MFK 1 – 1 LEG

Obejrzalem sobie mecz. skonczyl sie lepiej niz mogl. legia wywaczyla remis jakby. ale z taka gra to mogla sobie przegrac i ta jedna bramka to najnizszy wymiar kary. druga polowa juz troche lepsza dla legi, ale to nie jest rewelka. mecz sie odbyl i tak wyszlo, ze legia ma ciut wieksze szanse za tydzien. no ale zobacze jak to bedzie.
po meczu umylem sie, ogolilem tez. no i obejrzalem karny batalion. to juz 6 odcinek, nie tak zle. troche juz obejrzalem. kiedy nastepny odcinek to nie wiem. ale pewnie nie predko.
w nocy nie pamietam do konca jak bylo. predko raczej to nie zasnalem. no ale jakos sie udalo i spalem sobie do rana. sny tez zapamietalem, no i tak je rano opisalem.
mecz w snookera mi sie snil. sam gralem, ale robilem to bardzo zle. nie trafialem. nie potrafilem nawet ustawic snookera. kija do gry nie moglem dobrac. wszystkie byly zle. nie byly sztywne, to pamietam.
w drugim snie gralem w pilke nozna. chyba w legii. no i raczej bylem dobry, tak mi sie wydaje. sporo sie tam dzialo, ale nie pamietam.
mialem jeszcze troche snow, ale nie potrafie ich opisac. kojarzy mi sie sen, ktory mogl mi sie snic dawno temu. jak nic ponad 10 lat temu. no i tak powtorka. w szkole podstawowej w modlinie sie to dzialo. to bylo w szatni tej szkoly. ale nie pamietam nic. sen ogolnie byl dosc dlugi i wiele sie w nim dzialo.
no i to tyle z tego mojego spania.
wstalem dzis wczesnie, no bo musialem kupic bulki. nawet latwo bylo bo lezalem wieki rano. musialem sie obudzic bardzo wczesnie. no i wstalem. bulki kupilem i na sniadanie skrzydla obejrzalem. potem czytalem nad niemnem. nie podoba mi sie. wiedzialem, ze tak bedzie. ja to chyba kiedys czytalem, ale nie pamietam. nie podoba mi sie, ale czytam. kiedys to skoncze. o 13 poszedlem na rehabilitacje. dzis tam tez bylo trudno. te cwiczenia sa dla mnie bardzo trudne. jakos to przetrwalem i wrocilem do siebie. gra do mnie przyszla to ja zainstalowalem, ale chyba nie pogram bo nie wiem jak w to grac. no ale zobacze jeszcze. troche tez lezalem bo spac mi sie troche spalo. no ale ogolnie to tv ogladalem i czasem tylko sluchalem. ojciec wrocil z pracy okolo 18.30 wiec poszedlem do niego. posiedzialem troche, obejrzalem pierwsza polowe meczu i tyle. wrocilem do siebie i juz pisalem jak bylo. no i tak dzien sie konczy. ogladam jeszcze szklo kontaktowe. jak sie skonczy to pojde spac.
zle sie dzis stalo bo stracilem paznokiec. on byl bardzo dlugi. powinienem bo obciac. nie zrobilem tego i zlamal sie. wiec nie mam teraz paznokcia wcale. z miesiac bede czekal, moze odrosnie, ale nie bedzie to latwe.
no i to tyle. uciekam juz.

The Longest Day, 1962

Gdy ogladalem to w 2008 roku to nie ocenilem tego wysoko. dosc nisko. ale dzis za sam ogrom pracy jaki zostal wlozony w przygotowanie tego filmu dalem normalna ocene. w filmie jest bardo duzo o ladowaniu w normandii, nawet fajnie. czasem jest troche nudnawe, ale jakos sie oglada. nie tak zle.
tej nocy jakos zasnalem. latwo nie bylo, ale zasnalem i spalem sobie raczej do rana. jak laptop zostal wylaczony z pradu tego nie wiem. dwa sny niby tej nocy mialem. ale nie potrafilem tego rano zapisac. te sny byly podobne do siebie. dzialy sie tylko w innym czasie, ale jakies podobne. nie wiem do konca o co w nich chodzilo. tak mi sie tylko wydaje, ze o jakies zjednoczenie moglo chodzic, ale nie wiem nic. no i tyle niby z tej nocy.
wstalem dzis o 9.40. no nie tak zle, ale i tak pozno. obejrzalem skrzydla na sniadanie. potem czytalem. no i germinal skonczylem okolo 12. nie taka zla ksiazka, ale koniec srednio mnie wciagal. potem przeczytalem jeszcze gazetke o panzer I, no i troche ogladalem tv, ale bardziej to lezalem na lozku z zamknietymi oczami. przyszedl czas na rehab to ojciec mnie tam zawiozl. no i tam bylem. cwiczenia dzis tez nie byly latwe. jak sie skonczylo to jakos doszedlem do domu, ale to wcale latwe nie jest. bylem u siebie to ogladalem tv, choc zbytnio i tak nie ma co ogladac. ojciec wrocil nie pamietam kiedy. no ale jak byl to poszedlem na chwile do niego. posiedzialem do 19.15 bo chcialem szybciej zaczac film ogladac bo mial jak wszystkie z tej serii trzy godziny. dzieki temu jest jeszcze nie tak pozno. no i wrocilem do siebie, to kolacja i film. obejrzalem sobie i dzien sie konczy. ide spac. rano trzeba wstac, jakos dam rade, ale latwo nie bedzie.
no i to tyle na dzis.

The Great Escape, 1963

Dzis ocenilem to znacznie wyzej. jak ogladalem to w 2008 roku to bylo takie sobie. dzis moze bylo podobnie, ale doceniam wiele innych rzeczy. wiec ogolnie film jest dobry. ocene na filmweb ma bardzo wysoka. troche to dlugie bylo, no ale jakos obejrzalem. nawet sie milo patrzy. nie wiem po co byla to ucieczka skoro 50 osob zginelo. czy bylo warto tak ryzykowac dla tylu istnien ludzkich. no ale jak jest wojna to wszystko wyglada inaczej. nawet ok sie ogladalo, tylko troche dlugie.
noc zaczela sie ciezko. nie moglem zasnac wcale. bardzo zle bylo. po godzinie nie spania wzialem druga tabletke na sen i nawet zasnalem. tylko po to by zaraz sie obudzic i zasypiac od nowa. nie bylo latwo. no ale troche spalem, zle tak bardzo jednak nie bylo, no bo spalem choc troche. sny takie zapamietalem z tej nocy.
byl mecz w siatkowke, ja tam malo gralem, ale troche tak. bardziej trenerem bylem. mecz sie zle ukladal i moj zespol przegrywal. ale bylo tak, ze za duzo zawodnikow gralo bo bylo zamiast 6 az 9. ja schodzilem wtedy i innym mowilem to samo ale oni tak sobie grali, ze zawsze bylo za duzo zawodnikow na boisku.
chodzilem chyba po londynie. ale tej czesci miasta nie znalem. byly tam miejsca gdzie wyciagano pieniadze i je omijalem. chyba gdzies mialem jakis dlug. potem z kims chodzilem i pokazywalem to wszystko. tak to pamietam.
tyle jakby z tej nocy, ale to nie byl koniec jak sie pozniej okazalo.
no i wstalem sobie rano, nie bylo latwo, juz i tak nie spalem. cos kolo 8.30 wstalem. bulki kupilem, dosc duzo jeszcze ich bylo. wrocilem do siebie to sie polozylem by polezec tak z pol godziny. ale wyszlo tak, ze chyba zasnalem. mozliwe, ze sen mialem ale nie bylem przygotowany by go zapamietac. wstalem i byla 11. bardzo pozno. zjadlem sniadanie i obejrzalem skrzydla. no i potem to sobie czytalem. tyle ile sie dalo to przeczytalem, ale ksiazki nie skonczylem, jutro to zrobie. no i na rehabilitacje musialem isc. nie chcialem bo wiedzialem, ze musze skorzystac z lazienki. no i siedzialem w niej ale nic nie moglem zrobic. ale jak poszedlem to juz musialem i ledwo doszedlem tam, ledwo. no ale byla lazienka i jakos to zrobilem. ja nie moge wychodzic poza dom nigdy. rehabilitacja wcale latwa nie byla. cwiczenia na rownowage byly dosc trudne i troche meczace. ale jakos to przetrwalem. tylko potem bylo trudno wrocic do domu, ledwo szedlem. no ale jakos wrocilem. bylem mocno zmeczony. no i sobie okolo godziny lezalem z zamknietymi oczami, jakby starajac sie spac. ogladalem potem troche tv. ojciec wrocil okolo 18 to poszedlem do niego. tam siedzialem. rozmawialismy troche, tv gralo i tyle. wrocilem do siebie. no i zjadlem kolacje, i obejrzalem sobie film. w ten sposob dzien sie konczy.
ide spac, nie wiem czy latwo bedzie zasnac, troche sie boje, no ale zobaczymy.

Shtrafbat, 2004

obejrzalem sobie odcinek piaty tego serialu. srednio mi sie to podoba. no ale obejrzalem to bo pozno wrocilem do siebie. mozna to sobie obejrzec, ale to wg mnie nie jest nic wyjatkowego.
zasnalem tej nocy bardzo szybko. spac mi sie chcialo. tak czulem, no i piec minut i spalem. jak wylaczylem laptopa z pradu tego nie wiem. musialem sie przebudzic. obudzilem sie kolo 6 chyba, moze wczesniej. myslalem, ze sobie wstane o 8, ale zasnalem na nowo i obudzilem sie dopiero przed 10. obym jutro tylko wstal normalnie jakos. snow mialem mase, nie wszystkie zapamietalem. na pewno nie tego ostatniego. a tak to sobie rano zapisalem.
bylem w domu u mojej mamy i tam dzieci mojej siostry wypily mi cole, tylko to z tego snu pamietam, cos tam sie jeszcze dzialo.
bylem na dzialce jaka mam w sonsku i tam bylo tak, ze nie bylo drzew. normalne bo ojciec je wycial. ale nie bylo ich korzeni, ktos je wykopal nie wiem jak. no i dzialka byla cala pusta, nic na niej nie roslo.
jechalem samochodem na szutrze bardzo szybko, ponad 100 na pewno, to bylo tez kolo dzialki w sonsku.
na dzialce w sonsku mialem konkurs jaka to melodia i zgadlem piosenke jakiej nie znalem. sluchalem slow w piosence i powiedzialem jaki to tytul.
michal wypychowski mi sie snil. cos mowilem takiego, ze on jest bardzo zdolny.
no i tyle z tych snow. zapamietalem i tak dosc duzo.
wstalem o 10 jak pisalem. zjadlem sniadanie i poszedlem do ojca. u niego troche posiedzialem. ojciec spal. w nocy pewnie nie spal zbytnio. jak sie wyspal to kolo 14 pojechalismy do mojej mamy. tam sobie siedzialem do 21. calkiem dlugo. nawet ten pobyt mi sie podobal. cala rodzina byla. nawet fajnie bylo. wrocilem do siebie. byl juz wieczor. obejrzalem odcinek serialu i tyle. teraz leci szklo kontaktowe. skonczy sie to ide spac. obym tylko ladnie spal. no i moze jakies sny zapamietam. zobacze jak bedzie.
oko i tak ciagne, nie wiem czemu. ten wlos z oka wyciagnalem ale nadal chce to oko wyciagna.
filmy powoli sie sciagaja, no ale jakos to idzie, moge nawet cos tam dodac, ale srednio to jest.
wiec na dzis to tyle. jutro zaczynam rehabilitacje, zobacze jak bedzie. mam z tym zwiazane jedno marzenie, ale ono sie nie spelni.

It Might Get Loud, 2008

Ogladalem to chyba w 2009 roku, nie mam pewnosci. nie pamietam juz tego bo troche dawno to bylo. wtedy kiedys podobalo mi sie bardziej. bylem zachwycony wtedy. teraz to tylko dobry w miare film. mozna sobie obejrzec i tyle.
noc byla w miare. przed snem zrobilem sobie zastrzyk. w nocy to nie bede mial wieczoru rozwalonego i tak bylo. obejrzalem jeszcze relacje z rajdu w rumuni i poszedlem spac. myslalem, ze nie zasne, wcale nie chcialo mi sie spac. ale jakos sie to udalo i troche spalem. jeden sen udalo mi sie zapamietac a bylo w nim tak.
gralem w koszykowke. ale ja raczej nie gralem tylko bylem trenerem. wiem tylko, ze adam sarnowski byl a on grac nie umial i tak bylo. ale ktos byl kto potrafil. ale nie wiem kim on byl. no i tyle z tego snu. on byl nad ranem.
jakos spalem, rano mialem juz goraczke i ledwo wstalem. wstalem bo ojciec przyszedl o 9.20. no i wtedy zjadlem sniadanie, goraczke mialem tak okolo 37,7. polozylem sie i jakby spalem. tv gralo a ja spalem. nawet mialem sen. pamietam, ze we snie okazalo sie, ze mam dziecko z Ania, tylko to pamietam. bylo dluzsze. jakos wstalem o 13.30 i poszedlem do ojca. tam robile to samo czyli lezalem sobie do 15.30. ja to nic bo ojciec przespal caly dzien, zle sie czul jak mowil. ja wstalem to troche tv ogladalem, ale nic zbytnio nie bylo. jakos to przeczekalem, przyszedl wieczor i wrocilem do siebie na kolacje i film. obejrzalem sobie i dzien sie konczy. obejrze jeszcze karny batalion i ide spac.
nie bede wiecej pisal bo nie mam sily, jak cos to jutro.

Hart’s War, 2002

Ogladalem to ostatnio w 2008 roku. ale wiele nie pamietalem. ogolny sens filmu to tak. ale nie wiedzialem nawet jak to sie konczy. wiec dzis to byl dla mnie nowy calkowicie film. tak ogolnie to sredni, ale nawet ciekawa historia. no nawet mi sie podobalo.
Nie bylo latwo zasnac tej nocy. no ale skoro wstaje o 11 to nic dziwnego. zasnalem gdzies po godzinie by zaraz sie obudzic i na nowo starac sie zasnac. nie wiem jak to do konca bylo. wydawalo mi sie, ze nie spalem. ale na pewno troche spalem. nawet mialem sny i tak udalo mi sie je rano zapisac.
pierwszy ten to jakby koszmar byl. balem sie podczas tego snu. niewiele pamietam teraz. to bylo pozno w nocy. bylem wieziony chyba. pamietam ostatnia scene z tego snu. bylem w pokoju, ciemno bylo. nawet nie bylem sam. dwie dziewczyny chyba. to tylko pamietam. dlaczego sie balem to nie wiem.
kolejne dwa sny byly nad ranem i byly podobne. w pierwszym z nich jechalem do sklepu kupic bulki. no i wyszlo tak, ze wszystko bylo drozsze niz teraz. wydalem cos kolo 7 pln a zwykle wydaje 2,4 pln. tylko wiecej kupowalem. bulki kupilem i bzoskwinie chyba tez. w drugim snie tez bylem w tym sklepie. tak ogolnie to sprawdzalem we snie, ktora jest godzina by zaraz jechac do sklepu, no i pojechalem. ale budzik prawdziwy mnie obudzil i naprawde musialem jechac.
tyle z tej nocy. sny nie takie zle. ale tego pierwszego najciekawszego prawie nie pamietalem wcale.
no i wstalem rano. dzis o 8. jakos udalo mi sie wstac wczesnie. w samochodzie bylem o 8.10 i pojechalem kupic bulki. no i kupilem je i dodatkowo salate. nawet byla ladna, podobala mi sie i teraz bede ja sobie jadl. nawet tania byla ta salata wiec mi pasowalo. wrocilem do siebie na sniadanie i skrzydla. obejrzalem i zjadlem. potem czytalem sobie ksiazke. tak do 11 czytalem bo trzeba bylo jechac do mamy. no to o tej 11 poszedlem kupic wedline ale nie mogli mi pokroic to nie kupilem. wrocilem do siebie i w samochod. pojechalem do kauflandu kupic serek i tam kupilem wedline a byla bardzo droga. i wcale ona w smaku nie jest o niebo lepsza niz ta tansza, ktora kupuje. potem byl jeszcze przemek i oddalem mu plyte z xp jaka pozyczalem i wcale sie nie przydala. no i pozniej to bylem juz u mamy. troche tam czasu spedzilem. obiad zjadlem tez. rozmawialem sobie. z murwienem tez, ale moj angielski wcale nie jest tak dobry jak kiedys. nie wszystko moge powiedziec, ale jakos sie dogaduje. murwien zrobil basen, ale srednio to wyszlo bo podloze nie jest rowne. jutro na to jeszcze popatrze. bylem u mamy to znalazlem jedna z ksiazek, ktore szukalem. paszkwil na siebie samego. przeczytam to niedlugo ponownie. fajnie, ze ta ksiazka sie znalazla. zostala tylko armia poznan, moze kiedys i ja znajde. siedzialem tam u mamy do 15. wrocilem do siebie to ogladalem tv i czytalem ksiake. nawet nie tak malo przeczytalem. udalo mi sie tez kupic gre heart of iron III. fajnie, ze to mam. 15 pln mnie to kosztowalo, nie tak drogo. nie wiem czy bede potrafil w to grac, no ale zobaczymy. ogladalem sobie dalej tv, nic ciekawego. ojciec wrocil cos kolo 18.30 i poszedlem do niego. siedzialem u niego, jakos czas minal. byla 20 to wrocilem do siebie. kolacja i ten film. no i to tez minelo wiec dzien sie konczy i zaraz ide spac.
przelyk niby lepiej ale do konca dobrze nie jest.
paznokiec jest dlugi i to bardzo mi sie podoba. staram sie go nie ruszac.
filmy dodaje ale z p2p bo osloskop jak czytalem na forum juz nie bedzie dzialac wcale. moze kiedys wroci ale troche w to watpie.
no i tyle na dzis. uciekam spac zaraz.

Force 10 from Navarone, 1978

Film nie jest dla mnie zachwycajacy. takie sobie. no mozna obejrzec, ale to nic wielkiego. niby o wojnie, ale to wcale mi sie nie podoba. no ale ogladam te wojenne filmy. jutro bedzie lepszy, mala pociecha.
w nocy zasnalem dosc szybko i nawet sobie spalem. raz sie obudzilem w nocy. no to wylaczylem laptopa z pradu. jakis sen mialem tez, ale nie pamietam. ale ogolnie to udalo mi sie zapamietac sporo snow, choc to i tak jest mala czastka z tego co mi sie snilo, bo snow mialem bardzo duzo. a tak to rano zapisalem sobie.
snow mialem ponad dziesiec. malo pamietam. trudno to wszystko spamietac. mialem taki sen gdzie podobala mi sie jedna dziewczyna. miala krotkie wlosy, ciemny blond. jakos ja poznalem, ale nie pamietam tego. pamietam za to cos takiego, ze wracalem do siebie jakby i metro bylo. trzeba bylo sie przesiadac i mi nie udalo sie przesiasc i metro pojechalo dalej. wiec bylem o przystanek za daleko. nie znalem miasta i nie wiedzialem jak wrocic do siebie. jakos szukalem i chyba bylem na dobrym tropie. snilo mi sie, ze wzialem lek na przelyk a nie bralem go wcale, ale taki krotki sen o tym. snila mi sie tez moja dawna praca. bylem tam i jakis problem byl, ale nie wiem juz do konca. ktos mial na sluchawkach jakis problem z klientem i pomagalem w tym. bylo tez cos na komputerze kierowniczym nie tak. nie bylem zalogowany na siebie. chcialem sie przelogowac i z tym byl problem. zobaczylem, ze moge sie zalogowac na gosie chrostek, miala tam konto, czyli tez byla kierownikiem jakby. snilo mi sie tez cos takiego, ze Grazyna byla ode mnie starsza. jest o dwa lata a snilo mi sie, ze wiecej. tyle z tej nocy pamietam, nie tak malo, ale snilo mi sie o wiele wiecej.
no i tyle z nocy, wcale nie malo zapisalem. ale to jest mala czastka tego co mi sie snilo. wiele snow jest straconych.
dzis wstalem bardzo pozno. nawet nie przypuszczalem, ze wstane dopiero o 11. jutro musze wstac o 8 i nie wiem jak tego dokonam. wstalem to sniadanie i skrzydla. potem poczytalem troche, ale tez nie tak duzo. ojciec wrocil wczesnie z pracy no to pojechalem z nim na przybosia. moja sis przyjechala z holandii. no to zjadlem tam obiad i ona byla. siedzialem tam reszte dnia. troche rozmawialem, zle nie bylo. jutro jade znowu. jakos to przetrwalem. wrocilem do siebie po 20. no to kolacja i ten slaby film. dzien sie konczy. ide spac, ale nie wiem czy predko zasne. wstalem tak pozno to raczej latwo nie bedzie, no ale zobaczymy.
filmow na p2p dodaja bardzo duzo. troche tez ich sciagam, ale jakos to predko sie nie sciaga. osloskop nie dziala, ale filmy do ogladania bede raczej mial. no zle nie bedzie. tv nie bedzie mi jakby mocno potrzebne do tego.
no i to tyle o dniu dzisiejszym. wiec pa.

LEG 1 – 0 TNS

No i legia sobie wygrala. wysoko nie. na wyjezdzie byl lepszy wynik. to juz bylo wiadomo kto przechodzi dalej. no ale sobie obejrzalem. oszczedzam filmy troche. mecz troche nudnawy. nic sie zbytnio nie dzialo. legia miala przewage i to dosc duza. no ale tylko jedna bramka, ale nawet ladna. taki sobie mecz. no ale graja o lige mistrzow co watpie by sie udalo. jeszcze kolejny mecz to moze tak, ale potem bedzie juz bardzo trudno. no ale zobaczymy. jeszcze troche sobie popatrze.
tej nocy zasnalem nawet szybko. zle nie bylo a wstalem bardzo pozno i myslalem, ze nie zasne predko, ale zle nie bylo. dzis moze bedzie dobrze, no bo rano wstalem. snow troche mialem tej nocy. tak to sobie rano zapisalem.
pierwszy sen w nocy. wylaczylem wtedy laptopa z pradu. sen pamietalem, ale krotko, teraz juz nie wiem. drugi sen pamietam nawet. robilem tam kule jak mel gibson we wczorajszym filmie. nad ogniem a potem do czegos kulistego i byla kula. nad ranem trzeci sen, ktory pamietalem jeszcze rano lezac i czekajac na wstanie, cos tam teraz mi sie przypomina. bylem w jakiejs pracy. pamietam tylko, ze patrzylem na zarobki i najmniej zarabialem. byly osoby niepelnosprawne jak ja i one mialy cos kolo 10 tys. jeszcze cos tam sie dzialo, ale nie pamietam juz. ale dobre i to.
tyle z tego spania.
wstalem rano, no bo musialem kupic bulki. nawet udalo mi sie wstac dosc latwo. nie tak zle. ciezko jest, ale jakos wstalem. no i bulki kupilem. potem sniadanie i skrzydla. ten odcinek troche pamietalem. ogladalem to pewnie w 97 roku i ciut pamietalem. taki maly szczegol. potem juz czytalem. ksiazke o prusach skonczylem po 12. nawet wczesnie. ksiazka nie taka zla, ale moze za duzo on sie skupial na temacie tylko bursztynowej komnaty. ale ogolnie czytalo sie dobrze. jutro wracam do germinal. potem patrzylem troche na powtorke snookera. final byl. no jak jest to sobie patrze. no i potem spotkanie z mama. poszedlem z nia cos zjesc. nie bylo to jedzenie takie zle. odiozlem mame do domu po tym. wrocilem do siebie i poczytalem sobie jeszcze o panzer II. potem juz ogladalem tv tylko. jakos to przetrwalem. ojciec wrocil cos kolo 19.10 no to poszedlem do niego. posiedzialem tam troche i wrocilem do siebie. no i kolacje zjadlem, no i ten mecz tez niby obejrzalem. w ten sposob minal mi dzien. zaraz ide spac.
z przelykiem jest srednio. ale jakos i tak lepiej niz wczesniej.
gre moze kupie. na razie jej cena to 1,25 pln. w piatek sie licytacja konczy, moze sie uda to kupic. ale czy ja w to bede gral to tego nie wiem.
mam ogorki od babci i sa one bardzo dobre. jem je sobie powoli na kolacje.
no i to chyba tyle na dzis.

The Patriot, 2000

Film ma prawie trzy godziny, troche to jest, nie tak latwo to obejrzec. ale jakos sie udalo. nie jest to takie zle, nawet ok sie oglada. to niby o wojnie o niepodleglosc, ale watki milosne tez sa i to nawet nie malo. ale takie jest zycie wiec nie dziwi mnie to mocno. jak to ogladalem ostatnio to mocno mnie poruszaly watki glownego bohatera i jego corki, sam tak chcialem miec. ale dzis juz tak to do mnie nie przemowilo mocno. ale ogolnie film nawet dobry i tyle.
zasnalem nawet dosc szybko. dzis juz tak pewnie nie bedzie. ale kto tam wie, zaraz sprawdze. ale zasnalem nawet ladnie, rano wstalem i pewnie dlatego. mialem snow sporo. tak to rano zapisalem.
mialem bardzo duzo snow, pamietam z tego tak naprawde tylko troche jednego. bylem w barze jakims. no i ktos tam chcial sie bic, no to i ja sie bilem chyba. nawet moze nie zostalem pobity tylko sam pobilem kogos. potem szedlem sobie i sluchalem muzyki. mialem sluchawki. przechodzil ktos obok mnie i dalem mu moja sluchawke by zobaczyl, ze sluchamy tego samego. to byla piosenka brodki dancing shoes. ale jakas przerobiona bo o tym we snie mowilem. poszedlem dalej, ale juz nie pamietam jak co bylo.
no i tyle z tych snow a bardziej snu jednego a bylo wiecej, tylko trudno to wszystko spamietac.
dzis wstalem pozno bo moglem. bylo po 10 kilka minut. nie wiem jak wstane jutro o 8, boje sie troche. jakos to moze bedzie. no i wstalem to sniadanie i skrzydla. potem czytalem sobie ksiazke. no i nawet sporo przeczytalem. jakbym wstal o 8 rano to bym ja dzis skonczyl. no ale skoncze jutro. nawet milo sie to czyta. no i czytalem sobie do 15. potem troche tv ogladalem, choc srednio bylo co ogladac. ojciec wrocil cos po 19 to poszedlem do niego. posiedzialem troche i wrocilem do siebie. kolacja i film. jakos to przetrwalem. dzien minal. wiele sie nie zmienia. niby to tyle.
z przelykiem niby troche lepiej. dzis tego leku na to nie bralem, wezme jutro.
ogladam filmy krotkie rano, ale to bedzie koniec niedlugo. kilka jeszcze sciagne, no i skoncze skrzydla i zrobie sobie od tego mala przerwe.
gre chcialbym kupic, ale troche czekam z tym, juz wiele lat. no ponad 3 lata juz. ale moze to kupie. bede mial w co grac jakby, ale boje sie troche, ze to mi sie nie spodoba.
no i to tyle jezeli chodzi o dzien dzisiejszy. ide zaraz spac.

The Guns of Navarone, 1961

Ta historia z tego filmu jakos do mnie nie przemawia. nie bawi mnie to wcale. nawet to jest niezle zrobione, ale to srednio mi sie podoba. ale to jest historia kina jakby. mozna sobie obejrzec. troche to dlugie ale jakos sobie to obejrzalem. jutro tez bedzie dlugi film, prawie trzy godziny. ta seria ma dlugie filmy. jutro to mi srednio pasuje, ale jakos obejrze.
wczoraj zasnalem nawet szybko, nawet fajnie. po napisaniu obejrzalem karny batalion, ale srednio mi sie to podoba. ale tam zycie zolnierza nie bylo latwe. mozna bylo zginac tak sobie z rozkazu nkwd i tyle. no ale patrze to sobie. potem popatrzylem jeszcze troche na mecz w siatke, ale do konca nie patrzylem. poszedlem spac i zasnalem nawet szybko. tak mi sie podoba, moze i dzis bedzie podobnie. no bo niby wczesnie wstalem, ale kto tam wie. no i sobie spalem. snow troche niby zapamietalem, ale srednio to pamietalem. tak to sobie rano zapisalem.
bylem w lomiankach. mialem bialego fiata cinquecento. tam cos jadlem. nie pamietam juz. ale tam sie cos dzialo, ale nie wiem.
bralem prysznic gdzies i to dwa razy dziennie. to byly chyba dwa sny takie. pamietam tylko z jednego to, ze nie mialem w co sie przebrac i poszedlem nago do pokoju mojego by cos wziac na przebranie.
pamietam jeszcze, ze zdobylem filmy do ogladania, to bylo nie w jednym snie, dwa a moze nawet trzy. filmow bylo duzo ale ja pamietam z nich tylko zolnierzy z salaminy. nawet mi sie ten film podobal, ale nie ma go nigdzie w necie do obejrzenia.
no i tyle z tych snow. snilo mi sie bardzo duzo, a zapamietalem tak naprawde malo.
no i wstalem dzis rano. jakos dalem rade ale wcale latwe to nie bylo. obudzilem sie to byla 5.45, no i wzialem lek na przelyk to zasnalem na nowo. no i telefon mnie o 8 obudzil. ledwo wstalem o 8.20. no to kupilem bulki, wcale duzo ich nie bylo. ale kupilem. potem sniadanie i skrzydla. no a pozniej to juz tylko czytalem. do 13.30 czytalem. ksiazka jest ok, ale przerwe bede z nia mial bo Tomek mi dal co innego i musze to do soboty przeczytac. w germinal jest strajk w kopalni i to juz dosc dlugo. ale jeszcze jakos zyja. potem pojechalem do mamy i na zakupy. no i jak dojechalem na zakupy to nagle mnie wzielo, ze musze do lazienki. a bylem w niej przed wyjechaniem. no i nic nie moglem zrobic tylko czesc w majtki i tyle. to mnie okad jestem chory spotyka czesto. udalo mi sie kupic plyty dvd, ale juz mialem to w majtkach. potem pojechalem do mamy i z lazienki skorzystalem. no i poszedlem do biedronki i kupilem to co trzeba. wydalem 10 pln, nie tak wcale duzo. potem bylem troche u mamy i zjadlem sobie obiad. no i zawiozlem mame do okulisty. no i bylem u siebie. ale czytalem ksiazke, ktora mi dal Tomek, nawet ok sie czyta. moze w dwa dni to przeczytam, choc moze nie bedzie latwo bo mam u mamy spedzac te dni. ogladalem potem troche tv i tyle. ojciec wrocil o 19.30 to poszedlem do niego na troche. no pol godziny, nawet krocej. no i wrocilem do siebie na kolacje i film. obejrzane zostalo i dzien sie konczy, jakos to minelo i jestem starszy o jeden dzien.
urodzil sie syn w anglii co mnie wcale nie interesuje ale teraz tv bedzie tylko o tym mowic, juz mowia na tvn24 tylko o tym.
kupilem plyty dvd i udalo mi sie nagrac sherloka, nawet fajnie. jeszcze musze troche possciagac i nagrac to sobie i bedzie ok.
no i to chyba tyle. ide zaraz spac.