tam bylo duzo ludzi. duzo stolow. ja nie wiedzialem co robic. tak sobie chodzilem. pamietam scene gdzie chyba na pustyni czegos szukalem moze. to chyba byla wedrowka ludu izraela po ucieczce z egiptu. tak myslalem. nic nie wiem. wiem, ze jak to sie skonczylo to wyszedlem na powierzchnie blisko ulicy 11 listopada. balem sie na tym snie. cos bylo w tym strasznego.
No i tyle z tego spania. zle nie bylo. oby i dzis bylo dobrze. moze uda sie zasnac ogladajac szklo, no nie wiem.
Wstalem sobie o 8. no i zjadlem sniadanie ogladajac snookera. troche patrzylem. ale nie duzo. musialem zaraz jechac do lekarza. no bo zaczalem dzis rehabilitacje. no to pojechalem tam z tata. pani doktor byla mila. dala mi tam jakies zabiego. no i wrocilem do siebie. jeszcze troche snookera popatrzylem. ale o 13.30 musialem jechac na ta rehabilitacje. slabo tam bylo. ledwo chodze. a to przez koniec bo jest gimnastyka i to nie dla mnie. inne zabiegi takie sobie. nic mi nie pomorze. ponad dwie godziny tam bylem. bardzo dlugo. strata czasu. ale co ja moge. ja sie na to nie pisalem. nigdy sie nie pisze. ale co trzy miesiace chodze. a jak sie skonczylo to tata nie chcial wrocic do domu. do babci pojechal. tam siedzialem pol godziny i sie wkurzylem. bo ile mozna siedzie. tata sie zdenerwowal, ze je bylem zly i powiedzial, ze juz nigdzie mnie nie zawiezie. nawet sie ciesze, a on mnie wkurwia. mowie mu by nie jechal po bruku. a on pierwsza ulica z brukiem jaka mu sie trafi to zaraz nia jedzie. jak mam nie byc wkurwiony na to. jakos wrocilem do siebie. popatrzylem troche na pilke nozna. potem juz film. no i zjadlem kolacje. no i tyle o dniu dzisiejszym. nic sie wiecej raczej nie dzialo.
Filmy mi sie nawet dobrze sciagaja. ale jeszcze dlugo to potrwa. a w sobote dadza kolejne 12. co zrobic. nigdy tego nie sciagne.
no i to tyle. chyba wszystko.

The Grand Budapest Hotel, 2014

Nie podobal mi sie ten film. bardzo mi sie nie podobal. ale ocene on ma bardzo wysoka. nawet wygral w berlinie. ale dla mnie to jest o niczym. no nic tu nie bylo. nie lubie czegos takiego. no i nie podobalo mi sie. juz nic mi sie nie podoba. ostatnio moze cos w kwietniu. a tak to nic co ogladam. wszystko slabe. co poradzic. jutro tez wcale lepiej nie bedzie.
Wczoraj zasnalem na szkle. tak myslalem, ze bedzie. obudzilem sie i nie wiem, ktora byla godzina. polozylem sie spac. no i zasnalem gdzies po 5 minutach. no i sobie spalem. raz sie obudzilem bo laptopa odlaczylem od pradu. ale sobie spalem do rana. a rano bylo zle. budzilem sie ciagle i zasypialem na nowo. przez to dlugo spalem. dopiero przed 8 sie obudzilem na dobre. nie fajnie tak. dzis latwo zasnac nie bedzie bo jestem wkurwiony, ze zaczynam jutro rehabilitacje i nie bede chodzil. mialem rano mase snow. udalo mi sie troche zapamietac. ale bylo ich o wiele wiecej. ale i tak sporo zapamietalem. te sny byly takie.
Bylem chyba w strazy miejskiej. albo dbalem o miasto. chyba dwa sny takie byly. z pierwszego nic nie pamietam. w drugim dbalem o miasto. parkowanie samochodow i inne takie. ale pamietam, ze pasy dla pieszych mialem malowac. to byla we snie ciezka praca. ale zaczalem malowac. okazalo sie, ze mam zla farbe i nie pomalowalem. a trzeba sie bylo starac bo mialy byc zwolnienia w pracy. tak to pamietam. ta farba byla brazowa. nie wiem czy to wazne.
Bylem w domu na Przybosia. pokoj sprzed 15 lat. tam lezalem na lozku. moja siostra byla. no i powiedziala, ze mi obetnie wlosy na nogach. no to miala to robic. ja sobie lezalem i na to czekalem. ale chyba tego nikt nie zrobil. ja myslalem, ze lepiej bedzie jak ktos na glowie mi zetnie. tata tam chyba tez byl. a te wlosy powiedzieli, ze moga mi obciac ale nie tutaj. mieli drugi zaklad na innej ulicy i tam to mogli zrobic. cos tam sie jeszcze dzialo, ale nie pamietam.
Bylem jeszcze nie wiem gdzie. patrzylem chyba dzieki Tomkowi w street view. potem jakos wyszlo, ze mialem biuro podrozy. wlasnie jakos przez street view. tata chyba tez tam byl. komputer tam mialem. cos drukowalem. ale nie wiem co. tyle z tego wiem.
No i tyle z tego spania. zle nie bylo, ale za czesto sie budze rano. nie chce tak. zobacze jak bedzie dzisiaj.
No i wstalem sobie o tej 8. zapisalem sny. zrobilem sniadanie. ogladalem snookera. gral Robertson i wcale nie mial latwo wygrac. no patrzylem sobie. nie bylo tak zle. dzis jeszcze moglem. potem dalej ogladalem snookera. Selby gral i nie wygral. mistrz swiata i nie wygral. ja wiem, ze mistrzem zostal przypadkowo. no i chinczyk go pokonal. potem jeszcze troche ogladalem u taty. zjadlem tam tez obiad. no i u taty siedzialem. nic sie nie dzialo. jakos to przesiedzialem sobie. wrocilem do siebie na 19. no i zrobilem kolacje. obejrzalem film. jeszcze sobie popatrze troche telewizji i pojde spac. z tym raczej latwo dzis nie bedzie.
Udalo mi sie dzis tez skonczyc ksiazke. ale nie podobala mi sie. to moglo byc dobre, ale wyszlo tak sobie.
Filmy mi sie powoli sciagaja. moze za wolno, ale powoli idzie. nawet alaska mi sie dzis sciagnela. jeszcze tylko jeden odcinek. moze sie jeszcze dzis sciagnie. malo brakuje.
no doba to tyle.

Utomlyonnye solntsem 2: Tsitadel, 2011

Nie podobal mi sie ten film. bardzo mi sie nie podobal. jeszcze trwalo dwie i pol godziny. nuda straszna. pierwszy film z tego cyklu byl swietny. ale on powstal 20 lat temu. o byl genialny. ten nie ma z tamtym nic wspolnego poza tytulem. troche szkoda tracic czas na cos takiego. no ale obejrzalem i skasowalem. moge zapamniec. nie ma o czym pamietac. ale Michałkow ma juz 67 lat. wiek ma ladny.
Zasnalem dosc szybko tej nocy. ogladalem szklo i nie spalem, ale dzis zasne na pewno, juz to czuje. jak sie polozylem to moze lezalem tak okolo 20 minut. no i sobie spalem. obudzilem sie w nocy dwa razy. wylaczylem laptopa. mialem dwa sny, nie udalo sie ich zapamietac. rano za to budzilem sie dziesiatki razy. mialem pewnie okolo 10 snow. nie udalo mi sie zapamietac praktycznie nic. jedno haslo zapamietalem. te dwa sny byly takie.
Bylem w szkole. chyba srednia. nie mialem gdzie usiasc. Maciek siedzial z Pawlem. a zawsze siedzielismy razem. znalazlem miejsce gdzie indziej. ale juz nic wiecej sie nie stalo.
Bylem tez w szkole chyba. przegladalem mape wojny koreanskiej. tylko to pamietam, chyba nic wiecej nie bylo.
No i tyle z tego spania udalo sie zapamietac. ale mialem mase snow i byly ciekawe.
Wstalem sobie po 8. no nie tak zle. dalem rade. no i zrobilem sniadanie. zjadlem je ogladajac snookera. no nie tak zle. ogladalem snookera do 11.30. potem troche poczytalem. ta ksiazka pani Czubaszek taka sobie. jak skonczylem czytac to mialem dalej ogladac snookera. ale nie moglem bo tata zabral mnie do babci. no to tam siedzialem i nic nie robilem. stracony czas. narwalem sobie salaty. no i cos zjadlem. ale tak to nuda. babcia sobie rozmawia. o aferze z podsluchami mowila. o wielu rzeczach, z ktorych mnie nic nie interesuje. siedzialem tam do 18. wrocilem do siebie. popatrzylem troche na pilke nozna. no i anglia odpadla i wlochy tez. tez niespodzianki male. no i film obejrzalem. jakos ten dzien minal. jeszcze ciut popatrze i ide spac. to niby tyle.

300: Rise of an Empire, 2014

Pierwszy z filmow tej serii nie podobal mi sie bardzo. z tym jest podobnie. takie sobie. nic tu nie bylo ciekawgo. ale obejrzalem tak z ciekawosci sobie. moze bedzie lepsze. ale nie bylo. rozczarowalem sie mocno. nuda straszna. zabijaja sie, krew sie leje. a ja nie wiem po co. straszne to bylo.
Wczoraj nie zasnalem ogladajac tv. ale jak sie polozylem to zaraz zasnalem. dlugo nie lezalem sobie. tak moze 20 minut. zamachu na hitlera nie doczekalem. wiec mysle, ze szybko spalem. no i sobie zasnalem i spalem. laptopa tez jakos wylaczylem. ale rano sie okazalo, ze sluchanie nadal lecialo i nie powinienem byl wylaczac. no ale sobie spalem do rana. dzis rano sie budzilem dosc czesto. no i troche snow dzieki temu zapamietalem. moze nie wszystko. ale cos tam pamietam. te sny nie byly takie zle. a byly takie.
Mialem ten sen chyba trzy razy. nie pamietam o co chodzilo w pierwszej czesci. to byl jakis klub i mialem tam pracowac. tak bylo w drugim snie. i pracowalem. pamietam jak zbieralem pieniadze na wydawanie reszty. to byly drobne. wrzucalem je do tylnej kieszeni spodni. czasem jakies grosze spadaly mi na podloge. to pamietam. w trzeciej czesci tego snu gralem w tym klubie w pilke. kazda polowa boiska byla w innym pomieszczeniu. no i moja druzyna wygrywala. ja strzelilem moze trzy bramki. wygrywalismy moze 3:1. ale ja nie gralem w obronie. gralem w atatku i zawsze mialem sytuacje sam na sam z bramkarzme. tyle z tego pamietam.
Mialem tez sen z ksiazkami. chyba je kupowalem. one byly na Przybosia. mialem je stamtad zabrac. bylo troche tych ksiazek. pamietam, ze byli Bunderbrukowie. bylo cos chyba moliera. bylo sporo tomow tych ksiazek. cos tam sie jeszcze dzialo, ale nie pamietam.
W trzecim snie byl koncert. wydawalo mi sie, ze spiewa Prince. ale nie wiem. to byla osoba nie podobna do nikogo kogo znam. ale koncert byl. sporo sie tam dzialo, ale ja nic nie pamietam. ludzi raczej tam duzo nie bylo. ale troche bylo.
Tyle udalo mi sie zapamietac. ogolnie to spalo sie dobrze.
Wstalem dzis o 8.15. budzik ustawilem to wstalem. Rano bo snooker sie rano zaczyna i musze ogladac. wstalem to zrobilem sniadanie. jakos je zjadlem. ogladalem snookera. Trump gral. no i wygral 5:1. nie tak zle. potem pojechalem z tata do biblioteki i na zakupy. ja sie balem jechac. tata jechal, a ja nie lubie jak on prowadzi. wypozyczylem sobie troche ksiazek. bede mial co czytac. zrobilem zakupy w biedronce. wydalem 17 pln. no nie tak zle. mam zakupy na dwa tygodnie. wrocilem do siebie to troche poczytalem. kupilem tez dwie ksiazki. to takie pamiatki sa dla mnie. czytalem dawno temu. ksiazka kowal czytalem 14 lat temu. to wspomnienia pilkaza. no i kupilem wspomnienia szymona majewskiego. czytalem to w 2007 roku. tez mi sie podobalo. chce to jeszcze raz kiedys obejrzec. no i sobie ogladalem dalej snookera. ten mecz popoludniowy byl dobry. podobalo mi sie. troche popatrzylem. poszedlem do taty. tam zjadlem obiad. ogladalem tez snookera. potem skroty meczow w pilke. no i wrocilem do siebie na 19. no i sobie film obejrzalem. dzien sie powoli konczy. jeszcze szklo obejrze i pojde spac. moze dzis sie uda zasnac. moze sie uda.
filmy dzis znowu dodali. nie dobrze jest. dodaje je. ale ja tego nie obejrze. kiedys to sie sciagnie. ale raczej nie obejrze nigdy.
no i to tyle.

POL 0 – 3 BRA

Nie udalo sie wygrac tego meczu. nie bylo najmniejszej szansy na to. slabo bylo zagrane. nic nie dzialalo jak nalezy. no i skonczylo sie zle. no ale polacy maja jeszcze szanse na granie w finale. tylko trzeba wygrac z Iranm, a to nie bedzie latwe. Iran nawet Wlochow pokonuje, wiec nie wiem czy polakom uda sie z nimi wygrac. ciezko bedzie. ale to za tydzien sobie obejrze.
Noc nie zaczela sie latwo. nie zasnalem ogladajac szklo. wiedzialem, ze tak bedzie. przez to przejscie z samochodem bylem poddenerwowany. no i nie moglem zasnac. tak sobie lezalem okolo 45 minut. nawet sluchac bylo trudno bo deszcz spory padal i nic nie bylo slychac. ale jakos zasnalem. godziny to nie trwalo wiec nawet dobrze. moze dzis bedzie lepiej, nie wiem. ale zasnalem i sobie spalem. raz sie obudzilem i wylaczylem laptopa. potem juz spalem i nie obudzilem sie nawet raz. obudzilem sie chyba kolo 5. lezalem sobie, nic nie robilem. chcialem zasnac na nowo. ale tak nie bylo. w koncu spojrzalem na zegarek i bylo po 6. jeszcze troche polezalem. a snu nie pamietalem zadnego. no bo nie budzilem sie i nie zasypialem nad ranem. no i nie ma dzis snu zadnego. tak sie czasem dzieje.
no to wstalem o 6.45. zaczalem ogladac siatkowke. pokazywali to patrzylem. ale chyba przysnalem troche na ostatnim secie i nie wiem jak sie skonczylo. no ale to ogladalem. przed 9 wstalem i zrobilem sniadanie. zjadlem je ogladajac Cejrowskiego. potem mala przerwa kolejny Cejrowski. no i poszedlem do taty. bylo po 11. no i tam siedzialem. dzis juz bylo lepiej. tata mial do mnie lepsze podejscie. nic nie bylo w telewizji. no ale sobie siedzialem. co tu robic. jakos siedzialem. troche rozmawialismy. dopiero wieczorem cos tam bylo do patrzenia. pilka nozna. no to sobie ogladalem. no ale przyszedl wieczor to wrocilem do siebie. zrobilem kolacje. obejrzalem mecz. no i dzien sie juz prawie konczy. jeszcze troche popatrze na telewizje. no szklo obejrze. moze uda sie na nim zasnac. wstalem wczesnie to moze sie uda dzis. no nie wiem. wiec to tyle. jutro snooker sie zaczyna wiec bede mial co ogladac.

Jersey Girl, 2004

O tym filmie napisalem na forum filmweb. nie wiedzialem co to jest. wiedzialem tylko, ze glowny bohater powiedzial, ze nie spal z nikim 7 lat. to tylko pamietalem. musialem jakis fragment widziec w telewizji. pewnie byl 2005 rok. no i obejrzalem dzis ten film. bardzo slabe to bylo. nie podobalo mi sie wcale. nic w tym nie bylo ciekawego. bylo powiedziane, ze nie spal tyle czasu. ale myslalem, ze to bylo w innym kontekscie. nie tak. ale to nic nie zmienia. nie podobalo mi sie wcale. co poradzic. no ale obejrzalem i skasowalem. wiecej tego nie obejrze. watpie w to. nie bede chcial do tego wracac nigdy. wczesnie wlaczylem. wiec mam jeszcze wczesnie. dopiero 21. moze uda sie zasnac. ale po dzisiejszych przejsciach jakos w to watpie.
Zasnalem wczoraj ogladajac szklo. dobrze sie stalo. obudzilem sie o 23.20. jakos tak. nie chcialem jakos wylaczac laptopa i sobie lezalem. no ale ustawilem go by sie wylaczyl. no i poszedlem spac. zasnalem dosc szybko. zle nie bylo. no i sobie spalem. musialem sie obudzic by wylaczyc laptopa. rano tez sie budzilem czesto bo mialem mase snow. troche zapamietalem. ale nie wszystkie. no i malo pamietalem. takie glowne hasla tylko. poza tym to nic. te sny byly takie.
Bylem w zamku. mialem do niego wejsc. chyba to byl zamek Geringa. i ja mialem zrobic na niego zamach. ale z tego co ja wiem to on nie mial zamkow. nie bylem tam sam. chyba we trzech. no i jakos do tego zamku wszedlem. nie bylo to latwe. pozniej jakos to sie dzialo, ale nie pamietam. sen i tak sie nie skonczyl. tak w polowie moze, wiec zamachu nie bylo.
bylem gdzies w jakiejs szatni. to moze po basenie bylo. przebieralem sie raczej. co tam robilem nie wiem. chyba De Fines tam byl, ale tez pewnosci nie mam.
Byl mecz na bloniach pod zamkiem. moze i Legia grala. ale mecz nie mogl sie odbyc z powodu kibicow. to wracalem do domu. szedlem w strone rynku wiec nie wracalem na Przybosia.
No i tyle z tego spania. nie bylo tak zle. Zasypiam szybko wiec jest dobrze.
Rano nie moglem wstac. tak sobie lezalem i nic nie robilem. tata przyszedl o 9. no to wstalem. pojechalem po bulki. no i kupilem. jak wracalem to nie wiem jak uderzylem inny samochod. jakos za blisko niego przejechalem i przytarlem mu zderzak. ja mam wiecej starte. dobrze to nie wyglada. nie wiem jak to sie stalo. ile to bedzie mnie kosztowac jeszcze nie wiem. dobrze nie bedzie. zjadlem sobie po tym sniadanie. troche ogladalem siatkowke. potem poszedlem do taty. no i tam siedzialem. nie bylo co ogladac. no ale siedzialem. pan od samochod, w ktory uderzylem przyszedl. no i mu tam pisalem, ze sie przyznaje do tego, ze uderzylem w jego samochod. tata zabronil mi jezdzic samochodem. no i tyle. o tym tylko mowil. byl mocno zdenerwowany. ja tez jestem troche, ale co ja moge. tata nie siedzial. poszedl sobie gdzies. nie wiem. no to ja wrocilem do siebie. przeczytalem ksiazke do konca. no i to juz jest za mna. nawet dobrze. potem jeszcze chwile ogladalem telewizje. no i zrobilem kolacje. obejrzalem film. no i to niby tyle. nic sie wiecej raczej nie dzialo. no i niby to tyle.
Sa teraz najdluzsze dni. lato sie zaczyna. jeszcze jest widno a jest po 21.
paznokiec troche rosnie. troche go mecze, ale nie tak duzo. jeszcze jest krotki. o wiele czesciej ciagne oko. nie moge przestac. tam cos jest, ale tam nic nie ma.
Filmy sie nawet sciagaja. troche ich mam. moze cztery kolejne jutro beda. zobacze jeszcze jak bedzie. na szczescie nie dodali nowych. oby i jutro ich nie bylo. niech najpierw sciagne to co mam do sciagania.
no i chyba tyle. jeszcze wczesnie. moze uda sie zasnac. ale po tym samochodzie watpie czy sie uda.