Titan A.E., 2000

Wczoraj jeszcze troche poczytalem, potem obejrzalem ten film Titan, to bylo takie sobie, juz ten film ma 12 lat. nie ogladalem go wtedy gdy mialem 21 lat, moze bardziej mi by sie podobalo. ale nie podobalo mi sie wcale. taka sobie kreskowka to byla. a podobno lubie s-f ale to nie przypadlo mi do gustu.

poszedlem spac, nawet zasnalem i spalem, nie tak zle. ale zadnego snu z nocy nie pamietalem. czasem tak bywa.
wstalem rano i na sniadanie a potem zabiegi. wszystko mi jakos minelo. nawet w krio dalem rade przy minus 120, ale nie mam goraczki jeszcze wiec dalem rade. to na tyle tutaj. jeszcze jutro mam tylko basen i to bedzie definitywny koniec tutaj dla mnie. zobacze jak to sie skonczy. ale chyba zle nie bedzie. obym tylko nie musial dodatkowo za cos tam jeszcze placic, ale dowiem sie o tym w niedziele.
dzis jeszcze ciut poczytam, no tyle ile dam rade. jeszcze mi sporo tej ksiazki zostalo, ale moze sie uda. nie podoba mi sie ta ksiazka wcale, nie fajne to jest wcale, no ale czytam.
jeszcze dzis ma byc picie wodki, nie pasuje mi to wcale, no ale dalem 15 pln na to, wiec wypije jakos, dam rade, no zobaczymy. tak to jeszcze dzis bedzie.
no i to tyle na dzis. nie wiem czy jutro dam rade przyjsc i cos napisac, nie wiem jak bedzie, ale zobaczymy.
na koniec jeszcze o paznokciu. nie ma go juz wcale. no nie ma. spilowany zostal caly. tak mysle sobie, ze moze zapuszcze sobie troche brody i ja bede ciagnal zamiast pilowac paznokiec. tylko ten jeden bo inne paznokcie sa dlugie i bede musial je obciac niedlugo. jeszcze jedna rzecz. mam blizne na lewej rece, taka po luszczycowa, nie gryze jej wcale, ale to nie goi sie prawie wcale. troche mniejsze jest jakby, ale jest nadal, nie znika.
no i to tyle na dzis. wracam do siebie. poczytam i ogole sie, zjem kolacje a potem bedzie trzeba wypic 0,75 litra wodki. jakos to przezyje, no mam nadzieje. ale na teraz to tyle.

Unknown, 2006

Przyszedlem tutaj sobie, deszcz pada, no ale jakos doszedlem. zapalilem tez papierosa sobie, jakby ostatni, no jeszcze mam jednego, na niedziele. ale znalazlem niedopalonego jednego to moze jutro go zapale sobie, zobacze.

wczoraj nic wielkiego sie juz nie dzialo. obejrzalem sobie na noc film. sredni byl, tak sobie mi sie podobalo, dzis obejrze cos nowego, zobacze co to bedzie.
rano wstalem. w nocy mialem mase snow, zapamietalem z tego niewiele, ale cos tam napisalem. duzo nie pamietalem, ale troche tak, pewne obrazy tylko jakie mi w glowie zostaly. potem bylo sniadanie, wedliny tez spro sobie zbunkrowalem na kolacje, nie tak zle, bede mial co jesc dzis wieczorem. rano mialem zabiegi, nawet nie tak duzo dzis. polowa z nich byla w wodzie, normalne dosc. ale przetrwalem to i zostal mi juz tylko jeden dzien, juz tylko jeden i bede wolny. jak wrocilem to czytalem sobie nowa ksiazke, ale srednio mi sie podoba, slabe to jest, no ale czytam to dalej, az przeczytam i skasuje to. dzis jeszcze troche poczytam sobie. tak to nie dzialo sie nic ciekawego wiecej.
no i to tyle na dzis. moge sobie wrocic do pokoju, chociaz deszcz pada i nie bedzie to latwe. jutro jeszsze przyjde i cos napisze. w sobote nie wiem jak bedzie, zobaczymy. ale na razie to tyle.

Vacancy, 2007

Wczoraj wrocilem tu jeszcze na 5 minut, zrobilem sobie chomika na nowo bo cos nie dzialal jak chcialem, no i mam. potem poszedlem jeszcze na msze i to tez jakos przetrwalem, nie tak zle. ale odprawia sie tutaj inaczej niz w kosciele w moim miescie, dziwne to troche ale tak jest. pewnie tak musi byc, ze w kazdym innym miejscu w kraju odprawia sie inaczej, nie wiem czemu tak jest.

wieczorem obejrzalem sobie film. nie byl taki zly. to byl niby horro, no moze bardziej thriller, ale podobalo mi sie. nie mialo na celu straszenie, ale troche tak, podobalo mi sie nawet. to rezyser kontrolerow wiec mozna bylo miec jakies oczekiwania. nawet bylo ok.
potem spalem, nie tak zle, ale zadnego snu nie zapamietalem, choc rano jeszcze cos tam pamietalem, ale jak sie obudzilem na dobre nie pamietalem juz nic.
pozniej to byl dzien jak codzien. sniadanie, nawet wedliny duzo ukradlem, zjem sobie na kolacje, nie bedzie zle. potem juz zabiegi. w wodzie byly trzy. ale nie bylo tak zle, bo udalo mi sie troche wysuszyc rzeczy, ktore byly mokre wiec ok. jutro mam tak dobrze, ze do wody wchodze tylko raz. bedzie ok. dzis jakos to przetrwalem i zostaly mi juz tylko dwa dni, zleci mi to jakos. dzis jeszcze wieczorem jakis film, ale pewnie dobry nie bedzie, cos dobrego obejrze dopiero w niedziele. zabiegi mi minely. do krio tez dzis wszedlem i mam nadzieje, ze ostatni raz bo w piatek bede mial goraczke, ale zobaczymy co oni wymysla. wytrzymanie przy minus 130 nie jest latwe, ale jakos mi sie to udaje, ale latwo nie ma. kurna zimno jest niemilosiernie. no i tak to sie konczy na dzis. jeszcze cos tam porobie dzis, ale nie wiem co. jakos to przetrwam, nie bedzie latwo bo skonczylem czytac El Alamein, ksiazka mi sie podobala, fajna byla. moglo mi sie podobac. bitwa byla ciekawa. tylko moim zdaniem Rommel powinien zrobic inaczej. bo Hitler zakaz odrotu nadal wiec powinien sie nie wycofywac i w ten sposob niemcy nie mieli by juz wcale wojska i reszta afryki byla by oddana bez walki, no ale tak sie nie stalo i walki trwaly jeszcze pol roku prawie. no ale ksiazka ok, podobala mi sie. jutro zaczne czytac cos innego, nie historycznego. bedzie o zdrowiu i leczeniu, zobacze co to jest.
no i to chyba tyle na dzis. nawet duzo napisalem.

Strange Wilderness, 2008

Jestem i dzis, no zawsze tu przyjde na te 15 minut, nic nowego.

wczoraj jeszcze troche poczytalem, dzis tez poczytam jeszcze, no skoncze tyle ile sie da. potem obejrzalem film, ale on byl bardzo slaby, ladna dziewczyna wiele nie pomogla, film byl bardzo slaby. ogladalem go kiedys, dawno temu. nie pamietam dokladnie kiedy ale pewnie w 2008 roku to ogladalem, ale slabe to bylo. dzis pewnie bedzie podobnie, nic nie poradze na to.
w nocy nawet spalem, szybko zasnalem i fajnie. sny mialem, ale zapamietalem tylko jeden choc rano pamietalem dwa, no ale jeden opisalem.
rano sobie jakos wstalem i sniadanie, potem zabiegi przez pol dnia, polowa byla w wodzie, ale jakos to przetrwalem, zle nie bylo, coraz blizej konca wiec nie tak zle. wrocilem to troche czytalem i zaraz tez wroce do pokoju to bede czytal dalej. nic wiecej sie nie dzieje, tylko tyle.
no i to tyle na dzis. uciekam stad i ide czytac dalej.
a jeszcze jedna rzecz. paznokiec z kazdym dniem jest coraz krotszy, ale jeszcze jest, nie tak zle, ale jak czytam to duzo go piluje, ale jakos moze dam rade. jak wroce do siebie i bede czytal normalnie a nie z komputera to moze bedzie lepiej, no zobaczymy.
no i to tyle na dzis, wiec pa mi.

Resident Evil, 2002

Jestem i dzis, ale tylko 15 minut, nie wiecej, cos tam napisze.

wczoraj jakos dzien minal. poczytem troche, ksiazka bardzo mi sie podoba, jeszcze dzis troche poczytam. potem obejrzalem film resident evil, nie podobal mi sie wcale, nuda straszna, ale obejrzalem, nawet dodalem do sciagniecia wszystkie czesci, nie beda mi sie podobac, no ale cos trzeba ogladac jakby.
w nocy nie moglem zasnac, ale jakos po wielkich trudach sie udalo i spalem. nawet mialem sny i dwa udalo mi sie zapamietac, no troche, ale zawsze cos.
rano wstalem no i sniadanie, jakos wstalem, ale tez pozno. potem zabiegi, cwiczenia, wanny i tyle z dnia dzisiejszego jakby. na koniec kriokomora i zimno straszne ale tez to przetrwalem jakos.
przyszedlem sobie tutaj na internet i pobede tu chwile. przed zapalilem dwa wypalone juz papierosy, jeszcze jeden tam jest niedopalony i moze go tez spale, no zobacze.
zostaly juz tylko 4 dni, powoli ten czas ucieka. jeszcze zadzwonili do mnie, ze mam miec rehabilitacje gdzies, chcieli juz od 3 grudnia ale skoro jestem w sanatorium to przelozyli mi na styczen, zobacze jak z tym bedzie, bo nie chce mi sie nigdzie jezdzic, no ale zobacze jak bedzie.
to tyle na dzis, nic nowego tutaj nie ma. no ale cos tam moge zawsze napisac. dobre i tyle. czekam na koniec i powrot do domu, bedzie lepiej. a dodalem juz 31 filmow do sciagniecia, no moze mniej ciut bo sa dwuplytowe tez, ale jak wroce i to sie sciagnie to bede mial co ogladac, no ale zobaczymy jak to bedzie. 
no uciekam juz.

The Haunting in Connecticut, 2009

I jestem i dzis, nie tak zle, jakos to doczekalem.

wczoraj jeszcze poczytalem troche, skonczylem czytac tobruk, nawet fajna ksiazka, dzis zaczalem el alamein, poczytam to troche, myslalem, ze jest krotsza, ale jest na tyle dluga, ze do wtorku bede ja czytal wiec nawet fajnie.
pozniej to obejrzalem film z tytulu notki, srednie to bylo, tylko dlatego fajne, ze oparte na faktach, a poza tym to niby horror ale nie lubie takich filmow.
jakos w nocy spalem, srednio cos pamietam, ale jedna rzecz zapamietalem, ale tez malo, no ale dobre i to. potem bylo rano sniadanie, ledwo wstalem, jeszcze tydzien tak, a potem juz bede normalnie pozniej wstawal. pozniej to lezalem w lozku dlugo z zamknietymi oczami. no do mszy to polezalem a pozniej na 10:30 poszedlem na msze i to tez mi jakos minelo. potem troche czytalem, no i obiad byl. no i jestem tutaj, wiele sie tu nie dzieje. filmy jeszcze sobie zgralem i mam co ogladac, wroce to tez bede mial, nie tak zle. no i tyle na dzis, nie ma sensu wiecej pisac. poszukam jeszcze napisow do jednego filmu i uciekam stad.

The Abandoned, 2006

Jestem i dzis, cos tam napisze. zapalilem papierosa przed, nie tak zle, ale nie powinienem dzis. znalazlem niedopalone dwa papierosy, cos tam wymysle i je zapale jakos, moze sie uda.
wczoraj jeszcze troche czytalem, potem obejrzalem film z tytulu tej notki, nic fajnego to nie bylo, nie podobalo mi sie. to horror mial byc i niby byl, ale nie balem sie na nim wcale, slabe to sa filmy wszystkie, no ale ogldam cos, dobre choc to.
w nocy jakos spalem, nie tak zle, spalem tak, ze nie pamietam zadnego snu wiec chyba dobrze. cos tam mi w glowie switalo, ze byl mecz w pilke reczna ale slabo to widzialem, nie wiem nic z tej nocy tak naprawde.
wstalem to poszedlem na sniadanie, zjadlem cos. potem juz basen byl. ale przelezalem w lozku do basenu, ktory byl o 10:45. bylem na tym basenie, cwiczenia w wodzie sa tam, nie plywanie, jakos to przetrwalem, potem mialem jeszcze solanke i tez to przetrwalem. nawet mi wyslchly rzeczy po basenie wiec nie tak zle. jeszcze tylko tydzien i znikam stad. teraz posiedze w pokoju i bede czytal, no tak czytal, ze skoncze cala ksiazke, powinno sie uda, no musi. nic wiecej sie nie dzieje, ogolnie to nuda.
to tyle na dzis, poszukam jeszcze napisow do jednego filmy jaki mam, to moze uda mi sie to obejrzec choc to dobre nie jest.

part six

No i jestem i dzis, moje 15 minut z internetem, napisze cos i wracam do siebie, potem kolacja, obejrze film i dzien sie skonczy.

wczoraj bylo jak zawsze, nic nowego. obejrzalem wieczorem ostatnie dwa odcinki wieku wojen. ale na drugim o wojnie w zatoce to juz spalem, ale mam to juz za soba, nastepnym razem obejrze to w przyszlym roku jak bede w Dabku. moze wtedy nie bede zasypial, ale watpie. potem poszedlem spac i spalem ladnie, nawet nie pamietam bym sie budzil. mialem jeden fajny sen bo powstanie mi sie snilo, ale szkoda, ze nie bylo walki tylko chodzenie i rozdawanie broni, wolalbym prawdziwa walke i strzaly ale nie bylo tak. rano wstalem, sniadanie i cwiczenia. pozniej poszedlem na zabiegi, ktore jak to zwykle bywa byly w wodzie wiec wszystko mokre mialem, ale jakos daje rade. zostal mi juz tylko tydzien, jakos to zleci i bedzie fajnie. tylko tydzien przetrwac i bede juz w domu u siebie, czekam na ta chwile z utesknieniem, ale juz niedlugo. mialem te cwiczenia i tyle. przed chwila wrocilem z krio, temperatura -130, ale daje rade i wytrzymuje lekko 3 minuty, to nie takie trudne juz a bylo. czytalem ksiazke tez troche. dzis zaczalem ksiazke tobruk. polacy byly zaangazowani w jego obrone, bedzie fajnie, poczatek mi sie podoba. wczoraj skonczylem czytac ksiazke o meksyku i musze powidziec, ze pomysl napoleona III byl niedorzeczny by na tronie meksyku obsadzic jakiegos tam habsburga. glupie to bylo, nie moglo sie udac i nie udalo sie. ksiazka nawet byla ok, czytalo sie nie tak zle. nic sie ogolnie nie dzieje, jakos sobie daje rade. no zyje jakos. z paleniem jest trudniej ale tez jakos sobie daje rade. wczoraj wychodzac z tad tez zapalilem sobie jednego. teraz przed przyjsciem tez jednego. bede sobie teraz palil. w piatek nie pale bo mam miec goraczke to lepiej nie. no i weekend tez nie. w niedziele pojde sobie do kosciola tez. nie ma co robic to pojde.
no dobra, to tyle na dzis. wroce sobie do pokoju, wiecej tu patrzenia w internecie nie ma co, nie ma co czytac, no ale moze posiedze jeszcze z 5 minut, ale uciekam, chyba napisalem to co chcialem. bym mogl to pamietac za iles tam lat.

part five

No i jestem, tylko chwila, pietnascie minut i znikam stad. cos tam napisze. ale tez nie duzo.

wczoraj wrocilem stad to poszedlem do kaplicy jaka tutaj jest na msze. posiedzialem troche. posluchalem slowa bozego i tyle. nastepny raz bedzie w niedziele, pojde sobie na 10:30 na msze. potem wrocilem do siebie i czytalem jeszcze troche, ale znowu nie bardzo duzo, no ale troche. potem byl wiek wojen na noc jakby. tym razem obejrzalem normalnie, nie zasypialem. myslalem, ze nie zasne, ale zasnalem, choc latwe to nie bylo. no i spalem sobie, nawet sie czesto nie budzilem, choc malo pamietam z tej nocy, snu nie zapamietalem zadnego, tak juz musialo byc. rano wstalem. wiadomo sniadanie, potem cwiczenia i zabiegi przez pol dnia, ponad polowa byla w wodzie wiec caly mokry chodzilem, wycierac sie trzeba mokrymi recznikami, nie da rady inaczej. kapielowki tez mi sie rozlatuja, jak uda mi sie i wroce do siebie to jakos to zszyje, bo nie bede kupowal sobie drugich nowych, nie ma sensu, no tak mysle, a jak bedzie to jeszcze zobacze. juz prawie trzy tygodnie jak tu jestem, zostanie tylko tydzien, jeszcze tylko jutro i zostanie mi 5 dni, bedzie fajnie, wroce w koncu do siebie i bedzie fajniej niz tu. jakos po zabiegach wrocilem do siebie, zapalilem papierosa ale potem na obiedzie dowiedzialem sie, ze tutaj nawet na dworzu nie mozna palic wiec musze wymyslic cos nowego, nowe miejsce na palenia skoro na powietrzu nie moge. juz nawet mam pomysl, zobaczymy jak jutro to wyjdzie. zjadlem sobie obiad, nie tak zle, teraz czekam na kolacje i dzien sie skonczy. obejrze sobie ostatnie dwa odcinki wieku wojen a potem bede ogladal juz tylko filmy. powinno mi starczyc, no tak mysle, ze bedzie ok.
no dobra, to tyle, bo nie chce mi sie juz wiecej pisac.

part four

No i jestem na moje 15 minut tutaj z internetem. duzo raczej nie napisze, no ale zobaczymy.

wczoraj jeszcze cos tam porobilem sobie, wieczorem ogladalem wiek wojen, ale tylko pierwszy odcinek zimna wojna to obejrzalem, na drugim o wojnie w chinach i korei to ten odcinek przespalem caly, no i spalem cala noc. budzilem sie bardzo czesto, no ale spalem jakos. budze sie kolo 5 i juz nie spie, ale leze sobie do 7, jakos to jest, nawet wstaje mi sie dosc latwo. dzis zrobie troche inacze, pozniej lek na sen wezme i moze pozniej zasne, uda moze sie obejrzec dzis pelne dwa odcinki. jakos rano wstalem, sniadanie potem zabiegi, polowa w wodzie jak zawsze, jutro bedzie wiecej niz polowa. jakos to przetrwalem. wrocilem do pokoju to zapalilem papierosa i czytalem ksiazke, jeszcze dzis sobie troche poczytam. ale tak staram sie zrobic bym to czytal 4 dni, to powinno sie udac. dzis na sniadanie mase jedzenia ukradlem, nawet mi uwage zwrocili bym nie kradl ale ja ukradlem dzis duzo, na dwa dni bede mial jak nic, no ale zobacze jaka bedzie dzis kolacja.
no i to tyle na dzis, mialo byc krotko i jest. oj nie bede dzis raczej nawet tych 15 minut, chyba, ze posiedze i cos tam bede w necie czytal, ale za bardzo to nie ma co, ale jakos to bedzie, no i tyle, pa.