work

Bylem dzis w pracy, pierwszy dzien jakby, no nie caly. bylem z 3 godziny, nawet mniej. srednio mi sie to podoba, ale lepsze to niz nic nie robienie i pewnie bede tam sobie pracowal. do konca roku bym jakos tam wytrzymal, moze sie uda i do konca roku tam wytrzymam, ale praca wcale nie jest latwa. trzeba umawiac spotkania a to wcale latwe nie jest. trzeba dzwonic. sprawdzilem ile tez. to tak wychodzi okolo 300 telefonow dziennie, nie fajnie wcale, no ale trzeba to robic, za to placa, nie wiem ile, nikt mi nie mowil, nie pytalem tez o to, ale cos tam placa pewnie. mlodzi sami tam sa, ja jestem chyba najstarszy, ale to malo wazne.

w nocy jakos spalem, latwo nie bylo zasnac, ale zasnalem i spalem wiec fajnie, nawet sie tak nie budzilem bardzo wiec ok. jutro rano wstaje, budzik na 7 ustawilem bo mam przeprowadzke jutro. wiec wychodzi na to, ze u ojca jestem ostatni dzien. to spelnienie moje troche bo juz ledwo tu wytrzymywalem, ale jakos dawalem rade. tam bedzie mi lepiej. ale jutro bede mial z ta przeprowadzka mase roboty, mase ukladania bedzie i przestawiania.
no i tyle na dzis. ojciec wlasnie wrocil z pracy.

Lost Things, 2003

Film wczoraj byl bardzo slaby, tego sie spodziewalem, nic w tym ciekawego nie bylo.

maly plus jest tylko taki, ze spalem sobie dosc dobrze, zasnalm dosc szybko i to fajnie tak. obudzilem sie w nocy cos kolo 4 chyba i trudno bylo zasnac ale zasnalem, noc nawet ok byla, zobaczymy jak bedzie dzis. co bylo wczoraj to juz ciut napisalem wiec nie bede. teraz mam internet to wykorzystam to i cos dodam, bo nie wiem jak bedzie pozniej. sny jakies mialem i tej nocy, ale nic z tego nie pamietam teraz.
no i to tyle na teraz. zaraz pojde poszukac lodowki do kupienia a potem bede sobie czytal ksiazke. dzien jakos minie.

new day

Mialem sen w nocy, latwo zasnalem i fajnie tak, mam teraz internet to napisze jak sie da. mialem sen, niby to byl modlin i nowy dwor, tak mi sie wydawalo. z modlina scigaly mnie jakies stworzenia dziwne, niby juz umarli, ale zyli i jedli chyba ludzi zyjacych, tak mi sie teraz wydaje. ja jakos uciekalem przed nimi czyli byl jakis powod. ucieklem do nowego dworu i tam w jakims budynku sie ukrywalem przed tym czyms. ale na koniec to mnie znalazlo i ja to chyba spalilem jakos miotaczem plomieni, ktory nie wiem skad mialem. tyle bylo we snie bo po spaleniu tego obudzilem sie, byla chyba 2 w nocy, potem spalem dalej, snilo mi sie tez sporo, ale juz nic nie pamietam z tego.

dzien jakos sie zadzal. caly prawie spedzilem na tym by przewiezc ze starego domu moje rzeczy i sporo przewiozlem, reszta jak cos to w sobote, obraz jeszcze mi zostal a reszte mam. mam tez w nowym miejscu internet wiec tutaj juz internetu miec nie bede wiec i pisac do soboty to nic nie napisze, teraz cudem mam internet to cos napisalem, ale zobaczymy jak bedzie dalej, jakos bedzie.

The Long Weekend, 2005

Film taki sobie, nic fajnego, no ale dalo sie obejrzec, lepsze o niebo od dwoch ostatnich filmow jakie ogladalem. ten taki sobie. nie lubie filmow gdzie wszystko kreci sie wokol seksu tylko, nuda dla mnie. dalo sie to jakos obejrzec, nie tak zle. jutro kolejny slaby film bedzie, ale to juz ostatni z tych, ktore mam tak slaby, potem juz beda lepsze. a nawet beda bardzo dobre, wiec nie tak zle.
w nocy nie moglem zasnac wcale, cos kolo 3 zasnalem dopiero, no co zrobie, nic nie moge na to poradzic a biore leki na sen i nie spie. dzis tez wzialem ale czy zasne to tego nie wiem. ale zasnalem i ciut spalem. mialem sen, jakis rajd samochodowy w nim byl, ale nie wiem jaki rajd to byl, moze warszawski, nie wiem. byla w tym wszystkim jakas kobieta, ktora mi sie podobala, ale nie wiem kim ona byla, calkowicie nieznajoma dla mnie, do nikogo nie podobna.
jakos rano wstalem. obejrzalem relacje z drugiego dnia rajdu niemiec. w rajdzie nic nowego sie nie stalo. loeb wygral go ponownie, on w niemczech wygrywa zawsze, inne rajdy to czasem ktos inny wygra ale tez nie czesto. potem czytalem i skonczylem czytac ksiazke o powstaniu wielkanocnym w irlandii w 1916 roku. nawet szybko skonczylem, cos kolo 12. potem nie mialem co robic to tv ogladalem jak sie dalo i troche gralem w panzer general ale nie podoba mi sie to, nie wiem jak w to grac, wiec nie moge. tak siedzialem i ogladalem sobie tv do wieczora i do filmu, jakos mi sie to przetrwac udalo. jakos ten dzien sie konczy, zaraz pojde spac.
przeprowadzke zalatwiona mam na sobote, zobaczymy jak to wyjdzie. jutro pojade tam do domu i cos jeszcze wezme, no wszystko co sie da. ojciec ma jutro wolne i ma jechac ze mna, zobacze jak bedzie.
no i na dzis to tyle. cos tam moze i sie dzialo, ale nie mam tego teraz w glowie wiec nie napisze. ale nocami mysle mocno o ksiazce pozwol mi wejsc, sporo o tym mysle, pisze to sobie w glowie, moze kiedys napisze normalnie, nie wiem czy jest sens bo nikt poza mna tego nie przeczyta, ale moze napisze kiedys.

Last Hour, 2008

Film byl bardzo zly, oj bardzo, prawie tak samo jak Muoi. nie fajnie, ale mam tego do obejrzenia jeszcze sporo jak sadze, nic nie poradze, ale takie kino nie dla mnie, bardzo nie. jutro moze bedzie ciut lepiej, dobre nie bedzie ale lepsze niz to dzis.

dzien jakos mi minal, nie tak zle jakby. czytalem dosc sporo, ksiazka jest ok, ale ta romantyczna walka irlandczykow o wolnosc, o niepodleglosc jest mi bardzo bliska ale pewnie jak wiekszosci polakow bo nasz kraj tez mial nie lekko w tej kwestii. tylko to powstanie bylo zle przygotowane, tak romantycznie tylko. to nie moglo sie powiesc, nie bylo na to szansy. tych powstancow bylo okolo 2 tys. malo bardzo, duzo mlodych dzieci, no ale walczyli o szczytny cel, wolnosc swojej oczyzny. nawet inni irlandczycy tego nie popierali wiec oni byli osamotnieni w swojej walce. ksiazka jest fajna, podoba mi sie nawet. choc w 2006 roku podobala mi sie bardziej.
bylem na rozmowie o prace, nie wiem co z tego bedzie. wiedza, ze jestem chory i to moze im nie pasowac, bo doswiadczenie zawodowe podoba im sie bardzo.
przewiozlem dzis duzo z mojego starego domu, dostalem klucz do nowego wiec sobie troche tam wlozylem, reszte przeniose jutro. w srode pojade po reszte rzeczy. ciuchow troche mam i komputer, zobaczymy jak tam bedzie mi sie mieszkac. mieszkanie jest w fatalnym stanie. sciany sa brudne i to bardzo, wszystko jest brudne mocno.
no dobra to tyle na dzis, jutro bedzie cos nowego, oby tylko film byl choc troche lepszy niz dzis.

ysterday

Wczoraj dzien nie byl latwy. jakos go przetrwalem, ale latwo nie bylo, bo nie mialem co robic, niedziela jakby. ogladalem tv jak sie dalo, no jak sie dalo, mecz legii obejrzalem, nawet wygrali wiec milo. wieczorem juz zaczalem jesc kolacje i zadzwonili z pizzeri no  to pojechalem tam. nic z tego dobrego nie wyszlo bo jestem 100 pln na minus. wydalem jednemu gosciowi kase a on nie dal mi pieniedzy, no tak wyszlo. to tylko pieniadze wiec nic waznego, da sie bez tego zyc jakos. w nocy wczoraj jakos spalem, latwo nie bylo ale spalem. snow nie pamietam, jakies pojedyncze obrazy mialem w glowie ale dzis juz nie pamietam. tej nocy za to nie moglem spac wcale, jakos zasnalem kolo 2 w nocy ale pobudka o 6 rano bo ojciec o tej wstal, pykal na komputerze wiec ja sie obudzilem i juz nie spalem, co zrobic. ale tej nocy mialem sen nad ranem i go pamietam. to bylo cos jakbym skads uciekal, z miejsca niedostepnego, otoczonego z kazdej strony, pilnowanego, nie dalo sie uciec ale mi sie udalo. nie wiem co to bylo za miejsce, cos jakby wiezienie, ale bardzo duze. udalo mi sie jakos przekrasc i uciec stamtad. potem jakis samochod znalazlem i nim uciekalem. tylko tyle z tego pamietam.

dobra, czas uciekac i poczytac sobie troche a o 13 jade ponownie na ta rozmowe o prace.

Muoi, 2007

Film to ogromne nieporozumienie, nie pamietam kiedy ogladalem cos tak slabego, to bylo o niczym, niby jakis horror, nic strasznego w nim nie bylo, ale jakbym to obejrzal, choc malo na to patrzylem i srednio cokolwiek z tego pamietam, film nie byl fajny, juz wczoraj bylo ciut lepiej. jutro wcale nie bedzie lepiej, tez slaby film bedzie.

dzien to minal mi glownie na ogladaniu snookera, sporo dzis tego bylo. najpierw od 9:30 do 14 ogladalem, potem mala przerwa na jedzenie. na granie w gre, ktorej nie lubie, ale przeszerdlem ja i juz wiecej grac w nia nie bede. potem o 17:45 snooker wrocil i do 20 ogladalem go ponownie. mecze nie byly takie zle, nawet mi sie podobalo. choc jak sie oglada dluzej niz 2 godziny to sie staje troche nudne, bo ile mozna na to patrzec. nie wiem jak bedzie jutro, czy uda mi sie ogladac snookera dalej czy nie, tego nie wiem, przekonam sie jutro. tak mi dzien minal. potem wieczorem obejrzalem film, o ktorym nie ma co mowic tak byl zly, bardzo zly, a jutro wcale nie bedzie lepiej, no ale jakos bedzie.
dzis tez tak bylo, ze wyprowadzal sie facet z mieszkania, w ktorym ja mam niby zamieszkac, zobaczymy. dzis sie wyprowadzal z tamtad. zobacze jak bedzie.
ojciec sie szybkuje juz do spania wiec trzeba bedzie isc, nie zasne predko, nie wiem jak bedzie. tej nocy mialem sen. obudzilem sie o 4 rano bo ojciec mnie do tego przyzwyczail i juz nie spalem, wstalem cos po 8. a sen byl o tym, ze przeprowadzalem sie z przybosia, ale nie moglem tego zrobic bo moich rzeczy bylo za duzo. no i wiem, ze tak jest, mam mase rzeczy, a zbieram to moze z 12 lat, ale mam mase. wez to przewiez, moze sie uda. we snie sie nie udalo. jeszcze bylo cos takiego, ze przegladalem zdjecia i tam znalazlem zdjecie beaty brodowskiej, nie wiem jak bo ja jej zdjecia nie mam. byla dosc mloda na tym zdjeciu, teraz ma cos kolo 40. nie wiem czemu ona sie pojawila w tym snie, nie mam z nia zadnego kontaktu wcale, no nie wiem.
dobra uciekam juz, wiec do jutra.

Next, 2007

Film mi sie podobal niby. poczatek byl ok, ale juz koniec to byla przesada i nie podobala mi sie wcale. ale ogolnie pomysl filmu fajnie nawet, to mi sie podoblo, ale poprowadzenie tej historii to tak sobie. no ale dalo sie obejrzec. zobaczymy co bedzie jutro, a to zagadka bo tego filmu prawie nikt nie ocenial na filmweb wiec zagadka, no ale zobacze.

dzis spalem, nawet ladnie, zasnalem dosc szybko, jak bedzie dzis, zaraz sie przekonam. ale cos czuje, ze lekko nie bedzie. choc mialem goraczke, ale wzialem paracetamol i mi zeszla. dzis rano wzialem lek, interferon i dlatego ta goraczka. ale spalem. rano nawet jeden sen pamietalem, ale gdy wstalem nie pamietalem juz nic. mam w glowie poprzednie sny, z poprzedniego dnia i mi sie wszystko myli.
wstalem, zjadlem sniadanie no i czytalem. dwa dni przeczytalem dzis powstania wielkanocnego, moglem wiecej ale tak wyszlo. na rozmowe o prace pojechalem ale nie trafilem tam wiec mam jeszcze raz w poniedzialek, zobaczymy co to bedzie. ale ogolnie ciut czytalem i ciut gralem. obejrzalem tez married with children, jak codziennie. nic nowego tutaj u ojca. 
dzien jakos mi zlecial, nie bylo zle, nawet ciut snookera udalo mi sie popatrzec i to fajnie, jutro tez bedzie to sobie popatrze na to, z tym bedzie ok.
dzis stalo sie cos takiego na swiecie, ze w norwegii ogloszono wyrok w sprawie brevika. co tu napisac, nie wiem. dostal kare 21 lat wiezienia. ale on sie z tego cieszyl, smial sie podczas oglaszania wyroku. mowia, ze jest chory, ale ja mysle, ze on chory nie jest, nie tak chory. wszystko ladnie zaplanowal, ale wlasnie zaplanowal zle bo go zlapano, jakby byl madrzejszy to nikt nie wiedzial by kto to zrobil, ale on tego nie chcial. zrobil to inaczej, tak chcial. kara jak kara, dla niego nie istotna bo on nie uwaza tego sadu, nie uznaje go, wiec nie ma kary. ogolnie skomplikowana sprawa. a to stalo sie rok temu. cos pewnie o tym pisalem, nie wiem.
w polsce jest sprawa z amber gold, codziennie o tym trabia w tv, nie chce mi sie tego sluchac. glupie to jest. stracone miliony zloty, ale co zrobic. tylko on dzialal ok, tak jak banki on dzialal, wiec jak by sie na niego nie uwzieli to by mial kase i splacal ludzi a tak to nikt nie odzyska pieniedzy. to juz wina tego kraju nie tego goscia. choc mysle, ze takie rzeczy nie powinny byc dopuszczone. nie moze byc czegos takiego jak para bank, albo bank albo nie bank. tak jest ze skok’ami i tak jest z providentem co mi sie bardzo nie podoba, no ale jakos to w polsce jest.
jeszcze ta syria. walcza tam i trzymam z nich kciuki, ale asad sie trzyma mocno, ale i tak oni zaskoczyli mnie mocno bo myslalem, ze ta rewolta bedzie trwala krocej a trwa dosc dlugo. tylko wojna i cierpia niewinni, ale co zrobic, ja nic nie moge.
no dobra to tyle na dzis, pojde spac, moze zasne, moze cos mi sie przysni.

Mirrors, 2008

Ten film mial szanse byc dobry, ale tylko mial, bo takie srednie to wyszlo. dalo sie obejrzec, ale nic wyjatkowego, podobalo mi sie tak sobie.

w nocy ciut spalem, jakos zasnalem. obudzilem sie o 4 rano jak ojciec do pracy a potem ciezko bylo zasnac. ale z tej 4 rano pamietam jeden sen. to chyba wawszawa byla. bylem na powislu i tam czekalem na transport. mialem przewiezc jakis ludzi statkiem, no barka jakas z pragi. tam byly ranne osoby, jakby wojna jakas, nie wiem. przewiezlismy jakies osoby a potem byl szpital. w szpitalu bylem z jednym chlopcem, on byl ranny, chyba lewa noga. nikt nie chcial sie nim zajac, ale po jakims czasie wzieli go i bylem wolny. wtedy chcialem wrocic do siebie bo mialem sciagniete jakies filmy do ogladania, albo jakis serial. nawet padla jego nazwa, ale teraz nie wiem co to bylo. tyle z tego snu.
jakos wstalem, zjadlem sniadanie. potem to juz tylko czytalem z malymi przerwami. moglem wiecej ale tak zrobilem by mi ladnie wyszlo. tak wyszlo, ze cale przegotowania do powstania wielkanocnego zakonczylem a jutro juz bedzie pierwszy dzien powstania. nawet ladnie. ksiazka nie taka zla, ale w 2006 roku podobala mi sie bardziej. zobacze jak bedzie dalej. ale napisanie jej nie bylo latwe a autor mase pracy wlozyl w napisanie tego i to sie czuje.
cos tam robilem, troche tv ogladalem, ciut gralem w glupia gre, w ktora juz nie zagram bo mnie to nudzi tak naprawde, jakos ten dzien minal. nawet pilka nozna byla. dwa polskie kluby slask i legia graly w lidze europy. slask juz odpadl przegrywajac u siebie 3:5, nie ma szansy na wyjezdzie, to nawet nie jest 1% szans. odpadl juz slask, nic nie zdzialal w pucharach. legia tez nie fajnie. remisem sie skonczylo. szansa niby jeszcze jest, ale to jest bardzo mala szansa, daje im tak z 20%, nie wiecej. slaba jest polska pilka i nie ma sie co dziwic, tak juz jest.
jutro mam rozmowe o pracy, tak sobie wyslalem cv moje, myslalem, ze sie nie odezwa i dlatego wyslalem, nie wiem czy ja chce taka prace, ile ja tam wytrzymam, z miesiac moze, nie dluzej, no ale pojde jutro i dowiem sie co to jest, moze jakos dam rade tam wytrzymac, moze, nie wiem, przekonam sie jutro.
no dobra, to tyle na dzis. zaleglosci mam nadal, moze kiedys napisze, bo cos sie tam dzieje na swiecie i w polsce.

Lakeview Terrace, 2008

Ten film ogladalem, byl moze 2008 rok, no moze 09. ale oceniony na filmweb nie byl, ale ogladalem to. ogolnie film jest nie taki zly, nawet moze byc, nic wielkiego ale mozna to obejrzec, nawet milo sie na to patrzy, wiec wieczor nie do konca stracony, dalo sie to obejrzec, jutro moze bedzie podobnie, potem bedzie juz pewnie nie tak fajnie.

dzien mi minal. w nocy spalem srednio, snow nie pamietam wcale. rano wstalem w miare, zjadlem sniadanie i pojechalem na zakupy, wszystko kupilem co trzeba. potem juz tylko czytalem, praktycznie do 18, z mala przerwa na seriale komediowe jakie ogladam na polsat play, to married witch children, nie lubie tego, ale skoro tam to jest to ogladam to. nie bede mial telewizji to nie bede na to patrzyl i bedzie spokoj. ogolnie czytalem caly dzien i ksiazke skonczylem czytac, nie taka zla byla, nawet ciekawa choc ten front wojny tak mocno mnie nie interesuje, ale przeczytalem. potem czekalem na kolacje i film, jakos sie doczekalem i film obejrzalem. tak ten dzien sie konczy, zaraz pojde spac, ale czy latwo zasne to tego nie wiem, zaraz sie przekonam.
sporo sie dzieje na swiecie, w syrii wazne sprawy, no i w polsce niby tylko amber gold, moze kiedys napisze co o tym mysle.