The Hunger Games, 2012

Liczylem na cos wiecej wlaczajac ten film. a bylo to o niczym, nic ciekawego dla mnie. tak sobie ganiali sie po lesie, nie wiem po co. to niby igrzyska glodu, ale jakos tego nie zauwazylem, film bardzo marny dla mnie, nie wiem za co ma taka wysoka ocene, bo w nim nie bylo nic, nikomu tego filmu nie moge polecic. jutro przynajmniej mam mecz legii to sobie to obejrze na kolacje a w sobote cos wymysle jeszcze.
w nocy spalem, choc balem sie, ze skoro nic nie bralem to nie zasne, ale udalo sie i spalem. mialem nawet sen, ktory rano pamietalem, ale teraz nie wiem o nim juz nic. obudzilem sie o 5 rano, polezalem do 6 i wstalem. kupilem rano bulki, potem zjadlem sniadanie ogladajac film o nilu. no o tym z AK Nilu. no i mial byc snooker w tv, no to nie bede czytal tylko tego snookera patrzyl. zaczynal sie o 8 to zasnalem i spalem gdzies do 11, wtedy zaczalem ogladac. no i ogladalem tego snookra tyle ile sie dalo, dosc dlugo. nawet moj trump wygral choc nie mial latwo. moze przez ten weekend uda mi sie jeszcze troche na to popatrzec. tak mi dzien minal. na zakupach bylem w przerwie i kupilem wedline sobie za 6 pln, no i bierdronka takie tam za 8 pln. ogladalem dalej. nie wiem do 17 chyba. potem tvn24 i czekanie na ojca. w koncu przyjechal, poszedlem do niego, ciut czasu spedzilem, wrocilem do siebie na kolacje i film i tak ten dzien sie konczy.
na swiecie co nieco sie dzieje, u mnie tez, ale to moze na jakis inny raz. teraz sobie poczytam jak sie uda mein kampf a potem spac. rano trzeba wstac bo jade do lekarza w warszawie, jakos to bedzie. ale jutro bedzie tam dlugo wiec pozno troche wroce, ale jakos dam rade.
no uciekam. 

Friends With Kids, 2011

Film taki sobie, srednie to bylo. ale to na czasie. maja ludzie dziecko a nie sa razem. niby przyjaciele i maja dziecko i jakos je wychowuja. tak myslalem, ze na koniec oni beda razem i tak sie stalo. dobre zakonczenie niby musialo byc. nie podobalo mi sie to, da sie obejrzec, ale nic wielkiego. moze jutro bedzie lepiej.

noc minela mi dobrze. ten lek dziala ladnie. zasnalem z 5 minut i spalem, nie budzilem sie wcale. spalem dlugo. snu nie pamietam zadnego bo przy takim spaniu to niemozliwe. pozno wstalem bo o 10. bulek juz nie bylo i musialem chleb kupic, moze jutro sie uda. obejrzalem sobie na sniadanie trzeci dzien rajdu walii, wiadomo jak to bylo. nawet fajnie sie skonczylo, ale to nic nie zmienia.
ogolnie dzien minal mi bardzo szybko. czytalem sobie, tyle ile moglem. mama zadzwonila bym ja zawiozl na paznokcie, no to zrobilem to. zjadlem obiad przy okazji i ja zawiozlem. tam na paznokciach tez czytalem. ogolnie czytanie skonczylem o 18. ksiazka nie jest zla, nawet fajna, ale w 2008 roku podobalo mi sie o niebo bardziej. teraz bylo tylko ok, ale wtedy to bylo cos wielkiego, no niestety. ciut gralem tez, ale dwie proby przejscia tej planszy nadal koncza sie fiaskiem, juz nie wiem ile prob podejmowalem i ciagle nic, nie da sie. choc dzis bylem nawet blisko. tak dzien mi minal. po 19 bylem tez chwile u ojca. chwile tam posiedzialem i wrocilem do siebie na kolacje i film.
no i tak ten dzien sie konczy. wiele sie nie wydarzylo. jutro jade tylko na zakupy a reszta bedzie taka sama. bede czytal glownie a poza tym moze zagram nadal ta plansze w kompani braci i pewnie znowu jej nie przejde.
no i to tyle na dzis.

Żołnierze wyklęci, 2006

Film byl dobry, podobalo mi sie. to bylo o walce partyzanckiej przeciwko wladzy sowieckiej w polsce po 45 roku. walczylo sporo ludzi, ale ich walka byla skazana na porazke, niestety. ale walczyli i to sa wielcy bohaterowie naszego narodu. niestety troche zapomniani. ja czytalem tez sporo na ten temat, to mnie interesuje. cala ta walka przeciwko prl jest dla mnie ciekawa. ostatni zginal dopiero w 63 roku, wiec ile lat walczyl bez zadnej nadzieji, ze cos sie w kraju zmieni. glownie to walki byly 45-47. amenstie byly lipce, bo i tak ich zamykano. byly fajne rzeczy w tym filmie, podobalo mi sie bardzo.

w nocy za to znowu nie spalem. dzis wzialem inny lek na sen i moze zasne i bede spal ladnie. ale tej nocy nie spalem prawie wcale. gdzies z 3 godziny to moze i spalem. nawet mialem jeden sen, ale to bylo nie do zapamietania. nie obudzilem sie po nim wiec nie ma szansy tego zapamietac. troche spalem, ale malo. rano obudzilem sie i dalej mnie zatoki bolaly, tak samo jak szedlem spac. sen nie pomogl bo go nie bylo. dzis moze bedzie lepiej.
rano nawet ledwo wstalem z lozka, no jak sie nie spi pol nocy to nie latwo wstac. ale jakos wstalem, obejrzalem dzien drugi rajdu walii i pojechalem do pracy. dzis wzialem ksiazke, ale bylo tak duzo jezdzenie, ze prawie nic nie przeczytalem. jutro to skoncze w domu, mam caly dzien na ta ksiazke. jezdzenia bylo dzis sporo, wiecej niz wczoraj, a mialem nadzieje, ze bedzie mniej. wiecej tez zarobilem, kasa sie przyda wiec nie tak zle. ale cala benzyne wyjezdzilem jaka tankowalem w tym miesiacu. zostalo mi jeszcze troche i moze dojezdze do konca miesiaca na tym, no mam nadzieje. moze juz w pizzeri nie bede, ale kto wie. sporo dzis rozmawialem, prawie nic nie palilem, nie bylo czasu na palenie. ale rozmawialem sporo. ten, ktory robi pizze to on robi najlepiej ze wszystkich, ktorych widzialem jak robia, a przez 3 lata widzialem wielu, on robi to najlepiej ze wszystkich i powiedzialem to mu. nawet ok sie z nim rozmawia, nie jest zly. dzis spotkalem w pizzeri adama sarnowskiego, troche pogadalismy, wspomnienia szkoly sredniej. moje najleplsze lata zycia, juz ni wroca nigdy, ale pozostaly mi w pamieci. wczoraj bylo gorzej jakby. najpierw spotkalem Nowcia, nigdy za nim nie przepadalem, nie wiem co u niego, nie wiem czy nadal jest z Renata i cos watpie by byli razem. ale dziecko to chyba maja. al wieczorem wczoraj spotkalem Suchego. on ozenil sie z moja kochana Ela Burzynska. ona podobala mi sie zawsze bardzo. byla do zakochania, ale nie moglem tego zrobic. maja teraz razem dziecko, ale to dziecko jest chore, ma problem z nerkami i nie da sie tak zyc. nie wiem co z tym bedzie, pozostaje mi sie tylko modlic o Ele by sie jej ulozylo bo ona na to zasluguje, szkoda tylko, ze nie ze mna, ale taki jest juz moj los samotnika. sam troche tak wole, kobieta zmienia zycie na takie, ktore nie bedzie mi sie podobalo. a ten co pisalem o nim to on robi pizze juz od 2006 roku, no to ma doswiadczenie nie takie male jakby. ale robi to najlepiej jak widzialem. wszystko jest takie ladnie zrobione, az sie chce zamowic pizze, wszystko jest tak ladnie ulozone. nawet ser tak ladnie kladzie na ta pizze, podoba mi sie jak on to robi. troche jezdzenia dzis bylo, o wiele wiecej niz wczoraj. napiwkow wczoraj mialem tylko 6 pln a dzis chyba 36, jest roznica. kasy ogolnie bylo sporo. 167 pln zarobione, wczoraj cos kolo 80, a wczesniej 230. ponad 400 pln a 3 dni w pracy, wiec ladnie bardzo. zarobilem sporo, moge nawet monitor nowy do komputera kupic, ale jeszcze z tym troche poczekam, zobaczymy.
jest dzis tak duzo do napisania, ze sie gubie w tym co mialem napisac. no sporo sie dzialo w pizzeri, nawet nie o wszystkim chce pisac a to wazne bo dotyczy mojego zdrowia i warto bym to napisal by mi zostal znak po tym.
jutro w koncu mam wolne. kupie sobie bulki rano do jedzenia. potem bede czytal tyle by skonczyc ta ksiazke. tak mi jakos dzien minie. dywan mi przywiezli to tez go sobie rozloze, bedzie ok. wieczorem obejrze sobie film, pewnie bedzie slaby, no ale obejrze, teraz wszystko co ogladam jest slabe, no nie podoba mi sie, nic na to nie moge poradzic.
no dobra, wystarczy tego pisania na dzis. zaraz pojde spac i bede sobie w myslach pisal ksiazke pozwol mi wejsc. no lece spac. juz prawie 00 jest.

Kontrowersje – Westerplatte – historia prawdziwa, 2008

Program nie taki zly. tylko ja wiem, ze to nie major sucharski dowodzil na westerplatte. ja wiem, ze to kpt. dabrowski byl bohaterem calej tej obrony. czytalem o tym juz. ten program o tym byl, wiec to nie byly nowe informacje dla mnie. ale dobrze, ze to powstalo i mozna to obejrzec bylo w tv, rozprawianie sie z nieprawdziwa legenda.

w nocy spalem, sny tez mialem, ale pamietam tylko jeden z nich. gralem w koszykowke w tym snie. wiele z tego nie pamietam. wiem, ze gortat gral w mojej druzynie. ja nie zdobywalem wielu punktow, raczej malo, ale bardzo duzo podawalem, zbiorek tez mialem bardzo malo, ale te podania byly. tyle z tej nocy pamietam. mecz byl w sali gimnastycznej mojej szkoly sredniej. to tyle o snach. tylko ten jeden zapamietalem. dobre i to.
rano wstalem, zjadlem sniadanie ogladajac pierwszy dzien rajdu walii. moze byc. potem pojechalem do pracy. tam 12 godzin trzeba bylo wysiedziec. dzis duzo nie bylo. cos kolo 84 pln zarobilem. malo dzis bylo jezdzenie. ja sie ciesze bo mam jeszcze paliwo, mam nadzieje, ze jak jutro tez malo bedzie a powinno byc malo to do konca miesiaca mi tego paliwa starczy, ale zobaczymy jak to bedzie jutro. dzis duzo nie bylo. pierwszy wyjazd mialem dopiero o 13:30 a bylem tam od 10 wiec od 10 nic nie robilem. jutro juz wezme ksiazke. bo nie ma sensu tyle siedziec i nic nie robic. tylko palilem papierosy, chyba az 4 dzis, duzo za duzo. no ale jak nie ma nic do roboty to cos musze robic. jakos to przetrwalem i wrocilem do domu. tak ten dzien sie konczy, jutro powtorka z dzis. troche mnie zatoki bola, ale jak zasne to mi minie. obym spal ladnie, moze sie uda.
no i to tyle na dzis. jutro bedzie tak samo, wiec nic nowego nie dodam.

Extremely Loud and Incredibly Close, 2011

Film mnie nie przekonal. nie podobalo mi sie. historia powinna mi sie podobac, ale tak wyszlo, ze nie przypadla mi ta historia do gustu. to bylo o 11 wrzesnie 2001 roku. wazne wydarzenia w nowym yorku. ojciec chlopca gnie w WTC. nie poruszylo to mnie. aktorsko to bylo ladnie bardzo. trzeba aktorow bardzo dobrych. sandra bullock calkiem inna, bardzo sie zmienila, inaczej ja pamietam. ale max von sydow byl, juz ma 83 lata, ladnie nawet. ale film ogolnie nie przypadl mi do gustu.

zasnac nie bylo latwo, bardzo trudno, nie wiem, ktora byla godzna. 2 lub 3, nie wiem do konca, ale zasnalem. dzis tez moze nie byc latwo. ale zasnalem i mialem sen taki. to bylo jakby w los angeles nad oceanem. nad woda. bylem niby ratownikiem. moim ojcem byl husselhoff, ten co gral w slonecznym patrolu i byl ratownikiem. ja w tym snie tez bylem ratownikiem. tan byl basen gdzie bylem. basem mial tak 1 metr na 3 z czego 1 metr to szerokosc basenu. glebokosc jego to tak do pasa mi siegala woda. tam bylm. zostalem ratownikiem bo ojciec niby mi zrobil egzamin. tam siedzialem sobie. byly inne osoby tez tam, ale wiele nie pamietam. byla mala dziewczynka z 12 lat miala. chyba we mnie zakochana, tak mi sie wydawalo. ona plywala na jakims czyms i zasnela. myslalem, ze cos sie stalo a ona spala. ja przygotowalem sie do reanimacji, oddychanie mialem robic, ale ona sie obudzila. cos tam sie jeszcze dzialo, ale ja nie pamietam. pamietam tylko, ze wyszedlem nad ocean i bylo juz po polnocy i chcialem wejsc do wody ale o tej godzinie nie wolno bylo wchodzic i musialem wyjsc. tyle z tego snu pamietam. obudzilem sie cos kolo 5 po tym snie. znowu nie bylo latwo zasnac, ale udalo sie, zasnalem i mialem kolejny sen, ale pamietalem go rano, teraz nie pamietam juz nic wiecej. potem to jakos wstalem, tak noc minela.
wstalem sobie, zjadlem sniadanie i tak sie dzien zaczal. poszedlem sobie do ojca i tam juz siedzialem sobie, jakos dzien mi mijal. tam tez obiad zjadlem. pojechalem z ojcem do lasu bo on co niedziela chodzi po lasach bo nie moze  w domu siedziec. dlugi spacer, wcale lekki dla mnie nie byl. potem wrocilismy a ja juz u niego nie siedzialem bo legia mecz grala to przyszedlem do siebie na ten mecz. mecz ogolnie taki sobie byl, na remis troche, no i tak sie skonczyl. ale legia miala szanse by ten mecz wygrac, ale nie udalo sie. potem siedzialem i ogladalem tv sobie. doczekalem do kolacji i filmu i tak ten dzien sie wlasnie konczy. zaraz ide spac. jeszcze troche popatrze na szklo kontaktowe i potem spac.
jutro i we wtorek caly dzien bede, no 12 godzin w pizzeri, cos tam moze zarobie, ale benzyne wyjade cala, no ale trudno. jakas kase zarobie, zobacze jak to bedzie.
na dzis to tyle.

Bitwa o Monte Cassino 1944, 1994

Film nie taki zly, bitwa o monte casino byla ciekawa. film o tym byl, mozna obejrzec, nawet ciekawe. nie tak zle. mozna sie troche dowiedziec, tym bardziej, ze wypowiadaly sie osoby, ktore faktycznie tam byly, to plus tego filmu. mam jeszcze ich wiele, ale okazuje sie, ze moge je kilka z nich obejrzec, ale zobacze jak bedzie.

bylem w pizzeri, cos tam sobie zarobilem, nie tak zle. duzo nie jezdzilem. 13 km tylko, a kasy troche jest, przyda sie. ale dowiedzialem sie, ze nie maja kierowcy wiec moge na dniach wiecej tam jezdzic. moze tak byc, ze poniedzialek i wtorek tam bede. no ale zobaczymy.
w nocy spalem, zle nie bylo. sny tez mialem. wszystkiego nie pamietam. ale jeden sen troche pamietam. ogolnie sny to trudno pamietac. to ciezko zapamietac te sny. to do jakiejs pamieci ulotnej wchodzi i trudno to zapamietac. nawet jak sie zapamieta choc troche, to latwo bardzo by to wylecialo z glowy. ale udalo mi sie jeden sen zapamietac. ale bylo ich wiecej. tez duzo nie pamietam. ale pamietam, ze to bylo w domu mojej babci. tam bylem i wygralem jakos bilet na mecz polski w pilce noznej. bilet byl choba na wroclaw wiec nie mialem zamiaru jechac. ale bilet we snie wygralem na mecz polakow. potem w kuchni u babci z kims rozmawialem o wyborach na prezesa pzpn. mowilem, ze ja zaglosuje na bonka, na lato nie. na bonka wlasnie. w tym snie byl tez hiszpan, ktory mieszka w polsce. w tvp wystepuje. w europa da sie lubic wystepowal. ale co on w tym snie robil nie pamietam. tak ta noc w skrocie wygladala.
jakos rano wstalem. zjadlem sniadanie i obejrzalem sobie film o pileckim. o jego pobycie w oswiecimiu i tworzeniu tam organizacji powstanczej jakby. moze byc ten film. machalica robil za lektora tam. potem troche siedzialem i poszedlem do ojca ale go nie bylo. to posiedzialem tam troche. popatrzylem na tv troche i wrocilem do siebie. u siebie nic nie mialem do roboty. troche wczesniej czytalem sobie. ale tak ogolnie to tv patrzylem sobie, nic tam nie bylo, no ale lecialo i patrzylem. potem cos kolo 15 ojciec wrocil to poszedlem do niego. tak siedzialem i rozmawialismy, i ogladalismy telewizje. nic ciekawego. tak siedzialem dopoki nie zadzwonili z pizzeri. cos kolo 19:30. no to pojechalem tam, troche pojezdzilem, no i moglem wrocic do domu. obejrzalem ten film o monte casino i zaraz pojde sobie spac. zobaczymy czy zasne, bo to nigdy nie wiadomo, ale moze sie uda. tak ten dzien sie konczy, zobaczymy jak bedzie jutro.
w rajdzie gb latvala nawet dalej prowadzi i fajnie tak. troche szkoda mi, ze petter nie moze wygrac, ale jest drugi. to nic w mistrzostwach nie zmienia. tym bardziej, ze teraz beda same asfaltowe rundy, ktore i tak wygra loeb. nic sie nie zmieni. ale ten plus, ze choc raz latvala wygra teraz i ford w koncu odmieni dominacje citroena.
no to lece sobie, zaraz spac.

Hysteria, 2011

Film mnie nie zachwycil. taka ta historia byla. nic fajnego. to historia dosc naciagana powstania wibratora dla kobiet. bardzo to naciagane bylo. no ale film. jakos dalo sie obejrzec. to wszystko sie trzymalo tylko dlatego, ze bylo angielskie i to czuc bylo w tym filmie. ale ogolnie takie sobie. moze jutro bedzie lepiej. przekonam sie jutro.

w nocy spalem. budzilem sie bardzo czesto, ale spalem. snow przez to budzenie mialem mase, bardzo duzo. nie wszystko pamietam, ale troche tak. znowu kolejne sny byly kontynuacja poprzednich, nie wiem jak to mozliwe ale ja tak mam, tak mi sie sni. pamietam tylko cos takiego jednego. ale to bylo kilka snow. byla we snie gra komputerowa the manager. gralem w to w latach 96-97 gdzies. no mniej wiecej w tym czasie. w snach ta gra byla. gralem najpierw z Mackiem, potem z Pawlem. Z Mackiem jak gralem to on zapisal stan gry nazwiskiem jakiegos bramkarza, ale nie pamietam jakiego. Pawel zapisal nazwa druzyna. to chyba byl sunderland, chyba bo nie mam pewnosci. ja grajac sam zapisalem stan gry nazwa man, bo ja gralem zawsze manchesterem united.  to granie odbywalo sie chyba u mojej babci w domu na poddaszu. tyle z tych snow wszystkich pamietam. duzo nie, ale wiecej sie nie dalo. bylo tego duzo wiecej, chyba bylo tez cos innego niz ta gra, ale nie pamietam nic wiecej. zobaczymy jak bedzie dzis. ale teraz nie jestem tak mocno spiacy jak bylem wczoraj.
dzien jakos mi minal, nie bylo latwo wcale. rano wstalem. zjadlem sniadanie i obejrzalem film kluszyn 1610. ogolnie ta bitwa byla ciekawa, bo film taki sobie. ale bitwa to genialna byla. polacy sie pokazali. to bylo nawet chyba lepsze niz kircholm, ktory byl kilka lat wczesniej. bo po kluszynem tak okolo 5 tys. polakow pokonalo 35 tys. rosjan. to bylo cos. potem i moskwa zostala zdobyta. no ale to historia. pozniej czytalem sobie ksiazke o wojnie w afryce. to wstep dopiero, srednio mi sie podoba a jak czytalem to w 2008 roku to bylem tym zachwycony i to bardzo. gralem tez ciut w kompanie braci, dwa razy ale tej planszy nie moge przejsc i nie przejde, nie da sie, nie wiem co zrobie. moze przestane w to grac bo sie nie da, tej planszy nie da sie przejsc i koniec. wiec sobie czytalem i troche gralem. potem ogladalem tvn24 jak sie dalo i tak mi dzien mijal powoli. do ojca poszedlem cos kolo 19 i tam siedzialem do 20. wrocilem na kolacje i film. tak ten dzien sie konczy, zaraz pojde spac.
rajd sie dzis zaczal wielkiej brytani. nawet ladnie sie uklada bo latvala prowadzi. szkoda, ze to dzieje sie tak rzadko. wiadomo juz, ze loeb wygra mistrza, wiec to takie jechanie po nic, ale ford prowadzi podwojnie wiec nawet sie ciesze. w polsce tydzien temu tez sie dzialo w rajdach. byl rajd na terenie slowacji, ktory wygral ponownie kajetanowicz i trzeci raz z rzedu zostal mistrzem polski, nie tak zle.
no dobra, to na dzis starczy, poczytam ciut i pojde spac.

Dark Shadows, 2012

Bardzo slaby film, nie podobal mi sie wcale, bardzo slabe to bylo i o niczym, no o niczym totalnie. to najgorszy film burtona jaki do tej pory widzialem. bardzo slabe to bylo, nuda totalna.

w nocy spalem bardzo ladnie, oj bardzo. bylem zmeczony i zasnalem bardzo szybko i spalem bardzo dlugo. o 11 sie obudzilem dopiero, pozno juz, ale spalem ladnie. bardzo dobrze mi sie spalo. snow mialem bardzo duzo. po kazdym sie budzilem ale spalem. bardo duzo snow, malo z tego pamietam. jeden sen, ktory byl z 5 snami na raz. to byla kontunuacja poprzednich caly czas. nie wiem jak to mozliwe ale mi sie tak sni. pamietam tylko, ze to jakis oboz byl, ale jaki nie wiem. bylo przedstawienie teatralne, rozne rzeczy byly. sport byl. wspinanie bylo to pamietam i skok w zwyz. to tylko pamietam, nic wiecej nie. ale sen byl skomplikowany, tam sie sporo dzialo i byl bardzo dlugi mial wiele czesci i trudno to bylo zapamietac wszystko. zobacze jak bedzie dzis.
wstalem jakos. zjadlem sniadanie, potem pojechalem po wedline kupic. wrorcilem to zagralem w gre i udalo mi sie przejsc ta plansze pomimo tego, ze ja przegralem, nie mialem zadnej jednostki a niemcy sie wycofali wiec fartem duzym sie to udalo. potem to tylko czytalem do 16:30. ksiazka skonczona, ale nie podobala mi sie tak bardzo jak za pierwszym razem. byla ok, ale to nie to samo co kiedys. potem siedzialem i ogladalem tv, tyle ile sie dalo. kolo 19 poszedlem do ojca i tam ogladalem sobie tv, nic nowego, ojciec za to spal, on to robi zawsze, nawet o 11 spi, dla niego to normalne, dla mnie nie. tak jakos ten dzien minal, nic specjalnego. na swiecie i w kraju cos tam sie dzieje, ale nie takie istotne bardzo rzeczy.
ide spac bo chce mi sie mocno, nawet nie bede czytal nic dzis, chce spac. moze mi sie przysni cos fajnego, dowiem sie rano.

Zaginione dowody: Ofensywa w Ardenach

Film nie taki zly, moze byc, nawet byly wypowiedzie Dicka Wintersa a on tam byl dowodca jednego z batalionow chyba. milo sie ogladalo. mam podobnych filmow jeszcze 13, nie wiem kiedy mi sie to uda obejrzec, no bo w pizzeri jestem bardzo rzadko, ale ten obejrzalem i fajnie nawet.

w nocy spalem, nawet ladnie. sny pamietam jakby dwa. choc jeden to tyle co nic. w jednym snie to byly bloki jakby kolo szpitala, ale watpie czy tam. byly bloki i cos tam robilem, ale co to nie pamietam. w drugim snie a moze to byl pierwszy to byl taki facet co latal. zrobil takie cos i mogl latac. ale on nigdy nie mial kobiety. mial juz prawie z 40 lat i nigdy nie mial kobiety. no ale mogl latac. tyle z tego snu pamietam. ale spalem ladnie, dzis moze tez sie uda bo jestem juz spiacy przez ta prace. 12 godzin tam bylem to moge. wiec powinienem spac.
rano wstalem. kupilem bulki, zjadlem sniadanie i pojechalem do pracy. rano duzo nie bylo. ksiazki troche przeczytalem, troche polezalem w samochodzie tez. ale od 14 to juz caly czas cos bylo. wypialilem dwa papierosy tylko i z tego sie ciesze. te papierosy sa lepsze bo to super lighty sa i lepiej mi sie je pali. moge po nich chodzic bo po innych nie moge, wiec moze bede palil tylko takie jak cos. pracy bylo sporo, caly czas jezdzilem. liczylem, ze zrobie tylko 70 km a zrobilem 95, wiec nawet sporo. paliwa sporo sie spalilo. ale za to zarobilem 231 pln, wiec bardzo ladnie, uratowalo mnie to troche bo juz nie mialem nic pieniedzy a tak to teraz mam. bardzo duzo drobnych mam, bo juz nie mialem ich wcale. w pracy ok, kasa jest a to bardzo wazne. troche meczace te 12 godzin ale dalem rade wiec ok. caly czas mialem 3, 4 pietro, dopiero pod koniec mialem troche nizej, bo tak to ciagle tylko najwyzej jak sie dalo a to ciezko mi tak wejsc sobie i zejsc z 4 pietra. no ale dalem rade i dzien sie konczy, bylo ok.
no dobra, to tyle na dzis, ide juz spac, powinno sie udac. moze mi sie cos przysni i uda sie to zapamietac. zaraz zobacze.

POL 2 – 0 MOL

Mecz mogl sie skonczyc remisem, ale nasi cudem wygrali, ale to tak sobie wygladalo. wielkiej przyszlosci przed ta druzyna nie widze. raczej z taka gra to oni nie awansuja do mistrzostw swiata, no ale zobaczymy jak bedzie. z taka gra to mecze z anglia i ukraina nie beda latwe i raczej ich nie wygramy.
w nocy za to spalem bardzo ladnie. nawet szybko zasnalem i spalem. snow mialem tez bardzo duzo. nawet chyba sporo udalo mi sie zapamietac. staralem sie jak moglem by sie to udalo. byl taki sen gdzie byl jakis arcy ksiaze, tylko to z tego pamietam. jego postac tylko, kogos bardzo jakby waznego. pamietam sen gdzie chcialem ukladac ksiazki, ale polki byly jakies nie takie i nie moglem ich ukladac dobrze. dom gdzie to robilem byl duzy chyba i robilem to na parterze. byly schody w gore, to pamietam. byl tez taki sen gdzie gralem w koszykowke i robilem to calkiem dobrze. to bylo na sali gimnastycznej mojej szkoly sredniej. ale srednio ten mecz wygladal. ludzie robili kroki i gralo sie dalej. tez taki sen pamietam. to bylo przybosia i tam bylem w domu po ksiazki. byly tam jagody i maliny, moglem je jesc jakby. ale chcac wejsc do mieszkania to bylem uwieziony pod schodami i nie moglem wejsc. schody byly wszedzie nad moja glowa, nie bylo przejscia. wiec tak przeszedlem, ze je staranowalem i ten beton ulegl mojemu przejsciu. w tym domu byl na strychu pies czarny a moja mama zadnego psa nie ma przeciez. to tyle jezeli chodzi o sny, udalo mi sie nawet sporo zapamietac.
rano nawet wstalem, no troche pozno bo 10 byla. zjadlem sniadanie i obejrzalem film o wrzesniu 39 roku, taki sredni byl. ale bylo tam cos. bo powiedzieli dlaczego alianci nasi wypowiedzieli wojnie niemcom gdy polske zaatakowala, ale nie wypowiedzieli jej zsrr, ktore tez wkroczylo w granice polski. tak sobie mysle, ze powinna anglia i francja wojne zsrr tez wypowiedziec. wtedy moze losy powojenne polski byly by troche inne, ale kto wie. potem to juz czytalem tylko. no tyle ile moglem. ksiazka srednio mi sie podoba. jak czytalem to 10 lat temu podobala mi sie o wiele bardziej. tak poczytalem do 13 i pojechalem do babci bo ona chciala by ja wozic po miescie. zatankowalem samochod przy okazji, zrobilem zakupy w biedronce a potem jezdzilem z babcia, ktora miala troche spraw do zalatwienia. wypalilem przy tym az 3 papierosy, juz nie mam wiecej tych z bugari, no trudno. mam tylko te kradzione i je pale jakby powoli. jeden dziennie wieczorem na kolacje. odbralem wtedy tez info o tym, ze dostalem sanatorium i jade tam na caly listopad, zobaczymy jak tam bedzie. obym tylko mial tam internet, zobaczymy. zjadlem tez obiad u mamy, nie tak zle. dostalem i na jutro zaproszenie ale nie da rady bo bede caly dzien w pizzeri jezdzil. w domu bylem cos po 17 i siedzialem juz w necie. potem ojciec wrocil po 18 i u niego bylem. no a potem juz byla 20 i mecz to wrocilem, zjadlem kolacje i tak ten dzien sie konczy.
dzie jest rocznica. rocznica ataku na usa przez niby al quaide. to juz tyle lt minelo, niewiarygodne, ze to juz tyle czasu od tamtej daty minelo. tak mi ten czas szybko uciekl, to jest niemozliwe ale to sie stalo, ten czas ucieka bardzo szybko, bardzo i juz nigdy nie wraca.
cos tam moze i mialem jeszcze napisac, ale teraz juz nie pamietam, wiec to tyle na dzis.