10

No i jestem i dzis. jakos mi ten czas leci. dzis juz prawie wszystkie zabiegi. tylko krio mi zostalo. jakos to bedzie. szybko minie. o 12.20 mam koniec zabiegow i nic do roboty.
wczoraj jak skonczylem pisac to ogladalem snookera przez wiekszosc dnia. najpierw gral Selby i wygrwal dosc wysoko. to jest pewne, ze zagra w polfinale. no i mialem jeszcze jeden zabieg. po nim byl obiad. od 15.30 ponownie ogladalem snookera. gral O’Sullivan. wszystkiego nie obejrzalem ale prowadzil. w tym samym czasie Trump gral i tez prowadzi wysoko dosc a nie z byle kim gra. troche tez pogralem w dune. no i udalo mi sie przetrwac. zbudowa i obronic baze. teraz to juz na pewno wygram, ale to troche potrwa. no i byla kolacja. zjadlem. na koniec dnia obejrzalem kompanie braci. odcinek tez ciekawy. nawet fajne. tylko nie pamietam by to bylo w ksiazce. no nic nie pamietam. wojna sie juz skonczyla. no dzis bedzie ostateczny koniec tej wojny. no i poszedlem na koniec dnia ogladac snookera. troche sobie popatrzylem jeszcze. Hawkins gral i on tez bedzie polfinale. na koniec jeszcze zapalilem wiec dzis nie pale. jutro tez nie. lepiej sie pali wieczorem niz w dzien. nawet latwo zasnalem. bardzo dlugo to nie lezalem. no i sobie spalem. rano sie obudzilem. myslalem, ze nie pamietam zadnego snu. ale cos tam udalo mi sie zapamietac. te sny byly takie.
Naprawialem fortepiany. to bylo moje zajecie. jakis znalazlem i go zrobilem. mialem z zyskiem sprzedac. ale czyj to byl to nie wiem. moja siostra tez to robila. to samo. miala tez jakis fortepian i miala go sprzedac. to bylo raczej dawno temu bo ulice byly brukowane.
mialem tez sen dawno temu. ulice tez raczej brukowane. to moze byl paryz. ja tam sobie chodzilem, ale w jakim celu to nie wiem. teraz to nic juz nie pamietam.
no i tyle z tego spania.
wstalem sobie rano. poszedlem na zabieg. potem bylo sniadanie. kolejne dwa zabiegi i jestem juz tutaj. zaraz popatrze sobie troche na snookera. no i bedzie jeszcze krio. bede sie staral ogladac snookera. nawet sporo mi sie udaje. w domu ogladal bym wiecej, ale tutaj i tak sporo ogladam.

9

To juz moj dziewiaty dzien. jakos rano zabiegi mi minely. bylem tez u lekrza i kilka zabiegow mi cofnal. zle nie jest. dzis jeszcze tylko jeden. bedzie dobrze.
Wczoraj jak skonczylem pisac to ogladalem snookera. Trump gral i prowadzil. potem wrocilem do pokoju. mialem jeszcze krio. no i obiad tez. po obiedzie dalej ogladalem snookera. troche popatrzylem. po kolacji obejrzalem kompanie. odcinek ok, ale straty byly i tak wysokie. no i potem poszedlem dalej ogladac snookera. Trump konczyl swoj mecz i wygral go. nie tak zle. bedzie gral w cwiercfinale. potem spac. zasnalem szybko. piwo pilem i to bardzo na spanie pomaga. no i sobie spalem.
rano wstalem. obudzilem sie kolo 5 pewnie. wczesnie bardzo. ale i wczesnie poszedlem spac. jeden sen udalo mi sie zapamietac. nawet ten sen mi sie podobal. byl taki.
Bylem na obozie. byly tam dziewczyny z 97 roku. Byla Iza Muskalska. teraz pewnie inaczej sie nazywa. byla tez Kasia i Gosia z jej pokoju. no i ja do Izy cos mialem. nie widzialem jej. tylko wiedzialem, ze jest. no i zblizal sie koniec tego wyjazdu. ja chcialem Ize spotkac. chcialem jej powiedziec by ze mna byla. bysmy razem spedzili zycie. tyle pamietam. szkoda, ze w tym snie jej nie widzialem.
no i tyle z tego spania. wstalem rano i poszedlem na zabiegi. no i dzien leci. szybko sie skonczy. popatrze troche na ssnookera i wracam do siebie.

8

No i jestem. zabiegi mi juz prawie wszystkie minely. jeszcze tylko krio zostalo. nie wiem ile wytrzymam. moze tylko minute. a moze uda sie wejsc na dwa. no zobacze.
wczoraj jak skonczylem pisac to poszedlem do pokoju. staralem sie ogladac msze kanonizacyjna Jana Pawla II. srednio na to patrzylem. drzemke mialem. no ale zostal uznany za swietego. choc dla mnie to on byl juz swietym za zycia. potem byl mecz. no i sobie obejrzalem. walki wielkiej nie bylo. no i Skra jest mistrzem kraju. moze to i dobrze. no ale walki nie bylo. troche w drugim secie. no i po meczu mialem isc na snookera. ale ponownie mnie drzemka chwycila. no i sobie drzemalem do 18. nie dobrze z tym bylo. potem troche tv popatrzylem. no i byla kolacja. zjadlem ja sobie. no i na koniec obejrzalem kompanie braci. odcinek ciekawy. ja go lubie bardzo. to bylo o walkach pod bastogne. dzis bedzie dalej. poszedlem pozniej ogladac snookera. no i sobie troche popatrzylem. Robertson gral. no i 99 setke zdobyl. szansa na sto jest spora. tylko jednej mu brakuje. patrzylem do 22.30. no i wrocilem do pokoju. zasnac nie moglem. ciezko bylo. ponad godzine to trwalo. no ale jakos zasnalem. no i sobie spalem raczej do 6. jeden sen udalo mi sie zapamietac. ale to takie nic. malo pamietalem. ten sen byl taki.
Byl jakis program telewizyjny. tam mialy byc tance. gwiazdy mialy z kims tanczyc. moze z dziecmi. ale nic nie pamietam.
no i pospalem. rano wstalem i mialem zabiegi. no i to tez przetrwalem. dzien sie zaczal. zaraz popatrze troche na snookera. potem jeszcze krio i obiad. po obiedzie moze tez popatrze. na razie to tyle.

7

No i jestem ponownie. to juz moj siodmy dzien. tez szybko miniel. ale niedziela to mam wolne, nie tak zle.
wczoraj jak skonczylem pisac to ogladalem snookera. caly dzien patrzylem. trzy mecze obejrzalem. O’Sullivan chyba gral i nawet wygral pomimo tego, ze przegrywal. no caly dzien patrzylem sobie. wieczorem jeszcze obejrzalem kompanie. odcinek moze byc. ale ja nie pamietam by te rzeczy, ktore byly w tym odcinku byly w ksiazce. male szczegoly. no ale snookera ogladalem glownie. dzis juz tak duzo nie bede ogladal. poszedlem spac. no i zasnalem szybko. a piwa nie pilem. fajnie tak szybko zasypiac. no i sobie spalem do rana. bylo ok. mialem moze dwa sny, ktore moglem pamietac. ale udalo mi sie zapamietac tylko jeden z nich. bylo w tym snie tak.
Mieszkalem na Przybosia. no i tam bylem. byl ranek. mialem sobie robic sniadanie. no to poszedlem do kuchni. bylo tam kilka osob. tylko tate pamietam. mialem sobie cos zrobic do jedzenia. ale to bylo juz zrobione. jakies mieso a ja na sniadanie miesa nie jem. bylo zrobione no to sobie wzialem. tylko pocialem na mniejsze kawalki. no i wrocilem do swojego pokoju. mialem cos obejrzec na sniadanie. mialem komputer. cos tam w nim sprawdzalem. byly filmy. sporo ich bylo. pamietam z tego tylko upadek. ale cos innego chyba mialem ogladac. ale wyszlo tak, ze Brian przyszedl do mnie. ten z serialu skrzydla. no i rozmawial ze mna. prosil o pieniadze. to bylo prawie 4 tys. dolarow. no i ja tych pieniedzy nie chcialem dac. zapytalem na jak dlugo mu tych pieniedzy starczy. na jak dlugo mam mu pozyczyc. tyle udalo mi sie zapamietac.
no i pospalem. ale obudzilem sie kolo 5. nie wstawalem jeszcze. ale kolo 7 to wstalem. trzeba do lazienki. no i pozniej bylo sniadanie. jeszcze i cejrowskiego obejrzalem. jakos ten poranek minal.
no i to tyle niby.

6

To juz szosty dzien. minely mi juz zabieg. na dzis to tyle. jakos to minelo. zle nie bylo.
wczoraj po napisaniu ogladalem snookera. Selby gral. no i prowadzil. pewnie ten mecz wygral. gral z mocnym przeciwnikem, ale wygrywal. no i tak sie pewnie skonczylo. no i sobie troche popatrzylem. potem wrocilem do siebie. gralem w dune i przeszedlem ten level. to latwe nie bylo. zostala juz ostatnia plansza. dzis moze troche pogram. no ale przeszedlem. pozniej na koniec dnia to jeszcze obejrzalem kompanie braci. byl odcinek o operacji market garden. nie takie zle. ale ladowanie w normandii podogalo mi sie bardziej. dzis bedzie dalej. tez obejrze. poszedlem wieczorem jak sie umylem dalej ogladac snookera. Selby konczyl mecz. skonczylem przy wyniku 12-8 chyba. brakowalo mu tylko jednej wygranej. tak sie pewnie skonczylo. zaraz sobie sprawdze. no i poszedlem spac. piwo ponownie pomoglo na spanie. zasnalem szybko. no i sobie spalem do rana. tak do 5 gdzies. mialem tez sny. udalo mi sie dwa zapamietac. byly te sny takie.
Jeden mezczyzna spiewal piosenke. to bylo tak. arke zbuduje jak noe. to taka lodz, ktora ma dach. nie bedzie w arce miejsca dla wspomnien. woda zalala juz caly swiat. no i jeden pan to spiewal. a dwoch go atakowalo bykiem. ja bylem wsrod nich. no i atakowalismy go a on nas odganial.
Gralem sobie w kosci. nie myslalem, ze to hazard ale we snie byl nim na pewno. no i gralem. niskie stawki. do 5 dolarow tylko. raz tylko byla wysoka i wygralem z 700 dolarow. ogolnie to tylko wygrywalem. nie przegrywalem nigdy. gralem z kobietami raczej. ale one to byly chyba prostytutkami. no nie wiem. ale tak wygladaly.
no i tyle z tego spania. zle nie bylo. dzis juz piwa nie bede pil wiec zasnac nie bedzie tak latwo. no i rano sie obudzilem. do lazienki a potem zabiegi. to minelo. no i teraz sobie pisze. ale juz koncze. przeczytam co sie dzialo i bede ogladal sobie. po obiedzie moze tez. tylko naladowac laptopa.
no i tyle.
jeszcze O’Sullivan gral. no i nie prowadzil. kto wie jak to sie skonczy. Perry nie jest slaby. no jak bedzie to moze dzis sie przekonam.

5

Wczoraj jakos dzien mi minal. zle nie bylo. skonczylem pisac to obejrzale mecz trumpa. no i wygral on 10-8. nawet bylo dobre. ale walka byla. ogladalo sie ok.
wrocilem do pokoju sobie. czekalem jeszcze na jeden zabieg. mialem krio no i wytralem tam 1,5 minuty. to latwe nie jest. ale dalem rade. zimno bardzo. raczej tu na 3 minuty to nie wejde. moze bede wchodzil tylko na minute. we wtorek mam ponownie. jakos to bedzie.
potem siedzialem w pokoju. obiad byl. ale gralem sobie w dune. no i prawie ten level przeszedlem. dzis go skoncze. jedna z baz ordosow zniszczylem. no i pokonalem atrydow. jeszcze jedna baza zostala. to bedzie bardzo trudne. ale jakos to dzis przejde.
pozniej to sobie siedzialem. czekalem na kolacje. doczekalem sie i zjadlem. byl koniec dnia. obejrzalem na koniec kompanie. odcinek byl bardzo dobry. podobal mi sie. pilem piwo na nim. to pomoglo na spanie. po tym poszedlem sie umyc. ogolilem sie tez. i wzialem prysznic. potem spac. szybko zasnalem. to piwo raczej bardzo na to pomoglo. moze dzis tez kupie. zobacze jeszcze.
no i sobie spalem. raz to sie moze obudzilem. wczesnie zasnalem to i szybko sie obudzilem. pewnie tak kolo 5. juz chyba wiecej nie zasnalem. choc moze tak. wstalem o 6.40. mialem sny. dwa udalo mi sie zapamietac. te sny byly takie.
W pierwszym snie pozno w nocy walczylem. to byly walki bokserskie. co ja tam robilem to nie wiem do konca. chyba walczylem. no nie wiem. raczej przegrywalem. ale to moze byl taki plan bym przegrywal. nie pamietam zbyt wiele z tego.
drugi sen mi sie bardzo podobal z powodu Karoliny. ja mieszkalem na przybosia. jezdzilem po miescie. samochodem, ale raczej to chyba rowerem. no i tym rowerem jezdzilem. bylem na zamkowej. tam szukalem opon do samochodu. potem byla gostkowska i tez na opony w sklepie patrzylem. zle rozmiary byly, za duze jak do mojego samochodu. ale jak wracalem i bylem na rondzie to dostalem sms’a od Kasi. pisala mi, ze nie ma pojecia co dzieje sie z Karolina. ja tez nie wiem. ale odpisalem Kasi, ze do Karoliny napisze maila. tego sms’a od niej bylo bardzo trudno przeczytac. jakis taki dziwny on byl.
no i tyle z tego spania. nawet bylo ok.
wstalem rano. no i na zabieg od razu. potem sniadanie i kolejne zabiegi. no i teraz mam mala przerwe. moge sobie popisac. zapalilem tez papierosa. ale kolejne dwa dni nie pale.
paznokiec tez prawie caly spilowalem. ale ciut jeszcze zostalo. mecze go mocno.
no i na teraz to chyba tyle. popatrze na snookera.

4

Wczoraj jak skonczylem pisac no to jeszcze snookera troche popatrzylem. Trump gral. no i wchodzil z wynikiem 6-2. jak skonczylem ogladac bylo juz 6-5. dzis sprawdzilem, ze jednak wygral. ale byl mecz bardzo wyrownany. a jeszcze ostatnio bylo tak, ze sprawdzilem, ze Ding przegral. juz w pierwszwj rundzie. ja myslalem, ze on zagra w finale. no moze polfinal, ale juz odpadl. to niespodzianka dosc duza.
pozniej cos tam sobie robilem. mialem jeszcze jeden zabieg. dzis tez jeszcze tylko jeden. dzis kriokomora. bede musial zniesc -110 stopni. nie jest to latwe. jakos dam rade. dzis moze na dwie minuty. ostatnio bylem tylko minute.
potem to sobie troche pogralem w dune. no i przeszedlem kolejny level. to bylo trudne. jeszcze dwa poziomy zostaly. bede sie staral jakos to przejsc.
potem nie bylo nic do roboty zbytnio. jeszcze w telefonie skonczylem grac. cala gre przeszedlem. moze wroce do starego telefonu. gra nie byla latwa. ale to przeszedlem.
wieczorem o 20 byl mecz w siatkowke. no i staralem sie go obejrzec. nie udalo mi sie bo zasnalem na tym. fajnie tak szybko zasnac. no i Skra wygrala. ja zasnalem pod koniec drugiego seta. ale byly tylko trzy sety. gladko wygrali ten drugi. w pierwszym byla wieksza walka. ale dwa mecze w rzeszowie i skra wygrala. moga miec mistrza. nawet dobrze. bo ja nie chce by resovia tylko wygrywala. moze bedzie dobrze. w niedziele kolejny mecz. juz go nie obejrze. a jednak obejrze bo bedzie tutaj w telewizji. zobacze jak to bedzie.
no i spalem. obudzilem sie pewnie kolo 4. bylo jeszcze ciemno. sen jakis mialem. ale nie bylo szansy go sobie przypomniec. rano mialem zabieg. no to sobie poszedlem. potem sniadanie. no i znowu zabiegi. po nich przyszedlem tutaj. zapalilem papierosa sobie. ostatnio jak byl mecz to jednego dnia zapalilem az trzy. wiec musze teraz dwa dni nie palic. postaram sie nie palic w weekend. no zobacze.
to chyba tyle na teraz. moze bedzie snooker to sobie popatrze troszke.

3

Wczoraj jakos to minelo. zrobilem wszystkie zabiegi. dzis mam jeszcze tylko jeden. wczoraj jazda na rowerze przez pol godziny. nie wiem po co. ale jakos to przetrwalem. wczoraj na koniec dnia to ogladalem sobie siatkowke. dzis juz nie bede ogladal bo to za slabo dziala. nie oplaca sie. ale Skra wygrala wiec moze i dobrze. moze ktos w koncu Resovie pokona. latwo nie bedzie. przed snem jeszcze obejrzalem kompanie. odcinek byl fajny. juz wojna sie zaczela. przed nawet sie ogolilem. teraz bede sie golil czesciej. jakos dzien mi minal. zasnac bylo bardzo trudno. ale jakos zasnalem no i sobie pospalem. budzilem sie czesto. no ale spalem, zle nie bylo. sen udalo mi sie jeden zapamietac. malo zapamietalem. tyle co nic. jakis ogolny poglad na to mialem. bylo tak.
Chodzilem sobie po warszawie. nie sam. z kims. chyba jakis azjata. nie wiem do konca. sporo sie tam dzialo. chodzilem po miejscach gdzie mozna cos zjesc. pizza pewnie. to byl zoliborz. jeszcze chyba kolo aleji solidarnosci tez. malo pamietam. ale dzialo sie bardzo duzo. tylko ja nic nie wiem.
no i tyle z tego spania. wstac trzeba bylo rano. no i jakos wstalem. no i zabiegi mialem. to nic nie pomoze. ni ale chodze. nie mam wyjscia. dzis jeszcze jeden zabieg. borowina ma byc. zobacze co to bedzie. wieczorem obejrze kompanie. moze snookera troche popatrze. no i pojde spac.
na dzis to tyle.

2

Bede tak kolo 11 przychodzil by cos napiac. moze i snookera uda sie troche popatrzyc.
Wczoraj jakos dzien minal. byl koniec juz. jakos to minelo. kolacje zjadlem. ale jedzenia jest bardzo malo. zjadlem swoja i taty porcje. no cos tam zjadlem. po kolacji obejrzalem kompanie braci. to jest dopiero poczatek. nie takie zle. ale to sie rozkreci jak juz bedzie wojna. a jak obejrzalem to sie jeszcze umylem. no i poszedlem na internet. a jak mialem neta to ogadalem snookera. troche popatrzylem. Selby gral. przestalem ogladac przy wyniku 8-6 dla Selbego. no i potem poszedlem spac. ciezko bylo zasnac. bardzo ciezko. no ale jakos zasnalem i sobie spalem. jeden sen udalo mi sie zapamietac. tylko jeden pamietalem. bylo w nim tak.
Koncert byl we snie. jaka muyzka to nie wiem. no nie wiem czy mi sie podobalo. no ale sluchalem. na wokaliste wolano Snowden. ale byla tam dziewczyna. podobala mi sie. on byla bardzo podobna do Marty Chojnackiej. miala tylko ciut jasniejsze wlosy. Marta miala czarne jak wegiel. ta ze snu tak nie miala. no i chcialem z nia porozmawiac. ale nawet we snie nie mam na to odwagi. chcialem we snie by ktos mi napisal jak gra sie piosenke „pytania”. tak znakowo napisal. jakies tam C, E. jakos tak. tyle pamietam.
No i tyle z tego spania. jakos tam spalem.
Mam tylko tak, ze zabiegi mi sie bardzo wczesnie zaczynaja. musze wstawac po 7. nie fajnie. dzis jakos dalem rade. jak bedzie jutro to nie wiem. rano mialem zabiegi. takie sobie. nic specjalnego. jakos to przetrwalem. no i teraz jestem tutaj. popatrze jeszcze troche na eurosport i uciekam na kolejny zabieg, ktory mam o 12.20.

1

No i jestem w sanatorium. nawet mi sie tu podoba. chyba jest lepiej niz bylo w Ustroniu. mialem juz lekarza. no i mam zabiegi. nie wiem jeszcze jakie. niedlugo sie dowiem. cieplo jest wiec ok. jedzenie moze byc. zobacze jak bedzie dalej z tym jedzeniem. zapalilem tez papierosa. ale wiecej raczej palic nie bede. nie ma za bardzo gdzie. moze jakies miejsce znajde. no nie wiem.
wczoraj ogladalem sobie przed snem snookera. ale zasnalem na tym. byl wynik 8-8. no i zasnalem. no i sobie spalem cala noc. budzilem sie tez czasami. no ale spalem. bardzo zle nie bylo. udalo mi sie zapamietac sny. choc wiele tego nie ma. ale te sny byly takie.
Jechalem do sochocina chyba samochodem. pamietam z tego tylko, ze z kims. no jakims chlopakiem ubraniami sie zamienialem. butami tez. nawet mial maly rozmiar co sie nie zdarza nigdy.
Byl sen o moim pisaniu. do konca nie pamietam. byl jakis konkurs pisarski jaki wygralem. no i na laptopie szukalem tych teksow. no i cos tam znalazlem. bylo tez haslo na niektore pliki i chcialem to jakos otworzyc.
tyle z tego spania.
Rano sobie wstalem. dzis o 9. no nie tak zle. zrobilem sniadanie. zjadlem je. bylo sporo do jedzenia. no ale zjadlem. nic mi nie zostalo. to dobrze. no a potem byla podroz do sanatorium. nawet szybko minela. no nie jest zle. juz tu jestem. mam internet, ale nie w pokoju. no ale moge sobie czasem cos napisac. eurosportu tu nie ma. jest inna telewizja. ale euro nie ma wiec snookera ogladac nie bede. sprawdze sobie tylko wyniki jakie byly w necie.
no i to na razie tyle.