Afonia i pszczoły, 2009

Nie spodobal mi sie ten film. mi sie nic nigdy nie podoba. taka sobie historyjka dla mnie o niczym.
Zasnalem nawet dosc szybko tej nocy. ale troche dluzej niz ostatni. no ale okolo 30 minut. no i sobie spalem budzac sie co najmniej trzy razy. sny tez zapamietalem co nigdy nie jest latwe. a w snach bylo tak.
gralem w siatkowke w wodzie. bylem w jakim basenie. ale co z tego jak ja i moj zespol nie mogl przebic zadnej pilki. przeciwnicy byli w tej samej sytuacji. nikt nic nie przebijal. taki sen.
drugi sen byl bardzo krotki. to byla jakby pilka reczna i tez w wodzie.
w trzecim snie plywalem w malym basenie. nie bylem tam sam. ojciec chyba byl i dzieci mojej sis. a ja plywalem od jednego brzegu do drugiego. tylko robilem tak, ze odpychalem sie od brzegu i nic nie robilem a chcialem przeplynac. to sie nawet udawalo.
no i tyle z tego spania. troche jednak spalem.
wstalem dosc wczesnie. wstaje bo snooker jest. no i od rana snookera ogladalem. no to sobie patrzylem. sniadanie tez jakos zjadlem. mecze byly dosc ciekawe. gral richardson i przegral z ebdonem. on jak z nim gra to nigdy nie wygrywa. na 6 ich spotkan wygral neil tylko raz. ale mecz byl bardzo wyrownany. drugi mecz popoludniem to gral ding no i on wygral dosc wysoko ale dzis slabo dosc gral. musi sie poprawic jutro. troche sie tam jeszcze dzialo, ale wszystkiego nie moglem obejrzec. potem troche czytalem. ksiazka powoli sie konczy. a potem byla rehabilitacja. jakos to przetrwalem. bardzo trudno nie jest. poszedlem pozniej do ojca. tam posiedzialem chwile i wrocilem do siebie. no i kolacja byla i film. ojca jak zwykle nie ma bo codziennie caly dzien spedza u mamy. no i mi dzien tez jakos minal. zaraz pojde spac. obym zasnal jakos. jutro na 13 mam do dentysty wiec snookera nie popatrze. ale bede mial moze zeba z powrotem.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.