Un plan parfait, 2012

Mam goraczke, ale jeszcze nie tak wysoka, moze uda mi sie cos napisac. wczesnie poszedlem do lozka bo nie wiedzialem czy wieczorem dam rade, no ale jakos jestem, moze zasne.
Film sredni dosc ale mozna sobie to obejrzec. dziewczyna wychodzi za maz by zaraz wziac rozwod, ale okazuje sie, ze jak ten rozwod wziela to chce z nim byc jeszcze raz. takie sobie francuskie kino, nawet nie takie zle.
W nocy bylo ciezko i to bardzo, myslalem, ze nie zasne. lezalem jak nic 1,5 godziny. ale jakos sie udalo i spalem. tylko snu nie udalo mi sie zadnego zapamietac i to nie fajnie.
obudzilem sie o 6 a wstawac mialem o 6:30, wiec fajnie. telefon zadzwonil i bez problemu wstalem. nie tak zle. pojechalem z ojcem do warszawy do lekaza na ten moj zastrzyk jakby. jak jechalismy to ktos kolo załusk jechal na motorze ural. te motory sa z lat 60 albo i wczesniej. fajnie bylo cos takiego zobaczyc. jakos dojechalismy tam do profesora. korkow nie bylo. nawet tam szybko sie zeszlo. nie tak zle. wrocilismy do siebie. nawet wczesnie bylismy. pojechalismy wtedy na ekg no bo to do sanatorium niby podobne. bylem u ojca potem, ojciec spal prawie caly dzien. spal jak bylem u lekarza, spal jak wrocilem od lekarza. wrocilismy do domu to tez spal na calego. co bedzie robil w nocy tego nie wiem. ale bylo tak, ze nawet ja zasnalem i spalem okolo godziny. nawet niby fajnie, ale czy teraz zasne. niby nic nie bralem na sen, ale moze sie uda, tylko ta goraczka, nie wiem jak bedzie.
wrocilem do siebie wieczorem, no to kolacja, bardzo dobra bo pomidora teraz jem i mi smakuje bardzo. no i film. nawet nie taki zly. tak sie dzien konczy i zaraz spac, obym spal.
cos bym jeszcze napisal ale moze jutro.

Lay The Favorite, 2012

Film ma ocene tylko 4,3. ja dalem ciut wiecej tylko dlatego, ze to na faktach bylo i naprawde sie wydarzylo. mozna to sobie obejrzec az tak zle nie jest. ale tez nie jest to zadna rewelacja, no ale obejrzalem, nie tak zle.
Tej nocy niby zasnalem, chyba szybciej niz noc wczesniej. jak wylaczylem laptopa z pradu tego nie wiem, ale byl wylaczony. nad ranem mialem mase snow, malo zapisalem, ale co tam tak. bylo tak.
jakies niby miasteczko, ale to raczej jakas gmina byla. ja tam bylem. to chyba pod warszawa gdzies. chyba nazwa krolewiec ale do konca nie wiem, cos takiego tylko pamietam.
jakies spotkanie dwoch zwasnionych grup chlopcow i ja tam pobilem kazdego. jeden cios i juz nie wstal. nie wiem do konca czy to byl sen czy sam realnie o tym myslalem, ale ja o takich rzeczach nie mysle nigdy.
tyle udalo mi sie zapamietac a snilo mi sie o wiele wiecej.
wstalem po 10 dzis. tak cos kolo 20 po. no to sniadanie jakies zjadlem i wlaczylem tvp2 i ogladalem rozmowe z zanussim no i jeden film mi sie jego przypomnial i ponownie go sobie kiedys tam obejrze. poszedlem do ojca, tam obejrzalem tylko cejrowskiego i pojechalem do mamy. tam przesiedzialem caly dzien prawie na dworzu, nawet ladna pogoda byla. troche porozmawialem, sporo ludzi bylo i tak dzien minal. nie tak zle nawet. wrocilismy po 18, jeszcze poszedlem do ojca, posiedzialem troche no i wrocilem do siebie na kolacje. no i tak ten dzien minal.
na dzis to tyle, nie pisze wiecej bo rano o 6:30 musze wstac bo jade do lekarza w Warszawie. lek inny niby na sen wzialem wiec moze bede spac, choc nie czuje by mi sie chcialo, no ale jakos to bedzie. wiec do jutra.

Django Unchained, 2012

Ja tak srednio przepadam za filmami Tarantino wiec i ten mnie nie zachwycil mocno. takie sobie kino. film jakich malo troche. jakby western troche, ale wcale ta historia mnie nie wkrecila. nudno troche bylo. no niby to nie bylo o niczym. historia moze wazna, ale tak srednio to pokazane, troche to nie dla mnie. no ale sobie obejrzalem a to wazny film dla kina swiatowego byl wiec dobrze, ze mam swoja ocene co do tego.
Zasnac bylo bardzo trudno, juz myslalem, ze to sie nie stanie. ze moze zapomnialem wziac leku na sen, no ale bralem. jakos zasnalem, ale to trwalo ponad godzine, no ale spalem. z rana udalo mi sie zapamietac troche tego co mi sie snilo a przedstawia sie to tak.
byly czolgi, mialem jakby dwa, ale inna bron pancerna tez byla. dwa czolgi panzer III ale jeden chyba jeszcze panzer II. no i miala byc walka, tylko moje czolgi nie strzelaly. te przeciwne tez raczej nie, wiec tak sobie tylko staly i taki byl sen o staniu i jezdzeniu czolgow.
jakies staranie sie o prace chyba. w jakims budynku, nie wiem gdzie. koszt tego starania to byl, tam jakis egzamin, mialo to kosztowac 21 pln. wiecej nie pamietam. ale sen byl dlugi ale nic nie pamietam.
takie byly sny.
rano musialem wstac bo do lekarza jakby. bardziej do pielegniarek. wstalem o 8, jakos sie udalo, nie mialem innego wyjscia. no to najpierw po bulki. tam spotkalem kogos kogo widzialem w 98 roku ostatnio. on mowi mi czesc a ja nie wiem nawet kto to jest, nie znam. ale potem zdalem sobie sprawe, ze to Marcin Rzeczkowski byl. nawet niezle bo nie widzialem go 15 lat, na to wyglada, ze on gdzies tu blisko mieszka. pojechalem tam do przychodni. oddalem im mocz i pobrali mi krew. ekg mi nie zrobili i musze jechac jeszcze raz. wrocilem do siebie, bylo okolo 9. zjadlem sniadanie i zaczalem czytac ksiazke. troche chcialo mi sie spac. ogolnie to dzis malo przeczytalem bo tylko 100 stron, to naprawde malo. poczytalem troche to pojechalem na zakupy, no i kupilem to co trzeba bym mial co jesc. wrocilem to dalej czytalem. ale okazalo sie, ze rehabilitacja moze byc wczesniej no to tak zrobilem by bylo wczesniej. skonczylem ja o 15:30 i poszedlem do ojca. tam siedzialem, ojciec wrocil z pracy kolo 18. ogladalem tv i tyle, nic nowego jakby. jakos to przetrwalem. no i wrocilem do siebie na koniec dnia. kolacja i film. troche to dlugie bylo bo az trzy godziny sobie ten film liczyl, no ale obejrzalem sobie i tyle.
uciekam, cos tam bym napisal jeszcze, ale pozno juz a chce isc spac, zobaczymy czy zasne w miare normalnie.

Perfect Sense, 2011

Ten film mial wysoka ocene ale jakos mi nie przypadowal. wczoraj bylo odwrotnie bo film mial bardzo niska ocene, ale ja dalem ciut wiecej. ten dzie jakos mnie nie zachwycil. to byla jakas historia o milosci jakby. ale to srednio bylo splecione ze soba. niby ciekawe i takie inne. pokazuje, ze milosc moze byc i taka. no bo w tym filmie ludzie tracili wszelkie zmysly. wiec nie widzieli, nie slyszeli, nie czuli smaku, no nic. ale ten film mial pokazac, ze mozna kogos kochac. no i pewnie mozna, ale jakos mnie to nie przekonuje do siebie
W nocy jakos spalem. zasniecie okolo godziny, no i spie chwile tylko. no bo laptop sie wylacza to sie budze na chwile. wylaczam go z pradu i spie sobie dalej. mialem sny, nawet chyba nie malo, ale udalo mi sie zapamietac tylko cos takiego. ryby jakies plywaly sobie. byly rozne, duze i male. no i jedna duza chciala zjesc mala, no to ja zrobilem tak by i ta duza byla jedzona to moze pusci ta mala. tyle tylko pamietam z calej nocy. no ale spalem i to wazne.
Wstalem dzis nawet wczesnie bo kilka minut po 9. na zegarek jak spojrzalem to byla 8:30, polezalem jeszcze ciut ale jak na mnie to wstalem wczesnie. zrobilem sniadanie a potem juz czytalem. skonczylem czytac ta ksiazke, nie takie zle bo o kinie a mnie to troche interesuje, choc to lata 82-83, dawno temu. tak czytalem do 14:30. nawet wczesnie, ale wczesnie wstalem i dlatego. wlaczylem laptopa, ale nie posiedzialem za dlugo bo ojciec wczesnie wrocil z pracy to do niego poszedlem. posiedzialem troche, ale spac tez mi sie troche chcialo. wrocilem do siebie na 17 bo mialem miec rehabilitacje. jakos to przetrwalem ale nigdy latwo nie ma. jeszcze z dwa dni i koniec, no i zaczne nowa, zyczenie ojca jakby. jak to sie skonczylo to poszedlem do ojca jeszcze na troche. popatrzylem na tv i tyle. wrocilem do siebie. zjadlem kolacje i obejrzalem film, no i jakby tyle o dzis.
jutro musze rano wstac, no bo te sanatorium mam zalatwiac. badania musza mi zrobic. jakos tam o tej 8 rano wstane, ale to jak nic latwe dla mnie nie bedzie bo mi sie wstaje dobrze o 10. z wyjatkami jak dzis jest inaczej.
mam troche tematow do napisania ze swiata, ale jakos dzis nie mam ochoty, moze innego dnia, wiec na dzis to tyle.

Les Infideles, 2012

Otworzenie bloga graniczy z cudem. po wielu probach sie udalo i cos tam napisze. jak sie uda, bo tego to tez nie wiadomo.
Film taki sredni troche. to bylo o facecie, ktory mial zone i dziecko. no ale on spal z kazda kobieta jaka spotykal. moze to i fajne dla niego. jak rozmawial z zona on zdradzajacy co chwila nie mogl jej wybaczyc, ze ona go zdradzila raz. a on zdradzil ja jak nic ze 100 razy. ogolnie taka sobie ta historie. troche nie dla mnie, bo mnie te sprawy juz dawno przestaly interesowac. no ale nawet dobrze to bylo zrobione i mozna sobie obejrzec.
Tej nocy jakos zasnalem. cos kolo godziny to trwalo, no ale spalem. nad ranem mialem mase snow, troche z tego udalo mi sie zapisac. a bylo tak. bylem niby w pracy na mikolajczyka. tam chyba mialem pracowac, ale nie chcialem zbytnio. byl zespol muzyczny i oni grali, ja tam sie chcialem jakos do nich zapisac, ale ja na niczym nie gram wiec byl problem. tyle z tego pamietam. mala czastka. w drugim snie to patrzylem na program tv i byl tam snooker. a ja nie ogladalem tego, nie wiem czemu. program byl stary wiec sporo ominalem. to tylko wiem. jeszcze cos takiego bylo, ze mama mnie pytala ile mialem kobiet w zyciu. tyle z tych snow, nawet nie tak zle, bo calkiem sporo udalo sie zapamietac.
rano musialem wstac o 9, siku mi sie tak mocno chcialo. no ale zrobilem to i wrocilem do lozka na godzine. wstalem o 10 i znowu do lozka. ja teraz robie siku po szesc razy dziennie. niedawno bylo tylko raz max dwa razy. no ale jakos wstalem. zjadlem sniadanie i poszedlem do ojca bo mial wolne. cos tam ogladalem w tv i tyle. zalatwialem z nim jego sprawy bo seden mu sie uszkodzil. ale jakos to zrobil wiec ok. mial z tym problem dosc duzy. pojechalem tez z ojcem do lekarza. no bo ojcu sie wymarzylo sanatorium. no to pojade z nim tam za 1,5 roku. nie chce mi sie wcale. ale jak ojciec chce no to pojade. pani doktor wypisala mi tez lek na przelyk. juz nie biore sporo nic na to, a sie poprawilo. jest lepiej niz bylo. no ale jak sobie kupilem nowe tabletki to zaczne od jutra je brac na nowo. jakos mi ten dzien z ojcem minal. jakos to przetrwalem. u lekarza tak sobie, bo ona mi mowi, ze za malo chodze, choc tez powiedziala, ze dobrze chodze. no ale mowi, ze w tej chorobie trzeba cwiczyc czego ja nie robie wcale sam. mam czesto rehabilitacje to wtedy tak, ale samemu to nigdy. nie chce mi sie. po lekarzu wrocilem z ojcem do siebie. posiedzialem u niego troche i wrocilem do siebie na kolacje i koniec dnia. przetrwalem ogladanie sredniego filmu i tyle. jutro moze bedzie lepszy film, wlasnie sie sciaga. no ale zobaczymy.
malo sciagam, ale cos tam mi sie sciaga. no bo tylko z trzy godziny dziennie sciagam. to troche malo. no ale cos tam idzie. nawet ostatnio sciagnal mi sie odcinek alaski. juz zostal tylko jeden, raczej predko sie nie sciagnie. filmy nawet sie sciagaja, ale i tak mam bardzo duzo do ogladania wiec nie jest zle. zobaczymy jak bedzie dalej.
no i to tyle na dzis. uciekam niby spac. jak z tym bedzie zaraz sie przekonam.

Kill For Me, 2013

Wszystkie filmy jakie ostatnio ogladam to nikt prawie ich nie ocenil na filmwebie. no ale ja obejrzalem. ten nie wiem po co sciagnalem. to bylo bardzo slabe, nic w tym nie bylo. zabij dla mnie jakby, no i ta smierc w tym filmie byla, ale po co to bylo to ja nie wiem. wiekszego sensu w tym filmie nie widze. musze ostrozniej sciagac to co jest do sciagniecia bo wtedy ogladam tak slabe filmy, no ale dobre i to, lepsze to niz nic.
Tej nocy jakos spalem. nie bralem leku na sen, ale bylem na tyle pijany, ze po godzinie zasnalem, nie tak zle. obudzilem sie o 4 rano, no bo do lazienki musialem pojsc. za duzo piwa wypilem by moc nie isc do lazienki. dzis czesto chodzilem. snu nie udalo mi sie zapamietac zadnego dzis, ale na pewno cos mi sie snilo, ale nie bylo an to szansy. wstalem pozno. no najpierw o tej 4 ale potem jakos zasnalem i wstalem o 10:19, nie tak zle.
no to wstalem, zrobilem sniadanie. napisalem na bloga i obejrzalem sobie boso. odcinek o dakarze, nawet ciekawe, ale nie wiem ile razy ja to juz widzialem. no ale ciekawe jest nadal. potem poszedlem do ojca. obejrzalem u niego mecz polski w siatke. polacy przegrali, no ale tak chyba mialo byc. no i pojechalismy do mojej mamy. tam spedzilem wiekszosc dnia. ale w domu nie siedzialem, no troche tak. ale siedzialem w domu panny mlodej ostatniej i troche na dworzu. ale chlodno troche bylo. jakos tam ten czas mi mijal. moja sis tez pojechala na samolot dzis. zegna sie z polska. w wakacje moze przyjedzie. jakos to przetrwalem i o tyle jestem starszy. wrocilem z ojcem do siebie przed 19. posiedzialem u niego troche i wrocilem do siebie na kolacje i film. no i sobie zjadlem, obejrzalem ten. ale czkawke mialem w tym czasie dwa razy. czesto mam. zapalilem papierosa to mi minela, nawet ok. nie lubie miec czkawki, ale mam czesto. no i tyle jakby z tego dnia. jutro juz zaczna sie normalne dni wiec wroce bardziej do siebie, bedzie ciut lepiej. zaraz spac. dzis lek na sen wzialem, moze zasne normalnie.

Wedding

Wrocilem do siebie po 00, ale bylem dosc mocno pijany wiec juz nic nie pisalem. Samo wesele nie bylo takie zle. lepsze niz w tamtym roku bo mialem z kim rozmawiac. Murwien mi sporo powiedzial, nawet te rozmowy mi sie podobaly. Z Waldkiem muzyczne klimaty, fajnie, ze slucha tego co ja. ale powiedzial tez, ze Legia ma mistrza kraju, wiec nawet sie ciesze. powiedzial tez kto wygral w finale ligi mistrzow. co mnie srednio interesuje ale warto to wiedziec. nawet z mama zatanczylem dwa razy, ale i tak ledwo chodzilem. no a wypilem naprawde duzo a pilem piwo a zostalty tylko dwie butelki po tym moim piciu a ja nie wiem do konca ile wypilem. wodke na poczatku tez pilem, ale nie smakuje mi wodka wcale, no ale pilem nawet sporo i dobrze. dzieki temu spalem tej nocy.
tamtej nocy ostatniej nawet spalem. zasnalem gdzies po godzinie, no ale spalem do rana. mialem mase snow rano, ale udalo mi sie zapisac jeden z nich a bylo w nim tak. mecz w koszykowke. ja gralem razem z Mackiem Krysinskim przeciwko Pawlowi Ragusowi i Adamowi Sarnowskiemu. to bylo latwe bo Adam nie umial grac, nie podawal pilek nigdy, tylko gnal sam przed siebie. taki jakby mecz ale nic z niego nie pamietam. tylko tyle udalo mi sie zapamietac. tak noc minela.
jakos wstalem kolo 10. zjadlem sobie sniadanie i poszedlem do ojca. tam siedzialem i ogladalem tv. poczatek ok no bo sa programy historyczne, ale tez siatkowka byla z piatku wieczorem wiec i to sobie ogladalem. do mamy pojechalismy okolo 16. no bo tam sie slub zaczynal a ojciec byl chrzestnym. troche tam bylismy. Sarah wygladala swietnie. najladniejsza dziewczyna tego dnia dla mnie. pobylismy tam troche. bylo blogoslawienstwo i pojechalismy do kosciola. byla msza i tyle. slub sie odbyl i jest kolejne malzenstwo. potem bylo juz wesele, na ktorym pilem duzo i nawet mi sie podobalo. no i tak to minelo. jakos to przetrwalem. jednego papierosa tez wypalilem, ale szybko sie wypalil, pewnie dlatego, ze mialem juz swoje w glowie. jakos ten dzien przetrwalem i tyle. na bloga nikt nie wszedl i to mnie cieszy.
nie uda mi sie tego raczej opublikowac, no bo blog.pl jak zwykle nie dziala i se wez cos zrob.

Upside Down, 2012

Film jakby w dwoch swiatach. dosc rownoleglych do siebie, ale inna grawitacja. srednio mi sie to podobalo. to bylo jakby o milosci, nawet sie konczy, ze zakochani sa razem i beda mieli dziecko. ale nie wiem po co taka historia, mnie to jakos nie rusza wcale. jakos to obejrzalem, ale to nie jest nic rewelacyjnego.
W nocy nawet spalem. zasnalem gdzies po godzinie. ale nie wiem jak bylo do konca. bo laptop byl wylaczony z pradu wiec musialem nie spac a on wylaczal sie po 1:43. no ale spalem i to najwazniejsze. rano mialem multum snow. nawet sporo udalo mi sie zapisac, ale to i tak jest ta mniejsza czesc tego co mi sie snilo. zapisalem sobie to rano tak.
mialem niby dom zbudowac dla zony chyba. no dla kobiety bo ona bardziej chciala a ja mniej. dom byl duzy bo mial z 500 metrow, no i byl wysoki, tyle udalo mi sie zapamietac. no i jeszcze on nie byl plaski, taki byl dziwny.
rozmawialem z prezydentem polski i on mi mial zalatwic sanatorium chyba, no bo chory jestem. o czyms tam jeszcze z nim rozmawialem ale nie wiem.
bylem w kuchni i jadlem zupe. poszedlem do pokoju i cos bylo w tv. ogladalem to i tam bylo o jakims filmie, ktory ja podobno ogladalem, mialem to sprawdzic rano jak sie obudze, ale nie wiem co to za film byl. obejrzalem to wrocilem do kuchni skonczyc jesc zupe, ale jej bylo bardzo malo i ojciec wszystko sprzatal.
takie byly te sny, nie tak zle.
wstalem jak zwykle o 10. troche lezalem, ale jakos nie wydawalo mi sie dlugo. z ostatniego ze snow musialem sie obudzic po 9 pewnie, no tak mysle. no ale wstalem. zjadlem sobie sniadanie i czytalem ksiazke. dzis czytalem dlugo bo do 18 az. sporo godzin od 11. ksiazka kaluzynskiego jest. nie takie zle to jest, nawet w wielu kwestiach filmowych sie z nim zgadzam. nawet nie nudzilo mnie czytanie a sporo godzin to czytalem, normalnie jak praca. jak skonczylem to poszedlem do ojca, on tez wrocil wtedy z pracy. ogladalem sobie tv a on spal, on zawsze spi wiec nic dziwnego. potem mowi, ze w nocy nie spi. posiedzialem tam te dwie godziny i wrocilem do siebie na kolacje i film. obejrzane i tyle, taki koniec dnia, zaraz pojde sobie spac.
z przelykiem jakby jest lepiej, zobacze jak bedzie dalej, no ale lepiej jest troche.
filmy sie sciagaja, nawet wiecej niz jestem w stanie obejrzec, nic nie poradze, ale kolejka jest nadal dosc dluga. kiedys moze uda mi sie ja zakonczyc. nawet alaska mi sie sciagnela, jeszcze tylko dwa odcinki, jakos nawet i to sie sciaga. no ale filmy najwazniejsze sa dla mnie, bo je ogladam codziennie.
jutro niestety mam wesele, nie wiem, o ktorej wroce. nie lubie wesel. bede siedzial i nic nie robil. jeszcze moge w nocy nie spac, no ale cos tam moze wymysle, zobaczymy. wesel niecierpie, to jest okropne.
no i na dzis starczy.

Une Nuit, 2012

Tytul tego filmu to noc. nawet nie dziwne bo akcja dzieje sie w nocy glownie. policjant jezdzi sobie od klubu do klubu i jakos dogaduje sie z przestepcami. nawet mysle, ze takie dogadywanie nie jest takie zle. no ale ten policjant zaplacil za to na koniec filmu odsunieciem od pracy. tak ogolnie to bylo dosc srednie. zbytnio nic sie nie dzialo. no ale jakos to obejrzalem, choc trohe nudne to tez bylo. no ale da sie obejrzec. widzialem juz o wiele gorsze filmy.
Noc zaczela sie srednio. jakbym zasypial ale budzilem sie i sluchalem dalej tego co slucham. no ale zasypialem wiec nie sluchalem. na sam koniec sluchania sie obudzilem. wylaczylem laptopa z pradu i juz spalem do rana. nie tak zle. rano mialem bardzo duzo snow. ale to byl jak jeden. nie wiem jak to mozliwe, ze snia mi sie kontynuacje tego co snilo mi sie przed chwila. rano zapisalem to sobie tak. dostalem prace na centrali miedzynarodowej. jakas firma mnie zatrudnila bo sie na tym znalem dosc dobrze. tam nie bylo wcale latwo a ja sie znalem. kolejny sen byl tez tam. ewelina bober podeszla do mnie bo nie mogla gdzies zadzwonic. chyba stany. to ja tam zadzwonilem ale mowilem po rosyjsku. udalo mi sie polaczyc ale na drugiej stronie nie mialem rozmowcy, no bo ewelina z nim rozmawiala. nie pamietam juz jak z tego wyszedlem, raczej sie sen skonczyl. tak wygladaly te sny, nawet mi sie podobaly.
rano lezalem wieki w lozku i nie moglem wstac. no ale jak zwykle wstalem o 10, normalne dla mnie raczej. no jakos wstalem. sniadanie i skrzydla. potem pojechalem na zakupy. kupilem to co trzeba do jedzenia i wydalem prawie 15 pln, nie tak zle. wrocilem do siebie o 12 i juz tylko czytalem. skonczylem czytac ksiazke o Bodo. wielki aktor kiedys. zginal przez nkwd bo jak sie okazalo byl szpiegiem rzadu polski i niemiec. rosjanie nawet byli zdziwieni, ze on znajac trzy jezyki nie jest szpiegiem. no i nkwd uznalo, ze nie jest szpiegiem bo nie ma na to dowodow ale tak 5 lat mozna mu dac za nic i tyle dostal. dlugo nie posiedzial bo zmarl. komplikacj zdrowotne. no coz. wielki aktor polski i zginal, nie fajnie wcale. mlody byl bo po 40 dopiero, nie pozyl dlugo. czytalem dzis do 16. potem posiedzialem ciut w necie, cos tam poczytalem. no i rehabilitacja tez nadeszla. dzis mocno mnie zmeczyl, no ale chyba tak trzeba. jakos to przetrwalem. poszedlem po tym do ojca, tam posiedzialem troche, ogladalem tv, w ktorej jak zwykle to nic zbytnio nie ma. choc czasem cos znajde, ale to sa powtorki wiec juz to widzialem. posiedzialem tam do 20. ojciec wrocil o 19. wrocilem do siebie na kolacje i film, no i tyle o dzis jakby.
wyslalem dzis Joli kolejne 5 tys. jeszcze ostatnie 5 tys. mi zostalo. jakos to moze uzbieram. juz jej oddalem 15 tys. wiec nie tak zle. nie pracujac ale jakos zbieram. nie bedzie zle. chce jej oddac do konca i byc wolnym od tego.
chyba to tyle na dzis. mam jeszcze 15 minut do pojsci spac. cos tam moze na youtube popatrze, albo poslucham muzyki.

Piąta pora roku, 2012

Film pomimo tego, ze jest polski nawet mi sie podobal. nie jest to takie zle. ale aktorsko bardzo ladnie. no i nawet fajnie, ze to dzis sobie obejrzalem. bylo nawet ciekawe. ta historia byla opowiedziana milo i mialo to jakis sens wiec fajnie.
W nocy spalem. zasnalem dosc szybko, nic nie pamietam z tego zasypiania. musialem sie w nocy obudzic czego nie pamietam bo laptop byl wylaczony z pradu. no i sobie spalem do rana, ale raczej wczesnie sie obudzilem. no bo sobie lezalem rano wieki nim wstalem. w tym okresie porannym mialem mase snow, no bo zasypialem i budzilem sie i to bylo czesto. udalo mi sie cudem zapisac rano dwa sny i bylo tak. jechalem samochodem, nie za szybko. ktos mnie wyprzedzil i szybciej jechal, no to jechalem za nim, cos kolo 120 km/h. jakos tak bylo.
mecz koszykowki. nawet bylem dobry. najlepszy rezerwowy jakby. Barkley tez tam gral. tyle pamietam ze snow, ale to jest bardzo malo, bo bylo ich bardzo duzo. lezalem sobie tak rano wieki. myslalem juz, ze telefon nie zadzwoni bym wstal, no ale zadzwonil.
no to sobie wstalem. pojechalem dzis po bulki. nawet bylem wczesnie, ale zadnej nie bylo. cudem kupilem w drugim sklepie. no i sniadanie zjadlem ogladajac skrzydla. tak sobie jak zawsze. no i czytalem. gdzies zaczalem kolo 9:30 i czytalem do 15:20. calkiem dlugo. to jest duzo godzin. ale ksiazka nie jest zla. dobrze sie to czyta. jutro powinienem to skonczyc. no i pozegnam sie z Bodo. ja jego filmy widzialem tylko dwa. no ale nakrecil ich calkiem duzo. tylko wszystko takie sobi komedyjki, za ktorymi ja nie przepadam. ale taki byl okres w polskim kinie wtedy. dramatow nikt nie robil. jak skonczylem czytac to obejrzalem koncert jaki dala abba w studio 2 w 1976 roku. nie takie zle. sprawdzilem ile oni mieli wtedy lat i byli bardzo mlodzi. mieli 26 lat grajac ten koncert. byli mlodsi niz ja teraz. obejrzalem sobie, nie takie zle. potem czekalem na rehabilitacje, zbytnio nie mialem co robic. ale doczekalem sie. dzis juz bylo trudniej. cwiczenia byly trudniejsze i bylo ich o wiele wiecej. no ale jakos dalem rade. po tym poszedlem do ojca. tam siedzialem i ogladalem tv. ojciec wrocil cos kolo 19. posiedzialem tam troche i wrocilem do siebie na kolacje i film. no i sobie obejrzalem i zjadlem wiec dzien sie konczy. zaraz ide spac. obym spal tak dobrze jak przez ostatnie dni.
mialem napisac ale nie pisalem o tym. bo ja sprawdzilem sobie w sloneczne dni, ze moge centralnie patrzyc w slonce. kiedys to chyba nie bylo mozliwe. teraz jak slonce swieci mocno to ja zaczynam patrzec. najpierw to slonce mnie oslepia i nie wiedze nic. ale potem jest tak, ze mi jakby oczy sie przyciemniaja i widze to slonce jak przez przeciw sloneczne okulary. widze okrag slonca. nie wiem czemu tak mam. nawet nie wiem czy to jest mozliwe. no ale ja moge.
cos chyba jeszcze mialem napisac. ale juz nie wiem. wiec uciekam. jeszcze mam z 15 minut i pojde spac.