Crossing the Bridge: The Sound of Istanbul, 2005

Czekalem prawie 10 lat by obejrzec ten film. udalo sie to sciagnac no i obejrzalem. nawet mi sie podobalo bo ja lubie muzyczne filmy. ale hip hop maja swietny. reszta to dla mnie taka srednia bo ja tego nie slucham. rock tez dobry, ale ja wole ten rap jakby. film dobry. szkoda, ze tak dlugo na to czeklem.
Tej nocy tez w miare szybko zasnalem. cos kolo 30 minut i spalem. niby do rana. ale budzilem sie czesto. ogolnie to okolo 4 lub 5 sie budze i nie chce mi sie spac. no ale po wielkich bolach zasypiam na nowo. no i sobie spalem. tylko dwa sny udalo mi sie zapamietac. bylo wiecej, ale tylko to zapamietalem. bylo tak.
snil mi sie program woloszanskiego. byl tam jakis czolg chyba amerykanski. nie podobal mi sie. on raczej to do walki nie byl. no i maly byl. to jeszcze pamietam. potem znalazlem sie w jakims pokoju. ludzie tam byli i rozmawialem z nimi na rozne tematy, ktorych nie pamietam juz. wiem tylko, ze z jakims chlopakiem rozmawialem o warnie. mowilem mu, ze tam jest ladnie i niech tam sobie pojedzie. ale byly chyba jeszcze jakies tematy polityczne, ale nie pamietam nic wiecej.
bylem w modlinie pod blokiem dziadka. do niego chyba przyjechalem. bylem fiatem 126 p. dziadka chyba nie bylo. chyba bylem u niego w mieszkaniu ale nie pamietam. wiem tylko, ze ktos do mnie przyszedl i mowil, ze naprawi moj samochod. no to robil go ale nie mogl tego zrobic. z tylu samochodu. cos chyba z zawieszeniem robil. ale nie pamietam nic wiecej.
no i takie byly sny. noc jakos minela. bardzo zle nie bylo.
wstalem dzis przed 9 kilka minut. no i snookera ogladalem. sniadanie tez jakies zjadlem. w snookera nie pamietam juz kto gral rano. na pewno byl selby i on przegral. ale z kim to nie wiem. wydaje mi sie, ze z maroc fu. malo z rana jakos pamietam. potem pojechalem do dentysty i latwo nie bylo. najpierw bylem w sklepie by kupic bulki i nie bylo ich. musialem wrocic do mieszkania do lazienki. zrobilem co trzeba i juz czuje sie bezpiecznie przed jutrzejszym dniem. pojechalem znowu. szukalem bulek. w drugim sklepie tez ich nie bylo. do bankomatu po kase, ale bankomat nie dzialal. no to drugi w drugim koncu miasta. no i do dentystki mojej dojechalem z trzy minutowa strata. ale u niej bylo ok. troche bolalo, ale nie tak mocno. najwazniejsze, ze mam zab na nowo. jeszcze mam dwa ubytki wiec troche kasy jeszcze strace. dzis tylko 130 pln. ale mam zab na nowo. jakos cos mi dokleila do tego co jest i jakos wyglada dobrze. potem dalej szukalem bulek i kupilem inna na pkp, bede mial jutro co jesc. wrocilem do siebie i ogladalem dalej snookera. gral popoludniem ebdon z dingiem. no i ding wygral, ale mecz byl bardzo dlugi. skonczyl sie przed 18 prawie. nawet wyrownane bylo. moze byc tak w chengdu, ze znowu w finale beda dwaj chinczycy. ale ogolnie mi sie podoba. mialem tez rehabiliacje w czesie tego meczu. staralem sie cwiczyc. ale kuba zobaczyl, ze ja nie daje rady i polozyl mnie na lozko. tez latwo nie bylo, no ale latwiej niz chodzic i cwiczyc. to sie tez skonczylo i poszedlem do ojca. byla godzina 18. ojciec oczywiscie spal jak zawsze. no ale jakos mi otworzyl. obudzilem go. posiedzialem u niego troche. ten czas tez minal. no i wrocilem do siebie. ten film obejrzalem. kolacje zjadlem. wykapalem sie tez po i tyle z tego dnia. jest jeszcze w miare wczesnie i pojde spac, moze bardziej rano wstane. tylko najwazniejsze bym zasnal. wiec dzis tyle.

Afonia i pszczoły, 2009

Nie spodobal mi sie ten film. mi sie nic nigdy nie podoba. taka sobie historyjka dla mnie o niczym.
Zasnalem nawet dosc szybko tej nocy. ale troche dluzej niz ostatni. no ale okolo 30 minut. no i sobie spalem budzac sie co najmniej trzy razy. sny tez zapamietalem co nigdy nie jest latwe. a w snach bylo tak.
gralem w siatkowke w wodzie. bylem w jakim basenie. ale co z tego jak ja i moj zespol nie mogl przebic zadnej pilki. przeciwnicy byli w tej samej sytuacji. nikt nic nie przebijal. taki sen.
drugi sen byl bardzo krotki. to byla jakby pilka reczna i tez w wodzie.
w trzecim snie plywalem w malym basenie. nie bylem tam sam. ojciec chyba byl i dzieci mojej sis. a ja plywalem od jednego brzegu do drugiego. tylko robilem tak, ze odpychalem sie od brzegu i nic nie robilem a chcialem przeplynac. to sie nawet udawalo.
no i tyle z tego spania. troche jednak spalem.
wstalem dosc wczesnie. wstaje bo snooker jest. no i od rana snookera ogladalem. no to sobie patrzylem. sniadanie tez jakos zjadlem. mecze byly dosc ciekawe. gral richardson i przegral z ebdonem. on jak z nim gra to nigdy nie wygrywa. na 6 ich spotkan wygral neil tylko raz. ale mecz byl bardzo wyrownany. drugi mecz popoludniem to gral ding no i on wygral dosc wysoko ale dzis slabo dosc gral. musi sie poprawic jutro. troche sie tam jeszcze dzialo, ale wszystkiego nie moglem obejrzec. potem troche czytalem. ksiazka powoli sie konczy. a potem byla rehabilitacja. jakos to przetrwalem. bardzo trudno nie jest. poszedlem pozniej do ojca. tam posiedzialem chwile i wrocilem do siebie. no i kolacja byla i film. ojca jak zwykle nie ma bo codziennie caly dzien spedza u mamy. no i mi dzien tez jakos minal. zaraz pojde spac. obym zasnal jakos. jutro na 13 mam do dentysty wiec snookera nie popatrze. ale bede mial moze zeba z powrotem.

Teatr Żydowski

Wieczorem obejrzalem sobie mecz w snookera. no i gral o’sullivan i przegral z chinczykiem. ale ten chinczyk gral dobrze, ale nie rewelacyjnie tylko Ronie sie mylil czasem i tak wyszlo. ale mecz ladny byl, podobal mi sie.
zasnalem wczoraj bardzo szybko. nie wiem dokladnie dlaczego tak sie stalo. nie pisalem nawet na bloga nic. polozylem sie i juz spalem. nie wiem nawet czy to trwalo 10 minut. no i spalem. budzilem sie jak zawsze. pierwsze obudzenie to wylaczylem laptopa z pradu. potem drugie to pamietanie co mi sie snilo. trzeci raz obudzilem sie okolo 4 i juz bylem wyspany wiec spanie wiecej byc nie moglo. no i zapomnialem tez co mi sie snilo wczesnie. lezalem dlugo. cos po 5 zasnalem na nowo i mialem znowu mase snow, ale tez srednio to zapamietalem, no cos tam wiedzialem. bylo w tych snach tak.
lezalem w lozku i kupe zrobilem w spodnie w jakich bylem, potem poszedlem do lazienki i to co zrobilem wyjalem i wrzucilem do sedesu. spodnie nie byly brudne wcale.
jakies cwiczenia byly. malo pamietam. tylko jedno cwiczenie, ktore wydawalo mi sie bardzo trudne. trzeba bylo wejsc po drabince kantem. ktos to probowal robic i nie mogl. ja potem sprawdzilem i moglem to zrobic wiec czekalem na rehabilitanta.
jeszcze cos bylo. siedzialem w jakiejs restauracji. nie pamietam nic. tam nie bylem sam.
no i tyle z tego spania, nawet cos udalo sie zapamietac wiec nie tak zle.
wstalem dzis nawet rano. byla 9. nawet sie wyspalem, moglem i wczesniej wstac. no i snookera ogladalem. marco fu gral i wygral. ale ten xiao jest bardzo dobry i mecz byl mocno wyrownany, ale marco jakos wygral. jak to sie skonczylo to pojechalem kupic bulki bym nie musial jutro rano wstawac i kupowac. jak wrocilem to skorzystalem z lazienki bo tego balem sie bardzo, ze bedzie mi sie chcialo jak bede jechal do teatru. no i zjadlem sniadanie. dzis film o bruce’ie. on taki odkrywca pacyfiku calego. no i dalej ogladalem snookera do 14.30. no a potem poszedlem na samochod, ktory mnie mial zawiezc do warszawy. no i bylem w teatrze. nie bylo tam tak zle. pani grazyna barszczewska jest genialna. Iwona na pewno ja zna. bo ona w tym swiecie sie obraca. nie takie zle to bylo. ale taki humor troche nie dla mnie. ogolnie ta impreza w sumie taka sobie, nic specjalnego poza wystepami pani Grazyny. jakos to minelo. u siebie bylem okolo 21. no to sobie jeszcze snookera popatrzylem. no i dzien sie konczy. zaraz ide spac. ale cos czuje, ze dzis to juz szybko nie zasne. zobaczymy ile to potrwa. no uciekam.

Ichimei, 2011

Nie chcialem pisac wczoraj. spac mi sie chcialo mocno jakos.
no a film nie podobal mi sie wcale. to moglo byc ciekawe, ale nie dla mnie. to o samurajach bylo i moglo mi sie podobac ale bylo bardzo zle. nawet walki na miecze, ktore byly pod koniec filmu niewiele zmienily w mojej ocenie.
jakos zasnalem poprzedniej nocy. ale nie pamietam dokladnie jak bylo. no ile to trwalo to nie wiem. ale spalem. budzilem sie jak zawsze. a sny byly takie.
bylem jakby w rodzinie krolewskiej w hiszpani, ale nic z tego nie pamietam.
bylem na stacji benzynowej. nie moglem zatankowac. wszedlem do srodka po waz. nikogo nie bylo. facet sie pojawil i zaraz byla kolejka do niego. ominalem ja i wzialem ten waz, ale nic wiecej nie pamietam.
ostatni sen jaki pamietam byl raczej w teatrze. ja tam bylem kims waznym chyba. byla aktorka i ona byla wazna chyba tez. byla w ciazy i ja z tym cos zalatwialem. nie wiem, moze szukalem ojca dziecka, ale nic nie pamietam. no ale cos tam w glowie mam.
troche udalo mi sie zapamietam co wcale nie jest latwe.
wstalem jakos rano. troche ledwo. ale wstalem o 8.30. kupilem bulki. potem ogladalem snookera. byly ciekawe mecze. trump przegral a mial wyrownany mecz dosc bardzo. to bylo rano. popoludnie do ding i tez wyownany mecz, ale on wygral. troche potem poczytalem. ale duzo nie.. ogladalem troche tv. czekalem na rehabilitacje, ale nie mogl przyjsc kuba do mnie wiec fajnie. poszedlem do ojca. u niego troche posiedzialem. no i wrocilem do siebie. obejrzalem film i zaraz szybko poszedlem spac. tak to sie skonczylo.

evening with snooker

Zaczal sie turniej snookera wiec sobie go ogladalem wieczorem. nawet o’sullivan gral no i wygral dosc latwo. ja lubie to ogladac.
Zasnalem jakos. polozylem sie okolo 23. no i spalem jakos. no ale budze sie zawsze. sny tez mialem i byly takie.
to dzialo sie w mojej szkole podstawowej w modlinie. tam jakby mieszkalem. no i chcialem kupic samochod. chcialem miec subaru impreze. poszedlem go kupic. salon byl przed szkola. no i bylem tam i rozmawialem o tym samochodzie. mial on kosztowac 100 tys. ale ja chcialem od niego czegos wiecej. no i kosztowal by 200 tys. ale w koncu postanowilem, ze nie bede kupowal bo nie ma sensu skoro ja jezdze w roku 300 km tylko.
w drugim snie scielilem lozko w moim mieszkaniu. no i ono bylo inne. takie wysokie bardzo bylo. pamietam, ze wszedlem od sciany tak bylo odsuniete, nigdy tak nie jest. no i wkladalem przescieradlo. pamietam jeszcze, ze spodnie od spania mialem brudne.
no i jakos spalem, ale nigdy latwo nie jest.
byla zmiana czasu i myslalem, ze rano wstane. no i wstalem o 9.20 czyli jak by byl stary czas to by byla 10.20. latwo nie bylo wstac. nigdy nie jest. no ale wstalem. zjadlem sniadanie. internet nie dzialal rano. no i caly dzien nie dzialal wiec dopiero teraz pisze. poszedlem potem do ojca. tam obejrzalem cejrowskiego. pojechalismy do mamy. no i tam siedzialem caly dzien. obejrzalem troche mindfreak, familiade. no i siatkowki tez troche. potem serial dom. no i na koniec jaka to melodia choc ja tego nie lubie. no i wrocilem do siebie. zrobilem kolacje i ogladalem snookera. dobrze, ze nie film bo dlugo by bylo. nawet wczesnie poszedlem spac bo byla 22.30. jakos zasnalem po 50 minutach. no i spalem.
wiecej bedzie wieczorem.

The Legend of Bagger, 2000

Nie podobal mi sie ten film. moglem obejrzec co innego bo jeszcze mam filmy weekendowe. jutro obejrze. to mi sie nie moglo podobac. bylo o golfie a ja tego sportu nie lubie. no i jaka by w tym historia zwiazana nie bylo to i tak by mi sie nie podobala. wiec dzis slabo jak zawsze.
w nocy jakos bylo. no troche spalem. zasnalem gdzies po 50 minutach wiec dla mnie to bardzo szybko. no i sobie spalem. ale jak zawsze sie budzilem czesto. no i sny mialem, ale zapamietalem tak naprawde tylko dwa z nich, ale bylo ich wiecej. bylo w tych snach tak.
bylem na jakiejs imprezie. gdzie to bylo to nie wiem. byly kobiety przy moim stoliku. byly trzy, ktore mi sie podobaly. ale nie wiem kim one byly. moze jedna to byla gwen, ale nie wiem. myslalem przez dlugi czas, ze to byla aniston. wiec tak naprawde to nie wiem kim ona byla. sebastian do mnie zadzwonil bym kupil w sklepie cos do jakiejs salatki. no to szedlem to kupic. przechodzilem i chyba gwen z kims tanczyla. poszedlem do zabki na placu kosciuszki. ale tam nic nie kupilem. chcialem zadzwonic do sebastiana by mu powiedziec, ze nic nie kupie. ale nie moglem znalezc jego numeru w moim telefonie. no i przenioslem sie nagle gdzie indziej. i bylem sam na sam z gwen. o czyms z nia rozmawialem. cos sie tam dzialo, ale nie pamietam.
kolejne dwa sny, nic z nich nie pamietam. ale to bylo raczej dokonczenie albo to samo co snilo mi sie wczesniej.
pamietam tez z rana taki sen. bylo o bulkach, ktore kupuje. z kims mieszkalem. no i ide do kuchni. patrze nie ma moich bulek. jest jakis inny chleb. wiec robie awanture tej osobie, z ktora mieszkam. mowie, ze mialem zapas bulek a nie ma nic.
no i tyle z tego spania. troche spalem wiec nie tak zle. zobaczymy jak bedzie dzis.
wstalem przed 10, nie tak zle. zjadlem sniadanie. zapisalem sobie sny. zobaczylem, ze internet bardzo szybko dziala no to zaczalem sobie sciagac dalej cudowne lata. ale nie udalo mi sie bo ojciec przyszedl i musialem z nim jechac do mamy. no to pojechalem z ojcem. miala byc moja siostra. ale ona ganiala caly dzien i nawet 5 minut nie byla w domu. siedzialem u mamy. cos tam w tv ogladalem. familiada oczywiscie. troche siatkowki. no i serial dom. jakos ten czas minal. bardzo zle nie bylo. dziadek tez do mnie zadzwonil. no i moglem sobie wrocic do domu. no i byla drobna kolacja i film, ktory mi sie nie spodobal. dzien sie konczy. jutro bedzie nowy. nic wielkiego sie nie dzialo jak zawsze.

Ivanovo detstvo, 1962

Mialem duze nadzieje odnosnie tego filmu. mialem ogromna nadzieje, ze mi sie spodoba. ale nic co ogladam na tvp kultura mi sie nie podoba. ten film byl dla mnie o niczym. a moze i podstawe mial w sobie. ale nic nie wyszlo. no i nie podobalo mi sie.
Polozylem sie wczesnie. byla okolo 22.20. no i lezalem bardzo dlugo nim zasnalem. prawie dwie godziny. nie krotko. ale musze jeszcze wczesniej sie klasc to moze wyslucham to do konca. no i jakos zasnalem i troche spalem. budzilem sie jak zawsze. tej nocy chyba dwa razy, no moze trzy. jakos zasypialem. mialem tez sny. dwa pamietalem jak spalem. ale rano mialem trzeci dosc krotki sen i ten pamietalem, ale tamte zapomnialem. a w tym snie bylo tak.
byl mecz siatkowki. dwie osoby w druzynie tylko. boniek serwowal. ja mowie, ze bedzie as. no i byl. no to boniek drugi raz serwuje a ja mowie, ze bedzie as i byl ponownie.
tyle z tego snu. a bylo wiecej, tylko nie udalo sie zapamietac. no ale troche spalem.
Rano nie moglem wstac. no ale jakos zwloklem sie z lozka o 8.45. bulki jeszcze byly to sobie kupilem. zjadlem sniadanie. obejrzalem film o odkrywcy zrodel nilu. nie bylo to latwe jak nic. potem czytalem sobie. o 12 ojciec z ojcem pojechalem do domu mamy. tam czytalem na sloncu. ladna pogoda byla. nawet sporo przeczytalem. no ale jak bym byl w domu to bym wiecej przeczytal. zjadlem u babci zupe ormianska. potem u mamy w domu zjadlem golabki. no i wrocilem do siebie. troche patrzylem na tv. ale tez przysnalem chwile. tak przed teleekspresem. czekalem na rehab ale Kuba nie przyszedl. nawet fajnie, nie musialem cwiczyc. ogladalem tv sobie. potem poszedlem do ojca, ale on nie wrocil do domu bo moja sis przyjechala z holandii. no to tam siedzial. ja wrocilem do siebie. zrobilem kolacje, no i obejrzalem ten film, ktory mi sie nie spodoba. wiec na dzis to tyle.
cos tam moglbym jeszcze napisac, ale nie mam sily.

Cyberstalker, 2012

Film straszny. nie czesto cos tak slabek ogladam. no ale dzis sie udalo. nie mam pojecia czemu to zostalo nakrecone. bardzo zle to bylo.
A w nocy zasnalem gdzies po 50 minutach. dzis pewnie sie tak nie uda bo zapomnialem tabletki na sen. no ale zobacze. jakos zasnalem i spalem. budzilem sie kilka razy w nocy i zasypianie na nowo co nie jest latwe. rano zadnego snu nie pamietalem. po wielkiej walce udalo mi sie przypomniec dwa. i bylo w nich tak.
bylem u dziadka w mieszkaniu. mialem miec egzamin jakis, ale wcale sie nie uczylem. chyba tv ogladalem. tam byl jakis mecz ale nie wiem jaka dyscyplina. chyba kobiety graly. poszedlem do kuchni by wziac materialy do uczenia. to notatki byly. nie chcialo mi sie ich ruszac bo bylo tego duzo.
jezdzilem po miescie samochodem. bylem po jedzenie. zamawialem na inny dzien. bardziej pytalem co bedzie. mialy byc pierogi. potem jechalem z mama samochodem a nie chcialo sie radio wylaczyc. trzymalem na nim reke a ono ciagle gralo. chyba zdjalem panel i byl koniec.
tyle z tego spania. ale tak naprawde to duzo nie spalem.
wstalem dzis o 9.40, jeszcze nie tak zle. nie byla 11. no to sniadanie i film. dzis bylo o pacyfiku. potem czytalem, no i 100 stron mam za soba. nie podoba mi sie ta historia. kiedys mi sie podobala. ale jest dobrze napisane. wiem co sie dzieje. czytalem do 15. potem obejrzalem sensacje. no i dalej ogladalem tv i czekalem na rehab. no i on przyszedl. dzis nie byly bardzo trudne cwiczenia. daje rade wiec nie jest tak zle. potem poszedlem do ojca. posiedzialem tam troche. cos tam ogladalem w tv. siatkowka, 1 z 10 i wiadomosci. no i wrocilem do siebie. obejrzalem ten marny film. no i w ten sposob dzien sie konczy.
dzis staly sie dwie zle rzeczy. paznokiec byl dlugi i mocno go meczylem. tak meczylem, ze nie mam go wcale. ale stalo sie cos gorszego niz ten paznokiec. jak jadlem rano sniadanie to mi zab odpadl i nie mam zeba teraz. nie boli i to cud. ale zeba w polowie nie ma. czesc jego odpadla. nie udalo mi sie zlapac tej czesci bo ja zjadlem. juz jej nie odzyskam raczej. dentysta przyjmie mnie za tydzien. tydzien bede zyl bez zeba. nie jest to latwe.
no i tyle o dzis. ide spac. jeszcze jest wczesnie i moze dzieki temu wstane jakos jutro rano.

Jestem twój, 2009

Wiedzialem, ze ten film mi sie nie spodoba. Arek go ogladal i ocenil nisko i ja tez tak nisko ocenilem. nudnawe to troche bylo. ale zagrane bylo swietnie. to mi sie podobalo bardzo. muzyka tez mi sie podobal. ale raczej jej nie sciagne. ale muza byla fajna. z dwie piosenki. no ale film taki moze i o czyms ale nie fajne wcale.
Bylo ciezko zasnac tej nocy. lezalem bardzo dlugo i sluchalem. myslalem, ze wyslucham do konca. nie udalo sie. na sam koniec zasnalem. ale to bylo prawie dwie godziny. wiem tylko z tego to, ze czechy sa po godzinie. wiec kiedys zasypialem o wiele wczesniej. bylo pewnie okolo 40 minut. no ale zasnalem i troche spalem. budzilem sie tez, ale chyba troszke mniej. snu nie zapamietalem zadnego. pewnie sie zle budzilem. choc jeden w nocy pamietalem. ale zasnalem na nowo i zapomnialem. wiec dzis nie bedzie zadnego snu.
dzis trzeba bylo wstac rano i udalo sie. jak spojrzalem na zegarek to byla 7.15, tak okolo, no i wstalem o 8.15 nawet latwo dosc poszlo. kupilem bulki. bylo ich duzo. nie zawsze tak jest. no i sniadanie. obejrzalem dzis film o beringu. nawet ciekawe. potem czytalem. troche czytalem. konczylem pierwsza czesc ksiazki. ojciec szybko przyszedl. wiec konczylem czytac ksiazke u babci na sloncu. a slonce bylo ladne. bardzo cieplo jak na srodek pazdziernika bylo. jutro zaczne czytac druga czesc faraona. nadal jest takie srednie. bylem u mamy i tam zjadlem zupe. pomidorowa byla. wrocilem do siebie. patrzylem troche na tv, troche w kompie sprawdzalem film, ktory rano ogladam. ojciec wrocil to poszedlem do niego. troche siatkowki patrzylem. 1 z 10 tez i wiadomosci. ojciec spal no bo to jest jego pora na spanie. on chodzi spac o 18 zawsze. ale w dzien o 11 tez potrafi sobie spac. jakos ten moj pobyt tam minal. wrocilem do siebie. zrobilem kolacje i obejrzalem film. no i dzien sie konczy. ide zaraz spac. jeszcze tylko szklo skoncze ogladac.

Attenberg, 2010

Mialem nadzieje, ze ten film mi sie spodoba. to byl grecki kandydat do oskara. nie podobalo mi sie to niestety. taka sobie historia. za duzo erotyki bylo. dla mnie za duzo seksu a teraz za tym nie przepadam wcale. bardzo srednie to bylo.
W nocy jakos zasnalem. troche to trwalo ale zasnalem. ale co z tego skoro budzilem sie bardzo czesto i nie moglem zasnac na nowo. dlugo nie spalem. bardzo dlugo. sny zapamietalem, ale nie tyle co wczoraj. dzis bylo trudniej choc tez dlugo nie spalem. a tak bylo.
cos zwiedzalem, nie wiem co. byla jakas grupa i ja z nia na cos patrzylem. nic nie wiem.
w drugim snie byl teleturniej 1 z 10. no i tam byly pytania i ludzie na nie odpowiadali. czy byly dobre odpowiedzi decydowala Ania. jak ktos sie troche zawahal to juz mowila, ze zle. duzo razy tak mowila. ja sie temu tylko przygladalem.
w trzecim snie bylem w mieszkaniu gdzie teraz mieszkam. cos robilem. chyba czytalem. chcialem wlaczyc telewizor. cos mi go zaslanialo. potem ktos na zewnatrz chyba gral. no to chcialem sprawdzic kto. wyszedlem na balkon ale nikogo nie bylo. niby bylo cos przygotowane, ale nie bylo nikogo.
tyle z tego spania. ale ogolnie to duzo nie spalem.
Wstalem dzis o 10.20. czyli ja tak wstaje. no ale jak nie spie to i tak mam pewnie. wstalem i zrobilem sniadanie. rano jakis film o konwistadorze jakiego nie znalem. potem czytalem. no i dzis nawet sporo przeczytalem bo ponad 100 stron. jak uda mi sie jutro rano wstac to skoncze pierwszy tom. ale ksiazka, ktora mnie zachwycala mocno 13 lat temu teraz jest taka sobie. nie pamietam prawie nic z niej. ja wiem tylko jak to sie konczy. czytalem sobie do 17. no a o tej 17 mialem rehab. jakos go przetrwalem. bardzo trudno nie bylo. ale latwo nie jest nigdy. nastepny raz beda cwiczenia na kregoslop. po tym troche popatrzylem na tv. grali w siatke. poszedlem do ojca, u niego troche posiedzialem. ojciec to spal. przesiedzialem te 1,5 godziny. wrocilem do siebie. zrobilem kolacje i obejrzalem film. no i dzien sie konczy. ide zaraz spac. jest jeszcze wczesnie wiem moze dzieki temu jakos rano wstane.