Slowo honoru, 2006

Ten teatr tv jaki dzis obejrzalem byl dobry. podobalo mi sie. to bylo na faktach autentycznych. naprawde sie stalo. ona popelnila samobojstwo. nawet sie nie dziwie. komunisci ja zabili i tyle. to bylo o tych w WiN’ie. nawet ciekawe. nie bylo latwo wtedy. bardzo trudno. ale walczyli za wolna polske co komunisci twierzili za to, ze AK to byla przybudowka Gestapo. no nie latwo bylo.
W nocy nawet spalem ladnie. szybko zasnalem i spalem sobie cala noc. no do rana i to raczej bardzo wczesnie rano. no bo lezalem wieki i jak spojrzalem na zegarek to myslalem, ze jak nic jest po 11 a byla dopiero 9 no to wstalem cos kolo 10. sny pamietalem rano, no jeszcze jak spalem niby trzy. ale teraz tylko wiem o jednym. byl mecz w pilke nozna. polska grala z jakims krajem z kaukazu ale nie wiem jakim. i tyle z tego pamietam.
jakos wstalem. sniadanie i skrzydla a potem juz snooker. mala przerwa to poczytalem troche, ale tak to tylko snooker caly dzien. nadal na to patrze sobie. ogolnie dwa mecze. zle sie jakby uklada dla Trumpa bo wysoko przegrywa. tak z niczego przegrywa. gra teraz i zaraz popatrze jak bedzie dalej. za to o’sullivan wygrywa bardzo gladko, jak nic wejdzie do polfinalu. tak mi dzien mijal. wieczorem poszedlem na chwile do ojca na 1 z 10 i zaraz wrocilem do siebie, ogladalem dalej. potem kolacja i ten teatr i tyle. tak sie dzien niby konczy. jeszcze popatrze tyle ile sie da i pojde spac.
z przelykiem dzis tez dobrze. jakas zmiana na plus jest.
film dzis kupilem znowu. smak zycia. nie wiem czemu. kiedys mi sie ten film podobal bardzo, bardzo. rok temu w kwietniu obejrzalem i juz mi sie nie podobal. no ale kupilem. tylko tak to moglbym jeszcze kupic z 200 filmow, tylko gdzie to wszystko pomiescic. myslalem jeszcze o good bye lenin i zycie carlita. oba filmy sa bardzo dobre. no ale nie kupie wszystkiego bo sie chyba nie da. no ale zobacze jeszcze.
moja sis skrecila chyba noge, tak mi tata powiedzial. nie wiem do konca jak, no ale trudno.
no dobra to chyba tyle na dzis. popatrze na snookera jeszcze i koniec dnia bedzie, ktory juz nie wroci nigdy.

The Baytown Outlaws, 2012

Nie przemawia do mnie wcale historia z tego filmu. nie podobalo mi sie wcale. jeszcze bylo za duzo przemocy w tym i srednio mnie to bawilo. slabe dosc to bylo i tyle.
noc wczoraj zaczela sie od ogladania snookera, ale nie zasnalem na nim. sluchalem sensacji i zasnalem gdzies po 30 minutach. no i spalem. nawet ladnie spalem. nie budzilem sie niepotrzebnie. sen jakis nad ranem mialem, ale nic nie pamietam. nawet nie mam zadnego obrazu w glowie. ale to bylo chyba cos o rajdach samochodowych, tyle wiem.
obudzilem sie wczesnie, nie wiem, ktora byla godzina, ale bylo bardzo wczesnie. lezalem wieki i jak sprawdzilem godzine to byla chyba 8. no i jakos wstalem przed 9. kupilem bulki i fajnie. potem obejrzalem skrzydla na sniadanie i czytalem sobie ksiazke. dzis zaczalem pozegnanie z afryka. czyta sie to fajnie, ale to nie jest do konca o tym o czym myslalem, ze bedzie. film byl inny calkiem. moze jutro bedzie lepiej. no i ogladalem snookera gdzies od 13. do 17:20 okolo. Ding wygral i to mnie troche cieszy bo chiny jakby gora. nawet ciekawy mecz. teraz tez cos leci, ale juz koniec. moze cos tam jeszcze obejrze. do ojca poszedlem wlasnie jak skonczylem ogladac snookera. tam posiedzialem, ojciec wrocil to spal i tyle. wrocilem do siebie no to obejrzalem ten slaby film i tyle jakby o dzisiaj.
przelyk jakby lepiej mi dziala, nawet sie ciesze. nie do konca jest dobrze ale jest lepiej niz bylo.
filmow nie ma dzis nowych i fajnie. ale to co mam wolno sie bardzo sciaga. ale dwa odcinki alaski mam i fajnie nawet.
dwa filmy jakby kupilem na allegro. pasja bo planowalem to od dawna by to miec i kupilem tez pozegnanie z afryka bo to genialny film i warto go miec dla siebie.
no i to tyle o dniu dzisiejszym. popatrze na snookera troche, moze zasne.

Safety Not Guaranteed, 2012

Film nie taki zly, nawet mi sie podobal. to bylo o wehikule czasu po czesci. dosc niemozliwe ale w filmie okazalo sie realne. ja bym chcial cos takiego to bym sie cofnal ale nie da sie. nawet milo sie na to patrzylo. bylo dosc krotkie i fajnie.
Ta noc byla latwa. ostatnie noce sa latwe. ogladalem snookera sobie i zasnalem na nim. obudzilem sie o 00:08 i juz spalo mi sie bardzo szybko i latwo. nawet sie nie budzilem tylko ladnie spalem do rana. nawet sny mialem. rano pamietalem dwa. ale jak zapisywalem to tylko jeden. gralem we snie w tenisa ziemnego z najlepszym polskim tenisista. we snie chcialem z nim zagrac bo on ma bardzo mocne serwy. chcialem sprawdzic czy je odbiore no i we snie je odbieralem i ladnie odgrywalem. tak, ze on nie mogl odbic. tyle z tego snu i nocy.
lezalem rano dosc dlugo, nie musialem niby wczesnie wstawac. wstalem cos kolo 9:40. no to sniadanie i film o wynalazcy w polsce i na swiecie jakby ropy naftowej. jej wykorzystania. nawet ciekawe. ojciec do mnie zadzwonil bym przyjechal na przybosia, srednio mi to pasowalo no ale pojechalem. jeszcze po sniadaniu ogladalem troche snookera i pojechalem tam. no a bardzo mi sie nie chcialo. no i bylem tam jakos to przetrwalem. snookera troche ogladalem ale nie duzo. byl program w tv jaka ona jest na polsacie to obejrzalem to bo byla tam FARNA. ona mi sie podoba. po tym programie jeszcze bardziej mi sie ona podoba. ale nie dlatego jak wyglada ale jaka jest. to co mowi jest ciekawe i milo sie tego slucha pomimo tego, ze ona jest jeszcze nastolatka tak naprawde. jakos tam to siedzenie przetrwalem i moglem wracac do siebie. jeszcze moja sis wziela samochod od ojca, no i pojechala po sklepach ale juz wrocic nie umiala. no bo ona tak sie zna. wiec ojciec wzial moj samochod i pojechal po nia, no i wrocili. potem dopiero jak wracalem zobaczylem, ze zaciagnal hamulec reczny nie wiem po co. a mechanik mi moj mowil by tego nigdy nie robic. wkurwilem sie tym mocno, no ale co ja moge. ojciec sam wie najlepiej. po tym moim pobycie tam wrocilem do siebie, byla okolo 20 godzina. no to kolacja i film. obejrzalem i koniec. teraz ogladam niby snookera i mam nadzieje, ze zasne na nim. wiec to tyle z dzis.
jest tak, ze wielu rzeczy nie pisze jakie mam napisac i potem zle mi z tym, moze dzis nie zapomne, ale watpie.
kolejny film mi sie przypomnial, ogladalem to wieki temu. to jest cop land. cos tam niby pamietam, ale tyle co nic, moze to obejrze za kilka miesiecy, no zobaczymy.
z przelykiem jest niby lepiej. tak ostatnie dwa dni jest lepiej. biore ten lek na to i jest ok. ale wczesniej bralem i nie bylo dobrze to przestalem i poprawilo sie. nie wiem jak to z tym jest do konca. ale jest lepiej i dobrze.
no i to chyba tyle o dzisiejszym dniu. bede ogladal sobie snookera, obym na tym zasnal.

Robot And Frank, 2012

Film nie taki zly, milo sie nawet ogladalo. no ale to rewelacja nie jest. no ale fajny nawet i tyle. to jakby o robocie jednym, jestem ciekaw jak to zrobiono i panu, ktory okradal. razem kogos okradli. no milo sie patrzylo.
Noc byla niby bardzo latwa. ogladalem sobie jeszcze snookera. ogladalem do 00:18. mecze byly ciekawe jak zawsze. mnie to bawi. poszedlem spac. zamknalem oczy i juz spalem. no i sobie spalem cala noc. fajnie bylo. snu nie moglem sobie przypomniec zadnego. dopiero kolo 12 przypomnialem sobie, ze podczas snu spowiadalem sie z grzechow. no i tyle z tej nocy.
nie chcialo mi sie rano wstawac wcale. czekalem na 11 bo snooker sie zaczynal. nawet sie udalo. tylko ojciec przyszedl o 10, bulki mi przyniosl i posziedzial, ze jedzie na przybosia wiec mialem caly dzien dla siebie. wstalem o 11 no ogladalem snookera caly dzien. z mala przerwa na czytanie. mecze byly ciekawe dzis tez. trump wygrywal wysoko ale fu go dogonil troche. jutro pewnie bedzie dalej ale juz nie obejrze. cos czuje, ze jednak trump wygra. sporo dzis patrzylem i jeszcze zaraz bede ogladal sobie dalej. w przerwie skonczylem czytac beresteczko i fajnie. tylko z tej bitwy jedna rzecz mnie dziwi jakim cudem polakow zginelo tylko 700 gdy ukraincow i tatarow zginelo ponad 30 tys. ale ksiazka mi sie podobala bardzo. teraz bedzie pozegnanie z afryka. dalej sobie ogladalem snookera. no caly dzien. ojciec wrocil po 19 no to poszedlem do niego na pol godziny, posiedzialem troche i wrocilem do siebie na film i kolacje. jakos zjadlem i obejrzalem i to tyle o dzis.
filmy dzis tez byly no to dodalem, sciaga mi sie bardzo wolno. ale troche odcinkow przystanku mi sie scignelo i to fajnie.
czytalem tez troche mojego bloga z listopada 2011. filmy byly i nie pamietam ich wcale. dwa znalazlem i mam je niby w kolejce do sciagniecia na nowo i obejrzenia jeszcze raz. w sumie mam ich juz okolo 10. jeszcze pewnie bedzie wiecej, musze to kiedys posciagac z chomika.
no i to tyle na dzis.

The Sessions, 2012

Ledwo udalo mi sie zeby umyc. mam 4 pary baterii i zadna nie dzialala. jutro bedzie jeszcze gorzej pewnie, nie wiem do konca co zrobic. nowe kupic, nie wiem. ale nawet sie ogolilem i to maly plus. dzis bylo w miare latwo bo zarost nie byl dlugi.
Film mi sie podobal. to na faktach bylo choc nikt o tym nie powiedzial, ale jak byly napisy koncowe to przeczytalem to sobie bo ja napisy koncowe nawet czytam czasem. ale film ok. to bylo o takim gosciu co byl sparalizowany cale zycie i chcial sie z kims kochac, no uprawiac seks. wynajal taka rehabilitantke i ona to z nim robila. nawet to ciekawie wygladalo. no i podobalo mi sie wiec fajnie.
Noc dluga jakby nie bylo bo musialem rano wstac. zasnalem jakos, nie tak zle. laptopa jeszcze od pradu odlaczylem przed zasnieciem. no i spalem. sen nawet mialem ale nie mialem szansy by go zapamietac. zaraz wstalem i byl koniec. ogolnie to obudzilem sie o 6 rano, ale zasnalem jeszcze. druga pobudka o 7:30. no i wstalem kupilem bulki i pojechalem z ojcem do warszawy. tam na lotnisku odebralem moja sis z dziecmi. wracajac nawet wstapilismy do dziadka by zobaczyl swoje prawnuki. nawet mi sie to podobalo. potem juz bylismy u mamy w domu. ja tam caly czas do 20 ogladalem sobie snookera. to mi sie podobalo. troche sie z Sarah bawilem tez. rzucanie pilki. zjadlem tam duzo, ledwo potem kolacje u siebie zjadlem, no ale jakos zjadlem. tam spedzilem dzis caly dzien od 13 do 20. jak wrocilem do siebie to kolacja i ten film. nawet mi sie podobal i tyle z dzisiejszego dnia.
na osloskop dodali dzis 8 filmow, jeszcze nie dodawalem ale zaraz to zrobie. nie mam szans nawet by to sciagnac. moze kiedys przestana tyle dodawac, ale cos czuje, ze nie predko.
to tyle na dzis w skrocie.

Virgin Territory, 2007

Film porazka straszna. jakos to obejrzalem, ale to bylo tak zle, ze az ciezko to okreslic. no ale obejrzalem i moge sobie z czystym sercem to zapomniec. nic nie bylo w tym ciekawego a dodatkowo za duzo nagich kobiet co mnie tez zbytnio nie bawi. bardzo zle. teraz beda juz ciut lepsze filmy, no mam taka nadzieje.
Nie pamietam dokladnie jak bylo w nocy. jakos zasnalem. nie wiem nawet czy laptop byl wylaczony, a moze zrobilem to dopiero rano, nie pamietam nic. no ale cos tam mi sie snilo i nawet nie malo. w skrocie duzym bylo tak. mecz koszykowki i moja druzyna grala bardzo dobrze i wygrywala, to pamietam. jakis wyscig na torze dla najszybszych samochodow, w kolko sie jezdzilo a samochod byl bardzo szybki. byl tam jeszcze chyba jakis seks, ale nie wiem do konca, malo pamietam. bylo jeszcze cos takiego, ze jezdzilem w pizzeri a to dziwne bo mam juz nie jezdzic bo mniej placa ale we snie placili tak jak wczesniej. tyle z tej nocy pamietam.
obudzilem sie to byla 5 rano. cos tam chyba jeszcze zasnalem a potem sobie lezalem nic nie robiac, ale nie mogac wstac z lozka. jakos wstalem o 9:45, nie tak zle. obejrzalem skrzydla na sniadanie a potem ogladalem troche snookera. mecze nawet sa ciekawe. tacy znani gracze sa i mnie to interesuje troche. potem czytalem ksiazke i prawie cala skonczylem. zostalo mi tylko z 15 stron i jutro powinienem to skonczyc, no jak sie uda. a wlasnie przeczytalem, ze robertson odpadl i to dla mnie duza niespodzianka bo on jest naprawde dobry. odpadl juz w pierwszej rundzie. no ale poczytalem i pojechalem po mame bo byla na paznokciach. ja sobie wedline kupilem. potem odwiozlem mame do domu. jeszcze wstapilem do biblioteki wypozyczajac dwie ksiazki. pewnie fajne beda. tam u mamy posiedzialem, ogladalem snookera sobie, obiad zjadlem i wrocilem do siebie. no i dalej snookera ogladalem dopoki ojciec nie wrocil z pracy. a wrocil dosc wczesnie. poszedlem do niego i tam siedzialem. nic wielkiego jakby. ojciec swoje przespal, normalka. wrocilem do siebie na kolacje i film. no i sobie obejrzalem. teraz leci mi snooker i jeszcze troche sobie popatrze no i pojde spac.
jutro moja sis przylatuje z holandii no to jade po nia do warszawy. zbytnio mi sie nie chce. ale ojciec chce bardziej niz ja bym tam jechal no to jade. musze rano wstac. a to latwe na pewno nie bedzie.
no uciekam ogladac sobie.

Wanted, 2008

Z pol godziny stracilem tylko na to by to otworzyc i napisac cos. tak jest codziennie, ale dzis bylo wyjatkowo trudno. to jest ta zmiana na lepsze jak pisal onet. ale co ja moge zrobic, nic nie moge.
Film mi sie nie podobal, takie sobie to bylo. rola Angeliny Jolie wcale temu nic nie dodala. takie historie wcale mnie nie bawia, nudne to jest i tyle.
W nocy nawet spalem. niby zasnalem szybko. zaraz sie obudzilem i nie wiedzialem co sie dzieje bo laptop mi mowil, ze jest moskwa a ja zasypiajac mialem teheran bardziej. nie wiedzialem o co chodzi. no ale to byl koniec mojego sluchania. no ale zasnalem zaraz na nowo i spalem cala noc do rana. obudzilem sie raczej bardzo wczesnie. sen mialem nawet nie jeden, rano pamietalem nawet i trzy, ale udalo mi sie zapisac dwa i one sa takie.
Bylem jakims malym zwierzatkiem. ukrywalem sie w jakims domu. ukrywalem sie przed ludzmi. bylem z jednej strony domu. pojawili sie ludzie to zmienilem strone i chowalem sie z drugiej. ale tam tez ludzie byli. schowalem sie pod schodami, malo miejsca bylo ale i ja bylem malutki. ale i tam mnie znaleziono jakos. ucieklem gdzie indziej i tyle.
jakies miasteczko, jakas rodzina. bylem ich kierowca. mialem ich gdzies zawiezc. zla droga pojechalem, ale tylko taka znalem. byla tam dziewczyna ale ja jak zwykle nie bylem w jej typie. tyle z tego pamietam.
Musialem obudzic sie bardzo wczesnie. lezalem rano wieki, bardzo dlugo. myslalem, ze jest juz jak nic po 11 a jak spojrzalem na zegarek byla 9. polezalem jeszcze troche i po 10 wstalem. sniadanie i skrzydla rano, ktorych nie udalo mi sie tak naprawde do konca obejrzec bo ojciec do mnie przyszedl. dzis mial wolne od pracy. pojechalem z nim do sklepu zobaczyc inna wersalke i ta, ktora byla w sklepie bardziej mi sie podobala niz to co ma teraz u siebie. no i ma ja wymienic. potem wrocilismy ja ogladalem snookera a ojciec naprawil mi spluczke w lazience. malo dzis ogladalem i nic nie czytalem. ale mecz trumpa wygrany obejrzalem do konca, potem jeszcze troche ding jak wygrywal ale do konca nie obejrzalem bo poszedlem do ojca. tam bylem gdzies od 14. no i tam reszte dnia siedzialem. nuda troche bo ogladanie tv, w ktorej nic nie ma nie jest fajne. ale jakos to przetrwalem. do siebie wrocilem o 20, obejrzalem film, zjadlem kolacje i tyle z dzisiejszego dnia.
dzis na szczescie nie dodali nic na osloskop ale i tak bardzo wolno mi sie sciaga.
jutro musze znowu po mame jechac wiec nie wiem jak do konca bedzie z ogladaniem snookera, no ale zobaczymy. duzo zalezy od tego, o ktorej do mnie zadzwoni. mam nadzieje, ze o 13 jak mowila.
we francji dopuszczono zwiazki homoseksualne. nie wiem do konca co o tym myslec. niby to dobre jest, ale normalne to tez nie jest. no ale moze dobrze sie dzieje. juz 18 krajow to ma. kiedy polska nie wiem. ale kiedy kraje muzulumanskie, raczej nigdy.
cos tam chyba mialem jeszcze napisac, ale to tyle na dzis. oby to udalo sie dodac.

Wolf Creek, 2005

Film taki sobie, srednie dosc. ogolnie mowia, ze to na faktach jest, ale mysle, ze to bardziej chwyt marketingowy. gdyby to sie stalo to policja tego kogos by szybko znalazla a nic sie nie stalo w tej sprawie. film taki sobie. jeszcze mam dwa takie. obejrze na dniach. no mam wiecej, ale skoro juz je widzialem to predko nie bede ich ogladal ponownie. no ale ten bardzo sredni.
W nocy nie wiem do konca jak bylo. nie wiem jak zasnalem. bo niby wylaczylem laptopa jak sie sam wylaczyl. ale niby on mi gral, ale ja tego raczej nie slyszalem czyli spalem. no ale obudzilem sie jak przestal mowic no i laptopa z pradu odlaczylem. potem jakos spalem, chyba sie nie budzilem, nie pamietam nic wiec pewnie sie nie budzilem. jeden sen rano zapamietalem i byl o tym. sanatorium jakies chyba. mialem miec zabiegi. mama chyba moja tez tam byla. zabieg na parterze, ciezko bylo zjechac winda. wsiadalem ale one nie zjezdzaly w dol ale jakos sie udalo. potem bylo trudno znalezc pokoj, w ktorym to mialo byc. chyba jakies ogladanie filmow. dlugi ciemny korytarz z zakretami jak labirynt ale jakos znalazlem. mialem jeszcze sporo czasu to chcialem stamtad wyjsc na papierosa. tak zrobilem. ale przy wyjsciu mnie zatrzymali. dalem im karteczke mala, ktora mnie identyfikowala. a oni wszystko o mnie wiedzieli. wszystko mieli napisane, ja sobie to czytalem. bylo po polsku i angielsku. no i sen sie skonczyl, nie udalo mi sie zapalic w trakcie snu. tyle jakby ze spania.
obudzilem sie raczej wczesnie. wieki lezalem, no bardzo dlugo, dzis moglem nie wstawac wczesnie. byla 10:15 okolo i mama do mnie zadzwonila bym zaraz po nia przyjechal i odwiozl ja z rehabilitacji. no to wstalem i pojechalem po nia. tam mama mnie zaciagnela do tej dziewczyny, ktora sobie dla mnie upatrzyla. niby ja troche poznalem, ale ona nie jest w moim typie jakby. no moze troche jest. pokazala jedno zdjecie i tam wygladala rewelacyjnie, ale ona powiedziala, ze tak nigdy nie chodzi. poza tym on slucha disco polo i to mnie nie bawi wcale. jak mozna tego sluchac. no ale rzecz gustu jakby. odwiozlem mame do domu. wrocilem do siebie to byla 12, no to zrobilem sobie sniadanie. zjadlem i ogladalem snookera przez caly dzien do 19 praktycznie. tylko w przerwie przeczytalem ciut ksiazki. ale tak to caly dzien snooker. ciekawe mecze byly. marco fu gral ja go nawet lubie. no i trump tez gral i wcale poczatku nie mial latwego, potem jakos lepiej troche. caly dzien to ogladalem. jutro nie wiem jak bedzie bo ojciec ma wolne od pracy wiec pewnie troche czasu u niego moge spedzic wiec moge tyle nie ogladac. dzis poszedlem do niego o 19, obejrzalem 1 z 10 i wiadomosci, ojciec tez o tej wrocil z pracy. posiedzialem tam godzine i wrocilem do siebie na kolacje i film. taki sobie byl i tyle. niby dzien sie konczy i zaraz ide spac. ale nie wiem czy predko zasne. nie bedzie chyba latwo.
na osloskop znowu dzis trzy filmy byly to je dodalem. ja nawet nie dam rady w takim tempie tego sciagnac a co mowic o obejrzeniu. ale jest niby zapas na przyszlosc bo nie wiadomo nigdy co bedzie.
patrze za laptopami przez duza czesc dnia. moj jest juz w fatalnym stanie i niby dobrze by bylo miec cos nowego. znalazlem taki za 1300, nie tak drogo niby. ale sa tez takie za 1900, troche lepsze. no i sa nowe. beda lepsze niz ten co mam. ogolnie nie jest tak zle, tylko nie moge ogladac telewizji. no i jest tak, ze w tym laptopie mam wszystko ustawione i wgrane jak chce a jakbym kupil nowy to mase pracy mnie czeka by go tak zrobic. troche z lenistwa mi sie nie chce. no ale kiedys trzeba to bedzie zrobic. ale nie wiem kiedy. moj laptop kosztuje na allegro 100 pln. wielka kasa. ale on jest z 2008 roku to juz swoje ma. zobacze jeszcze co z tym zrobie. planowalem kupic nowy gdzies w 2014 roku, no ale zobaczymy.
no i to tyle na dzis. uciekam jakby.

Rise, 2007

Film bardzo slaby, porazka totalna. nawet rola Lucy Liu tego nie ratuje. troche jakby o wampirach tez. ale nuda straszna. dwie godziny, ciezko to wytrzymac bo nic ciekawego w tym filmie sie nie dzialo, no nuda.
W nocy prawie nie spalem. no pol nocy to nie spalem. zasnalem dosc szybko no i spalem troche. potem w nocy sie obudzilem i do rana juz nie spalem. nie wiem, ktora byla godzina ale bylo ciemno i nie spalem. dlugo nie spalem. wzialem lek na przelyk, ale on nie dziala, no ale wzialem i zasnalem. obudzilem sie tez na pewno bardzo wczesnie i lezalem w lozku modlac sie by nie bylo dziewiatek, bo o tej mialem wstac. no i doczekalem sie i jakos wstalem, choc to wcale latwe nie jest. mialem sen, ale ledwo cokolwiek zapamietalem. bylo tak. szedlem sobie z kims. pokazal mi folder reklamowy a tam byly trzy swetry i jeden z nich mi sie podobal, choc realnie niczego takiego nigdy bym nie zalozyl. tyle z nocy.
wstalem o tej 9. pojechalem po bulki. kupilem i bylem u siebie. obejrzalem na sniadanie skrzydla. potem czytalem do 11. no i snooker byl. jakos to ogladalem prawie caly dzien. ksiazka jaka czytam bardzo mi sie podoba. to jest o bitwie pod beresteczkiem. bardzo mi sie podoba bo to historia polski i ukrainy tez. snookera ogolnie nie taki zly. teraz mam z nim trzy tygodnie bo sa mistrzostwa swiata. ogladalem popoludniem ale ojciec wczesnie wrocil z pracy to do niego poszedlem. on oczywiscie caly czas spal, nie wiem jak spi w nocy skoro caly dzien spi. no ale jakos spi. tam u ojca duzo sie nie dzialo. wrocilem do siebie o 20, na kolacje i film. obejrzane i tak dzien sie konczy. moge isc spac. bo skoro nie spalem w nocy to chce mi sie teraz spac dosc mocno.
mialem wczoraj katar a dzis juz go nie mialem, nie wiem jak to jest, moze to nie do konca byl katar.
na osloskop dodaja tak od 3 do 5 filmow dziennie. balem sie, ze nie bede mial co ogladac. ale teraz to nawet nie mam szansy tego sciagnac. zobaczymy jak bedzie dalej.
no i tyle na dzis. ide spac.

The Odd Life of Timothy Green, 2012

Jestem juz w lozku, kocham tak byc przed snem i jeszcze cos napisac na koniec dnia. nawet udalo sie ogolic, myslalem, ze bedzie trudniej, ale wyszlo ok.
Film nie taki zly, ale to troche nie dla mnie, to bardziej dla rodzicow, ktorzy chce miec dzieci a nie moga. ta historia nie taka zla, milo sie to oglada, ale zapomne to dosc predko, ja wszystko zapominam, male fragmenty mam w glowie i to sukces wtedy jest. no ale ten film mozna sobie w dzien jak dzis spokojnie obejrzec. mile przeslanie ma, nawet fajne.
Noc byla szybka. zaczalem ogladac snookera przed snem ale zmienilem kanal bo Szpilka mial walczyc. tej walki to nic nie zobaczylem bo po pierwszej rundzie byl koniec i oni sie nie bili prawie wcale. nuda. wtedy poszedlem spac, zasnalem blyskawicznie pewnie od tego, ze tak pozno bylo. no ale z 10 minut i spalem, normalnie jak nigdy. no i spalem, ale budzilem sie dosc czesto tej nocy. najpiew pobudka i ciemno bylo, nie wiem ktora godzina. jakos zasnalem, kolejna pobudka 6:12, no i tez zasnaem, koniec byl o 8:34 to juz sie obudzilem raczej na stale. snu nie pamietam zadnego. one byly tak dziwne, ze ja nie umiem opisac ich jezykiem jakim sie posluguje. ale sny byly. tak dlugo dzis nie lezalem, cos przed 9:30 wstalem. obejrzalem na sniadanie film o Rajewskim. to byl wielki czlowiek, rozpracowal enigme. to bylo glownie o tym jak mu sie zylo w PRL’owskiej polsce, a nie mial wcale latwo, no ale jakos to przetrwal. film nawet ok. potem chcialem zaczac choc troche snookera popatrzec ale nie dalo sie no to poszedlem do ojca. tam siedzialem a wersalka wcale do siedzenia nie jest wygodna, no ale siedzie. cos tam w tv ogldalem, choc z tym jest srednio. przyszlismy do mnie skrecic mi regal na ksiazki, jakos to sie udalo. choc ja gdy na to spojrzalem to pomyslalem, ze sie nie da. ale udalo sie i wszystkie ksiazki mam ladnie ulozone. jeszcze troche przywioze, a miejsca nadal jest sporo na nowe ksiazki wiec fajnie. to robilismy 2 godziny, dosc dlugo. potem do ojca na chwile i pojechalismy na moja dzialke w sonsku. drzewa tam sie same rozsiewaja, trzeba bedzie je wyciac dopoki sa jeszcze w miare male. pogoda ladna byla wiec ok, taki spacerek po mojej dzialce. no i wrocilismy do ojca, tam jeszcze siedzialem i ogladalem co w tv a raczej nic nigdy nie ma. ojciec szukal dywanu bo musi sobie kupic do pokoju swojego. jakos ten czas minal. przyszla 20, no to poszedlem do siebie na kolacje i film. obejrzalem i zjadlem, zapalilem jedengo papierosa i tak ten dzien sie konczy. chyba nic wiecej sie nie dzialo.
chory jestem, zarazil mnie moj rehabilitant, mial katar i ja teraz tez mam katar. ja to lekko przechodze zawsze, ale troche to meczace jest. 3 dni i mi minie.
osloskop dodaje bardzo duzo filmow nowych. tak sie balem, ze nie bede mial co ogladac a tak nie bedzie, bardzo duzo tego jest codzinnie. kolejkuje to i kiedys bede sciagal, no zobaczymy. ale tego jest bardzo duzo. jak mialem filmy do konca czerwca to teraz mam do konca sierpia. beda dodawac dalej to nigdy sie to nie skonczy i dla mnie fajnie. bede mial zapelnione wieczory.
jeden film mi sie przypomnial zakochany szekspir. ogladalem to juz 2 razy. pewnie pierwszy w 2000 roku, potem nie wiem kiedy, ale tez dawno temu. tak jakos mi przyszlo, ze chce obejrzec ponownie, moze sie uda. a film jest bardzo dobry az 7 oskarow zdobyl, to nie byle co, no zobaczymy.
no uciekam, rano trzeba wstac by kupic bulki. zobaczymy jak bede spal.