Dear John, 2010

Ogladalem ten film 1 wrzesnia 2010 roku. no i co. wlasnie nie pamietalem z niego zadnego nawet drobnego szczegolu. to dzis bylo dla mnie jak nowy film, nigdy go nie ogladalem ale ogladalem go i ocenilem dosc dobrze. dzis moja ocena jest podobna. troche smutny ten film i mi jest smutno. nie bede o filmie pisal bo wtedy gdy ogladalem go pierwszym razem napisalem dosc duzo. ale ogolnie dobre kino i mozna sobie obejrzec, godne polecenia jak ktos lubi filmy o milosci a ja nawet lubie.
W nocy nie bylo latwo. nie moglem wcale zasnac tak gdzies po 1,5 godziny zasnalem, moze troszke dluzej, ale zasnalem choc juz myslalem, ze to sie nie stanie. ale spalem ladnie, nie budzilem sie wcale i nawet rano wstalem jak chcialem, no troszke pozniej bo o 9 a chcialem o 8:30. ale nie tak zle. spalem dobrze wiec i snow nie pamietam bo nie budzilem sie wcale. ale ostatni obraz z jakiegos snu mam taki. widze sciane zolta z wzorami na niej. no i tyle z tej nocy.
wstalem o tej 9. zaczalem sobie ogladac snookera, ale duzo sie nie dalo bo trzeba bylo jechac na sniadanie swiateczne. bylo ono u babci, myslalem, ze u mamy, ale jej chyba nie bylo. sniadanie moze byc, choc ja jem wiecej o wiele. tam siedzialem z ojcem do 13. troche rozmawialismy i tyle. wrocilismy do ojca to byla 13:30. no i u ojca siedzialem ogladajac tv, w ktorej nic nie bylo wiec nuda straszna, ale co zrobic. jakos to przetrwalem. wrocilem do siebie o 20, kolacja i film, ktory byl dla mnie bardzo smutny i wlasnie smutno mi troche przez to a dzis powinien byc radosny dzien bo Jezus Chrystus zmartwychwstal. ale moze zasne to bedzie lepiej, zobaczymy.
takich swiat wielkanocnych nigdy przez 33 lata jakie zyje nie pamietam. nigdy nie bylo sniegu, ale ile sniegu, wszystko jest zasypane jakby byla normalnie zima, co zrobic. nie wiem nawet czy pojedziemy jutro do dziadka bo ojcu jakos nie chce sie jechac po takich sniegach, wiec nie wiem jak bedzie.
osloskop nadal nie dodaje zadnych filmow, tylko seriale. jestem w takim polozeniu, ze filmy skoncza mi sie gdzies w czerwcu. sporo lat ogladalem, ale to sie skonczylo, nie fajnie troche. jakos bede musial sobie z tym dac rade. ale tylko seriale godzinne mam w glowie, troche to krotkie, no ale nic innego nie wymysle, nic innego nie sciagne. moze to jakos wroci ale juz dlugo nie dodaja wiec watpie troche.
no i to tyle na dzis. cos jeszcze chwilke porobie i ide spac.

Janosik. Prawdziwa Historia, 2009

To tak z przypomnienia obejrzalem. ogladalem to w czerwcu 2010 roku. nic z tego nie pamietalem, nawet jednego malego szczegolu, no nic, tak juz mam z kazdym filmem prawie. tak ogolnie to ten film nie jest dobry, ale pewnie dlatego, ze sama historia Janosika nie jest porywajaca, taka sobie nudna troche jest. nic specjalnie wielkiego nie dokonal. ale tych rozbojow dokonywal z glowa tak sadze po tym co obejrzalem. nie byl zlym czlowiekiem, no ale tak wyszlo. chcial z tego odejsc, ale nie udalo sie. film ogolnie podsumowujac taki sobie, nic specjalnego, no ale obejrzalem i moge zapomniec.
Noc byla ok. spalem mocno i ladnie. snow mialem pewnie okolo 10, ale prawie nic nie pamietam. jeszcze rano jak spalem to pamietalem trzy, teraz troche dwa, ale tez malo z nich. no ale spalem. dzis inny lek na sen bo chce rano wstac a jest jeszcze zmiana czasu. no bo chce rano obejrzec final china open. moze jakos zasne. a te sny byly takie. jechalem skuterem do pracy na mikolajczyka. jak tam dojechalem to zdalem sobie sprawe, ze nie moge rozpoczac pracy bo czegos nie wzialem no wiec powrot na przybosia. we snie tam mieszkalem. jeszcze byl taki sen, ze jakis mecz byl na boisku szkoly krasiniaka. ale nie wiem jaki i kto gral, jakies powiedzmy zawody sportowe, tyle pamietam.
wstalem bardzo pozno bo 10 byla. mialem nadzieje na wczesniej. przez to duzo snookera nie popatrzylem ale troche tak. poszedlem do ojca, tam posiedzialem ogladajac te programy wojenne i tyle. potem ojciec mnie wyciagnal by wyniesc biurko z mojego mieszkania. jakos sie to udalo choc wcale latwe to nie bylo. ja ledwo chodze a jeszcze dzwiganie czegos to nie jest mi latwo. ale wyniesione i monitor tez wiec mam pusty pokoj od tego juz i fajnie. potem ojciec sprzatal w moim mieszkaniu. dlugo to robil. ja tez to robilem, ale to co ja zrobilem to ojciec zrobil to po mnie jeszcze raz i tyle z tego. no i skrecil mi ojciec ten regalik na ksiazki i fajnie, sam byl nie dal rady z tym, ten byl trudniejszy od tego, ktory kiedys kupilem. ale mam go i ladnie pachnie i juz ksiazki w nim sa. mam jeszcze 5 wolnych pulek i postaram sie na nie ksiazki jakies przywiezc. zobaczymy, jakos moze sie uda. troche nam zajelo czasu zrobienie tego wszystkiego. wrocilismy do ojca na 16. wiec siedzialem, ogladalem tv, w ktorej nic nie bylo i tyle. jakos to przetrwalem ale latwo nie jest. posiedzialem do 20, wrocilem do siebie na kolacje i film, no i tyle z tego dnia.
jutro rano jade do mamy na sniadanie, zobacze jak tam bedzie. cos tam moze uda mi sie wziac bym mial to tutaj, zobaczymy.
jest tez tak na polwyspie koreanskim, ze nie ciekawie sie tam dzieje. nie wiem co z tego wyniknie. ja bym chcial by byla wojna, ktora polnoc rozpeta i ja przegra co doprowadzilo by do upadku tamtego systemu. ale nie wiem czy tak bedzie. oni chyba tylko tak sobie strasza a nic z tego nie bedzie. sami koreanczycy z poludnia tak mowia, ze oni sa do tego przyzwyczajeni, ze polnoc straszy i nigdy nic z tego nie ma. no ale ta sprawa interesuje mnie dosc mocno.
no i to tyle na dzis. uciekam spac. moze zasne, zobaczymy.

Generał polskich nadziei… Władysław Anders 1892 – 1970, 2007

Film dobry, nawet mi sie podobal. ale Anders to postac bardzo tragiczna. nigdy do kraju nie wrocil a prawie cale zycie o ten kraj walczyl. nawet po wojnie walczyl by polska nie byla komunistyczna czyli nie wolna. nic z tego nie wyszlo. wiadomo jaka jest historia mojego kraju. jego zycie bylo nawet ciekawe, no ale zolnierz wiec tylko wojsko. mnie to srednio bawi. no ale walczyl i nie mial latwo bo zaczal w zsrr a tam byl traktowany tak, ze siedzial w wiezieniu, nie on jeden. trudna i nie latwa historia jego zycia. no ale doczekal sie po smierci wolnego kraju, w ktorym i ja sobie zyje. a wcale to nie jest latwe.
Noc nie wiem do konca jaka byla. myslalem, ze budzilem sie czesto, ale chyba tak nie bylo. laptop nie byl wylaczony z pradu a mialem przekonanie, ze to zrobilem. ze obudzilem sie i to zrobilem, ale moze to tylko mi sie snilo. jakbym dwa sny troche pamietal. w jednym z nich bylem chyba w sanatorium i tylko to pamietam. w drugim bylo tak, ze jakis dom i tam byl Stuhr i czesc Kabaretu moralnego niepokoju. po cos oni tam byli, ja tez pewnie po cos ale nie pamietam nic, tylko takie gole fakty.
wstalem nawet dosc wczesnie. w samochodzie bylem o 8:36. kupilem bulki, zjadlem sniadanie i ogladalem snookera. mecze dzis ciekawe bo cwiecwinaly byly. bylo ok. skonczylem tez czytac ksiazke. bardzo dobra byla. duzo pracy ktos wlozyl by to napisac. podoba mi sie takie pisanie. to o wojnie secesyjnej, ktora ja lubie. tylko ta bitwa taka wcale nic nie znaczaca. moze historycznie troche tak, ale militarnie nic nie znaczaca bo nie wplynela wcale na przebieg wojny. no ale przeczytalem i fajnie. pogralem tez wieczorem troche w gre. zsrr prawie zdobyte z koncem 41 roku. ale nie wiem co dalej. pewnie wezme wojska rumunskie i wegierskie bo mam za malo swoich by ta wojne ostatecznie wygrac. teraz jest zima wiec nic nie robie, odpoczywam do wiosny, zobacze co bedzie dalej. no ale pod moskwa juz jestem. moze sie uda zdobyc w 42 roku, zobaczymy. ale latwo nie bedzie. do ojca poszedlem o 18:45, jakos tak. tam posiedzialem troche ogladajac tv i tyle. wrocilem do siebie na kolacje. chcialem inny film obejrzec ale nie dalo sie tego zrobic on line wiec bede musial kiedys to sciagnac. a ten film ogladalem juz ale nic nie pamietam. wcale nie wiem o czym to bylo i dlatego chce to obejrzec ponownie. no i tak ten dzien sie konczy. zaraz pojde sobie spac. moze zasne latwo bo ostatnia noc to troche trwalo.
wczoraj jak bylem na zakupach i wyszedlem z biedronki znalazlem na ziemi 10 pln. fajnie bo wydalem sam 11 pln wiec tylko 1 pln mnie zakupy kosztowaly. trzeba miec czasem szczescie, ktorego jak sadze ja nie mam.
zaczalem sciagac filmy. ale nie wyglada to dobrze. na osloskop nie dodaja zadnych filmow nowych. wiec sciagne to i obejrze i nie bedzie co patrzec. na kilka miesiecy jeszcze jestem gotowy ale potem bedzie nic, nie wiem co zrobie. cos tam trzeba bedzie wymyslic. ale gdzies od 20 marca na osloskop dali tylko 3 filmy a ja sciagnalem tylko jeden z nich. slabo z tym jest, ale co ja moge, nic.
no dobra, uciekam juz.

Dzieci tułacze, 2006

Film nie tylko o dzieciach, ale glownie tak. o tym co bylo z nimi w zsrr, a latwo nie mialy. glod ogromny, nie jadlo sie nic. nie bylo na czym tez pisac. wic jak list to na jakiejs ksiazce sie pisalo. nie latwe czasy dla nich. no ale zyja sobie w usa w wiekszosci i maja nowa ojczyzne, tak ich zycie sie ulozylo. nie latwy do ogladania film bo wiele tragedii ludzkich tam jest, ale mozna obejrzec by wiedziec.
W nocy nawet spalem. no jakos spalem. zasypiam dosc szybko i to plus. budzilem sie nie wiem ile razy ale bardzo czesto. snow bylo tez z tego powodu bardzo duzo, ale pamietam teraz tylko jeden, choc tak naprawde nie pamietam, ale wiem co bylo. w tym snie bylem w pracy na telefonie. chyba podawalem numery telefonow. wiecej nie pamietam a dzialo sie sporo w tym snie. mialem jeszcze inne sny, nawet jeden z nich rano pamietalem ale teraz nie mam nic w glowie. musialem sie obudzic bardzo wczesnie bo lezalem wieki a i tak wstalem dosc wczesnie. nie tak zle.
wstalem o 8:50, oby jutro sie tez tak udalo. sniadanie i ogladanie snookera. tak dzien mijal. ogladalem chyba do 16, no jakos tak. mecze nawet fajne. troche tez czytalem, jutro skoncze ta ksiazke i bedzie git. samo zakonczenie mi zostalo juz. pogralem tez troche. zdobylem stalingrad 1 wrzesnie 41 roku co niemcom sie nie udalo. ale do moskwy i leningradu nawet nie doszedlem. gdzies pod smolenskiem stoje i nie jest latwo dalej atakowac. na poludniu gdzie koncentrowalem wiekszosc wojsk poszlo latwiej. jeszcze zaraz moze ciut pogram. troche czasu mam. potem siedzialem i nie mialem zbytnio nic do roboty, ale ojciec wrocil z pracy o 18:30 no to poszedlem do niego. posiedzialem tam chwile, popatrzylem na tv i wrocilem do siebie. obejrzalem ten filmik sobie, zjadlem kolacje i w ten sposob dzien sie konczy.
sciagnal mi sie ostatni film jaki dodalem. przypomnieniowy film, ktory ogladalem prawie 3 lata temu, nic wiecej nie sciagam, zaczne moze w poniedzialek.
no i to tyle na dzis. teraz walka by to opublikowac. samo otworzenie tej strony trwa wieki a teraz kolejna wojna by to dodac.

Food, Inc., 2008

Film nawet dobry, podobal mi sie. to bylo o produkcji zywnosci w usa. cos tak sobie mysle, ze w europie musi byc podobnie, ale na pewno nie tak samo. tam to wyglada bardzo zle. ogolnie wynika z tego, ze to co jemy to nie jest normalna zywnosc. wszedzie tylko chodzi o jedno, tylko pieniadze. o wyprodukowanie najtanszego jedzenia jak sie da. zywienie krow w tym filmie kukurydza a tam robi tak kazdy jest dla mnie dziwne, ale w polsce robi sie pewnie podobnie. a ja glupi myslalem, ze krowa w spokoju je sobie trawe ale tak nie jest. ogolnie film fajny i daje jakis poglad w sprawie jedzenia.
W nocy spalem, nie bylo latwo, budzilem sie niezliczona ilosc razy. snow mialem tez mase, ale pamietam tylko szczegol z jednego z nich. nawet szybko zasnalem i to duzy plus. ten sen to chodzilo w nim o czytanie. w jakims pokoju bylem i mialem cos czytac. chyba to sztuki byly. nie bylem sam. dwie sztuki czytalem i one mialy swoje tytuly, ktorych teraz juz nie pamietam, ale to chyba bylo fajne. tyle z tego snu i nocy.
wstalem dosc wczesnie i fajnie, tak chcialem. chce wczesniej wstawac wreszcie. w samochodzie bylem o 8:31. kupilem bulki i o tej godzinie bylo ich duzo. u mnie zrobilem sniadanie i ogladalem sobie caly dzien snookera praktycznie. nie jest latwo bo mam za wolny internet i musze chyba cos z tym zrobic, no ale jakos obejrzalem, nie bylo zle. mecze byly ok. troche tez poczytalem dzis. ksiazka podoba mi sie bardzo, milo sie to czyta, ale i temat mocno mnie interesuje. pogralem tez troche i zaraz tez wlacze. zaatakowalem zsrr, poczatek nawet ok, ale juz sie zrobily problemy male a jest dopiero lipiec a dalej pewnie bedzie jeszcze trudniej, cos wymysle moze. ojciec wczesniej wrocil z pracy bo o 16 no to skonczylem czytac i poszedlem do niego. tam siedzialem i ogladalem tv a ojciec spal. no i tak sobie pospal kilka godzin, normalna rzecz jakby. ja o 20 wrocilem do siebie na kolacje i ten film, ktory okazal sie dosc dobry. no i tyle z tego dnia.
sciagnal mi sie film janosik i fajnie, jak skoncze ogladac te dokumenty to obejrze go sobie. jeszcze jeden film mi sie sciaga z tych zapomnianych. no i dodalem gre colin mc rae 2005. ja to kiedys sciagnalem pewnie gdzies to jest, ale skoro nie mam tego to sciagne i nie zagram bo mam za slaby komputer, ale moze kiedys za kilka lat.
no i to tyle na dzis, uciekam. pogram chwile i pojde spac.

POL 5 – 0 SMR

Mecz jak mecz, nic wielkiego bo znowu San Marino to nie jest wielka druzyna. ale przegrana z Ukraina i tak spowodowala, ze w mistrzostwach nie zagramy. no ale jak graja to sobie patrze. wynik moze wysoki ale takie sobie to bylo. przewaga Polski byla ogromna ale z amatorami sie tak pewnie gra. jakos to obejrzalem, ale to nie byl wielki mecz i wazny tez wcale. tyle o tym.
Noc nie wiem do konca, nie pamietam wiele. ogolnie to zasnalem dosc szybko i spalem. ale laptopa wylaczylem nie byl pod pradem, ale nie pamietam jak to zrobilem. potem spalem. obudzilem sie o 5:31. i snu nie pamietalem zadnego. no ale zasypialem potem. spalem dosc sporo a chcialem wczesnie wstac. mialem troche snow, pamietam troszke dwa z nich. w jednym snie jezdzilem na rowerze, chyba po moim miescie i warszawie. w moim miescie chyba byla ulica augustianska do mleczarskiej, tyle pamietam z tego. w drugim snie patrzylem na zdjecia. najpierw Agnieszka Zielinska, nawet mi sie podobala. potem zdjecia InsSsomini, ale one chyba juz nie podobaly mi sie tak mocno, nie wiem czemu. tyle ze snow pamietam. ale ogolnie spalem wiec fajnie.
wstalem dosc rano bo 9 byla. jak na taki dzien to bardzo wczesnie. jutro moze uda sie troche wczesniej. zobaczymy jak bede spal. sniadanie i ogladani snookera. ogladalem go sobie dzis gdzies do 16. sporo meczow bylo Trump przegral znowu w pierwszej rundzie, nie ogladalem tego choc moglem powtorke tego ale wolalem czytac. jak skonczylem ogladac to wlasnie czytalem i skonczylem ta ksiazke. ogolnie nie taka zla, ale ja bym wolal by wygladala inaczej by przedstawiala losy i mysli, no i uczucia tych dzieci a nie administracyjna kotlowanine o ich przesedlenie do kanady. potem jeszcze ciut pogralem. jugoslawia zdobyta dosc latwo. teraz jeszcze grecja zostala ale ja juz atakuje zsrr bo nie chce czekac do 22 czerwca jak niemcy zrobili. jak wczesniej zaatakuje to bede mial lepiej, no tak mysle. ojciec wrocil wczesniej z pracy bo o 18 no to poszedlem do niego. tam posiedzialem ogladajac tv i tyle. wrocilem do siebie. jeszcze przed meczem obejrzalem jeden dokument bo mam ich 70, wiec musze to obejrzec jakos i skasowac. potem byl mecz, taki sobie i tyle. zaraz ide spac. tak ten dzien sie konczy, wiec pa do jutra.

Eugenika – w imię postępu, 2010

Ten film nawet ciekawy, dokument moze byc. ciezko to do konca ocenic. ale sama eugenika bardzo mi nie odpowiada, no ale ona w latach 30 XX wieku byla popularna i czesto stosowana. bardzo zle sie dzieje, ze jest stosowana obecnie, ale co zrobic. mozna sobie to obejrzec. mam 10 dokumentow i musze je obejrzec wiec to teraz robie, tak bede ogladal je caly tydzien to troche ubedzie.
Noc nie wiem do konca jaka byla. zasnac bylo trudno ale sie udalo jakos. ale ciezko mocno. komputera nie wylaczylem a na pewno sie budzilem, nie wiem czemu nie wylaczylem. no ale spalem. jeden bardzo dlugi sen z rana ciut pamietam. ogolnie obudzilem sie rano i lezalem i ledwo wstalem o 9 rano, ledwo. a ten sen byl na morzem jakims. tam bylem, cos tam robilem, nie pamietam prawie nic. pamietam, ze poszedlem do jakiegos baru i chcialem chyba kupic sledzie do jedzenia ale nie wiedzialem jak to jest po angielsku i w trakcie snu dowiedzialem sie jak to jest, ale nie wiedzialem i sprawdzilem jak juz byl normalny dzien i to co bylo we snie sledziem po angielsku to nie jest sledz. pamietam tez cos takiego, tez ta plaza. byla jakas osoba i ona cos patrzyla w wodzie, chyba na jakies zyjatka, patrzyla na nie, potem poszla i skakala w zwyz idac. dwa razy tak skoczyla o tyczce az. tyle pamietam, oby dzis bylo lepiej.
wstalem o tej 9, ale ledwo. pojechalem do sklepu i bulek juz nie bylo, ale udalo mi sie kupic podobna ale inna, drozsza jest, nie fajnie. wrocilem do siebie i juz ogladalem snookera caly dzien do godziny 17 az. nie tak zle, ja lubie ten niby sport to sobie patrze a bylo meczow dosc duzo dzis, jutro bedzie podobnie. w przerwie poczytalem ciut ksiazki. moglem ja dzis skonczyc ale nie chcialem, jutro ja skoncze. srednio mi sie to podoba, ale bardzo zle nie jest. jak to wszystko sie skonczylo to troche gralem. ale latwo nie jest. zdobylem hiszpanie i fajnie, ale wycfalem wojska to anglia zaraz odbila cala hiszpanie, wiec od nowa zagralem i zostawilem tam 12 dywizji i jest spokoj. przygotowuje sie do ataku na jugoslawie i zsrr potem, powinno sie uda ladnie, no zobaczymy. do ojca tez poszedlem cos po 18:30. tam posiedzialem troche, popatrzylem na tv i tyle. wrocilem do siebie na kolacje i filmy i tyle z tego dnia. wiec na dzie to tyle z pisania, pogram jeszcze ciut i ide spac.

Chłopaki nie płaczą, 2000

Musialem kiedys ogladac ten film, ale nic z niego nie pamietalem. pewnie w 2001 roku to ogladalem w tv jakos. ale dwa obrazy pamietalem. wtedy jak Stuhr stal korytarzu i bylo zdjecie jego ojca i jedna z ostatnich scen jak Baka jest w wiezieniu i rozmawia na migi ze swoja miloscia. poza tym nie pamietalem nic, nie wiedzialem nawet o czym byl ten film. ale ogolnie wcale mi sie nie podobal, bardzo slabe to bylo i tyle.
Noc wcale nie zaczela sie latwo. najpierw gralem i pokonalem hiszpanie, ale to zajelo prawie 3 miesiace, ten kraj trudno jest podbic, ale udalo sie i nie cale wojsko jakie mialem bylo w to zaangazowane. teraz przyjdzie czas na jugoslawie, zobaczymy jak bedzie. polozylem sie spac o 23:30. nie bylo latwo zasnac, ale po wielkich bolach jakos sie udalo i spalem. obudzilem sie jak czesto sie dzieje bardzo rano, pewnie byla 6. no widno ale nie do konca jeszcze. obudzilem sie i lezalem sobie dlugo, ale tez zasypialem i spalem. mialem dwa sny wtedy ale pamietam teraz tylko jeden z nich. no i wstalem sobie o 10, nie tak zle, bo moglo byc pozniej. jutro musze rano. ten sen byl krotki. bylem w sklepie rosman i mialem dwie paczki papierosow i chcialem im je oddac choc nie kupilem ich u nich. tyle z tego snu pamietam. no i tyle z tej nocy.
wstalem o tej 10, no jakos sie udalo. sniadanie i skoki patrzylem. pierwsza serie u siebie, druga juz u ojca. poszedlem do ojca, tam siedzialem caly dzien, latwo nie jest ogladac tv, w ktorej dla mnie nic nie ma. no ale skoki obejrzalem, potem kowalczyk nie biegla ale troche i na to patrzylem, pozniej wreczanie jej krysztalowej kuli. cos tam zawsze w tv bylo wiec jakos ten czas spedzilem. ojciec jak zwykle wiekszosc tego czasu spal, normalne dosc. jakos to przetrwalem i wrocilem do siebie na kolacje i ten bardzo slaby film. obejrzalem i tak ten dzien sie konczy. popatrze jeszcze jak sie sztuczki magiczne robi na youtube i pewnie pojde spac, co latwe raczej nie bedzie, no ale zobaczymy. wiec na dzis to tyle.

Anna Karenina, 2012

Nie przepadam jakos mocno za proza Tolstoja, wiec i ten film jakos nie przekonuje mnie mocno do siebie. taka sobie historyjka jedna z wielu. oskar za kostiumy calkiem zasluzony jak sadze. ale ogolnie to film bardzo sredni. da sie obejrzec ale to nic wielkiego.
Noc nie byla lata. zasnalem jakos, nie bylo to latwe. nie spalem dlugo. moze z godzine, a potem nie spalem tylko przewracalem sie po lozku. w koncu o 4 zmierzylem sobie temperature i mialem goraczke, bylo prawie 39 stopni. wzialem paracetamol i jakos okolo 5 zasnalem i nawet spalem. ale dlugo spalem bo wstalem dopiero o 11:30. troche pozno, ale troche spalem. dobre i to. mialem jakby dwa sny ale pamietam troche ten ostatni. wstawalem z lozka i mialem sie ubrac ale na podlodze byla pijawka a ja sie jej troche balem. tyle z tego pamietam. zaraz sie obudzilem i wstalem.
rano choc to juz nie rano a poludnie zjadlem sniadanie i obejrzalem film o polskich niszczycielach podczas drugiej wojny, nie takie zle jakby. potem poszedlem do ojca. tam siedzialem caly dzien, no do 20 prawie. ojciec duza czesc tego mojego siedzenia spal, no ale on zawsze spi. ja sobie ogladalem tv. nawet tak do 15 bylo co ogladac, potem bylo juz srednio, ale jakos to przetrwalem. wrocilem do siebie na kolacje i film. obejrzalem sobie, zjadlem i moge isc spac.
filmow nie sciagam juz. mala przerwa moze na tydzien. obejrze to co mam najpierw a mam nie malo. nie sciagam bo nie ma miejsca na dysku troche. noga, ktora mnie bolala mocno juz nie boli, no troszke to czuje, ale bardzo malo, wiec jest ogromna z tym bolem poprawa i fajnie nawet.
no i to chyba tyle na dzis. uciekam.

POL 1 – 3 UKR

Mecz jeszcze sobie trwa, ale srednio mi sie patrzy bo internet tez slabo dziala. moze i dobrze, ale laptop zle. no i zle sie mecz ulozyl dla Polakow, duza porazka i tak sie koncza nasze szanse na gre w mistrzostwach swiata w 2014 roku. nie grali moze tak zle, no ale ukraina co podeszla do pilki i strzelala to zaraz byl gol. polacy strzelali ale zawsze bylo w bramkarza. taki sobie mecz, no ale obejrzalem, jezeli to mozna nazwac ogladaniem, bardziej sluchalem niz ogladalem.
noc wcale nie byla lata. nie moglem zasnac. ponad dwie godziny zanim zasnalem, ale jakos zasnalem i spalem, nawet sie nie budzilem. ale chyba o 6 rano sie obudzilem bo lezalem wieki rano nie mogac wstac. wstalem dopiero o 9:15, troche pozno. w sklepie byly juz ostatnie bulki dla mnie, wiecej nie bylo. no ale kupilem i nie tak zle. snu zadnego z tej nocy nie pamietam. cos tam rano chodzilo mi po glowie ale nie udalo mi sie tego wychwycic, no i wielka szkoda. troche spalem, zobaczymy jak bedzie dzis.
wstalem to sniadanie i skrzydla, jak zawsze takie sobie. potem juz czytalem sobie. nowa ksiazka, nie taka zla, nawet dosc ciekawa, ale nie rewelka. czytalem do 14:15. no bo kowalczyk biegla to obejrzalem. no a potem skoki byly i tez ogladalem sobie. no a dalej to chcialem grac i pokonac francje. trzy proby podjalem bo za kazdym nie udawalo mi sie to. dopiero za trzecim razem pokonalem francje ale tez bylo to bardzo trudne i zajelo dwa i pol miesiaca a niemcy zrobili to w miesiac historycznie. nic mi nie wychodzilo tak jak chcialem, ale moze juz nie potrafie jak kiedys w to grac. tak sobie gralem do 19. ojciec tez wtedy wrocil z pracy. no to bylem u niego. posiedzialem troche, obejrzalem w tv to co bylo i tyle. ojciec jak zawsze spal, on zawsze spi. no i sobie wrocilem na 20 do siebie. kolacja i ten mecz, ktory za 9 minut sie skonczy. wiec to tyle na dzis. pojde chyba zaraz spac, zobacze jeszcze, ale na dzis to tyle.