POL 3 – 1 ARG

Nawet nasi wygrali, ale mecz wcale nie byl latwy. mocno to wyrownane bylo. choc wygrywali niektore z setow wysoko. ale watpie by w argentynie udalo sie wygrac, jezeli oni beda tak grac to nie wiem. no ale wygralismy no i nawet za trzy punkty wiec fajnie. troche to trwalo. juz pozno nawet jest, moze dzieki temu zasne jakos, no nie wiem.
Tej nocy nie moglem zasnac wcale. no ale jakos sie udalo, tylko trwalo to prawie 1,5 godziny. troche to dlugo, no ale spalem. niby do rana, ale musialem bardzo wczesnie sie obudzic i malo spalem bo w ciagu dnia chcialo mi sie spac mocno. jeden sen tylko udalo mi sie zapamietac. a bylo w nim tak.
Bylem w bibliotece na okrzei. no i tam przyjmowali do pracy, to i ja sie zglosilem. bylo bardzo duzo osob. ustalone zostalo, ze pierwsze wchodza kobiety. ale tak wyszlo, ze pierwszy wszedl Adam Sarnowski. ja nie czekalem do konca tylko patrzylem na ksiazki. glownie to byly kapuscinskiego ksiazki, szukalem czegos czego nie czytalem.
tyle o tej nocy.
Wstalem nawet wczesnie bo 8.30 byla. nie musialem dzis no ale wstalem. tak siku mi sie chcialo, ze nie moglem wytrzymac i wstalem. rano to siku robilem z cztery razy, no bo chce zrobic ale to nie leci do konca. zjadlem sniadanie rano, cos tam popatrzylem w tv i do ojca poszedlem okolo 10. tam siedzialem caly dzien i ogladalem tv, w ktorej jak to zwykle nic nie ma. ojciec jezdzil sobie rowerem wtedy. jakos ten dzien przetrwalem a wcale latwe to nie jest. wrocilem do siebie na 20. mecz mial byc no to kolacja i ogladanie tego meczu. nawet sie udalo choc neta mam do tego troche zbyt slabego, ale jakos sie oglada. no i tak ten dzien minal. jutro trzeba rano wstac, moze sie uda. zalezy jak szybko zasne. zaraz sie przekonam.
to tyle na dzis, nic sie nie dzieje jak zawsze.

Wyjście awaryjne, 1982

Film jest dobry, milo sie to oglada. kiedys potrafili zrobic w polsce dobry film, teraz juz tak dobrze nie jest. ale ten film fajny. niby taki prosty, ale fajny. no i rola Dykiel zagrana swietnie. milo sie na to patrzy.
W nocy nawet spalem. bardzo wczesnie sie polozylem spac bo o 21.30. no i spalem sobie do godziny 5, ale nie wstawalem jeszcze troche pospalem. snow mialem bardzo duzo, ale nic nie udalo mi sie zapamietac. male tylko cos i to bylo tak w tym snie. ksiazke pozyczylem od macka, to bylo o wojnie polski w 39 roku z niemcami. choc to bardziej bylo tak, ze on mi tak z niczego ta ksiazke dal. a ja moglem ja sobie kupic, wiec nie wiem czemu on mi ja dal. noc nie byla taka zla, no bo spalem, zobaczymy jak bedzie dzis.
wstalem o 10, troche pozno, ale dzis moglem. zjadlem sniadanie i napisalem na bloga za wczoraj. potem poszedlem do ojca. tam obejrzalem powtorke meczu polski, ktorego nie udalo mi sie obejrzec. no i obiad zjadlem tez. ojciec mnie potem zabral na chodzenie po lesie, ale nie dalo sie chodzic bo tyle owadow cie obsiadalo, ze i ojciec po chwili sie z tego wycofal. pojechalismy do mamy jakby, choc jej nie bylo bo chora jest. siedzielismy troche u babci, potem zaproszenie dostalismy by posiedziec u cioci Gosi. mieli tam grila i zjazd rodzinny jakby. to bylismy tam. posiedzialem, zjadlem jedna kielbaske i wypilem dwie kolejki wodki. troche rozmawialem, nie tak zle. ale jest tak, ze Monika wcale sie ze swoim mezem nie dogaduje dobrze, jakos tam zyja, ale nie wiem jak to sie skonczy. wrocilismy do siebie na 20. no to kolacje zrobilem i film obejrzalem, nawet dosc krotki byl wiec obejrze jeszcze jak dziala wszechswiat. tak ten dzien minal, nic wyjatkowego. ale super bo nie mialem goraczki. tak jest o niebo lepiej. no ale za dwa tygodnie bede mial znowu. cos musze wymyslic. w te dni nie palic papierosa i nie ogladac filmow zadnych. ale zobacze.
to tyle na dzis. obejrze sobie film jeszcze i pojde spac, obym tylko zasnal, a cos czuje, ze nie bedzie dzis latwo.

POL 1 – 1 FRA

Nie obejrzalem meczu do konca, tylko dwa sety i to tez nie do konca bo podczas drugiego sie mylem. ale polacy wygrali co juz sprawdzilem sobie. mialem goraczke i nic nie moglem napisac. tak jest co piatek, nic nie poradze.
Nawet szybko zasnalem przed wczoraj, nawet fajnie. jeden sen zapamietalem i zapisalem to sobie rano tak.
Mialem sporo snow, malo pamietam, ale moze troche dwa tak. bardziej ten ostatni, z ktorego zostalem obudzony przez budzik. w pierwszym snie bylem w jakims lesie chyba. tam przyjechalem chyba samochodem, mialem jakies domy zobaczyc, albo one mialy tam dopiero powstac, nie wiem do konca nic. w drugim snie byla Weronika. to dzialo sie jakby w Kraszewie. ona tam byla bo miala zdawac na japonistyke do szkoly. sama nie byla, byl jakis chlopak z nia, on chyba zdawal razem z nia. pisali egzamin, on sciagal chyba, ona na to spojrzala, ale ogolnie napisala ten egzamin lepiej, tak to pamietam. potem juz chodzilo jakby o spanie ze soba. oni mieli spac, ale weronika nie chciala raczej. to on poszedl, chyba spal z kims innym, bo potem sen pokazal mi filmy, ktore mowily do czego moze doprowadzic taki nieodpowiedzialny seks. on nie mial aids ale mial jakas inna chorobe. tyle z tego snu udalo mi sie zapamietac.
tak ten sen wygladal.
musialem rano wstac. o 8 wstalem, latwo nie bylo. bulki kupilem, ale tylko 6 chyba bylo, malo bardzo. no ale sniadanie zjadlem. obejrzalem skrzydla. potem juz tylko czytalem. do 14 czytalem bo ojciec wczesniej wrocil z pracy. zrobilem tez na laptopie nero i fajnie. siedzialem pozniej u ojca, jakos ten czas minal, nie tak zle. cos tam ogladalem w tv. na koniec wrocilem do siebie na kolacje, ale juz mialem goraczke, dobrze nie bylo. nie ogolilem sie i to nie fajnie, nie napisalem na bloga no i meczu nie obejrzalem. no ale jakos zyje, mam dwa tygodnie przerwy.
to tyle na teraz, wieczorem cos tam jeszcze napisze.

A Bout Portant, 2010

Nie podobal mi sie ten film. to bylo za bardzo sensacyjne dla mnie. ja lubie takie kino poruszajace sprawy spoleczne, bardziej ludzkie. a to znowu przestepcy i policja, troche mnie to nudzi. ale bylo krotkie to jeszcze obejrze jak dziala wszechswiat.
Zasnalem bardzo szybko, tak myslalem, ze tak bedzie i stalo sie. obudzilem sie by wylaczyc laptopa z pradu i spalem dalej do rana. a rano zapamietalem jeden sen, nawet mi sie bardzo podobal. a tak to z problemami zapisalem.
zapisalem sobie wszystko rano, ale tak sie dzieje, ze komputer mi sam kasuje pliki, ja nie wiem dlaczego. nie pierwszy raz tak sie stalo. teraz juz nie pamietam wszystkiego jak bylo. najgorsze, ze stracilem te dwa pliki.
a bylo mniej wiecej tak. na przybosia bylem w domu. goscie przyszli. jeden Berbeka to byl. oni sie wspinali. ja poszedlem po pismo o wspinaniu by ten berbeka dal mi autograf. ale jak wrocilem to juz go nie bylo. druga wizja tego snu to gory. bylem w gorach chyba z Grzeskiem. nie pamietam juz, rano tak, ale nie teraz o 13. wiem, ze mowilem mu, ze za 4 lata zbiore pieniadze i pojedziemy w himalaje na anapurne. potem bylem w jakiejs jaskini niby gorskiej, byli tam ludzie. ja wszedlem wysoko jakby na dach i z gory na nich patrzylem, tyle teraz pamietam, nawet i tak nie tak malo.
Nie wiem czemu mi ten Berbeka wpadl we snie, on juz nie zyje, zginal na poczatku tego roku, troche zastanwaiajace.
tyle jakby z tego spania.
Wstalem bardzo wczesnie, oby jutro sie tez tak udalo. byla 7.30 wiec fajnie jakby. mialem przez to bardzo dlugi dzien, moze latwiej sie zasnie, ale nie wiem, jakos nie chce mi sie spac. no ale wstalem to sniadanie i skrzydla, niby wazny odcinek bo slub byl. potem juz czytalem sobie. do godziny 10 czytalem, czekalem na listonosza, ale nie przychodzil to poszedlem na zakupy. jak szedlem to spotkalem listonosza przed blokiem i mi dal to co mialo do mnie przyjsc. no i dalej to zakupy. maly spacer, jakos dalem rade i wszystko co potrzeba kupilem. jak wrocilem do siebie byla 12 gdzies to poszedlem do ojca, ale nie otworzyl mi bo spal. ja sobie dalej czytalem i tez w przerwach robilem laptopa. z tego robienia wyszlo tak, ze mi sie pokasowalo wiele i dopiero wieczorem wpadlem na pomysl jak to odzyskac. no ale sobie czytalem. ojciec zadzwonil jak sie obudzil okolo 14. no to pojechalismy wtedy na przybosia. zjadlem tam zupe, ale byla troche kwasna, ale moze byc. troche tam posiedzialem i wrocilem do siebie. zrobilem wtedy tak, ze odzyskalem ze starego laptopa to co sie skasowalo. teraz zrobilem inaczej i moze sie juz nie skasuje, mam nadzieje. bylem troche tez u ojca, cos tam popatrzylem i tyle. wrocilem do siebie na 20, obejrzalem film i zjadlem kolacje. w ten sposob jakby konczy sie dzien i on juz nigdy nie wroci. ogolnie nic ciekawego, no ale jakos to przezylem, obym tylko zasnal w miare szybko. no ale zobaczymy zaraz.
to tyle na dzis, uciekam ogladac a potem spac.

To Rome With Love, 2012

Nawet troche chce mi sie spac, dobry niby znak, moze zasne szybko, ale kto wie jak to bedzie.
Film srednio mi sie podobal. nie jest to zle, nawet milo sie oglada. ale te filmy Allena z miastem w tytule jakos do mnie mocno nie przemawiaja. tak sobie mozna to obejrzec i zapomniec. bylo tak z barcelona nic z tego filmu nie pamietam a wcale nie tak dawno go ogladalem. z tym filmem bedzie raczej podobnie, nic w nim nie ma ciekawego, takie sobie milosne niby historie ale to sie szybko zapomina bo to nie jest wazne i tyle.
Latwo nie bylo zasnac, ale jakos sie udalo i troche spalem. ale wcale nie dlugo bo zaraz sie obudzilem by wylaczyc laptopa z pradu. lezalem tak troche i nie wylaczalem go bo myslalem, ze on nadal chodzi, ale wylaczylem w koncu i zasnalem na dobre. spalem juz do rana. a rano sie budzilem czesto, po kazdym snie jak zawsze. niby sny byly ponownie trzy ale udalo mi sie zapamietac chyba tylko dwa i tak to sobie rano zapisalem.
Cos bylo o lataniu samolotami, dwa sny, ale pamietam tylko jeden z nich i to tez malo. dzialo sie to na ogrodzeniu dzialki mojej babci. taki mur jest betonowy i tam to bylo. chyba ktos tam wypadl za mur i reanimowalem go. potem mialem zadanie by z tego muru wystartowac samolotem i to mi sie udalo co jest dziwne bo to ma moze z 6 metrow dlugosci i z 50 szerokosci wiec zaden samolot tam sie nie zmiesci. tak to pamietam, wiecej bylo, ale nie wiem.
w drugim snie byla moja dawna praca na centrali miedzynarodowej. srednio to teraz pamietam. wiem, ze bylo cos takiego, ze bylo wiecej ruchu tam. bylo wiecej kolejek i ja je jakos przelaczalem. poland direct byl na pewno, to pamietam. innych niestety nie pamietam. osoby jakie tam pracowaly tez nie wiem. nie udalo mi sie i tego zapamietac.
tyle ze snow, dla mnie najwazniejsza czesc bloga, to mnie bawi najmocniej.
Wstalem rano no bo bulki trzeba bylo dzis kupic. no i kupilem je. ale wcale jak je kupuje to duzo ich nie ma. dzis bylo moze tylko szesc. a jestem tam przeciez rano. wrocilem do siebie to skrzydla na sniadanie. nic nowego. potem czytalem do 15. ksiazka dalej mi sie nie podoba, albo raczej jej nie rozumiem. nie wiem nawet o czym to tak dokladnie jest. czytam ale nic nie rozumiem, dlatego mi sie nie podoba. w trakcie robilem tez laptopa. udalo mi sie zrobic wiele. emule dziala i moge sciagac filmy, wiec jest plus duzy. chomikuj tez dziala ladnie. tylko nero mi zostalo jeszcze, jakos to zrobie na dniach. poszedlem do ojca gdzies kolo 15.30 no i tam siedzialem. ogladalem tv, jakos to przetrwalem. no i wrocilem do siebie na koniec dnia. obejrzalem film, zjadlem kolacje. no i w ten sposob dzien sie konczy.
wiec to tyle na dzis. cos tam moglbym napisac, ale moze jutro. laptop dziala wiec nie jest tak zle, to mnie cieszy.

Swing, 2013

Film bardzo mi sie nie podobal, nuda straszny. male szczescie tylko takie, ze to bylo bardzo krotkie. ale lipa straszna. co mnie tam to swingowanie interesuje. nigdy mnie to nie intersowalo a teraz jeszcze mniej mnie seks bawi. jedyny plus, ze mialem co obejrzec a w tym tempie to niedlugo sie skonczy.
Nie predko zasnalem tej nocy. bardzo dlugo to trwalo, no ponad godzine i to grubo ponad. ale zasnalem. obudzilem sie raz w nocy na wylaczenie laptopa z pradu, no ale potem to spalem do rana. a rano czesto sie budzilem, po kazdym snie. pamietam, ze mialem trzy sny, ale nie udalo mi sie z nich zapamietac prakrycznie nic. mam tylko jeden i tak to sobie rano zapisalem. tak bylo, ale ja nie wiem do konca czy wlasnie tak.
byla chyba wojna domowa w hiszpani. ja tam walczylem ale nie wiem, po ktorej stronie ale znajac siebie to chyba po komunistycznej, no lewicowej bardziej. szedlem raz za czolgiem i strzelalem. potem ucieklem w jakies uliczki i tam bylem. w jakims mieszkaniu tez bylem, ale nie pamietam juz nic co tam robilem. tylko to strzelanie zza czolgu pamietam. pozniej bylem tez na jakiejs wsi, ale tez nic nie pamietam.
tyle tego snu, wiele nie udalo mi sie zapamietac, ale to wcale nie jest latwe by cokolwiek pamietac.
wstalem dzis pozno, bylo cos kolo 10.30. sniadanie i skrzydla. na obejrzenie rajdu nie ma najmniejszej szansy. ale skrzydla tez mi sie powoli koncza. no i potem to juz czytalem tylko. gdzies po 15 skonczylem. ksiaka nadal mi sie nie podoba. jutro skoncze jej pierwszy tom i bedzie ok. jak skonczylem czytac to poszedlem do ojca i tam siedzialem nic nie robiac tylko ogladajac tv, w ktorej jak to zwykle nic nie ma. jakos to przetrwalem. ojciec wrocil okolo 19.30. ja wrocilem do siebie na koniec dnia na kolacje i film. to tez jakos przetrwalem i dzien sie konczy, zaraz ide spac. krotki film wybralem tez tylko dlatego by moc obejrzec przed snem jak dziala wszechswiat. zaraz obejrze.
laptop mi sie bardzo podoba. do tego systemu coraz bardziej sie przyzwyczajam i jestem to wstanie zaakceptowac. byle bym tylko mogl sciagac film, ale nie wiem jak bedzie. jeszcze przyjdzie do mnie ten win xp i moze uda sie zainstalowac. ten system dobrze znam to moze bedzie dobrze, no zobaczymy. jakos to chyba bedzie.
dzis to tyle, ide ogladac.

5 Days of War, 2011

Film mi sie jakos nie spodobal. troche dziwne bo temat byl mocno ciekawy. ale ta historia w filmie wcale do mnie nie przemawia. ale ogolnie ta wojna piecio dniowa pomiedzy gruzja a rosja byla ciekawa, ale nie dla gruzji jakby. no ale film taki sredni, no ale moza sobie obejrzec jak nie ma nic innego.
Wcale nie bylo latwo zasnac wczoraj. jakos po wielkich bolach zasnalem, ale trwalo to bardzo dlugo, no i sobie spalem jakby. sny tez mialem, ale trudno bylo to zapamietac. srednio wiem co tam sie dzialo. ale tak to rano zapisalem.
Jakby wyscigi samochodowe, ale tak nie bylo chyba. nie wiem. ja tam mialem chyba zaspiewac jakas piosenke. tak to pamietam. ale nie moglem jej zaspiewac, cos tam bylo nie tak, nie wiem co.
byl chyba mecz w siatkowke, ale to srednio mi wyglada, nie pamietam. cos tam robilem ale tez nie wiem.
no i tyle o spaniu.
wstalem nawet dosc wczesnie, byla 7.52. mialem o 8 ale moze byc. bulek do kupienia wcale duzo nie bylo, cos kolo 7 tylko. ale kupilem dla siebie i mam co jesc dzieki temu. na sniadanie obejrzalem skrzydla, wracam do tego serialu po tygodniowej przerwie. nie moge sciagnac z youtube rajdu wloch i pewnie tego nie obejrze, no nie wiem. obejrzalem i zjadlem to potem juz tylko czytalem praktycznie, do 15.20 gdzies. w trakcie wypakowalem laptopa, ktorego chcialem odeslac i postawilem na nim na nowo system i wlasnie mi dziala. staram sie do tego przyzwyczaic. muzyka i filmy mi dzialaja wiec najwazniesze jakby dla mnie. kupilem ponownie windowsa xp jak sie uda to go postawie a jak nie do bedzie dalej ta 7 i koniec. musze tylko zrobic tak by wszystko co chce tu dzialalo. nie wiem jak bedzie. tak ogolnie jest zle bo osloskop nie dziala wcale, nic nie dodaja juz od dawna. ale jest tez tak, ze emule nie dziala, zadnego serwera nie ma, z ktorym mozna by sie polaczyc. nie wiem co bedzie. to nawet na xp mi nie dziala, no nie wiem. jakos ten dzien mi minal. jutro dalej bede sobie czytal choc ta ksiazka wcale mi sie nie podoba. to dziwne jest bo to dostojewski jest a on niczego slabego nie pisal, ale jakos ta historia nie przemawia do mnie wcale.
no dobra, starczy na dzis. ide zaraz spac, jakos moze zasne, ale kto wie.

Ballada o prawdziwym kłamstwie, 2007

Obejrzalem sobie ten film. no bo mecz sie zrobil dluzszy i tak wyszlo. film jest nawet ok, patrzy sie na to milo. ale to o komunizmie w polsce bylo i o klamstwach jakie oni dawali. porazka totalna. jakie oni mieli podejscie, no ale tak bylo. mozna to sobie bylo obejrzec.
Jakos zasnalem, chyba dosc szybko i spalem. obudzilem sie w nocy to wylaczylem laptopa z pradu. miaem wtedy taki sen. cos wybuchalo. ale taki wybuch jakby cala planeta wybuchla i ja ten wybuch widzialem. tyle z tego zapamietalem. rano juz snow nie pamietalem wiec dzis tylko to.
nawet rano wstalem. cos kolo 8.30 bylo. no to wstalem i jakby sniadanie. ale robilem laptopa by dzialal. siedzialem godzine i nie zrobilem. do niczego sie ten laptop nie nadaje. niby dziala, ale nie dziala to co ja chce by dzialalo. no nie fajnie wcale. ogladalem tez rano troche snookera i wcale robertson nie wygrywal. nie skonczylem ogladac i mysle, ze on tego finalu nie wygral. potem poszedlem do ojca. tam obejrzalem boso i pojechalismy do mamy. w drodze kupilem sobie duzo wody i mam zapas. u mamy normalnie. siedzialem glownie na dworzu. tv ogladalem malo, jeden przyrodniczy program. ojciec spal jak zawsze. troche tam posiedzialem i mamy zaproszenie na za tydzien to pewnie pojedziemy. jakos tam posiedzialem. przetrwalem ten pobyt tam. wracajac wpadlem do przemka by mi pozyczyl plyte xp jak sie okazalo i tak ona nie dziala. nic nie dziala na tego laptopa, no nic. wrocilem do siebie jakby to jeszcze troche bylem u ojca ogladajac mecz polakow w siatke, ktory oni i tak przegrali wiec nie fajnie. wrocilem juz naprawde do siebie to kolacja i ten film, nawet fajny, troche moze dlugi bo juz pozno jest. robilem tez laptopa troche, ale nic nie dziala. spakowalem go i postaram sie go jakos odeslac. zobaczymy czy sie uda. kase moze oddadza i bedzie ok. moze kiedys inaczej jakos kupie, zobacze jak bedzie. musze z tym sprawe zalatwic do konca, oddac ojcu kase i na tym bedzie koniec. nie fajnie wcale sie ulozylo. tamten laptop byl swietny, no genialny, ale skoro xp na nim nie dziala i zaden program to nie moge z niego korzystac. jakos cos wymysle jutro jak go odeslac. zobaczymy.
na dzis to tyle, ide spac, moze zasne, ale nie wiem bo wkurzony jestem na tego laptopa.

The Courageous Heart of Irena Sendler, 2009

Film jest dosc sredni. nic wyjatkowego. ogladalem to w 2009 roku chyba i nic z tego nie pamietalem. no trudno. ale srednio sie to oglada. wcale wciagajace nie jest. a zycie glownej bohaterki bylo inne i wszystkiego w filmie nie ma. czytalem ksiazke to wiem ciut wiecej. ogolnie to oglada sie to srednio. ale cudem moge. rano nie moglem ogladac nic, jakims cudem te filmy w rmvb udaje mi sie ogladac. to cud w tym systemie gdzie nic nie dziala.
Jakos zasnalem tej nocy, choc latwo nie bylo. laptopa z pradu nie wylaczylem jak zawsze. lepiej mi sie spi niby. ale snu nie zapamietalem i tej nocy zadnego. nie fajnie. zobacze jak bedzie dzis.
Rano lezalem sobie wieki. musialem bardzo rano sie obudzic. no i sobie leze i mysle, ze jak nic 10 jest. a na zagarku jest dopiero 7. wstalem gdzies o 7.45. no i sniadanie i ogladanie snookera. z tym poszlo ok, teraz niby lepiej sie oglada bo lepszy laptop. robilem w miedzy czasie laptopa by dzialal, ale nadal nie dziala. mecz snookera ok, Robertson zagra w finale i cos czuje, ze wygra. laptopa robilem, duzo jest pracy jeszcze bo nic nie dziala. filmy nie dzialaly, troche zrobilem. ale filmow z napisami ogladac nie moge. muzyka jakos dziala. nero nie dziala, emule nie dziala. cos bede musial na to wymyslic. zobacze jeszcze. do ojca poszedlem o 11.15. tam siedzialem i ogladalem wczorajszy mecz jaki grali polacy z francja. taka powtorka jakby z wczoraj. zjadlem obiad a potem pojechalismy do mamy. tam posiedzialem, zle nie bylo, tylko mocne slonce. ale w cieniu staralem sie siedziec. no i wrocilem do siebie na kolacje. zjadlem sobie i obejrzalem film i to tyle o dniu dzisiejszym.
ide juz, obejrze jeszcze jak dziala wszechswiat i moze jakos zasne latwo skoro rano wstalem. pisze mi sie moze lepiej, ale i tak nic na tym laptopie praktycznie nie dziala.

POL 2 – 3 FRA

No i jesem sobie, cos tam napisze. na nowym komputerze wiec jest bardzo trudno. inna klawiatura i ja nie daje sobie z tym rady.
meczu obejrzalem tylko cztery sety, tego ostatniego przegranego juz nie bo robilem sobie laptopa co tak sobie wyszlo. polacy powinni wygrac a przegrali. francja to nie jest jakis tam super zespol. no ale tak bywa.
W nocy nawet spalem. zasnac nie bylo latwo, ale jakos sie udalo. tylko dlugo to trwalo. spalem do rana. nawet rano sen pamietalem jeden ale nie zapisalem go wiec dzis nic nie bedzie niestety.
wstalem wczesnie. w samochodzie bylem o 8.09. ale to nic nie dalo bo bulek nie bylo a bylem naprawde rano. w drugim sklepie kupilem dwie ostatnie. wiec mam co jesc, nie tak zle, ale nie fajnie wcale. u siebie zrobilem sniadanie i ogladalem sobie snookera. nawet ciekawy dzien bo byly cwierfinaly. jeden robertsona ciekawy i on ledwo wygral z chinczykiem, ktory ma tylko 22 lata. mecz byl ok. potem juz tak nie patrzylem bo poszedlem po laptopa. spiekota byla straszna, ale jakos ledwo tam doszedlem i wrocilem. no i mialem komputer i nim sie zajalem. problemow mialem mase, bardzo duzo. walka z tym jeszcze sie nie skonczyla, jutro jeszcze bede robil. przed chwila skonczyle na tyle by moc cos napisac i posluchac sobie do snu. laptop jest swietny, ale system operacyjny to porazka totalna. staralem sie xp zainstalowac, ale nie dalo sie. prob podejmowalem wiele i nic. ale jakos mi dziala, nie jest jeszcze tak fatalnie. ale jest cichy ten laptop, jakby nie byl wlaczony wcale. to mi sie podoba. moglbym o tym duzo pisac bo pol dnia trwalo nim cokolwiek zrobilem no i jakos dziala, choc ja zadowolony nie jestem. tak mi dzien minal. wieczorem zjadlem kolacje i obejrzalem ten mecz polakow, ale nie wygrali, trudno. nastepny w niedziele.
ide spac juz, moze jakos zasne, oj nie wiem.