La Zona, 2007

Nie spodobal mi sie ten film. takie nie dla mnie to bylo. moze i na meksyk to tak, ale nie dla mnie. zyje w kraju gdzie czegos takiego nie ma. choc tworzy sie podobne osiedla, ale tylko pojedyncze bloki a nie cale dzielnice. taka sobie to historyjka byla. dla mnie nie ciekawa.
Zasnac nie moglem tej nocy. bralem lek na sen ale zasnac nie moglem. lezalem dwie godziny i raczej nie spalem. ale nie pamietam bym slyszal wszystko z tego co slucham przed snem. jakos po dwoch godzinach zasnalem i spalem do rana. wyjatkowa noc bo nie obudzilem sie nawet raz. moze i raz tak, ale nie pamietam tego wiec obstaje przy tym, ze nie obudzilem sie wcale. snu przez to nie zapamietalem tez zadnego. niby nic mi sie nie snilo. ale na pewno mi sie snilo tylko nic nie udalo mi sie zapamietac. dzis za to nie bralem leku na sen wiec nie wiem czy zasne. wzialem melatonine, ale ona nie dziala wiec nie wiem czy zasne. wezme jeszcze kalms. zobacze jak bedzie. jak cos mam w pogotowiu lek, ktory niby dziala. zobacze jak bedzie. tej nocy jakos tam spalem. bardzo zle nie bylo.
obudzilem sie wczesnie. bylo bardzo widno. myslalem, ze leze sobie i nie wstaje, no i moglem zapomniec ustawic budzik w telefonie. ale on zadzwonil i wstalem sobie o 8.12. nie tak zle. bulki kupilem. duzo ich nie bylo, ale dla mnie starczylo. wrocilem do siebie i zrobilem sobie sniadanie. obejrzalem pierwszy dzien rajdu australii. cos tam pamietam, ale malo. potem czytalem sobie do 11.30, no bo z ojcem jechalem do mamy. troche przeczytalem. no i bylem u mamy. tam tez czytalem i skonczylem czytac czesc zima. srednio mi sie to podoba, no ale czytam. u mamy tez zjadlem obiad. zupa dobra, drugie takie sobie. potem zawiezlismy mame do lekarza a jak wyszla to na pociag. no i mama sobie pojechala do warszawy. ja wrocilem z ojcem do siebie, no i u ojca posiedzialem troche. bylo juz po 17 kilka minut. no i posiedzialem troche u ojca. no i wrocilem do siebie. kolacja i film. no i obejrzalem sobie. dzien sie tak konczy. minal bardzo szybko.
sciagam niby filmy, ale kolejka coraz dluzsza. nic sie nie skraca. dodaje duzo, a malo sie sciaga. chce sciagnac te filmy, ktore przeczytalem na moim blogu. ale tylko dwa. jeden juz sie sciaga poprzez emule, ale to potrwa bardzo dlugo. drugi sciagne przez chomika. ale to tez potrwa.
na dzis chyba starczy. popatrze jeszcze troche na tv i pojde spac. zobaczymy czy zasne.

Sound of Noise, 2010

Ogladalem ten film w 2011 roku. juz troche czasu minelo. podoba mi sie ten film. fajne to jest. muzyczne i moze dlatego. sam juz nie wiem. mialem to sciagnac. ale kultura to pokazala i obejrzalem to sobie ponownie. no fajne to jest. taka inna forma muzyki, ale jaka fajna. taka inna bardzo. fajnie, ze to udalo sie obejrzec.
noc nie zaczela sie latwo. nie bralem nic na sen. no i nie zasnalem. gdzies po 1,5 godziny wzialem lek na sen i minuta i spalem. moze nie powinienem brac a tak bym zasnal. tego nie wiem. ale zasnac nie moglem. dlugo lezalem i nic. no ale zasnalem i spalem. budzilem sie tez czesto. myslalem, ze juz zadnego snu nie zapamietam. a snilo mi sie sporo. z rana zapamietalem dwa sny. no bo rano sie obudzilem, ale zasypialem na nowo. ostatni raz obudzilem sie po 9. no i wstalem o 10.17 dopiero. nie wiem jak ja wstane jutro o 8. to jest pozno tak naprawde. jak bedzie nie wiem. boje sie troche. a sny byly takie. tylko to udalo mi sie zapamietac, bo bylo tego wiecej.
gralem w pilke nozna. na bramce stalem. chcialem bramke zdobyc i daleko kopalem. ale nie bylo na to szansy. jakos moj zespol bramke zdobyl a ja nie stracilem zadnej. jakas dziewczyna sie tez znalazla. bardzo mloda byla i z nia rozmawialem o marihuanie glownie. ona nawet mi sie podobala, dosc niska byla i na pewno nie blondynka.
mialem jakas forme rehabilitacji. jakas dziewczyna mi to robila i ona caly czas mnie calowala. mama do mnie dzwonila i pytala czy sie wykapalem. nie bylem tam sam, inni tez byli. niewiele teraz pamietam.
tyle z tego spania, nie skonczylo sie tak zle, no troche spalem.
no i wstalem jakos po 10. wcale latwe to nie bylo. boje sie jak bedzie jutro rano. zjadlem sniadanie. zapisalem co mi sie snilo. poszedlem do ojca. obejrzalem tam cejrowskiego. potem pojechalismy do mamy. no i u mamy bylem. juz mama lepiej sie czula. ale nadal jest chora. do pracy jutro nie pojedzie jak nic. no ale lepiej sie czula. tam sobie siedzialem. na cmentarz z ojcem pojechalem, ale ledwo szedlem. pod reke z ojcem bo chodzic to raczej nie moge. bardzo slabo. zjadlem u mamy obiad tez. troche malin u babci tez. siatkowki tez troche popatrzylem, ale nie cale mecze. rosja wygrala czym nie jestem zaskoczony. nawet u mamy spalem. znowu na familiadzie. dlugo to nie trwalo, z 15 minut ale jak nic spalem. jakos dzien u mamy minal. wrocilem do siebie na 20. no i film mnie czekal. obejrzalem sobie. zjadlem kolacje. dzien sie konczy. pozno wstaje i dni przez to sa bardzo krotkie.
czytalem troche bloga mojego z 2011 roku. nie pamietam filmow, ktore wtedy ogladalem. nic nie poradze na to, zapominam wszystko.
na dzis to tyle.

LEG 2 – 1 SLA

Mecz jeszcze trwa. ale zaraz sie skonczy. obejrzalem to sobie w ramach oszczednosci filmowej. legia nawet wygra ten mecz. ale wcale latwo nie bylo. przegrywali od poczatku, no ale jakos wyciagneli wynik. strzelili dwie bramki, a mogli wiecej, no i wygrywaja. nie tak zle.
tej nocy jakos zasnalem. troche to trwalo, ale zasnalem. a nie bralem nic na sen. nawet sie ciesze. dzis tez tak robie i nie biore na sen nic. tylko zle zrobilem w nocy. obudzilem sie i wtedy ten lek na sen wzialem. balem sie, ze juz nie zasne. no i zasnalem. jak lezalem i nie spalem. czekalem na sen to myslalem by wziac tabletke, ale balem sie, ze sie zakrztusze nia i zapadne w spiaczke. no i tak sie nie stalo. zobaczymy jak bedzie dzis. obym tylko zasnal i spal. jeden sen z tej nocy udalo mi sie zapamietac. obudzilem sie po nim, ale nie wiem dokladnie kiedy to bylo. a we snie bylo tak.
ogladalem mecz snookera. chyba na zywo na to patrzylem a nie w tv. gral raczej o’sullivan. pamietam, ze chcialem zapalic papierosa, ale raczej nic z tego nie wyszlo bo sie obudzilem.
tyle z tego snu i w sumie spania.
wstalem bardzo pozno. ten lek wzialem i moze dlatego. zobacze jak bedzie dzis. o 10.15 wstalem dopiero. troche pozno, no ale dzis moglem. jeszcze jutro moge, ale poniedzialek przyjdzie i musze rano.
no i wstalem sobie. zrobilem sniadanie. zjadlem je i zapisalem co mi sie snilo. tv gralo, ale nic nie bylo raczej. poszedlem potem do ojca. no i tam siedzialem. nic nie robilem, patrzylem niby na tv. ale tak srednio patrzylem bo nic nie bylo. nawet na polsat play nie bylo programow historycznych. jakos siedzialem. zaczela sie familiada i troche zasnalem na tym i nie pamietam nawet jak to sie skonczylo. okolo 15 pojechalismy do mamy. tam siedzialem. zjadlem tez pizze bo mama nic nie zrobila. ta pizza tylko spowodowala, ze mama byla chora. zwymiotowala wszystko. zle sie czula. pewnie jej zaszkodzilo. nie fajnie wcale. ja z tata to ogladalem siatkowke. byly polfinaly no i wiem kto wygral. jutro juz final i pewnie rosja go wygra. tak siedzielismy do okolo 20 no i wrocilismy do siebie. a jak bylem u siebie to zrobilem kolacje i czekalem na mecz. no i sobie go obejrzalem, kolacje zjadlem. jakos to minelo. dzien sie konczy. nic wielkiego sie nie stalo. ale co zrobic, dzien krocej do konca. popatrze jeszcze troche na szklo albo na sex i ide spac. wiec pa. do jutra.

Laitakaupungin valot, 2006

Nie podobal mi sie ten film. dla mnie o niczym to bylo. nawet krotkie to bylo, ale to nic nie poprawia. nie wiem dlaczego i po co to zostalo nakrecone. niby finskie a oni robia inne kino troche. mi sie nie podobalo.
no i tej nocy tez jakos zasnalem. bardzo dlugo to nie trwalo. ale godzine to tak. no i sobie spalem. budzile sie tez. ale mialem zla noc do zapamietywania snow. no i udalo mi sie jako tako opisac tylko jeden. ale snow bylo bardzo duzo. pamietam tylko, ze z dwa byly w modlinie, ale nic wiecej nie pamietam. a rano ten jeden zapisalem tak.
w modlinie mialem wiele snow. jeden tylko pamietam i to tez malo. bylem w modlinie kolo bramy na zakroczym. kogos tam spotkalem i mowilem mu w kim bylem zakochany. potem chyba przeszedlem na lotnisko i spotkalem moze Anie Halas. to tylko pamietam.
no i duzo nie zapamietalem. no ale spalem troche.
wstac jak zwykle nie bylo latwo. lezalem sobie dlugo. juz myslalem, ze bedzie 12 jak nic, ale byla 10. to i tak pozno. no ale wstalem po 10. zrobilem sniadanie. jakos zjadlem. obejrzalem ostatni odcinek skrzydel. skonczylo sie. no i moge ogladac od nowa jakby. bo ciezko mi teraz cos sciagnac, no bo laptop jest rzadko wlaczony. potem czytalem ksiazke. ale duzo nie mialem czasu bo bardzo pozno wstalem. no ale troche poczytalem. ta czesc zima podoba mi sie jeszcze mniej. czytalem do 14.30 i poszedlem do ojca. tam posiedzialem troche. pojechalismy kupic gazete dla mojej siostry. no i ojciec ja znalazl na koncu. a ja okazalo sie, ze nie moge chodzic. jakos tam chodze, ale ciezko jest bardzo. noga prawa mi nie dziala. nie umiem tego nawet dokladnie wytlumaczyc, ona sie jakos w kolanie dziwnie zgina wtedy gdy niepotrzeba. ojciec jest za tym bym poszedl do szpitala. dzwonilem do profesora i on do konca nie wie. ale mowi, ze jak rzut to do szpitala. no i nie wiem. ja do szpitala nie chce. ale tez chce chodzic normalnie. nie mam sily do tego sm mojego. wrocilismy jakos po tych zakupach i bylem u ojca jeszcze troche. potem wrocilem do siebie. no i obejrzalem ten marny film. zjadlem tez kolacje. no i dzien sie konczy. szybko mijaja te dni. za pozno wstaje i dzien jest krotki przez to. nie wzialem dzis tabletki na sen. zobaczymy czy zasne. mam nadzieje, ze tak i rano wstane. ale w pogotowiu tabletke mam, zobaczymy jak bedzie.
no i dobra, szklo obejrze i pojde spac.

Carrie, 1976

Ksiazke, na ktorej podstawie zrobiono ten film czytalem prawie 20 lat temu. ksiazka lepsza raczej niz film, choc malo z tego pamietam z powodu czasu jaki uplynal. film jest taki sredniawy dosc. troche pamietalem z ksiazki, ale nie wszystko. dzis bylo tak srednio z filmem. kolacje tez ledwo zjadlem. duzo sobie robie i moze dlatego. no ale jakos zjadlem.
jakos tez zasnalem. w miare ok bylo. no i sobie spalem budzac sie co godzine. duzo sie razy budzilem. po kazdym snie. myslalem, ze nic nie zapamietam, ale cos tam rano zapisalem, nawet nie malo. ale to jest mala czesc z tego co mi sie snilo. czesto sie budze, za czesto troche i zle tak jest. a sny byly takie, sporo zapisalem.
mialem sen gdzie bylem wiezniem snu. sen albo cos innego nieokreslonego mnie wiezil i torturowal. bolalo mocno. pamietam tylko ciemnosc z tego. nie moglem sie ruszac. ale w koncu to puscilo i sie obudzilem.
gralem w koszykowke na boisku krasiniaka. wynik 0-0. nikt nie zdobyl punktu. pilki lataly daleko a do kosza nie trafialy. raz pilka wypadla za boisko na czyjs teren, chyba nawet do czyjegos domu. pod koniec mialem resztki pizzy i nimi staralem sie zdobyc punkt. spod kosza rzucalem ale i tak nie trafialem. koniec byl grania to poszedlem pod biedronke bo tam mialem samochod. ale go nie bylo, ktos ukradl pewnie. no to dzwonie do ojca, no i sobie mysle, ze pojde do domu pieszo.
bylem w sklepie na plonskiej. jakby biedronka, choc nic takiego tam nie ma. chcialem kupic pomidory. bylem przy kasie juz. no ale patrze na te pomidory i nie podobaja mi sie. takie malutkie byly. no to wracam i oddalem te pomidory. byly inne, ale nie wzialem ich. wracajac zobaczylem znicze. no to mysle, ze je kupie bo bardzo tanio byly. 76 groszy tylko. no to chyba je kupilem. wychodze ze sklepu i ide do samochodu, ale nie ma go. ojciec powinien byc. ale nie. no to dzwonie do niego. ale odbiera jakas kobieta chyba, ktorej ja nie znam. no to sobie mysle, ze pojde na cmentarz pieszo i zaczalem isc. najpierw plonska potem orylska. jak bylem na placu kosciuszki to sie obudzilem.
no i tyle z tego spania. trzy sny, a snilo mi sie o wiele wiecej.
wstalem pozno. byla 10.30. no i co poradzic. budze sie wczesnie i nie moge wstac. no ale wstalem. zjadlem sniadanie ogladajac skrzydla. jutro ostatni odcinek. potem czytalem, ale nie tak dlugo. pojechalem na zakupy. bulki kupilem i nie musze jutro rano wstawac. spory plus dla mnie. moge polezec rano dlugo. bylem w biedronce tez i tam nakupowalem mase. troche niepotrzebne rzeczy. popcorn kupilem, no i pojadlem, ale nie do konca, nie mam juz na to sily. wrocilem do siebie to jeszcze troche poczytalem. troche tvp historia popatrzylem. no i bylem u ojca. tam siedzialem, nic sie nie dzialo. patrzylem na tv i rozmawialem, nic nowego. wrocilem do siebie na 20. no to kolacja i film. jakos to minelo. no i dzien sie konczy. jeszcze skoncze ogladac szklo i ide spac. zobaczymy jak to bedzie.

Bezmiar sprawiedliwości, 2006

Film nawet mi sie spodobal. nie bylo to takie zle. jak na polskie kino to cos wielkiego a to czesto sie w polsce nie zdarza. no i fajnie, ze to obejrzalem sobie.
tej nocy zasnalem bardzo szybko. 15 minut i spalem. nigdy sie tak nie dzieje, ze tak szybko zasypiam. no ale tej nocy tak sie stalo. no i sobie spalem. tak dobrze to nie spalem juz dawno. budzilem sie czesto. po kazdym snie, ale zasypialem na nowo szybko. bylo dobrze ze spaniem tej nocy. a sny zapamietalem takie. nawet sporo. spiac myslalem sobie, ze nie zapamietam wiele. a bylo sporo tych snow. nie zapamietalem wszystkich.
postanowilem sobie, ze sprawdze jak dobrze i szybko potrafie jechac samochodem. jakis mistrz mial jechac a ja za nim. mialem sprawdzic czy utrzymam jego tempo.
mialem isc do lekarza na okrzei. nic takiego tam nie ma. no ale poszedlem. nic z tego nie pamietam a cos sie dzialo. potem bylem w bibliotece. cos tam robilem, ale nie wiem. pozniej poszedlem na autobus bo mialem wrocic do domu. na zachod mialem jechac. chcialem autobusem nr. 4 ale on tam nie jezdzi. to tylko pamietam.
bylem na wyzwolenia ulicy i cioci Gosi oddawalem pieniadze. tysiac zloty i dalem jej po 50 zloty. liczylem to by sie zgadzalo.
jajko chcialem wypic surowe. ale ono bylo bardzo duze. nie udalo mi sie. ono jakby juz bylo troche gotowane bo nie splywalo po otwarciu skorupki.
tyle ze spania.
dzis moglem polezec bo ojciec mial kupic mi bulki. no to lezalem sobie do 9.45. wstalem i dzis bylo normalnie. na tyle, ze moglem chodzic. moglem wstac i stac. no i wstalem. zrobilem sniadanie. skrzydla obejrzalem. potem czytalem. nawet nie tak krotko. skonczylem czytac czesc jesien i jutro zaczynam zime. slub jagny i boryny sie odbyl. srednio mi sie to podoba. moze sie rozkreci jeszcze. o 14.30 poszedlem do ojca. tam siedzialem do wieczora. nic sie nie dzialo. tv ogladalem i troche z ojcem rozmawialem. jakos to minelo. no i wrocilem do siebie na 20. no i sobie film obejrzalem. kolacje tez zjadlem. zaraz pojde spac. zobacze czy tej nocy bedzie mi sie spalo tak dobrze jak ostatniej. jutro juz nie pospie raczej. no uciekam.

POL 2 – 3 BUL

Myslalem, ze przegramy ten mecz 3-0. no ale wygrali nasi pierwsze dwa sety i to ukladalo sie ladnie nawet. ale skonczylo sie zle. no i koniec ogladania mistrzostw dla mnie. wiec to koniec.
jakos tej nocy zasnalem. bardzo zle nie bylo. no i sobie spalem. ale duzo to nie spalem. obudzilem sie chyba cos kolo 4 i juz nie spalem. jeszcze raz mialem tak, ze po snie sie obudzilem i zasnac nie moglem. duzo to nie spalem. sny niby mialem dwa. po tych snach nie moglem zasnac od nowa. po drugim juz nie zasnalem. a sny byly takie.
pracowalem w usa. to byl chyba jakis bar. dostalem wyplate za tydzien pracy i bylo 2 tysiace dolarow w banknotach 10 dolarowych. powiedzieli, ze mozna odejsc z pracy ale trzeba starac sie o obywatelstwo. trzeba znac historie usa. a ja ja znalem, cos o tym mowilem. podawlem przyklady polskie i z zsrr. ale tez powiedzialem, ze lotnictwo wygrywa wojny.
w drugim snie bylem na imprezie w bonie. to juz nie istnieje, ale kiedys tam bylem. bylo picie alkoholu. ludzi nie pamietam. tylko to, ze wyszedlem stamtad. i juz prawie bylem pod domem gdy wrocilem. piwa juz nie bylo, ale byl inny alkohol no to pilem. chyba tez cola sie pojawila. tyle pamietam.
no i tyle z tego spania.
obudzilem sie bardzo rano. no ale wstac nie moglem. tak sobie lezalem i raczej nie spalem. przyszla 10 no to chcialem wstac, ale okazalo sie, ze nie moge. nie chodzilem rano. nie tylko to. nie moglem nawet wstac. ubieralem sie prawie godzine. to bylo bardzo trudne. zrobienie sniadania bylo tez bardzo trudne. jakos zrobilem i zjadlem. skrzydla na sniadanie. potem sobie czytalem, ale z godzine tylko. polozylem sie na nowo spac bym mogl zaczac chodzic. no i dwie godziny sobie polezalem. wstalem to poszedlem kupic wedline. jakos dalem rade, ale ten spacer byl trudny. jak wracalem przewrocilem sie na schodach. no ale kupilem. poszedlem potem do ojca. tam posiedzialem troche. czas plynal. siatkowke glownie ogladalem. jakos to minelo. wrocilem do siebie na kolacje i mecz. obejrzane i dzien sie konczy. zaraz pojde spac. wiec to tyle. nic sie nie dzialo poza tym, ze nie moglem chodzic. ale pisac jeszcze moge.

Schneeland, 2005

Nie wiem jaki byl pomysl tworcow na ten film. mi sie to nie podobalo. nie rozumiem tego wcale. malo to osob ocenilo na filmwebie. ale takie dla mnie o niczym.
zasnac nie bylo latwo, ale jakos po wielkich bolach sie udalo i sobie spalem. budzilem sie tez chyba dwa razy. na tyle dlugo potem nie spalem, ze udalo mi sie zapamietac sny jakie mialem. a sny byly takie.
bylem w jakiejs grupie anty terrorystycznej. rzecz dziala sie w afryce. ja wpadlem z moimi do bazy terrorystow. pamietam, ze przesluchiwalem ich i jak mi nie odpowiadalo to ich zabijalem. mialem taki 50 strzalowy pistolet automatyczny. kobiety tez zabijalem. tylko jednego oszczedzilem i kazalem mu walczyc po mojej stronie. na koncu wyjazd byl. pakowalem wszystko co tam bylo do samochodow. juz ostatni zostal. to byl duzy samochod i wiele sie tam zmiescilo. komputery na pewno. bo byly tam i komputery. nie wiem skad. ja tam nie bylem najwyzszy stopniem, ale drugi to bylem. tyle z tego pamietam.
drugi sen byl jakby w tym samym miejscu. tu bylem policjantem, ktory przesluchuje podejrzanych. ale mialem inne zajecia wiec ci podejrzani mi uciekali, musialem ich potem szukac. bylo tez tak, ze musialem powiedziec na co sa wydane jakies pieniadze. i to bylo chyba nielegalne.
ostatni sen dzial sie albo na bialorusi, albo w korei polnocnej. bylem tam i patrzylem jak dziala rezim. jadlem cos. to pamietam. jakas zupe chyba i nie bylo jej duzo.
tyle z tej nocy, nawet nie malo.
wstalem ledwo o 9. obudzilem sie po 6, ale wez wstan. bulek juz nie bylo, ale udalo mi sie je kupic w drugim sklepie. mam co jesc. zjadlem sobie sniadanie, obejrzalem skrzydla, ostatnie piec odcinkow. potem troche czytalem chlopow. nie podoba mi sie. inny jest jezyk polski, srednio to rozumiem. poszedlem jeszcze raz do sklepu bo zapomnialem rano kupic papierosow. no i sobie kupilem. ale tez paluszki i orzeszki. niepotrzebnie je kupowalem. no ale dobra. potem dalej czytalem. obejrzalem tez powtorke finalu w snookera. ojciec byl u lekarza a jak wrocil od niego ze zwolnieniem to poszedlem do niego. tam posiedzialem troche. no i wrocilem do siebie na kolacje i film. oszczedzam filmy i nie ogladam z laptopa tylko z tv. mam juz z 90 filmow. nie tak zle. dzien sie konczy. pozno juz wiec koncze juz, trzeba isc spac.

SVK 1 – 3 POL

No i nawet wygralismy ten mecz. latwo nie bylo. bardzo trudno. wygrali nasi, ale to oznacza tylko, ze przegraja nastepny mecz z bulgaria. jakos to sobie obejrzalem. lepsze to niz film.
polozylem sie spac bardzo wczesnie. nic to nie pomoglo. nie spalem i tak. pozniej to przysypialem. ale to byly sny 5 minutowe. duzo snow dzieki temu zapamietalem. potem juz nad ranem zasnalem na dluzej. pewnie okolo godziny. obudzilem sie o 6.27. nawet wczesnie. ale nie wstane tak wczesnie. ledwo o 9 wstalem. a sny byly takie.
bylem na basenie. ale tam nie plywalem, tylko ten budynek. no i cos mowilem, ze nie ma zmywarek. powiedzieli mi, ze nie bedzie ich bo nie ma podlaczenia by byly.
potem bylem przed basenem, chyba chcialem gdzies jechac, ale nic nie pamietam z tego.
samochod kupilem drugi i mialem dwa. ten drugi to byl jakis sportowy z duzym bagaznikiem, to pamietam.
bylem u profesora w warszawie. tam wypelnialem papiery. podpisywalem, ze nie bede mial dzieci. no bo nie moge ich miec biorac ten zastrzyk. potem czekalem w kolejce do profesora. bylo duzo ludzi. byla pizza przed gabinetem. ktos z czekajacych ja sobie zamowil. cos sie tam jeszcze dzialo, ale nie pamietam.
ostatni sen pamietam najlepiej. gdzies przyjechalem samochodem, nie sam, z rodzina. i trzeba bylo wracac a nie bylo miejsca w samochodzie. no to ja powiedzialem, ze wroce na piechote. bylo daleko do miasta. tak z 7 km moze. nie pamietam dokladnie gdzie to bylo. no i sobie szedlem ale nie sam. szedl ze mna Szymon Krasniewski. no i szedlem sobie. byl po drodze jakis sklep. szymon tam wstapil. a ja nagle mialem w dloniach warzywa. marchewka na pewno. chyba rzodkiewka. potem szymon zaczal biec. no i biegl sobie. no to ja tez za nim. troche mial przewagi, ale ja bieglem. dobieglem do miasta. przebieglem cala ulice plonska. wypatrywalem gdzie jest szymon. skrecajac na orylska sen sie skonczyl.
tyle z tego spania, nawet sporo zapamietalem.
wstalem o 9, no i zaczalem ogladac snookera. dzis final byl. Ding go wygral. nawet nie jestem zaskoczony tym faktem. mecz nawet byl ciekawy. sniadanie tez zjadlem. potem poszedlem do ojca. tam siedzialem i nic nie robilem. ojciec chory. ma nawet wysoka goraczke. jakos to przesiedzialem i moglem wrocic wieczorem do siebie. no i wrocilem. to zjadlem kolacje i obejrzalem mecz. tak sie dzien konczy. nic nowego.
dzis mam urodziny. to jest moja 34 rocznica urodzin. nie ciesze sie z tego wcale. teraz ten czas plynie coraz szybciej.
dobra starczy.

FRA 3 – 1 POL

Nie obejrzalem meczu do konca bo chcialem spac. ale bylo pewne, ze polacy przegraja i tak sie stlo. jeszcze maja szanse tylko ze slowacja trzeba wygra.
noc nie spalem cala. glowa mnie bolala mocno. ale goraczki nie mialem. no ale cala noc i nic. nad ranem zasypialem. ale to byly takie 5 minutowe zasypiania. mialem tez w tym czasie sny i byly takie.
plywalem sobie w basenie. ojca tylko pamietam. wszedl do basenu w ubraniu a nie byl mokry.
bylem w domu na przybosia. moj stary pokoj. chcialem sie chyba masturbowac i szukalem do tego okazji, ale sie nie udalo.
tyle z tej nocy, minela nawet szybko pomimo tego, ze cala noc nie spalem.
cala noc nie spalem to i wstac nie moglem. dopiero o 12 wstalem. ale dzien i tak byl ciezki. telewizje moglem ogladac gdzies od 15 dopiero bo tak to siedzialem i mialem zamkniete oczy. ogladalem wtedy siatkowke. tak sobie bylo. przesiedzialem tak jakos. potem wrocilem do siebie bo mecz polakow mial byc. ale i tak nie obejrzalem go do konca. poszedlem spac i tyle. dzis wieczorem posaram sie napisac cos jeszcze.