Desert Flower, 2009

Film dobry, nawet mi sie podobal. no bo to historia autentyczna. naprawde sie stalo. dlatego. no ale moglo by by lepsze, ale mimo wszystko jest dobre. glowna bohaterka ma teraz ponad 40 lat. no ale kariere zrobila i fajnie nawet. nie moge zrozumiec za to muzulumanow czemu oni wycinaja lechtaczke mlodym dziewczynka. jaki oni maja cel. bo dla mnie cos takiego jest niedopuszczalne. a oni im wycinaja jeszcze wiecej. duzo im wycinaja. jaki maja cel w tym nie wiem. ale to robia. ona rozpoczela walke z tym i dobrze zrobila. ale nadal ta praktyka jest stosowana, ktora bardzo mi sie nie podoba. ogolnie rzecz biorac film byl dobry, mozna sobie obejrzec. ale momentami troche nudnawy. ale da sie obejrzec, zle nie jest.
noc niby nie byla lata. jak polozylem sie spac to zdalem sobie sprawe, ze nie wzialem nic na sen. co oznaczaloby, ze nie bede spal cala noc. wzialem wiec szybko tabletke. no ale to moglo oznaczac, ze predko nie zasne, ale zasnalem gdzie po godzinie, moze ciut dluzej, ale tak okolo godziny to trwalo. no i spalem sobie. ale snu z tej nocy nie pamietam zadnego. a na pewno sie budzilem. no ale nic nie pamietam. cos tam mi w ciagu dnia chodzilo po glowie, ale teraz juz calkowicie nic nie wiem. wstalem nawet wczesnie. niepodobne to do mnie gdy nie musze rano wstawac by isc po bulki. wstalem o 9:30.
wstalem no to sniadanie i ogladanie snookera. moze byc. potem pojechalem do mamy i zawiozlem ja na paznokcie a ja zrobilem sobie zakupy co wcale latwe w biedronce nie bylo. ogromny ruch tam byl. no ale kupilem co chcialem. wrocilem do siebie i ogladalem sobie snookera gdzies do godziny 16. mecze byly nawet ciekawe. Trump wygral znowu gladko bez zadnej walki. Marco Fu niestety odpadl a ja dopinguje go troche. wczoraj mial ladny mecz i wygral a dzis przegral dosc latwo. jutro kolejny dzien to sobie popatrze. jak to sie skonczylo to skonczylem czytac ksiazke Wieden 1683. nie tak zle. bitwa jak bitwa. polacy jakby wygrali ale nic z tego nie mieli. doszlo do tego, ze z tej bitwy wzmocnione wyszly tylko dwa kraje. rosja i austria. kraje, ktore dokonaly rozbioru polski troche pozniej. polsce nic dobrego ta bitwa nie przyniosla. tylko pewna slawe Janowi III, no i tylko to. czytalo sie ok. jutro zaczynam nowe ksiazki. dzis bylem w bibliotece i mam 5 nowych ksiazek wiec mam co czytac, jutro zaczynam. do ojca poszedlem przed 19. skoki jeszcze ogladalem bo medal moglismy zdobyc i Stoch zdobyl zloto i fajnie nawet. no i poszedlem do ojca, posiedzialem troche a on spal, no jak zawsze. wrocilem do siebie, no to kolacja i film. obejrzane, napisane i moge isc spac. wiec uciekam. to tyle na dzis.

Yuma, 2012

Nie zachwycil mnie ten film, takie sobie bylo. na faktach podobno, jakos nie chce mi sie wierzyc w to, ze tak moglo byc przy granicy z NRD, ale moze i tak bylo. ale jakos ta historia do mnie nie przemawia wcale. dla mnie o niczym istotnym to nie bylo. no ale obejrzalem i tyle. jakos to minelo. ale nuda byla duza.
noc jaka byla? nie wiem do konca. chyba szybko zasnalem. budzilem sie ale nie pamietam tego zbytnio. chyba tylko raz sie obudzilem na dluzszy czas a tak to byla chwila nawet nie do zapamietania. nad ranem tez sie budzilem i mialem mnostwo snow. zapisalem je sobie rano bo tak to nie pamietal bym juz nic.
stadion, chlopak z medalami, ale on nie startowal w zadnej konkurencji. on tam chyba tym stadionem sie opiekowal. malo z tego pamietam. nie mial pod koniec bielizny, to pamietam. mogl ja kupic za 71 pln i nie kupil bo za drogo. ogolnie to ja moge kupic majtki za 4 pln wiec cena we snie byla bardzo wysoka.
kolejny sen byl w Zwierzyncu jak sadze. jezdzilem tam na filmy i w tym snie chyba tez, niewiele pamietam. cos z noclegiem, ze pojechalem do siebie i wrocilem na jeden dzien tam na nowo. tak to nic nie wiem z tego snu.
ostatni sen jaki pamietam byl w modlinie w mieszkaniu mojego dziadka. moja sis tez tam byla. jakos chodzilo o szukanie pracy. cos tam chyba znalazlem, chyba jakas osoba, ktora zarzadza apteka. ja nie mam na tym polu zadnego doswiadczenia. no ale oni chyba na moja oferte odpowiedzieli. nic wiecej nie pamietam.
tak ta noc minela. musialem wstac rano bo bulki trzeba bylo kupic. jakos wstalem o 9, nie tak zle. w sklepie bylo bulek jeszcze duzo wiec ok.
rano na sniadanie ogladalem snookera sobie, no tak caly tydzien. moze byc. ogladalem gdzies do 11, potem przerwa na czytanie. dzis nowa ksiazka o bitwie pod Wiedniem. wielka polska wygrana, nawet nie tylko polska o czym malo kto wie, ale nie wazne. poczytalem i na nowo byl snooker wiec ogladalem go sobie gdzies do 16. no i znowu bylo czytanie gdzies do 18. nawet sporo dzis przeczytalem bo prawie 120 stron, to nawet dobry wynik jak na taki dzien. pozniej nie bylo nic do roboty to odkurzylem w mieszkaniu no i czekalem az ojciec przyjdzie z pracy i wrocil. to poszedlem do niego. posiedzialem u niego troche, popatrzylem na tv i tak mi minelo. wrocilem do siebie na kolacje i film, ktory obejrzalem i tak dzien sie konczy. nic wielkiego.
mialem troche paznokcia na tym palcu gdzie go nie mam, troche mialem. ale dzis spilowalem go calkowicie i nie ma juz nic. ile teraz bede czekal by odroslo choc troszke. a to nie bedzie wcale latwe.
filmow nie sciagam nadal, no tylko wladce, to tak. jeszcze troche tak potrwa, nie wiem jak dlugo jeszcze ale troche tak. wladca ma 9 plikow i mam juz 3. z tym nie jest szybko bo nie ma zrodel prawie wcale, no ale powoli sie sciaga. bede mogl to obejrzec sobie za 5 lat moze, a moze i pozniej, nie wiem. ale to tak sciagam na przyszlosc troche.
no dobra, na dzis to chyba tyle. cos moze i mam w glowie jeszcze, ale starczy.

Butter, 2011

Ten film nie taki zly, nawet ok, da sie obejrzec. co prawda zaczalem ogladac kwiat pustyni i nawet 20 minut sie udalo, ale to bylo on line i skonczylo sie wiec obejrzalem to Maslo. ten film nie taki zly, dosc rodzinny jak sadze, mozna sobie obejrzec, nic wielkiego ale nawet dobre kino.
ta noc, nie wiem. snu nie pamietam teraz zadnego a czy rano pamietalem tego tez juz nie wiem. zasnalem dosc szybko. okolo godziny a to dla mnie bardzo szybko i spalem. nawet sie nie budzilem ale musialem bo komputer byl rano wylaczony od pradu. wstalem wczesnie bo o 9:30. to jest ogolnie rzecz biorac pozno ale ja wstaje tak o 11 wiec dzis bylo dla mnie bardzo wczesnie.
wstalem to zrobilem sniadanie i ogladalem snookera sobie. teraz mam tydzien ze snookerem. mecze sa nawet ciekawe. dzis nawet Trump gral i gladko wygral, nie caly jego mecz ogladalem, no ale polowe tak. ogolnie w jego meczu nie bylo na co patrzec bo on czyscil stol i nie bylo prawie wcale walki. tego snookera z przerwami ogladalem gdzies do 16:30. jutro mam nadzieje, ze bedzie podobnie. mam niby co robic. skonczylem tez czytac ksiazke Kanny, nie tak zle, ona jest ciekawa bo to najwazniejsza jakby bitwa czasow starozytnych. szybko to przeczytalem no i ogladalem sobie tv. potem jak snooker sie skonczyl to nie mialem co robic, no ale ogladalem tv, nic nie bylo ale lecialo, jakos czas mijal. Legia miala mecz i troche na niego patrzylem, ale tak sobie. ojciec przyszedl okolo 18:20 to poszedlem do niego. posiedzialem u niego z 1,5 godziny. ojciec spal jak zawsze i tyle. nic nowego, on zawsze spi. wrocilem do siebie i mialem przygotowany film do obejrzenia kwiat pustyni, ale nic z tego nie wyszlo. wiec obejrzalem to maslo i nawet sie nie zawiodlem a film nie mial jakichs tam wysokich ocen, ale bylo ok.
no i koniec dnia wiec ide spac. jeszcze dosc wczesnie wiec nie wiem czy predko zasne, no ale rano wstalem wiec moze sie uda.

Mr. Nobody, 2009

Mialem bardzo duze oczekawania od tego filmu, no i sie zawiodlem. jakos ta historia nie przemawia do mnie wcale. nie wiem jaki byl cel zrobienia tego filmu. pewnie jakis byl, ale ja tego nie rozumiem.
w nocy jakos spalem. zasnalem gdzies po godzinie pewnie, moze ciut dluzej. no i spalem. nie pamietam bym sie budzil ale musialem to robic bo komputer byl wylaczony z pradu. snow mialem bardzo duzo. niewiele z tego pamietam, ale cos tam wiem. byl mecz koszykowki. ja tam gralem i to chyba dosc dobrze nawet. jednym z graczy byl Larry Bird. to pamietam z tego snu. drugi sen byl w jakiejs szatni, cos tam sie dzialo, nawet nie malo, ale nic nie pamietam. jeszcze byly takie dwa sny, ale nie potrafie ich opisac o czym to bylo. chyba jakies odliczanie czegos, ale nie wiem.
wstalem dosc pozno jak na dzis bo okolo 9. do sklepu pojechalem o 9:10. bylek bylo jeszcze bardzo duzo, normalnie jak nigdy. kupilem i wrocilem do siebie na sniadanie. jedzac ogladalem snookera bo dzis sie zaczelo. caly tydzien bedzie. rano zaczalem ogladac i tak ogladalem do 17, chyba jakos tak. mecze byly nawet ciekawe. w jednym 15 letni chlopiec wygral co jest nawet ciekawe. w trakcie zadzwonil Przemek by go gdzies zawiezc ale na szczescie pozniej sie nie odezwal i mialem z tym spokoj. jeszcze dwie dziewczyny przyszly, one sa swiadkami jehowy. porozmawialem z nimi troche, ale taka gadka o Bogu troche. one maja swoje wierzenia a ja swoje wiem. ale ogolnie to ogladalem snookera sobie i tyle. troche poczytalem. okolo 100 stron i ksiazka jest prawie skonczona. jutro postaram sie ja skonczyc ostatecznie. no ale glownie dzien spedzilem na ogladaniu snookera. do ojca poszedlem cos po 18. tam siedzialem. ogladalem glownie siatkowke, nie tak zle i tyle. wrocilem do siebie po 20, obejrzalem film i w ten sposob dzien sie konczy.
palec juz nie boli wcale, wiec ok.
filmow nie sciagam juz wcale. no tydzien juz. jeszcze z tydzien tak bedzie.
uciekam juz spac. nie jest latwo opublikowac cos tutaj, juz byle trzy proby a ile jeszcze bedzie tego nie wiem. to codziennie jest ogromna walka by cokolwiek napisac.

The Incredible Hulk, 2008

Film na podstawie komiksu Marvela wiec nie moglo mi sie podobac. bardzo mi sie nie podobalo, bardzo slabe to bylo. tak myslalem, no ale obejrzalem i moge sobie zapomniec. nie fajne wcale, o niczym i tyle.
noc byla jakby latwa. najpierw ogladalem walke, nawet sie udalo. tylko trwalo to do pozna, polozylem sie cos kolo 00:30 ale bardzo szybko zasnalem. walka jak walka. Saleta wygral i ja po cichu na niego liczylem. ale pewnie z 15 lat temu wynik moglby byc inny. no ale teraz tak sie stalo. nawet ten nokaut byl dosc dziwny dla mnie, no ale byl i Golota nie mogl po nim nawet wstac wiec walka sie skonczyla. no a ja polozylem sie spac i dosc szybko zasnalem. obudzilem sie w nocy chyba raz. tak dos dlugo, nie wiedzialem czy to goraczka czy moze nie, no nie wiedzialem, ale jakos zasnalem na nowo i spalem do rana. snow nie pamietam wcale. budzik zadzwonil o 8 ale wstalem o 9:20. nie tak zle, jutro musze juz o tej 8 wstac jezeli chce bulki kupic. noc jakos minela. rano popatrzylem jeszcze raz na kawalek walki i tyle. pojechalem z rana z ojcem do dziadka i tam spedzilem caly dzien. nie bylo tak zle, ja u dziadka lubie bywac bo lubie jego obecnosc. wiec nawet fajnie bylo. na koniec nawet dal mi dziadek 100 pln. taka kasa mi sie przyda, nie ma co. ogolnie bylo milo. do domu wrocilem okolo 19. poszedlem do ojca jeszcze na godzine. tam posiedzialem chwile ogladajac tv i tyle. wrocilem do siebie na ten bardzo slaby film i w ten sposob dzien sie konczy.
palec mnie juz dzis nie boli. mala zmiana. nie jest juz ta czesc bolca biala ale chyba jakos czerwonawa i jakby strup sie pojawil. no ale nie boli i to najwazniejsze.
strona osloskop nie dziala od srody juz, nie fajnie. chcialem dodac ponownie film janosik ale nie moge bo ta strona nie dziala. od srody dosc jakby dlugo. zobacze co bedzie w tym tygodniu.
jeszcze moglbym cos napisac ale nie chce mi sie wiec uciekam i zaraz spac. obym spal ladnie.

Jeff Who Lives at Home, 2011

Nie zachwycil mnie ten film, no ale widzialem juz o wiele gorsze, mozna to obejrzec, ale to nie jest nic wyjatkowego. dziwna historia i dla mnie to o niczym, no ale taki film.
w nocy za to nie bylo latwo, oj bylo ciezko bardzo. idac spac zmierzylem temperature i mialem 37,1 i niby nie duzo. myslalem, ze bedzie ok. zasnalem gdzies po 1,5 godziny. spalem moze z godzine i juz nie spalem. tak sobie lezalem i czulem, ze serce mi mocno bije. o 5 rano zmierzylem sobie temperature i bylo 37,8. nawet nie tak malo. wzialem paracetamol by zbic goraczke i zasnalem gdzies w 15 minut, no i spalem. ale dlugo spalem. no skoro w nocy nie spalem to spalem nad ranem. gdzies tak do 10 a moze pozniej. wstalem po 11. no ale troche spalem wiec w dzien mocno nie chcialo mi sie spac ale troche tak. jako, ze ta noc taka byla raczej bezsenna to i snu nie udalo mi sie zapamietac zadnego.
wstalem po 11. obejrzalem na sniadanie film o pilocie. on sie nazywal góra. nawet ciekawa postac. no pilotem byl. nawet general wiec nie tak zle. ale umial latac. byl szybownikiem glownie ale jakim. on na szybowcu przelecial prawie 600 km. to jest wyczyn bez silnika przeleciec taki dystans. obejrzalem to i poszedlem do ojca. jeszcze byl w domu chwile ale zaraz pojechal do pracy. ja siedzialem i ogladalem tv. nawet na polsat play w sobote sa programy historyczne wiec mam co ogladac. no mialem do 15 bo potem to bylo juz srednio. nie bylo co. nawet Kowalczyk obejrzalem jak biegla ale medalu nie wybiegla, no i trudno. potem tez skoki ogladalem no i Stoch byl bardzo blisko medalu, no ale i to sie nie udalo. wiec dzien bez medalu. tak sobie siedzialem u ojca do 20 i potem do siebie. ojciec wrocil z pracy o 18. wrocil, usiadl przed telewizorem i spal. jak zawsze, on zawsze spi. ja nie moge spac a on zasypia w 1 minute. wrocilem do siebie to zjadlem kolacje i obejrzalem ten wcale nie fajny film. tak ten dzien sie konczy. nic wyjatkowego. jakos minelo. jutro mam jechac do dziadka, zobacze jak bedzie.
stalo sie tez cos takiego. obgryzlem skorke przy palcu i nagle ten palec mnie mocno zaczal bolec. to srodkowy lewej reki. bolal ale nic sie nie dzialo tylko bolal i juz z tydzien gdzies. ale po tej nocy mala zmiana nastapila. bo ta czesc bolaca tego paca jest biala. nie wiem, jakby zostala odrzucona przez organizm. nie wiem do konca. moze kiedys mnie przestanie bolec, zobaczymy.
no dobra to tyle na dzis. ide spac. nawet wczesnie jeszcze jest. moze uda mi sie popatrzec na walke golota – saleta, ale nie bedzie to raczej latwe.

The Proposal 2009

Nie zachwycil mnie ten fim, takie sobie bylo. no mozna obejrzec, ale to takie dziecinne troche jak sadze. lubie oboje aktorow z glownych rol, nawet ladnie to zagrane, ale ogolnie srednio bardzo. tak bywa.
w nocy znowu nie bylo latwo zasnac ale tak prawie 2 godziny to trwalo. no ale zasnalem i zaraz sie obudzilem wiec od nowa ale juz nie tak dlugo. pozniej obudzilem sie chyba jeszcze dwa razy, tak to pamietam, choc wcale to latwe nie jest. nawet wstalem wczesnie i udalo mi sie kupic bulki. sen pamietam jakby jeden. mecz pilki noznej. ja staralem sie grac i atakowac no i wbiegalem ale nie podawali i ciagle bylem na spalonym. ostatnia akcja jaka pamietam. to stalem obok slupka ktos strzelil i ja jakos chcialem to wprowadzic do bramki ale nie udalo sie. pilka odbila sie od slupka i ktos ja potem dobil. ale to dziwne bo ja stajac obok slupka bylem na pewno na pozycji spalonej. no ale tyle z tej nocy pamietam. moze bylo cos wiecej ale nic nie wiem.
wstalem rano i pojechalem po bulki co wcale latwe nie jest bo jest tyle sniegu tutaj na drogach osiedlowych, ze nie da sie jechac. no ale udalo sie, wrocilem i zrobilem sniadanie. obejrzalem skrzydla, odcinek taki sobie jak zawsze. no i czytalem juz tylko do 15 gdzies i skonczylem ta ksiazke czytac, nie taka zla, mozna to w spokoju przeczytac. potem po czytaniu nagralem sobie skrzydla na plyty i juz mam caly serial na plytach wiec za 10 lat bede mogl to obejrzc ponownie, pomimo tego, ze nie podoba mi sie, ale mam wspomnienia z tym serialem zwiazane. no i pozniej nie mialem co robic, niby ogladalem tv, ale nic nie bylo. poszedlem do ojca okolo 18, tam siedzialem i ogladalem tv. ojciec sie zjawil o 18:15, zjadl cos a potem spal, normalna rzecz. ja bylem u niego jak zawsze do 20 no i wrocilem do siebie na kolacje i film. to sie skonczylo. napisalem dwa slowa i ide spac. moze dzis zasne. bralem interferon, ale nie mam goraczki jeszcze, zaraz zmierze, ale moze to spowoduje, ze bede spal ladnie. zaraz sie okaze.

LOL, 2012

Obejrzalem ten film bo byl najkrotszy z tego co mialem. no a chcialem sie wykapac co udalo sie zrobic, tylko nie ogolilem sie a nie wiem czy jutro bedzie z tym latwo, no ale zobacze. ogolnie ten film nie jest dobry. o wiele bardziej podobala mi sie wersja francuska. ta wersja byla amerykanska i juz tak dobra nie byla. wiele podobienstw miedzy tymi filmami, ale jakos tamten bardziej do mnie przemowil, ten byl taki sobie. mozna sobie obejrzec ale to nic wyjatkowego.
w nocy znowu nie bylo latwo spac, no ale spalem. zasniecie okolo 2 godzin. gdy zasnalem to zaraz sie obudzilem i na nowo zasypiac, ale drugi raz o wiele szybszy. potem obudzilem sie jeszcze w nocy ale jakos zasnalem, no i obudzilem sie rano i tez zasnalem budzac sie po 10 i wstajac z lozka o 11. nawet troche pamietam z tej nocy. pierwszy sen z nocy to byl poscig jakby. ktos mnie scigal samochodem a ja ulicami uciekalem. poli gojawiczynskiej uciekalem i skrecalem w rozne ulice by poscig zgubic. potem uciekalem 17 stycznia i tam wyprzedzilem samochody na trzeciego byle by uciec. nie wiem jak to sie skonczylo bo sie obudzilem. nad ranem mialem sen jakby wyklad na uczelni o powstaniu warszawskim i zniszczeniu miasta. dawalm przyklady takie, ze nikt tak nie walczyl i zadne z miast nie bylo tak zniszczone. pamietam tylko przyklad budapesztu jaki tam dalem. tyle z tej nocy.
wstalem o 11, nie tak zle, moze byc. jutro musze juz rano. zjadlem sniadanie i obejrzalem skrzydla. no i pojechalem na zakupy, ktore tez zrobilem i nie tak zle. duzo kasy nie wydalem, cos kolo 15 pln, wiec nie tak zle. fajne by bylo jeszcze cos zarobic w pizzeri, no ale z tym nie latwo teraz. wrocilem do siebie to Kowalczyk miala biec no to sobie to ogladalem. byla dobra nasza, nawet moge powiedziec najlepsz, ale upadek w finale skonczyl sie zle bo byla ostatni. no i moglem sobie czytac ksiazke, robilem to do 18 i poszedlem do ojca. ksiazka jest ok. wiele rzeczy sie dowiaduje o zyciu w czasach wojny i przed wojna, to jest nawet ciekawe. u ojca bylem po 18, tam siedzialem, tv gralo, rozmawialismy i tyle. wrocilem do siebie na 20, kolacja i film. tak ten dzien sie konczy. wiec uciekam juz spac. pewnie predko nie zasne a rano trzeba wstac. no zobaczymy.

Avatar, 2009

Obejrzalem ten film ponownie. nadal mi sie nie podoba. moze bylo by inaczej gdyby mial inne zakonczenie. a tutaj wygrywa ktos niecywilizowany z wysoko zaawansowana cywilizacja. powinno byc tak, ze oni przegrywaja. nawet gdyby wygrali to kolejny nalot bylby 100 razy silniejszy i nikt by nie przetrwal. film ogolnie ma moze i fajne przeslanie ale ja je juz widzialem w innym filmie wiec to jest takie powtarzanie troche. dla mnie nie ma to wiekszego senu i jestem z tym filmem na nie.
w nocy nawet spalem ladnie. ale tak. zasniecie dwie godziny. zasnalem to zaraz sie obudzilem i na nowo zasypialem ale drugi raz bylo szybciej. duzy plus byl taki, ze nie budzilem sie wcale tylko spalem. ale przez to nie pamietam zadnego snu. nawet normalnie wczesnie wstalem i dzieki temu udalo mi sie kupic bulki.
wstalem cos kolo 8:30. po samochod ale byl tak we sniegu, ze ledwo go odsnierzylem. jutro bedzie pracy o wiele wiecej bo snieg nadal ciagle pada. jutro na zakupy mam jechac to bede musial z tym zrobic porzadek bo nie pojade. no ale kupilem bulki, potem sniadanie i czytanie. czytalem dosc dlugo, nawet sporo przeczytalem, a nawet zrobilem przerwe na mecz Radwanskiej, nie lubie tego sportu, ale tak z ciekawosci. nasza wygrala i tyle. a ja sobie dalej czytalem. nawet nie tak malo. ksiazka lepsza niz to co ostatnio. nie jakas rewelacja, ale normalny pamietnik, nawet ciekawy, no milo sie czyta. do ojca poszedlem cos kolo 17:30, wczesnie wrocil z pracy i u niego siedzilem sobie. ojciec to spal a ja sobie siedzialem i ogladalem tv, on zawsze spi. wrocilem do siebie na kolacje i film. to udalo sie jakos zrobic i tyle z tego dnia. uciekam juz, moze zasne jakos.

Śmierć prezydenta, 1977

Film mi sie podobal, wiedzialem, ze tak bedzie. ogladalem to dziesieciolecia temu. film jest dobry. tylko hanba dla polski, ze zabito pierwszego prezydenta. niby to mial byc Pilsudzki ale zabito Narutowicza, niewinny czlowiek. a nawet chcial zgody pomiedzy partiami. to smutna karta historii narodu polskiego, no ale film jest dobry i milo sie to oglada.
w nocy nie bylo wcale latwo. ale jakos zasnalem, budzilem sie chyba dosc czesto, no ale spalem. obudzilem sie ostatni raz o 10:20. troche pozno. wstalem o 11. jeszcze o 10 mialem sen, no spalem. ogolnie pamietam troche trzy sny, dzis sobie zapisalem. w pierwszym snie byl pomiechowek. takie male miasto obok modlina. ja tam bylem, nie wiem do konca dlaczego. pojechalem tam pociagiem choc chcialem do nowego dworu, ale tam nie moglem wiec do pomiechowka. stamtad chcialem dojechac autobusem, ale nie bylo zadnego. wiec jako, ze to nie jest bardzo daleko, kilka kilometrow to postanowilem, ze pojde pieszo. tak mialem zrobic. pamietam jeszcze, ze rzeka wylala byla mini powodz jakby. no ale przez most bylo chyba mozna przejsc. tyle z tego pamietam. drugi sen byl w Żerkowie. tam bylem na koloniach miajac kilkanascie lat. tam sa baseny i wlasnie one mi sie snily. tam jest ogromny basen z rozna glebokoscia a we snie plywalem w tej najglebszej czesci. cos tam sie dzialo w tym snie ale nie pamietam nic. trzeci sen ten o 10 byl o masturbacji, ale budzac sie z niego nie mialem erekcji. we snie nie wiem do konca jak i dlaczego zaczalem sie masturbowac. wlaczylem komputer by miec jakies nagie panie bym mogl na nie patrzec i sie podniecic, ale nie mialem ich wcale, byly same ubrane no i robilem to przy ubranych. tyle z tego pamietam. ogolnie rzecz biorac jakos ta noc minela. jaka bedzie ta, tego nie wiem. rano musze wstac o 8, to nie bedzie latwe, no ale musze.
wstalem o 11, obejrzalem skrzydla na sniadanie i czytalem ksiazke. czytalem tak gdzies do 17. ogolnie te dwie ksiazki mi sie nie podobaja bo przeczytalem je ale i tak nie wiem o czym one byly, nie lubie czegos takiego wcale. nagralem sobie pozniej tez skrzydla na plyte, troche tv ogladalem, no jakos czas zajmowalem. do ojca poszedlem o 18:50. no bo 1 z 10 wtedy jest. obejrzalem to sobie i wiadomosci, no i wrocilem do siebie. no a u mnie to kolacja i ten film, ktory wcale nie bylo latwo obejrzec, ale jakos sie udalo. no i to tyle na dzis. sny najwazniejsze jak codzien. moge isc spac, ale cos czuje, ze latwo nie bedzie.