The Awakening, 2011

Film mi sie nie podobal, bardzo slabe to bylo, no moze nie bardzo, ale nie fajne wcale. to niby horror mial byc a ja za takimi filmami nie przepadam bo ja juz nie boje sie niczego. jak bylem dzieckiem to tak, ale teraz juz nic mnie nie przestraszy. wiec ten film taki sobie. obejrzalem i moge zapomnie, tyle o tym.
w nocy oczywiscie spalem malo. ledwo zasnalem po 2 godzina, ale trwalo to ponad dwie godziny, no ale zasnalem. tylko, ze ja spie tylko do godziny 3, potem znowu nie moglem zasnac, ale jakos zasnalem, bylo szybciej niz w piatek. dzis wzialem wiecej tego leku na sen i zobacze jak bedzie, moze lepiej, kto wie. jak obudzilem sie o 3 to nie pamietalem zadnego snu. ale z rana jak spalem zapamietalem jedna rzecz. to bylo nad jeziorem. wydawalo mi sie, ze lidzbark welski ale tam jest inne jezioro. powiedzmy, ze plaza ta. tam bylem, chyba nie sam. wszedlem do wody i plywalem. plynalem sobie przez cale jezioro. jezioro rozchodzilo sie na cztery strony i w kazdej jego czesci byly budynki w wodzie. tak to zapamietalem. plywalem tam sobie. pozniej to pamietam cos takiego, ze rozmawialem z kims. miller chyba tam byl. jakby sld, no jakby i dawne pzpr. ja tam mowilem, ze jestem komunista. tyle pamietam z tego snu. cos tam sie pewnie jeszcze dzialo, ale zapamietac nie bylo jak.
wstalem po 10. no nie tak zle, jutro musze o 9 najpozniej. zjadlem sniadanie i obejrzalem skrzydla. poszedlem do ojca i tam spedzilem caly dzien na ogladaniu tv. nic ciekawego sie nie dzialo. bylo w tv troche no to ogladalem. nawet dwa wydarzenia sportowe, biegi i skoki. ale ogolnie nuda bo dla mnie w tv to nic nie ma i nie lubie ogladac tv. troche rozmawialismy, nawet nie malo i dzien mi mijal. wrocilem do siebie na 20, na film i kolacje. to obejrzane jest i dzien sie konczy. zaraz pojde spac.
jeszcze postaram sie dodac filmy do sciagania bo jest duzo nowych, nie wiem kiedy to sciagne, no ale zobaczymy. ale na dzis to tyle.

De Heineken ontvoering, 2011

Film nie taki zly, ale nie wybitny, takie srednie ogladanie, ale nawet oglada sie ok. sprawa byla nie byle jaka. bo porwanie Heinekena to bylo te 30 lat temu w holandii wielkie cos. 35 milionow guldenow tez fajna kasa. ale z tego porwania nic nie wyszlo. cala prawie kase stracili juz na samym poczatku. no z 25 milionow juz po dwoch dniach. zlapali cala czworke i tak to sie skonczylo. historia ciekawa ale wykonanie tego bylo srednie. rozmawialem o tym z Murwienem on w koncu jest z holandii i powiedzial mi, ze oni sa teraz celebrytami troche. po tv sie waza troche. no ale te 12 lat dostali. troche trzeba bylo odciedziec.
w nocy oczywiscie nie spalem prawie wcale. zasnalem cos kolo 00 ale obudzilem sie o 3 i juz nie spalem do rana. zasnalem kolo 6 i pospalem jeszcze z dwie godziny wiec spalem w sumie 5 godzin, troche malo. zobacze jak bedzie dzis. ale nie zanosi sie na to by bylo lepiej. jak sie obudzilem o 3 to nie pamietalem zadnego snu. ale spalem rano i z tego okresu zapamietalem nawet nie malo. ale to sa tylko takie obrazy jakie mi zostaly w glowie bo nie wiem o czym to bylo. byla koszykowka, dwa mecze. jeden byl w szkole nr. 3, tam grali i rozwalili tablice bo byla szklana. bylem na takim meczu w 96 roku moze. potem byl inny mecz i druzyna byla jakby lepsza. pamietam tez jakas dziewczyne. pamietam tez jakby film czekajac na joe. film jest fajny, ogladalem go 2 lata temu, cos mi tak chodzi po glowie, ze to bylo. cos tam jeszcze bylo ale juz nic nie pamietam.
wstalem po 10 dzis. zjadlem sniadanie i obejrzalem skrzydla, jak zwykle takie sobie. potem poszedlem do ojca i pojechalismy do mamy, tam spedzilem caly dzien. cos tam zjadlem, dzieci troche bylo, no jakos dzien minal. wrocilem do siebie przed 20, no to sie szykowalem by obejrzec film. udalo sie i moge isc spac. zobaczymy czy zasne.
to tyle na dzis. nie chce mi sie jakos pisac wiecej.

Et maintenant, on va où?, 2011

Wrocilem do siebie i mialem goraczke 38,5, nawet nie malo, fatalnie sie czulem, ale jakos udalo mi sie zbic to do 37,6, wiec nie tak zle.
film podobal mi sie srednio. takie sobie to bylo. jej film karmel to bylem zachwycony, no bo bylo o milosci, ten byl o wale religijnej. no bo w libanie 60% to muzulumanie, reszta to chrzescijanie. no i byla wiec jedna i ciagla wojna pomiedzy nimi. dlatego srednio mi sie podobalo, bo ja wojny religijnej nie lubie. a szczegolnie z muzulumanami bo oni wg mnie maja taka sama religie jak ja. ja nawet mialem problem by odroznic kto jest kto. nie wiedzialem kto chrzescijanin a kto z islamu, nie wiedzialem. tak sie domyslalem tylko. wiec oni sa tacy sami i nie wiem o co oni sie piekla, nie ma sensu. o tym byl ten film i srednio mi sie podobal, choc film karmel tej rezyserki podobal mi sie bardzo i kupilem go nawet na dvd.
w nocy spalem, budzilem sie sporo razy, ale salem, snow mialem niezliczona ilosc, ale udalo mi sie zapamietac tylko ciut z jednego. ale snow rano bylo bardzo duzo. to co pamietam dzialo sie w modlinie na ulicy mickiewicza przed blokiem gdzie mieszka moj dziadek. tam byl program postaw na milion, chyba tak to sie nazywa. ja tam gralem. mialem dwa pytania, jedno tylko pamietam. bylo pytanie o banknoty dolarowe. chodzilo o to kto jest na 1 dolar i to wiem. kto jest na 2 dolary, nie wiem czy jest taki banknot i kto jest na 10 dolarow czego tez nie wiem, ale moze uda mi sie sprawdzic przed snem. tyle z tej nocy pamietam.
wstalem po 9 rano no bo po bulki, ale budzik mnie obudzil czyli ja nadal o tej godzinie spalem, co bylo dla mnie dziwne. zjadlem sniadanie, obejrzalem skrzydla, taki sobie bardzo ten odcinek. potem czytalem ksiazke, ale duzo mi sie nie udalo bo Arek przyszedl. z nim rozmawialem sobie, on mi robil zdjecia a ja z nim rozmawialem o filmach i muzyce i innych jakichs rzeczach, ktorych teraz nie pamietam. wyszedl o 15 a ja pojechalem do domu mojej mamy bo moja sis przyjechala z dziecmi, cala rodzina. tam sobie z dziecmi sie pobawilem troche. Sarah jest przecudna. maja zabawki komputerowe, Sarah gra na telefonie w gry a Diego ma tableta i na nim sobie gra. tak mi dzien tam minal, ale goraczke mialem i srednio bylo. ale jakos to przetrwalem. wrocilem sobie do siebie, zrobilem kolacje z wysoka goraczka, jakos ja zbilem i dzien sie konczy. ide spac zaraz. tyle na dzis.

Unforgiven, 1992

Mam nieokreslony sentyment do tego filmu, lubie go ale nie wiem do konca za co. dzis nawet podobalo mi sie bardziej niz pierwszym razem gdy to ogladalem a bylo to 8 maja tego roku. dzis podobalo mi sie bardziej. szczegolnie koniec filmu bylo swietnie jak rozprawil sie z tym zlym szeryfer, no podobalo mi sie. teraz juz tego raczej nie obejrze, ale sentyment do tego filmu bede mial juz zawsze. ale nadal nie rozumiem za co dostal oskara, znaczy wiem za co, ale nie rozumiem czemu za najlepszy film, nie wiem jaka byla konkurencja ale ja za najlepszy film bym tego nie uznal. choc ten film jest dobry i milo sie to oglada, fajne jest. to tyle o tym filmie.
w nocy spalem. obudzilem sie raz i nie moglem spac, ale jakos spalem. snu niestety nie pamietam zadnego choc cos rano po glowie mi chodzilo, ale ten dzien byl dla mnie bardzo zly i nic nie moglem zapamietac.
wstalem pozno bo prawie 11 byla. obejrzalem skrzydla, taki sobie odcinek jak zawsze. potem pojechalem na zakupy i tez prawie nic nie kupilem. wrocilem do siebie to czytalem nedznikow. srednio nadal mi sie podoba, ale myslalem, ze bedzie dalej historia tego Jana ale to jest cos nowego, dziwne to dla mnie. czytalem z przerwami dosc dlugo, chyba do 16:30. troche tez ogladalem tv, tak mi dzien mijal. do ojca poszedlem na 19. no i tam godzine siedzialem ogladajac tv. wrocilem do siebie, obejrzalem film, zjadlem kolacje i tyle. tak sie dzien konczy. nic ciekawego sie nie stalo. ogolnie to dzien bardzo mi sie nie podobal. tak jakos dziwnie zle bylo. nawet z Kasia na gg troche popisalem, ale i to mi humoru nie poprawilo, nie wiem czemu tak. zaraz ide spac, chyba bede spal, tak czuje, ale zobaczymy.
no wiec uciekam i do jutra.

Bez Wstydu, 2012

To byl polski film, nawet nie taki zly, jedna rzecz mnie interesowala i dlatego ocenilem to jako tako. bo w tym filmie bylo o milosci rodzenstwa do siebie. ale takiej innej milosci. bo brat kochal swoja siostra jak normalna inna kobiete sie kocha. nawet uprawial z nia seks raz. bylem ciekawy jak to bedzie w tym filmie, wyszlo dosc srednio. zagrane bylo ladnie, ale srednio wyszlo. pomysl moze byl i dobry, ale ja pewnie przedstawil bym ta historie inaczej, ale bardzo zle nie bylo, no tylko ja bym inaczej to zrobil. wiele watkow pomienito, inne byly niepotrzebne. dziwny to byl zwiazek bo i ta glowna bohaterka miala dziwne zwiazki inne, i tak srednio to wyszlo, a ja myslalem, ze bedzie tylko o tym, ze on kocha siostre a nie do konca tak bylo.
w nocy nawet spalem, nie tak zle, lek na sen wzialem pozno, ale spalem. tylko snu nie pamietam zadnego z tej nocy, a snilo mi sie cos na pewno, bo cos tam w trakcie spania pamietalem, ale rano juz nic.
wstalem cos po 9, jakos wstalem. obejrzalem sobie skrzydla, poszedlem potem do ojca na chwile, troche posiedzialem i pojechalismy do dziadka czyli ojca mojego ojca. tak jakos bylo. cos tam zjadlem, troche rozmawialismy, no i dzien minal. po swietach juz. szybko minely i to bardzo. wrocilismy tak do siebie na 16:30. posiedzialem troche u ojca jeszcze a potem wrocilem do siebie bo Arek mial do mnie przyjsc. no i przyszedl to z nim rozmawialem, muzy sluchalismy tez nie malo. jakos to minelo. jutro tez Arek ma przyjsc, zdjecia ma mi porobiac, bo to chyba jego nowe studia i ma takie zajecia. byl u mnie do 21, pozniej obejrzalem ten film, choc mialem obejrzec inny. jutro obejrze unforgiven ponownie. ogladalem to 8 maja i nie bylem zachwycony i jutro pewnie tez nie bede. no ale zobaczymy.
no i to tyle na dzis. uciekam spac. internet nadal nie dziala zbytnio i nic nie moge sciagac. moze jutro to jakos uda sie wyjasnic.

The Pact, 2012

Znowu stoczylem dlugi boj o to by otworzyc strone by moc choc cokolwiek napisac. tak jest codziennie, to jest nieustajaca walka z blogiem. na onecie tez nie bylo latwo, ale tutaj jest o wiele trudniej. poza tym internet mi nie dziala zbytnio, nic nie moge sciagac i nic nie moge wysylac, tylko maly plus taki, ze strony mi sie wyswietlaja, ale juz nic nie sciagne, zadnego filmu juz nie sciagne. no i internet jest o polowe wolniejszy. nie wiem co sie stalo, ale jest tak od wczoraj, nic nie moge zrobic.
film bardzo slaby byl. nie podobal mi sie wcale. to mial byc jakis horror niby, ale ja sie nie przestraszylem nawet raz, nic w tym ciekawego nie bylo, nie wiem czemu to sciagnalem. ale obejrzane i mozna z czystym sumieniem o tym zapomniec.
w nocy nawet spalem. zanim zasne to okolo godziny trwa. ale spie. budzilem sie chyba dwa razy, za drugim bylo ciezko zasnac ponownie, juz bylo nad ranem. ale snow mialem troche. cos tam pamietam, ale tez nie duzo. w jednym snie snila mi sie gra transport tycoon. tam byl las i moglem dowiezc z tego lasu drewno do tartaku, zawsze robilem to pociagiem ale tutaj las byl blisko tartaku i musialem robic to samochodami, tyle z tego snu pamietam. drugi sen byl chyba o filmach. dwa mam w glowie. jeden to gamon, mam go nawet i moge go obejrzec i niedlugo to zrobie. drugi film to motór. ten film ogladalem w 2007 roku w londynie. nie podobal mi sie wcale, slabizna to byla, ale skoro mi sie przysnil to sciagam go sobie, no i obejrze kiedys tam, zobaczymy. tyle z tej nocy.
wstalem cos po 9. obejrzalem skrzydla na sniadanie i tyle. potem poszedlem do ojca, posiedzialem tam troche i pojechalismy do mamy. tam siedzialem, zjadlem obiad. ale siedzialem, tv ogladalem, w ktorej nic nie bylo i tak dzien lecial. troche tam rozmawialismy i dzien mijal sobie. ale dlugo tam siedzialem, ojciec nie chcial jakos wracac, dopiero wrocilem o 21 do siebie, troche pozno, no ale dobra. jakos mi ten dzien u mamy minal. teraz jestem u siebie. obejrzalem ten slaby film, zobaczymy co bedzie jutro, jeszcze zagadka jakby. ale moze bedzie lepiej niz dzis. ide spac juz, moze zasne, ale watpie by szybko bo dopiero o 21 wzialem lek na sen. no ale zobaczymy. no ide.

Love Actually, 2003

Kocham ten film, uwielbiam go mocno. ogladam go co roku wlasnie 24 grudnia, no czasem pierwszego dnia swiat, ale glownie wlasnie dzis. podoba mi sie to mocno. to nawet jest smieszne czasami. ale jest o milosci a ja to lubie. lubie milosc. w tym filmie graja same gwiazdy, no same. nie wiem ile to kosztowalo ale musialo kosztowac bardzo drogo, oj bardzo. ale chyba sie oplacilo. no same gwiazdy z pierwszych stron. ten film jest o tym, ze milosc jest wszedzie. no i ja tak sobie mysle, czy aby tak jest. mnie ta milosc jakos nie doswiadcza mocno. tylko pytanie jest czy ja naprawde tego chce. marze co noc o kobiecie, co noc. ale czy naprawde tego pragne, czy ja bym potrafil z kimkolwiek byc. watpie w to troche. nigdy z nikim nie bylem. te czyjes zony to nie byly prawdziwe zwiazki, wiec ja o tym nic nie wiem. nie wiem jak to jest byc z kims, nie wiem. no i sie nie dowiem juz nigdy. nie ma szansy. choc milosc moze nas znalezc w najrozniejszym czasie, moze bede mial 50 lat i wtedy znajde swoja milosc, ale watpie w to mocno. nie wiem do konca co o tym myslec. ale podsumowujac ten watek to film bardzo mi sie podoba, bez dwoch zdan, a napisalem o wiele wiecej, no nie wazne.
w nocy nawet spalem ladnie. zasnac nie bylo latwo, ale jakos sie udalo. budzilem sie dwa razy ale nie bylo bardzo dlugo. mialem trzy sny i to byly kontynuacje poprzednich zawsze. pamietam taka rzecz ale nie wiem czy z tej nocy czy z innej, ze nie mialem dzemu juz a jeszcze mam prawie caly sloik. a tej nocy snila mi sie jakas dziewczyna. duzo nie pamietam, dwie rzeczy moze. ale sny z nia byly trzy. w pierwszym snie rozmawialem z nia o wojnie. ze wojna jest zla i nikt jej nie wygrywa. co prawda powiedzialem, ze usa wygraly wojne druga, ale to jedyny wyjatkowy przypadek, ze oni na niej zarobili ogromne pieniadze. bo tak to kazdy wojne przegrywa nawet ten co ja wygrywa niby. to pamietam. drugiego snu z nia nie pamietam wcale. trzeci sen pamietam tyle, ze ona byla nago ale ja na nia nie patrzylem, stalem na korytarzu a ona sie ubierala w pokoju, o czyms z nia rozmawialem, ale nie pamietam, no nie da sie. tak mi ta noc minela. zle nie bylo. wstalem o 10 rano, jeszcze nie tak zle.
wstalem, to zjadlem sniadanie, obejrzalem skrzydla sobie, nic nowego. potem pojechalem do wuklanizatora zrobic opony w samochodzie. czekalem tam prawie dwie godziny taka kolejka byla duza. ale zrobil mi i fajnie. 20 pln nie mam. ale nawet tanio bylo, wiec ok. potem pojechalem sobie do mamy domu. wzialem cos z piwnicy a potem pojechalem po mame na cmentarz. tam bylem z babcia tez. pochodzilem po grobach troche. sniegu mase tam bylo, mase. no i wrocilem do domu mamy. tam siedzialem, nic nie bylo do roboty, tv ogladalem i czekalem na wigilie, jakos sie doczekalem. no i byla wigilia u mojej babci, w jej domu. cos tam pojadlem, ale to juz nie jest to samo jak bylem dzieckiem, wtedy wszystko bylo inaczej, wszystko bylo lepsze, teraz jest takie sobie. no ale sledzie byly dobre naprawde. ja sledzie lubie. reszta taka sobie. salatka tez taka sobie, mama robi o wiele lepsza. ciasta na deser tez takie sobie, babcia robila lepsze kiedys. siedzialem tam do 20, ojciec chcial wracac do domu, no to i ja pojechalem. wrocilem, obejrzalem sobie ten moj kochany film i dzien sie konczy. ide zaraz spac.
no i to tyle na dzis. zobacze jak bedzie jutro.

The Iron Lady, 2011

Film nawet dobry, mala odmiana od tego, ze filmy jakie ogladam sa bardzo slabe, teraz moze bedzie lepiej. to byl ok. rola Streep genialna, nie dziwie sie, ze dostala za nia oskara. naprawde brawurowo to zagrala a nie byla to latwa rola do zagrania. film nie taki zly. ale oczekiwania mialem wieksze troche, ale ogolnie ogladalo sie milo. nawet fajne, i o niebo lepsze od tego co ogladalem ostatnio.
w nocy nawet spalem. budzilem sie dwa razy, ale to bylo tylko na kilka minut i spalem dalej. snow prawie wcale nie pamietam. rano cos tam mi jeszcze chodzilo po glowie, ale teraz to nic prawie. taki mam obraz. jakiegos biura i kobieta tam rzadzi, cos tam robila, ja w to jakos zaangazowany bylem, ale nic nie pamietam.
wstalem nawet dosc wczesnie bo cos kolo 9 rano. obejrzalem sobie skrzydla, odcinek taki sobie. potem poszedlem do ojca. on zrobil porzadek z moim samochodem, ale wcale to latwe nie bylo. odpala juz, ale powietrze zeszlo z dwoch kol, wiec odpali ale nigdzie nie pojedziesz. co zrobic, nie wiem czemu wlasnie z dwoch kol, ale tak bylo. samochod stoi w garazu ojca teraz, jutro rano pojade do wulkanizatora i moze cos na to poradzi. zobacze ile to bedzie mnie kosztowalo. ale odpala wiec z tym dobrze, jutro zobacze co z tymi oponami, jak sie da, bo nie wiem co bedzie rano. opony jakos w ciagu dnia napompowalem, ale czy nie zejdzie z nich powietrze to nie wiem. u ojca rano bylem tylko troche. pojechalismy do matki. najpierw na zakupy. kupilem sobie dwie rzeczy w biedronce, czekolade i jakas rybe do jedzenia. kupilismy tez choinke dla mamy. przewrocilem sie obok biedronki na lodzie i potem sluchalem kazania od ojca czemu chodze w letnich butach w zime. potem bylem u mamy. przetlumaczylem jej sms’a jakiego dostala od Diego. siedzielismy, obiad zjedlismy, ogladalismy tv i tyle. wrocilem z ojcem do domu. to zrobilismy jakby porzadek z samochodem, na zakupy jeszcze pojechalismy jedne i tyle. wrocilem do ojca i u niego siedzialem, ojciec glownie to spal. Iwona do mnie zadzwonila, porozmawialem z nia troche. myslalem, ze Ona mojego bloga juz nie czyta, ze jej sie znudzilo. przeciez tu nic ciekawego nie ma. takie dyrdymaly pisze, nic ciekawego jakby. mnie to interesuja z tego wszystkiego co tu pisze tylko sny. jezeli uda mi sie je zapamietam. no ale troche z Iwona rozmawialem i tyle. potem siedzialem jeszcze ciut u ojca, w tv nic nie bylo, no ale jakos dotrwalem do 20 i wrocilem do siebie na kolacje i film. obejrzane i w ten sposob dzien sie konczy. ide zaraz spac.
jutro bedzie wyjatkowy dzien bo wigilia jest. wieczor narodzin Jezusa Chrystusa. dzien dla mnie bardzo wazny choc dla mnie wazniejsze jest Boskie zmartwychwstanie niz narodziny, ale to tez szczesliwe swieto. wiec jade jutro do mamy na wigilie. rano jeszcze postaram sie zrobic samochod. mam jeszcze na cmentarz z babcia jechac, no ale zobaczymy jak bedzie.
wiec na dzis to tyle.

Transformers: Revenge of the Fallen, 2009

Film bardzo slaby, tak samo jak czesc pierwsza. nie ratuje tego nawet Megan Fox, ktora jest naprawde ladna, nawet mi sie podoba, ale ona nie uratuje tego bardzo slabego filmu. jakos to przetrwalem ale to 2 i pol godzny, sporo patrzenia, a nuda straszna. jedyna pociecha jest taka, ze jutro bedzie juz dobry film, jezeli nie pojade do pizzeri ale moze nie. no zobaczymy.
jakos rano wstalem. byla godzina 10, moglem sobie polezec, jutro tez, w poniedzialek nie bedzie lezenia bo musz rano wstac jezeli chce kupic pieczywo na swieta. ale wstalem, pisalem o tym rano, ze zadnego snu nie zapamietalem. dobrze spie i prawie nic nie pamietam. tej nocy czuje, ze nie bedzie mi latwo zasnac i nie bede ladnie spal, no ale zobaczymy. z tej nocy nic nie pamietam, nic mi nawet po glowie nie chodzi, zaden obraz, no nic. wstalem sobie i obejrzalem sobie skrzydla, odcinek jak zawsze taki sobie, choc czasem sie usmiechne, dobre i to. potem napisalem sobie na bloga cos i zaczalem czytac nedznikow i czytalem ich dzis w sumie do 18 gdzie. w przerwie czytania obejrzalem film transformersa jeszcze raz. no bo skoro spalem wczoraj na nim to obejrzalem go sobie ponownie. tak od srodka. a spalem na nim ostatnie 45 minut ale obejrzalem dzis 1,5 godziny. potem dalej czytalem i skonczylem czytac pierwszy tom tej ksiazki. zaczynam w poniedzialek drugi a jest on dluzszy sporo niz pierwszy. nie tak zle mi sie to czyta ale porwany przez ta ksiazke nie jestem jakos zbytnio. tak sobie czytalem. ojciec wrocil z pracy dopiero o 18. a dzis sobota przeciez a i tak byl od 5 rano do 18. fajnie tak. posiedzialem troche u niego. obejrzalem sobie troche tv i tyle, nic nowego. wrocilem do siebie na kolacje i film, ktory okazal sie bardzo slaby ale wiedzialem, ze tak bedzie. no i tak dzien sie konczy, zaraz pojde spac, ale czy zasne szybko to nie wiem, zaraz sie przekonam.
jeszcze troche. paznokcia nie mam odkad wrocilem z Ustronia. piluje go caly czas i nie rosnie. inne rosna, wszystkie rosna poza tym jednym, bede musial niedlugo obciac, ale ten jeden nie rosnie wcale.
nie ogrzewam mieszkania prawie wcale, bardzo rzadko wlaczam ogrzewanie a na dworzu jest -15 a i tak mam cieplo w mieszkaniu wiec nawet mi sie to podoba.
no i to tyle na dzis. jutro tez postaram sie cos napisac, choc tutaj nie jest to wcale latwe.

Transformers, 2007

Spalem wczoraj, na filmie juz spalem i nie obejrzalem go prawie wcale. no polowe to widzialem a potem sie umylem i bedac w lozku przespalem druga czesc filmu. ale nie tak zle, bo film byl tragicznie slaby, dzis bedzie druga czesc i tez nie bedzie lepsza.
spalem ladnie tej nocy, sniu niestety nie pamietam zadnego. ostatnie noce spie bardzo dobrze i snow nie pamietam wcale. z tej nocy nie pamietam nic. z wczorajszej nocy gdzie tez ladnie spalem pamietam takie cos. bylem w samochodzie rajdowym. kierowca byla jakas kobieta i dawala mi autografy w gazecie na kazdej stronie. cos tam sie jeszcze dzialo ale pamietam tylko to.
rano wstalem o 8. ojciec przyszedl powiedziec, ze zapisal mnie do lekarza na 11. samochod moj nie odpala juz. wiec gdyby nie ojciec to bym tego lekarza wczoraj nie zalatwil. no ale udalo sie. samochod nie odpala i nie fajnie, moze cos z tym uda sie dzis zrobic, ale nie wiem. obejrzalem sobie rano skrzydla, ciut potem poczytalem i pojechalem z ojcem do lekarza. tam mi dala wypis, ze mam luszczyce a mowilem jej, ze mi potrzebne, ze nie mam odlezyn. potem wrocilem na piechote ze szpitala do siebie, to kawalek jest, ale przeszedlem bez problemu. tylko zimno troche, ale dalem rade. wrocilem do siebie to juz czytalem tylko ksiazke, nawet sporo przeczytalem i tyle. zaraz zaczne czytac na nowo, moze uda mi sie dzis skonczyc, bylo by fajnie. potem to ogladalem troche tvn24 a pozniej poszedlem do ojca o 19. posiedzialem godzine i wrocilem do siebie na ten marny film. ojciec wrocil grubo po 20 z pracy. dalem mu kluczyki od samochodu wiec moze cos wymysli i bedzie mi palil, ale watpie w to troche. no ale zobaczymy. obejrzalem wczoraj ten film na koniec, ale to nie do konca tak, bo ja polowy nie widzialem bo spalem, potem tez bardzo szybko zasnalem i fajnie tak, nawet sie nie budzilem w nocy a jezeli tak to na takie 5 minutowe przebudzenie wiec nic wielkiego. no ale spalem do dzis i fajnie noc minela. zobaczymy jak bedzie dzis.
uciekam juz, bede czytal sobie nedznikow.