Listy do M., 2011

Film nie jest wcale bardzo dobry, takie sobie to jest. niby o milosci ale tak srednio. aktorsko obsada swietna, aktorzy bardzo dobrzy, ale srednio to w calosci wychodzi. niby to jest o milosci, ale srednio sie na to patrzy. objrzalem to ponownie, calkiem niedawno temu to ogladalem. bylem w Dabku i bylo to w tv no to obejrzalem ponownie, moze i bylo warto. ale ogolnie to srednie mocno to jest.
w nocy nawet spalem. nie bylo latwo zasnac, ale spalem. budzilem sie cos kolo 2-3 razy. nie wiem juz dokladnie. rano pamietalem dwa sny, teraz pamietam juz tylko jeden z nich. wstalem znowu bardzo pozno, jutro juz musze wstac o 8 rano jezeli chce kupic bulki. ten sen jeden byl troche dziwny. dzialo sie w modlinie miedzy trzema blokami na mickiewicza. teren byl zamkniety bo platny. a ja chcialem stamtad uciec i nie placic. ale bylo wszystko zamkniete. nawet ta gorka obok blokow to i ona byla zamknieta i ogrodzona. ja staralem sie znalezc droge przy wisle. nie wiem czy to mi sie udalo, ale o tym byl sen. obudzil mnie rano sms bo orange mi przyslalo, ze wystawili fakture. tyle z tej nocy.
wstalem pozno, ale jakos wstalem. zjadlem sniadanie i wrocilem do ogladania skrzydel, ponad miesiac nie ogladalem. odcinek dosc sredni. potem pojechalem na zakupy, wydalem 10 pln, nawet ciut mniej i mam jedzenia na caly tydzien. bylem tez na chwile w pizzeri i tyle. pozniej jak wrocilem do siebie to tylko czytalem, trwalo to do godziny 15. nawet sporo przeczytalem i jak sie uda to jutro skoncze czytac cala ksiazke, no zobaczymy czy sie uda, ale powinno sie udac. po 15 poszedlem do ojca i u niego siedzialem reszte dnia. ogolnie nuda bo ogladanie tv. robilem mu tez jego nowego laptopa bo sobie kupil, mialem zajecie. wrocilem do siebie o 20 na film i kolacje, jakos to minelo i moge zaraz pojsc spac. to niby tyle.
kupilem sobie az 7 ksiazek, bede mial mocno co czytac, ale kosztowalo mnie to prawie 200 pln, troche nie mam takiej kasy, no ale kupilem. dostane to przeczytam je sobie i bedzie fajnie. szkoda tylko, ze az tyle to kosztuje, no ale musialem to kupic. sa rzeczy jakich sobie nie odmowie nigdy, niezaleznie od tego jak krucho by bylo z kasa.
no dobra, to tyle na dzis. obym spal jakos i rano wstal bo musze miec co jesc. zobaczymy jak bedzie. budzik ustawiony na 8 rano, no zobaczymy, teraz ide.

Boy Wonder, 2010

Nawet sie wykapalem, nie tak zle, ale nie lubie tutaj tego robic, wszystko jest nie tak, no ale jakos sie wykapalem i mam spokoj na kilka dni.
film srednio mi sie podobal, takie sobie to bylo. mozna obejrzec, ale dla mnie nic ciekawego.
w nocy nawet spalem. budzilem sie chyba tylko dwa razy wiec nie tak zle. prawie nic nie pamietam z tej nocy. ostatni sen troche. ogolnie srednio mi sie spalo. bardzo pozno tez wstalem bo dopieo o 10:30, to wcale nie fajnie, ale lepiej dzien mija. mialem nad ranem taki dziwny sen troche. malo wiem o co chodzilo. stalem ogolnie na jakims polu, trudno mi okreslic gdzie doklanie. ale bylem na jakims polu. nie sam bo rodzice chyba tez byli i pies. pies maly sobie biegal ale nie wiem za czym. a ja prowadzilem jakby rozmowe na temat pieniedzy jakie mam. to mialo byc przeznaczone jakos na moje sm, ale nie wiem do konca. tyle z tego snu.
wstalem cos kolo 10:30, no nie tak zle, dzien szybciej mija i to tylko taki plus, ale srednio, ze tak pozno. obejrzalem sobie ostatni dzien rajdu, wiele sie nie zmienilo. ten, ktory mial wygrac to wygral i tyle. nic nowego, ale obejrzalem sobie. pozniej juz tylko czytalem do momentu az ojciec nie przyszedl do mnie o 13 to poszedlem do niego i juz siedzialem u niego reszte dnia. troche szkoda bo chcialem poczytac wiecej, no ale trudno. u ojca siedzialem i ogladalem tv, nic ciekawego jak zawsze, nuda straszna, ale co zrobic. wrocilem sobie przed 20 i kolacja, no i film. tak dzien minal w skrocie. tyle o dzis. uciekam spac. nic wiecej nie pisze, choc w glowie mam troche. ale na dzis finito.

12 Angry Men, 1957

Film rewelacyjny, nie czesto mam okazje obejrzec cos tak dobrego. ostatnio ogladalem to chyba w 2007 roku, wtedy podobalo mi sie bardzo, teraz bylo jeszcze lepiej. sam pomysl i wykonanie swietne. no fajna historia i nawet wazna dla ogladajacej osoby. podobalo mi sie bardzo i to malo powiedziane to bardzo.
w nocy nawet spalem ladnie, no nawet. zasnalem nawet szybko i z tym fajnie. spalem troche a obudzilem sie w nocy tylko dwa razy, to malo bo zawsze jest czesciej. pierwsze obudzenie bylo na chwilke to drugie bylo dluzsze ale zasnalem i spalem. nawet podczas tych wybudzen nie pamietalem zadnego snu, ale rano mialem jeden, nawet ciut z tego pamietam. ale to bylo ciut dziwne. bo byla tam Ania a z nia mnie juz nic nie laczy ale kiedys laczylo. ten sen byl w pierwszej czesci w Dabku. bylem tam a jechalem tam jakby na raty. bo samochodem do konopek tylko a reszta na rowerze. samochod to byl maluch, ktory kiedys nawet mialem. z pobytu pamietam tylko, ze bylem w lozku i Ania chyba tez tam byla a ja wypilem cala butelke wody od tak sobie. potem wrocilem do siebie i bylem w pracy jakby. moja jakby dawna praca, ale juz z tej czesci snu nic nie pamietam a dzialo sie tam troche, no ale nie pamietam juz, rano jeszcze chyba cos wiedzialem, ale teraz juz nie.
wstalem nawet dosc wczesnie bo cos kolo 9 bylo. sniadanie i rajd monte carlo, nic tam sie nie dzialo. latvala tylko awansowal o jedna pozycje a tak to wszystko to samo. nic nowego, jutro ostatni dzien. potem czytalem ksiazke sobie. to pilch jest, dziennik jego, nawet mi sie podoba. ale czytalem tylko dwie godziny, nie duzo. tylko tyle, jutro postaram sie o wiele wiecej. poszedlem do ojca i u niego siedzialem caly dzien. wcale mi sie to nie podoba wiec jutro postaram sie pojsc jak najpozniej. jakos tam wysiedzialem, ale latwo nie jest. tv ogladalem i tyle, nuda jak zawsze. wrocilem do siebie o 20 i moglem obejrzec ten dobry film i tyle o dzis.
cos tam moglbym jeszcze napisac, nawet nie malo, ale jakos nie mam ochoty dzis, moze innym razem, zobaczymy. pojde spac, choc na spanie sie nie zanosi wcale, no ale zobacze.

You’ve Got Mail, 1998

Spac mi sie chce wiec duzo nie napisze, niby nie ma o czym zbytnio. nie spalem dobrze tej nocy i pewnie spac mi sie chce teraz.
film nie taki zly, ale mialem wieksze oczekiwania. ocenilem go wyzej a dzis ta ocene o jeden punkt zmiejszylem, mocno mnie nie zachwycilo a myslalem, ze spodoba mi sie bardziej. to jest juz przeciez jakas forma kultowej komedii romantycznej, ale srednio bylo.
w nocy oczywiscie spalem bardzo zle, ale cos tam spalem, no troche spalem. budzilem sie z 7 razy. snow mialem multum. ale bylo ich bardzo duzo. z zapamietaniem tylu snow jest bardzo ciezko, pamietam bardzo malo.
pierwszy sen jaki pamietam to jakis koszmar jakby. nic prawie nie pamietam tylko taka scene, w ktorej chce sie obudzic ale nie moge bo cos mnie powstrzymuje, chce otworzyc oczy ale nie moge. w koncu je otwieram i niby kontem oka cos widze, jakby czerwone troche, ale nie wiem co to jest. drugi sen byl w modlinie, ale nic z niego nie pamietam tylko to, ze to bylo tam i jedna scena gdy Cejrowski spacerowal z psem wychodzac z bramu szkoly jaka tam jest. jeszcze bylo cos takiego, ze bylem u brata mojego dziadka Roch mial na imie ten jego brat. on cos mi pokazywal, ale nie wiem co. wiem tylko, ze byl lod na drodze. potem gdzies pojechalem ale po co i gdzie nie wiem. tyle z tej nocy.
ogolnie to dzien nijaki jakby, nic nie robilem, ojciec jakby na zwolnieniu to caly dzien przesiedzialem u niego ogladajac tv i bylem u lekarza tez, poza tym nic nowego. no uciekam spac, moze bede spal ciut lepiej. ale watpie.

Battlefield. Okinawa

Otworzenie strony bloga bylo bardzo trudne, a jak bedzie z opublikowaniem czegokolwiek to tez nie wiem. na pewno nie latwo jak zawsze. ogolnie tez srednio mi sie chce pisac, no ale kilka zdan dodam jak codzien.
ten film nie taki zly. ogolnie kampania na okinawie byla nie latwa, ale ciekawa dosc. juz ten cykl za mna wiec fajnie. bitwa byla ciekawa ale kazda z bitew na pacyfiku byla ciekawa. bylo ok.
nawet zadzwonili do mnie z pizzeri. moglem cos zarobic, ale nie mam samochodu to nie pojechalem. nawet nie mialem w planie dzis jechac, no ale troche kasy przepadlo, no bo moze z 40 pln bym zarobil, dobre i to.
tej nocy nawet ladnie spalem. szybko nawet zasnalem, jak nigdy. obudzilem sie tylko dwa razy, prawie jak nigdy bo budze sie tak 3-5 razy. nawet mialem sny. ale nic prawie nie pamietam. dwa sny o tym samym jakby. to bylo to samo, tak to pamietam. byl mecz pilki noznej i ja tam gralem. nawet bramke jakas zdobylem, a moze dwie nie wiem. moja druzyna jakby wygrala. ja nawet stalem na bramce raz ale karnego nie obronilem, tyle z tego pamietam, ogolnie to malo, tyle co nic. jeszcze mialem jeden sen nad ranem, ale z tego nie pamietam nic.
wstalem nawet rano bo przed 9, to maly sukces zobacze jak bedzie jutro rano. sniadanie, obejrzalem rajd monte carlo dzien pierwszy i poszedlem do ojca. u niego siedzialem caly dzien ogladajac tv. nic tam nie bylo jakby. no ale siatkowki sie naogladalem, no caly dzien prawie tylko siatkowka byla, sporo tego bylo, no a ja nie majac nic innego to patrzylem na ta siatkowke. dzien mi u ojca jakos minal. wrocilem do siebie, obejrzalem ten film o okinawie i moge isc spac. jutro moze dzien bedzie ciut lepszy, ale nie wiem, zobaczymy. na dzis to tyle.

Battlefield. Market Garden

Obejrzalem sobie ten film. nie jest taki zly. byl o fajnej operacji podczas drugiej wojny. ogolnie patrzylo sie milo. zostal mi jeszcze jeden z tych filmow. nie udalo mi sie tego obejrzec bedac w Dabku wiec koncze tutaj.
wczoraj bylo zle. mialem goraczke. troche zbilem ja biorac paracetamol. ale wcale dobrze nie bylo. prawie cala noc nie spalem. no i ten dzien przez to byl bardzo zly dla mnie. ciezko to bylo przetrwac, no ale jakos sie udalo. nie moglem zasnac wcale, ale jakos sie udalo. ale dlugo nie spalem. cos kolo 3 chyba sie obudzilem i moze o 5 rano zasnalem. jakos tam spalem, ale malo i dzien rozbity mocno mialem. jakos wstalem, zjadlem tam sniadanie i czekalem na ojca az przyjedzie. jakos dojechal i wrocilem do siebie. rozpakowalem sie, zrobilem niby porzadek w moim pokoju i tyle. w necie siedzialem z godzine i patrzylem troche. dodawalem filmy i notki na bloga co bylo praktycznie niemozliwe. z godzine z tymi notkami mi sie zeszlo. teraz wcale nie musi byc lepiej. potem poszedlem do ojca i u niego siedzialem caly dzien. nic wielkiego. ogladalem tv tylko. najpierw programy historyczne na polsat play bo sa one w sobote zawsze. pozniej bylo troche sportu, troche siatkowki i skoki tez byly. tak mi dzien minal. wrocilem do siebie, obejrzalem film i dzien sie konczy, nic nowego.
ogolnie w Dabku niby osrodku dla chorych na sm jak ja nie bylo tak zle. srednio mi sie podoba bo internet nie dziala wcale. ostatni tydzien nie mialem wcale bo jeden pan mi zniszczyl moja przejsciowke karty sieciowej na usb wiec nie mialem neta wcale. ale jak mialem to tez byl on slaby, nic prawie w nim nie dzialalo. ale przeczytalem troche ksiazek podczas mojego pobytu tam wiec nie tak zle. cwiczen mialem dosc sporo. zakwasy tez mialem mocne, szczegolnie pierwsze dwa tygodnie bo w trzecim juz nie miale. jakos ten pobyt tam przetrwalem. ale nie chce mi sie tam wracac, nie wiem kiedy pojade ponownie, nie wiem, zobaczy sie.
to tyle na dzis. ide spac, moze zasne i jakos bede spal. mam nadal lekka goraczke, moze to cos da, ale nie wiem.

19

ta noc nie byla latwa. po trzech przebudzeniach nie moglem zasnac wcale i dlugo to trwalo nim zasnalem, no i spalem jeszcze budzac sie dwa razy, no ale spalem. snow mialem bardzo duzo, wszystkiego nie da sie zapamietac ale cos tam pamietam.
byl taki sen, byli tam Pawel i Maciek, moja szkola srednia. bylismy obok kiosku na sienkiewicza. tam byl kiedys ogromny zaklad a we snie byl on jeszcze wiekszy i patrzylismy na niego. potem w kiosku bylismy kupic bilety. ja nie mialem pieniedzy wiec Maciek dal mi 5 pln a ja kupilem dwa bilety chyba za 2 pln i oddalem Mackowi tez pozostale 3 pln. ja jechalem gdzies dalej i miala byc przesiadka i dlatego potrzebowalem dwoch biletow. ale nie wiem gdzie chcialem jechac.
byl tez taki sen, ze bylem u jakiejs dziewczyny w domu, cos tam robilem. ale wychodzac zabieralem jakies rzeczy od niej a na nogi wlozylem wiadra i tak mialem isc, dosc dziwne. no i poszedlem do siebie, ale pozniej chyba przyjechalem do niej samochodem i mialem zagrac dla niej jedna piosenke, ktorej tytulu nie znam. to jakis australijski zespol chyba. niewiele z tego snu pamietam.
jeszcze byl taki sen. jechalem chyba samochodem. ale co sie dzialo nie pamietam. chyba komus opowiadalem o tym, ze jestem chory na sm, nie pamietam nic wiecej.
jeszcze dwa sny na pewno byly ale nic nie pamietam, moze jak mi sie cos przypomni to dopisze, ale watpie.

18

z tej nocy wiele nie pamietam, ale troche tak. ogolnie to zasnalem szybko, ale obejrzalem jeden film wiecej jakby i pewnie dlatego.
w jednym snie ogladalem film, to byla jakas komedia i mialem kontakt z aktorem, ktory w tym filmie gral, cos tam z nim potem rozmawialem. jaki to byl film nie wiem, tylko niby komedia.
drugi sen to bylem w sklepie, sprzedawalem cos. jakas elektronika jakby. byl jakis netbook. ktos chcial kupic. matryca byla w tym mala, pewnie z 10 cali tylko. ale byl bonus bo byly glosniki z wbudowana pamiecia gdzies 0,5 giga. tyle z tego pamietam.
tak minela ta noc.

17

z tej nocy cos pamietam, ale malo. budzilem sie czesto, no ale cos pamietam, jedna rzecz jakby.
to byla jakby szkola, w miescie jakiego nie znam. niby myslalem, ze to jest rzeszow, ale to nie moglo byc to miasto bo mnie tam nigdy nie bylo, ja tego miasta nie znam, a we snie ono bylo. chodzilem tam jakby do szkoly chyba. zajecia mialem rozrzucone jakby w ciagu dnia. spanie mialem dalej. pojechalem jakby do akademika, to pamietam. potem mialy byc zajecia i pojechalem do szkoly ale nie moglem jej znalec. szukalem wszedzie, ale nigdzie nie bylo szkoly. chyba motorem jakims jezdzilem. w roznych miejscach bylem ale szkoly nie bylo. nie znalazlem jej chyba. nie pamietam. cos mi chodzi po glowie, ze w szkole zostawilem telefon i balem sie by mi ktos nie wydzwonil wszystkiego. wiecej nie pamietam. wiec tyle dzisiaj.

15

Z tej nocy nie pamietam wiele. jeden sen tylko, tez nie duzo z niego. ogolnie jakos spalem. latwo nie bylo ale spalem. budzilem sie czesto, po kazdym snie. potem nawet szybko zasypialem, nie tak zle jakby. rano bylo ciekawie ale nie moge do konca tego zrozumiec.
ten jeden sen to bylo jakbym byl w wojsku. stalem na warcie jakby na ulicy mikolajczyka obok rosmana, no jakby. to sen i trudno cos okreslic na 100%. bylem zolnierzem i stalem na warcie ale ja bylem zolnierzem policjantem jakby. obok mnie stal tez zolnierz ale on byl strazankiem. tyle z tego snu pamietam a innych nie pamietam wcale. choc w nocy cos tam mi chodzilo po glowie.
rano bylo tak, ze spalem. mialem sen nawet i nagle dzwoni budzik wiec sie budze ale nie wstaje tylko leze sobie dalej. no i tak sobie lezalem dosc dlugo. juz mialem nawet nie isc na sniadanie. no ale wstalem jakos. ubieram sie i dzwoni budzik, nie wiem jak, ale zadzwonil i patrze, ktora godzina a to jest ta, o ktorej powinien zadzwonic. wiec wczesniej ten budzik musial mi sie snic i mnie obudzil, nie ma innej mozliwosci. to bylo jakby fajne i ciekawe.
tyle z tej nocy.