Selby – Perry

No i mecz trwa. ale jest az 4:0. nie ma szans Selby. ja tak czuje, ze on jest bez formy. a jest tylko do pieciu zwyciestw. wiec jedna partia i bedzie koniec. teraz jest przerwa wie sobie pisze. jak sie skonczy to jeszcze troche popatrze i pojde spac. nie wiem czy bedzie latwo zasnac bo nie bralem leku na sen. tak probuje tylko, moze sie uda.
Tej nocy zasnalem bardzo szybko. piec minut i spalem. budzilem sie w nocy czest. po kazdym snie. mialem ich troche. nie udalo sie wszystkich zapamietac. ale cos tam sie udalo. bylo w tych snach tak.
to byla jakas gra komputerowa. to bylo podobne do ufo. no i gralem. mialem zabijac inne jednostki, ale moje nie mialy broni. a tych przeciwnikow bylo bardzo duzo.
gralem mecz w pilke nozna. dobra druzyna, moja taka sobie. ale ja gralem dobrze. chyba w ataku bo strzelalem. bramki nie bylo, ale poprzeczke raz mialem. wiec moje strzaly byly grozne.
z kims rozmawialem o pilce i pieniadzach jakie tam mozna zarobic. porownywalem ligi. druga i ile sie tam zarabia, a ile w pierwszej.
no i tyle ze snow i spania. troche sie budzilem. ale spalem. fajnie, ze szybko zasypiam. zobacze jak bedzie dzis.
Wstalem kilka minut przed 9. no i zjadlem sniadanie. film o amerykach. potem czytalem. na szczescie udalo mi sie skonczyc tego pickwika. nie podobalo mi sie wcale. ale skonczylem i sie ciesze. pozniej troche patrzylem w necie na snookera. ale krotko bo tata wrocil i poszedlem do niego. tam posiedzialem troche. dowiedzialem sie, ze jade do sanatorium 20 kwietnia wiec odpada mi ogladanie mistrzostw w snookera. no nic nie poradze. przepadlo mi. i tak sporo ogladam. no ale nie da sie wszystkiego. jade tylko na trzy tygodnie. jak mi dali w lutym to mialem cztery. wiec jeden serial do ogladania mam za duzo. ale jakos tam bedzie. nie wiem jeszcze jak bedzie z tym sanatorium bo wypada mi wtedy gdy mam dostac interferon, no i nie wiem. posiedzialem u taty do 18. no i wrocilem do siebie. zrobilem kolacje. zjadlem ogladajac siatkowke. potem juz ogladalem mecz O’Sullivana. no i wygral dosc wysoko wiec jutro spotka sie z Dingiem w polfinale. no a pozniej byl juz mecz, ktory wlasnie ogladam. no i Selby go nie wygra. choc po przerwie moze cos sie zmieni. no nie wiem. zobacze jak bedzie. nawet sie wykapalem w malej przerwie. no moze byc. juz musialem bo wczoraj tego nie zrobilem.
gram w jedna gre na telefonie. ona jest trudna. przeszedlem juz 820 poziomow. gra ma 1400. no i skonczylem ten 1400, ale chce przejsc wszystkie. a gra nie jest latwa. taka logiczna. sprawdzam swoja inteligencje. wyglada, ze nie jest tak zle ze ma.
no i na dzis starczy.

poor Trump

Pisze sobie teraz. moze bedzie lepiej. bedzie latwiej zasnac. no tak mysle. ale tutaj nie podaja godziny napisania wiec nie fajnie. no ale taka strona blogowa. cos tam bede dzis ogladal. mowili co, ale nie pamietam. moze byc ciekawie wiec sobie obejrze.
Wczoraj patrzylem na snookera. nie zasnalem. ale polozylem sie i 5 minut to spalem. dobrze bylo. oby dzis tez tak bylo. no i sobie zasnalem. troche spalem, ale budzilem sie czesto. no i budzilem sie po snie jaki mialem. nie udalo mi sie wielu z nich zapamietac. ale cos tam mi sie udalo. ale to takim cudem troche. jeden zapamietalem o 6 rano. obudzilem sie wtedy i zasnalem na nowo. wtedy mialem sen i udalo mi sie go zapamietac. te sny byly takie.
Bylem w domu u mamy. tam cos robilem. chcialem sie ubrac. ale nie bylo moich ubran. dali mi nowe pomimo tego, ze w starych chodzilem jeden dzien. jakos sie ubralem. pamietam tylko czarne bojowki. byly za szczople. kiedys mialem takie spodnie. no i mialem komputer. moja siostra cos na nim robila. no i wszystko bylo przestawione. nowe ikony niepotrzebne. nowe programy nie wiem po co. chcialem z tym zrobic porzadek. no i sie do tego zabralem. Sarah podeszla i patrzyla na moje dlonie. bardziej na zyly. krew ja chyba interesowala. tyle z tego.
bylem w modlinie i wychodzilem z niego. myslalem o aktorce z serialu cudowne lata. bo wydawalo mi sie, ze ona nie ma meza a ma juz prawie 40 lat. no i myslalem o niej. wyszedlem juz prawie z modlina. bylem przy cmentarzu prawie. sluchalem muzyki. nagle zatrzymal sie samochod i pytaja czego ja slucham. nie znalem tytulu. ale ja to lubie. to jakis hip hop byl. no i sie chyba obudzilem.
tyle udalo mi sie zapamietac. nawet nie malo. ale snilo mi sie o wiele wiecej.
Wstalem dzis o 9, no nie tak zle. a budzika nie mialem ustawionego. no i wstalem. zjadlem sniadanie i obejrzalem film o amrykach. potem troche poczytalem. udalo sie 50 stron. no nie tak zle. potem musialem jechac do dentysty. no i tata mnie zawiosl. dzis mialem usuniecie kamienia. bolalo mocno. myslalem, ze nie bedzie, ale bolalo. no i pozegnalem sie ze 120 zlotymi. ale jestem i tak na plus 516 pln. nawet sie udalo sporo zaoszczedzic pomimo tego dentysty. no ale zeby mam jak nowe. wiec jest ok. potem jeszcze pojechalem do biedronki. kupilem sobie picie. i nie cola. nie bede jej pil bo lepiej mi sie spi. no i wrocilem do siebie. ogladalem snookera. Ali Carter gral. no i nie wygral. wysoko przegral. a on jest przeciez bardzo dobry. no ale nie udalo sie. jeszcze Selby gral i wygral. a on jest wg mnie calkowicie bez formy. no ale wygral. Trump tez gral. no ale nic z tego nie wyszlo. moze i walczyl, ale patrzac na to, to nie mial on zadnej szansy. no i przegral. to ogladalem juz u taty. posiedzialem jeszcze troche i wrocilem do siebie. zrobilem kolacje. zaraz ja zjem. no i bede snookera ogladal. no i potem spac. moze sie uda. bede w lozku cos kolo 20.30. no tak mysle. no ale zobacze.
na teraz starczy.

Maguire – Pagett

No i mecz sie skonczyl. bylo bardzo szybko. no ale wynik 4:0 o tym swiadczy. Pagett nie mial najmniejszej szansy na nic. Ale Maguire jest naprawde dobry. w zeszlym roku tu chyba wygral. mecz byl dosc szybki. moze zaraz bedzie jakas powtorka to sobie popatrze troche. juz to powiedzieli. wiec bede ogladal. moze uda sie zasnac. ale watpie w to.
Wczoraj nie bylo latwo zasnac. chcialem zasnac ogladajac telewizje. to sie nie udalo. potem sluchalem na noc sensacji i tez nie zasnalem. jakos pozniej sie udalo. no i spalem. budzilem sie kilka razy. mialem tez sny. ale nic nie udalo mi sie zapamietac. mialem tez cos takiego co myslalem, ze nie jest snem. ale chyba bylo. no i w tym bylo tak.
Lezalem sobie w lozku. myslalem, ze nie spie. ktos sie pochyla nade mna. no i nie wiem co sie stanie. troche sie boje. zdalem sobie sprawe, ze to moj tata. cos do mnie mowil, ale ja nie potrafilem odpowiedziec. cos chcialem powiedziec, ale nie potrafilem. ale ten jego dotyk byl taki realny. no nie wiem jak to do konca bylo.
tyle zapamietalem. snow mialem w sumie cztery. ale udalo sie zapamietac tylko to.
Wstalem dzis o 8.50. no nie tak zle. zrobilem sniadanie. obejrzalem film o amerykach. potem troche poczytalem. no i byl snooker. to sobie go ogladalem. no i tak caly dzien praktycznie. bylo nawet ciekawie. do taty poszedlem o 15. tam dalej ogladalem. pozniej troche siatkowki. ale polski zespol nie wygral, choc bylo 2:3 wiec nie tak zle. posiedzialem troche u taty. no a tata i tak spal jak zawsze. no i wrocilem do siebie. zjadlem kolacje i obejrzalem sobie mecz snookera. no i tyle o dzisiaj. jeszcze sobie popatrze i pojde spac. moze dzis sie uda jakos zasnac.

O’Sullivan – Pinches

Mecz sie zaczyna. pisze teraz bo chce na tym zasnac. moze sie uda. wczoraj nawet sie udalo. ten mecz chyba Ronie gladko wygra. no ale zaraz sie przekonam jak ten mecz bedzie wygladal.
Tej nocy zasnalem latwo. ogladalem snookera. nie patrzylem tylko lecial. ja staralem sie spac. no i sie udalo. zasnalem. obudzilem sie cos kolo 23.30 no i polozylem sie ponownie. zasnalem latwo. no i spalem. budzilem sie czesto. trzy razy na pewno sie obudzilem. no i troche pospalem. obudzilem sie po pierwszym snie. zaraz zasnalem na nowo i nie udalo mi sie go zapamietac. no i spalem dalej. znowu sie obudzilem, nie wiem, ktora byla godzina. no i latwo na nowo nie bylo zasnac. mialem sen i ten udalo mi sie zapamietac bo dlugo nie moglem zasnac ponownie. w tym snie bylo tak.
Bieglem w jakichs zawodach. to byl bieg na jakims dlugim dystansie. ale nie wiem jakim. wygralem ten bieg. moze i z problemami. ale wygralem. wrocilem do szkoly. siedzialem w klasie. bylem popularny, kazdy chcial ze mna rozmawiac. mialem rozwiazywac ludzkie problemy. byla jedna dziewczyna z jakim hitlerowcem. on byl oskarzony o doprowadzenie do wybuchu II wojny. cos tam jej poradzilem, ale nie wiem. potem usiadlem z nia w lawce. cos tam sie jeszcze pewnie dzialo, ale nie pamietam.
to zapamietalem bo dlugo nie moglem zasnac. ale jakos sie udalo. no i spalem. mialem kolejny sen. moze i byl ciekawy, ale nie udalo mi sie go zapamietac. no i tak ta noc minela. troche spalem wiec nie tak zle.
Wstalem o 9. telefon powiedzial mi, ktora godzina. no i wstalem. zjadlem sniadane i obejrzalem film o amerykach. dzis bylo o wojnie o niepodleglosc usa. potem poszedlem kupic wedline. no i zrobilem sobie spacer. kupilem sobie. nie bylo latwo wrocic. ale dalem rade. zle nie bylo. troche sie balem bo moglem chciec skorzystac z lazienki. ale bylo dobrze. wrocilem to poczytalem chwile. dwa rozdzialy przeczytalem. no i byl snooker to sobie go ogladalem. Ding gral. no i wygral, nie mial problemow. troche popatrzylem. wlaczylem tez laptopa by sciagnac tolka banana i nawet sie udalo. ogladalem gdzies do 15. tata wrocil to poszedlem do niego. tam tez ogladalem snookera troche. potem cos tam w tv ogladalem. nic nie bylo. jakos tam czas u taty mi minal. wrocilem do siebie na 19. no i zjadlem szybko kolacje. umylem sie i bylem w lozku juz o 20. no i teraz ogladam snookera sobie. mam nadzieje, ze uda mi sie zasnac. zobacze jak to sie ulozy.
no i to tyle na dzis. klade sie i ogladam.

Trump – Burnett

No i Trump sobie wygral. nawet mial przewage drogna. ale jego przeciwnik walczyl. no ale to nie bylo takie latwe. popatrzylem sobie troche wieczorem na kolacje.
Zasnalem nawet szybko tej nocy. cos kolo pol godziny i spalem. ale obudzilem sie cos kolo 3 i juz reszte nocy nie spalem. zasnalem na nowo dopiero okolo 6. no i troche jeszcze spalem. z tego okresu zapamietalem jeden sen. bylo w nim tak.
Bylem na spoldzielczej. obok torow. no i tam byl serwis samochodowy. tam sie robilo badanie techniczne. ja dostalem jakas ksiazke i ja czytalem. pewien facet cos robil a ja tlumaczylem co. znalem sie widocznie. no i byl jakis samochod do badania. ale ja tego nie robilem. tylko pomagalem. jeden facet czekal w kolejce a spieszylo mu sie. chcial jechac do Chruszczewa. ja mialem w tym pomoc, ale nie wiem jak. jak to sie skonczylo to mialem sie spotkac z tata. ale wsiadlem na rower i sobie jechalem. mialem licznik predkosci i jadac rowerem mialem caly czas 40 km/h. myslalem, ze dojade do plonska w godzine. pewnie tam mialem jechac. dojechalem do wiaduktu i sen sie skonczyl.
no i spalo mi sie srednio tej nocy. no ale caly dzien wczesniej to lezalem z goraczka. ale troche spalem. dzis moze bedzie lepiej.
wstalem sobie o 9. no to sniadanie i film o ameryce. potem troche poczytalem. troche ponad godzine. no i snooker sie zaczal to sobie ogladalem. no i ogladalem go sobie do 18. u siebie i troche u taty. potem jeszcze troche siatkowki. wrocilem do siebie, no to kolacja i dalej snooker. nic innego sie dzis nie dzialo. tak dzien minal dosc spokojnie.
no i tyle o dzis. stracilem tez paznokiec i nie mam go. bede czekal z dwa tygodnie nim odrosnie.

The Elephant Man, 1980

Ogladalem ten film gdzies w 2008 lub 2009 roku. troche lat minelo. wtedy bardzo mi sie ten film podobal. byl genialny. a dzis bylo takie sobie. no nie takie zle. al oczekiwania mialem o wiele wieksze. nie udalo mi sie. nic mi sie nie podoba. to drugi film, ktory nisko oceniam a gdy ogladalem pierwszym razem to moja ocena byla wysoka. no tak mam. Hopkins wygladal jak nie on. no niezle. ale to film z 1980 roku. moze tak wtedy wygladal. ale nie podobny do tego obrazu jaki ja mam o nim. no ale film mi nie przypadl. troche szkoda. moglem obejrzec cos innego. no ale stalo sie. nie tak zle.
Jakos w nocy zasnalem. trwalo to krocej niz godzine. no i troche sobie spalem. ale balem sie bardzo bo bralem zastrzyk. no i troche spalem. ale nad ranem to nie spalem. budzilem sie. nie moglem spac. pewnie mialem goraczke. no ale troche spalem. snow mialem bardzo duzo. udalo mi sie zapamietac jeden. w nim bylo tak.
Bylem w ogromnym lesie. czegos takiego nie widzialem. wszedzie byl las. ja bylem w srodku. balem sie, ze sie zgubie. nic nie mialem. chcialem kompas. ale nie mialem nic. las byl ogromny. widzialem go z gory. no i bylem w nim. ale jakos wyszedlem. kogos spotkalem. powiedzieli, ze jada gdzies na wakacje. mieli mieszkac na jakiejs wsi. u kogos. to miejsce tez bylo trudno znalezc. ale ja pojechalem z nimi. mialem motor. no nie do konca. to bylo jak zabawka dla dzieci na trzech kolach. no i tym jechalem jakos. ale latwe to nie bylo. w koncu jakos ta wies znalazlem. nie bylo tam prawie drogi. byla ta wies i droga sie skonczyla. rozmawialismy tam ale nikt noclegu nam nie dal. co bylo dalej to nie wiem.
no i tyle z tego spania. bardzo zle nie bylo. troche spalem.
Rano nie moglem wstac. mialem goraczke i nie moglem wstac. jakos udalo mi sie o 10. no i wstalem. zjadlem sniadanie i poszedlem do taty. a goraczke mialem. nie taka wysoka. tylko 37,1 wiec nie tak zle. bylem u taty. byla olimpiada. patrzylem na bobsleje choc nie interesowalo mnie to wcale. potem mialem wyzsza goraczke i tylko lezalem. prawie caly dzien. pewnie teraz bedzie ciezko zasnac. byla dalej olimpiada. final hokeja byl, ale nie ogladalem. tylko wiem, ze Kanada wygrala. byl mecz w siatkowke tez nie patrzylem. no ale sluchalem wiec wiem kto wygral. caly czas lezalem. obiadu tez nie zjadlem. tak lezalem do 18 gdzies. no caly dzien. bedzie ciezko pewnie w nocy. potem jak wstalem to ogladalem tv. glownie o tym co sie dzieje na ukrainie i troche na zakonczenie olimpiady. jakos siedzialem. no ale wrocilem do siebie. kolacje zrobilem. no i zjadlem. obejrzalem ten film. srednio mi sie podobal. szklo jeszcze ogladam a potem spac. zobaczymy czy zasne. moze sie uda. boje sie troche.
jutro snooker sie zaczyna i bede caly tydzien sobie ogladal. bede mial co robic cale dni. troche popatrze. zobacze co sie bedzie dzialo. duzo nie bede czytal raczej. praktycznie nic.
no i na dzis starczy.

Head in the Clouds, 2004

Film dosc sredni. jakos tak srednio mi sie podobalo. ale bylo w okresie historycznym, ktory lubie. ale ta milosc. te watki jakos do mnie nie przemawiaja wcale. srednio bylo.
Tej nocy jakos zasnalem. bardzo zle nie bylo. nawet w miare szybko. krocej niz godzina. oby i dzis tak bylo. no i troche spalem. budzilem sie czesto. snow mialem mase. troche zapamietalem. bylo w tych snach tak.
gralem w pilke nozna. mecz byl. to na wsi gdzies bylo. gralem przeciwko tacie. w mojej druzynie byly 3 osoby razem ze mna. tata byl sam. no i przegrywal wysoko. chyba byl wynik 9:0. zmienilismy to by wyrownac szanse. dalem tacie jednego zawodnika i bylo po dwoch. sen sie chyba skonczyl.
drugi sen snil mi sie chyba dwa razy. bo dwa razy to chyba przezywalem. bylem gdzies nie wiem do konca gdzie. powiedzieli, ze kosciol wybuchl. no to poszedlem tam. zobaczylem ten kosciol. byl caly zniszczony. ukleklem przy oltarzu. tam bylo duzo ludzi. modlili sie. ale ja poszedlem dalej. mialem obok zaparkowany samochod. no i poszedem do niego. ale nie bylo go. jakies tam samochody staly, ale mojego nie bylo. a w nim mialem wszystko. wiec stracilem wszystko. liczylem ile to kasy poszlo. liczylem tez kiedy kupie drugi samochod. kiedy bede mial pieniadze. tak to zapamietalem. mialem chyba jeszcze jeden sen, ale juz nie udalo sie go zapamietac.
tyle udalo mi sie zapamietac. to nie jest wszystko. ale i tak duzo nawet.
no i wstalem o 9 rano. zjadlem szybkie sniadanie. potem poszedlem do taty i pojechalismy do lekarza. no i tam sobie siedzialem. czekalem na pania doktor. dwie godziny czekalem. troche poczytalem. no i sie dostalem. leki mam na sen wiec nie tak zle. kupilem je potem w aptece. wydalem 40 pln. no nie tak zle. pani doktor nie powiedzialem, ze sie budze w nocy caly czas. no nie wiem. powiem nastepnym razem. potem tata po mnie przyjechal. jakos wrocilem do siebie. mame jeszcze odwiezlismy do domu. potem siedzialem sobie u taty. nic sie nie dzialo. olimpiade patrzylem. no i mamy dwa medale. nie tak zle. jak bylem u lekarza nie udalo mi sie Kowalczyk obejrzec. nie bylo medalu wiec trudno. troche tez siatkowki obejrzalem taty. jakos tam siedzialem. tata przez wieksza czesc tego czasu spal. jakos to przesiedzialem. wrocilem do siebie wieczorem. no i kolacje jakos zjadlem. film obejrzalem. no i dzien sie konczy. jeszcze szklo ogladam. jak sie skonczy to pojde spac.
znalazlem film purpurowe skrzypce na allegro. nawet nie tak drogo. ale nie kupie bo chce miec nowy. a praktycznie tylko ten film jeszcze chce miec. chce wiecej, ale nie mam miejsca wiec tylko ten jeden.
no i to tyle na dzis. pewnie cos zapomnialem.

La Città delle donne, 1980

Ogladam ten film jeszcze. nie podoba mi sie wcale. tak tez myslalem, ze bedzie. no i nie podoba mi sie wcale. tytul polski to miasto kobiet. no i kobiet jest wiele. ale po co to bylo krecic to nie wiem. bardzo nie dla mnie ten film.
Nie bylo latwo zasnac. jakos sie udalo, no i spalem. budzilem sie mase razy. no troche spalem, bardzo zle nie bylo. budzik mnie obudzil o 9 i wstalem szybko. nawet wyspany bylem. no nie tak zle ta noc minela. budzilem sie czesto i snow mialem bardzo duzo. ale prawie nic nie udalo mi sie zapamietac. jeden sen tylko. no i drugi bo snil mi sie jak sie obudzilem. w tych snach bylo tak.
Stroilem telewizor. slabo odbieral. no i stroilem a wcale lepiej nie bylo. chyba kanal tvp info. choc do konca nie wiem. nie skonczylo sie to bo obudzil mnie budzik.
jezdzilem skuterem po miescie. samo centrum. ulica warszawska, ktora nie jest ulica i we snie tez nia nie byla. jezdzilem na zielona sciezke. we snie chodzilo o ksiazki. mialem autorow, ktorych chcialem czytac. byly trzy nazwiska, ale teraz nie pamietam. byly raczej polskie. wchodzilem do Marty i od niej tez ksiazki bralem. no i w bibliotece tez o nie pytalem. bylo dlugo, ale malo pamietam.
tyle zapamietalem. snilo mi sie o wiele wiecej. jakos ta noc minela. bardzo zla nie byla.
wstalem o tej 9. no i sniadanie zrobilem. poszedlem najpierw po bulki do taty. no i mialem sniadanie. obejrzalem film o amerykach. bylo o koncu francji na tym kontynencie. potem czytalem ksiazke. udalo mi sie skonczyc pierwszy tom. no i zaczalem drugi. moze bedzie ciut lepszy. nadal mi sie nie podoba. potem poszedlem do taty. tam posiedzialem chwile. musialem jechac z tata do lekarza. no i tata byl u niego. ja kupilem sobie plyty. zobaczylem, ze zmienil sie internet. moze od lipca bede mogl miec szybszy internet. pewnie go sobie wezme. bede mial 30 razy szybciej. nawet sie przyda. wrocilismy do domu. posiedzialem u taty chwile. tata pojechal po mame bo tez miala lekarza. ja bylem u siebie. no i udalo mi sie nagrac ta lalke na plyte. nawet fajnie. choc komputer mowi, ze jest blad. ale plyta dziala. sprawdzilem to dwa razy. troche patrzylem na olimpiade. troche tez na siatkowke. czekalem na film. no i sie doczekalem. jeszcze on trwa. jeszcze potrwa troche. no ale kiedys sie skonczy. umyje sie jeszcze i pojde spac. obym spal. coli nie pilem wiec moze bedzie latwiej. jutro rano musze isc do lekarza. nie mam juz lekow na sen. moze sie uda. kolejka bedzie ogromna. kowalczyk nie obejrze. co poradzic. moze medal bedzie.
wlosy mam juz dosc dlugie. troche przeszkadzaja. musze isc do fryzjera. ale pojde pewnie dopiero w marcu. jeszcze tylko tydzien.
no i to tyle.

The Silence of the Lambs, 1991

Ogladalem to ostatnio nie wiem kiedy. dawno temu to bylo. moze nie 20 lat, ale blisko tego. malo pamietalem. ale ogolny sens znalem. ale prawie nic nie pamietalem. jedna scena mi uciekla i pewnie ona byla juz kontynuacji tego. troche jestem rozczarowany bo nie podobalo mi sie tak bardzo. myslalem, ze bede zachwycony, a tak wcale nie bylo. mozna sobie obejrzec i tyle. moze i ciekawe. no nie wiem. czy taka postac moze istniec. jakos w to watpie. no ale to taka wymyslona ksiazkowa fikcja.
Tej nocy predko nie zasnalem. ustawilem sluchanie na 1,5 godziny. no i nie spalem. ale tez srednio tego sluchalem. zbytnio nic nie pamietam. dzis ponownie bede sluchal tego samego. moze dzis zapamietam cos wiecej. no nic nie slyszalem tej nocy. ale jakos wylaczylem laptopa z pradu. chyba zaraz zasnalem. wiec troche spalem. budzilem sie pewnie. ale nic nie pamietam. no ale musialem sie budzic bo tak mam zawsze. udalo mi sie zapamietac jeden sen. bylo w nim tak.
Pamietam, ze bieglem. nie wiem skad. ale to mial byc dlugi bieg. mogl liczyc z 40 km. ale nie wiem skad bieglem. chyba tak daleko nie. bieglem i dobieglem tam gdzie jest zajezdnia autobusowa. tam byl Grzes i z nim rozmawialem. cos mu chyba powiedzialem, ze przebieglem tylko z 8 km, moze mniej, nie wiem, nie pamietam. ale potem pobieglem dalej. pobieglem do blicharskih na gostkowskiej. to byly dawne czasy. byli rodzice a jedno juz nie zyje. z Marysia rozmawialem. ona mi pokazala ksiazke. to napisal chyba Churchill, nawet nie wiem. w tytule byl chyba Montgomery. podobala mi sie ta ksiazka. byla o wojnie wiec wiadomo dlaczego. ja tam u niej wypalilem dwa papierosy. no i chyba wyszedlem by biegac dalej, ale juz nic wiecej nie pamietam.
no i tyle z tego spania. troche spalem wiec nie tak zle.
wstalem pozno. byla 9.40. wstawalem juz wczesniej i znowu to do mnie wraca to pozne wstawanie. jutro juz wstane o 9, mam budzik ustawiony. no i wstalem. zjadlem sniadanie i obejrzalem film o amerykach. potem czytalem. tyle ile sie dalo. jutro powinienem skonczyc pierwszy tom. po przeczytaniu jeszcze odkurzylem w mieszkaniu. no i poszedlem do taty. tam siedzialem. nic sie nie dzialo. ogladalem tv. bylo troche olimpiady. troche tez siatkowki. a potem to nie bylo juz nic do ogladania. wrocilem do siebie dosc wczesnie. byla 19. no to kolacja i film. no i to tez minelo. jakos obejrzalem. no i wzialem prysznic tez na koniec dnia. no i tyle jakby.
mam dlugie wlosy, troche mi przeszkadzaj juz. choc lubie miec dlugie. bede musial isc do fryzjera za kilka dni.
paznokiec jest niby dlugi. juz wiele dni. trzymam go tak dlugo jak moge. troche go mecze, ale staram sie by byl dlugi. no i jest tak w polowie. ale nie jest zle.
no i na dzis starczy.

Baza ludzi umarłych, 1958

Film ma bardzo wysoka ocene. wyzsza niz to co wczoraj ogladalem. no a mi sie ten film wcale nie podobal. ma swoje lata. moze kiedys bylo to fajne. ale mnie to nie bawi wcale. takie sobie. no nie wiem. no ale obejrzalem.
Tej nocy szybko nie zasnalem. wczesnie sie polozylem spac. ale to nic nie dalo. nie moglem zasnac dlugo. to czego sluchalem liczylo godzine i ja nie spalem. dalej lezalem sobie i predko nie zasnalem, ale jakos sie udalo. tylko chyba bylo pozno. no ale jakos zasnalem i troche spalem. budzilem sie jak zawsze. ale to bylo na krotko i zasypialem na nowo. snu nie udalo mi sie przez to zapamietac zadnego. choc cos pamietam, ze jakis mecz w pilke reczna byl. tak naprawde to nie wiem czy tak bylo. moze siatkowka. ale myslalem, ze ta pilka. nie wiem w sumie nic. wiec snu nie zapamietalem. ale troche spalem. no nie tak zle, ale moglo byc lepiej.
rano lezalem dlugo. nie moglem wstac. pozno sie polozylem. budzika nie ustawilem. jakos wstalem o 9.30. no nie tak zle. pozno zasnalem i nie moglem pewnie wczesniej wstac. no ale jakos wstalem. zjadlem sniadanie i obejrzalem film o amerykach. dzis bylo o indianach, jutro tez bedzie. potem patrzylem na tv, no bo kowalczyk miala biec. no i biegla. ale to sztafeta i ona nie ma z kim biec wiec medalem sie nie zakonczylo. potem poczytalem troche ksiazki.. nadal bardzo mi sie nie podoba. no ale czytam to dalej. jutro tez. obym tylko szybko to skonczyl bo jest fatalne. no i poszedlem do taty. tam posiedzialem troche. ogladalem tv. bylo troche olimpiady. byl biatlon i tez zle. kobiety na 4 miejsce i nawet dobrze. ale mezczyzni na 14 miejsce na 16 zespolow. porazka totalna. troche tez siatkowki ogladalem. jakos to minelo. no i wrocilem do siebie. kolacje jakos zjadlem i ten film obejrzalem. potem sie jeszcze ogolilem no i umylem. no i tak sie dzie konczy. patrze jeszcze na siatkowke i potem pojde spac.
nie ogrzewam mieszkania. taka oszczednosc troche. ale mam tylko 18 stopni. bardzo zimno mi nie jest wiec tak bedzie dalej. zaczne grzac jak bedzie mroz.
no i to tyle na dzis.