The Green Mile, 1999

Film sciagnalem tylko dlatego, ze zmarl aktor grajacy jedna z glownych rol. ogladalem to ponad 10 lat temu, ale film nadal jest bajecznie dobry i fajnie. w koncu cos dobrego obejrzalem. bo tak to ciagle ogladam slabe filmy a dzis byl dobry. szkoda tylko, ze ta kara smierci w tym byla, ja jej nie akceptuje. dla mnie to glupie, ze cos takiego bylo i jest nadal, nie powinno byc kary smierci. ale film ogolnie bardzo dobry i to mnie cieszy. jutro tez bedzie dobry bo przyrodniczy, na ktory czekalem tez dosc dlugo.

w nocy spalem dosc ladnie. dwa sny troche pamietam. w pierwszym jezdzilem samochodem po polach, nie po drogach ale po jakichs lakach. chyba czarny prowadzil samochod, no i chyba byl to polonez. tylko to krecenie sie samochodem pamietam, wydawalo mi sie, ze to gdzies kolo modlina bylo, ale tam wszedzie asfalty sa a we snie asfaltu nie bylo tylko same laki. drugi sen byl lepszy. no bo tam byla kobieta. ogolnie to bylo jakies szkolenie chyba, moze z ubezpieczen. szkolila taka kobieta, no dziewczyna dosc niska o krotkich brazowych wlasach. byla i druga dziewczyna, blondynka wg mnie i cos mnie z nia polaczylo. jak bylismy sami to bylismy blisko, podobalo mi sie to. moge jakas forme milosci miec tylko w snach. mam nadzieje, ze i dzis taka milosc, no kobieta mi sie przysni, byloby fajnie, ale jak bedzie to przekonam sie rano, kto wie co zapamietam.
rano wstalem, poszedlem po bulki, nie bylo latwo kupic, ale jakos to zrobilem. sniadanie i skrzydla, te odcinki mozna obejrzec, sciagnalem drugi raz to wiadomo, ze jest ok, jutro tez sie uda. serial jest ok, ale nie rewelka. potem to juz tylko czytalem. dzis byly ardeny 44 rok. cala ta ofensywa, nie takie zle. przeczytalem dosc szybko. potem zagralem w kompanie braci i przeszedlem ten level, ktorego nie moglem przejsc wiele razy, ale udalo sie dzis, nawet medal dostalem za zniszczenie 88-ek. wiec fajnie. potem to pojechalem do domu mojej mamy bo jakis list do mnie byl, nic waznego. zjadlem troche orzechow, troche malin bo jeszcze sa u babci. zjadlem tez obiad, mama mi dala i wrocilem do siebie. juz bylo po 17, nie mialem co robic, czekalem na mecz legi, ale tez srednio chcialo mi sie to ogladac. ojciec wrocil to poszedlem na chwile do niego, tam zbalamucilem troche czasu, wrocilem do siebie na kolacj i film. no i obejrzane wiec dzien sie konczy i zaraz pojde spac.
napisalem tez dzis dlugiego maila do anny black, moze jeszcze zaraz przed snem cos napisze, zobacze. sprawdzilem, ze legia jakos wygrala wiec nie tak zle, graja dalej.
no dobra, ogolnie nic sie nie dzialo, jutro tylko poza czytaniem zakupy musze zrobic a tak to tez nic ciekawego nie bedzie sie dzialo, tylko wieczorem fajny film bedzie. no i oby tylko sny jakies fajne byly, moze sie uda, zaraz sie przekonam tylko zasne. na razie to tyle, no na dzis.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.