at not my home

Wrocilem ze szpitala, jestem teraz u ojca w domu, nie podoba mi sie tu ale tylko tutaj moge byc, no moge jeszcze w samochodzie, ale tu mam choc marny internet, bo ten internet jest bardzo slaby, nic w nim nie ma, ale moge cos napisac, maly plus.

czekalem dosc dlugo by mnie wypisali ze szpitala. dopiero bylem poza o 14, nie fajnie. siatkarzy nie obejrzalem przez to ale trudno, przegrali i nie fajnie. to mnie mocno zaskoczylo bo ostatnio wygrali z nimi gladko 3:0 a dzis przegrali 3:1, nie wiem czemu i jak, ale stalo sie.
teraz musze tylko kombinowac by do pracy nie wrocic, moze sie to uda, ale nie wiem. w piatek sie tym zajme, a na razie mam wolne i czas na czytanie wiec to bedzie mile, choc to bo nic innego nie mam.
u ojca nie ma nawet tv, cos mu sie popsulo z polsatem cyfrowym, antena cos nie dziala, podobno konwektor wiec nie moge nawet nic obejrzec, ale moge poczytac. moze to jakos szybko uda sie uruchomic bym mogl kolejny mecz polakow obejrzec bo jak nie to bede musial myslec co zrobic, cos tam wymysle.
jutro zawioze to zwolnienie do sklepu by wiedzieli, ze je mam, filmy sobie tez zgram z mojego starego domu, bym cos mial do ogladania bo mi sie koncza. mam sporo w rmvb ale to wole sobie zostawic na koniec gdy juz nie bede mial nic do ogladania to bede ogladal te, a te sa bardzo dobre, juz je widzialem i to wiem.
no dobra starczy. poczytam ciut, zaczne to bannockburn 1314.

hospital

Jestem w szpitalu, wczoraj tu trafilem. nie fajnie. ale tak to jest jak sie ciezko pracuje, jeszcze nie ma sie mieszkania i nie ma sie gdzie spac. wzialem interferon ale nie wzialem paracetamolu i pewnie to spowodowalo moj pobyt w szpitalu. tu nie jest tak zle. mialem wczoraj w pracy goraczke ponad 40 stopni, pracowalem, nie wiem jak. nie wiem jak dojechalem do szpitala ale jakos sie to udalo. nic nie widzialem, nie moglem sie rozliczyc w pracy bo nic nie widzialem, no to jak. troche mi pomogli. ale latwo nie bylo. w szpitalu zmierzyli mi goraczke i bylo 39,9 i to juz spadlo. potem dostalem paracetamol w krolowce i goraczka spadla do 38,6 a potem juz przed snem bylo 37 wiec spadlo i fajnie. jutro juz wroce do niby normalnego zycia. tak wygladal ostatni dzien jakby. w pracy latwo nie bylo, nigdy nie jest, ale juz dlugo tam nie bede pracowal. ale papierosow to stamtad mam do konca roku, nie wiem ile to paczek sobie wzialem moze z 8, nie wiem juz, ale duzo, mam tych papierosow bardzo duzo.

filmy ostatnio tez troche patrze, ale wszystko jest bardzo ale to bardzo slabe, bardzo, czasem nawet aktorzy sa dobzi, ale film jest do niczego.
olimpiada sie zaczela i tez malo na to patrze, tyle co nic, teraz to dla mnie nic wielkiego, jak bylem dzieckiem to bardziej mnie to interesowalo. wczoraj grali siatkarze i tez nie obejrzalem bo zapisywalem sie do szpitala. nasi przgrali pierwszego seta ale potem poszlo juz gladko, a ostatni set chyba do 14 to poszedl gladko, no jak z bajki.
ogolnie nie jest latwo, no ale jakos daje rade. zaraz przeczytam sobie ksiazke. bedzie szczack wytyczno, to o walkach na kresach polski  39 roku. wczesniej przeczytalem wilno grodno kodziowice, tez fajna ksiazka. czytalem ja z 6 lat temu, fajne to jest bo to tez o walkach na kresach owczesnej rzeczpospolitej. radzieckie wojska dzialaly bardzo slabo. gdyby nie ta walka z niemcami to nie mam watpliwosci, ze rosjanie nie wygrali by z polska, ktora by miala wszystkie swoje wojska na froncie wschodnim. ale wszystkie byly zaangazowane w walke z niemcami. polacy by z wojskami radzieckimi wygrali wtedy, nawet ich przewaga w broni pancernej nic by nie pomogla. ksiazka mi sie podobala. zaraz zaczne czytac kolejna o walkach na kresach. ta jest w kompie i bede czytal z laptopa.
to chyba wszystko, nie wiem do konca, ale chyba tak. jeszcze rece zaraz umyje i sobie ksiazke przeczytam, bedzie ok. w szpitalu jest ok, nawet lepiej niz u ojca, mam prad za darmo, wszystko tu jest ok, ale jutro sie skonczy. no dobra uciekam.

JCVD, 2008

Mam internet i nie od ojca, ale slaby jest, bardzo wolny wiec tv nie da sie ogladac, bardzo slaby to internet, ale dobrze, ze choc taki jest to moge dwa slowa napisac sobie w nocy. szkoda tylko, ze tv nie moge ogladac i jutro meczu legi nie obejrze przez to wlasnie. jakis film znowu.

film dzis obejrzalem. to bylo o van damie. bardzo mi sie nie podobalo. wszystko co ogladam jest bardzo slabe, bardzo. co zrobic, ogladam to co mam. ten film byl bardzo slaby. o niczym totalnie, o niczym waznym. nie lubie takiego kina ale takich filmow jest najwiecej, nic nie poradze.
tak ogolnie to caly dzien czytalem, z mala przerwa. ale czytalem i skonczylem ksiazke faleise, chyba tak sie pisze. ksiazka mi sie nie podobala wcale. nie taka zla, ale nie podobalo mi sie a gdy czytalem to gdzies w 2003 roku to bylem zachwycony. teraz zaczalem czytac wilno, grodno, kodziowice. kiedys gdy to czytalem to mi sie podobalo. juz 40 stron za mna dzis, moze jutro to skoncze, zobaczymy.
czytalem i mialem mala przerwe na wyjazd do mojego starego domu po pewne rzeczy, ktore mi sa potrzebne. wzialem wszystko poza ladoarka do telefonu, ale jakos ja zdobede, zobaczymy. inaczej telefon mi sie skonczy jutro i jak nie naladuje to go miec nie bede.
dzien ogolnie mi minal na czytaniu, tak jak lubie, choc w tym mieszkaniu czytac nie lubie, to nie to lozko i nie fajnie sie na nim czyta.
do lekarza sie tez zapisalem, zobaczymy co mi powie.
tak jakos dzien minal, nie fajnie bo juz tylko jeden dzien mi zostal wolnego a potem bedzie duzo pracy bez dnia wolnego, na pewno do poniedzialku caly czas praca, dalej jak grafik nie pamietam. caly weekend w pracy bede, fajnie nie bedzie. no ale tylko do 10 sierpnia i bede wolny.
przestalem szukac mieszkania. nie chce, mam dwa mieszkania i jeszcze mam placic komus i wynajmowac, nie bede mieszkal nigdzie, nie wiem co zrobie, moze przyzwyczaje sie jakos do mieszkania z ojcem, watpie w to, ale kasy mi cos zostanie. jak wynajmie to z tego nic nie bedzie, bedzie tak samo jak tutaj, nic nie bede mogl miec bo wszystko zostalo tam w domu. jak wynajme to nic stamtad nie wezme, bo nigdzie sie to nie zmiesci.
no dobra, ide juz, wczesnie jeszcze, pewnie nie zasne, no ale postaram sie. ogladac tv sie nie da. bo tak to popatrzyl bym ciut na mecz slaska. chce by przegrali i nie przeszli dalej ale to raczej sie nie stanie.
wiec pa.

serching

Szukam mieszkania, ale to nie jest latwe. bardzo trudno w tym miescie cokolwiek znalezc/ nie wiem co bedzie, jakos jestem u ojca, ale bardzo mi sie to nie podoba.

w pracy jakos  bylo, jakos to minelo i mam dwa dni wolne, mam czas na czytanie i to fajnie bo to lubie. nawet mialem dzis 10 pln na plusie, nawet wiecej bo ogorki wzialem w tej cenie za darmo, tak lubie.
no dobra starczy. musze szukac mieszkania a nie bedzie to latwe, jak cos bedzie to ogromne pieniadze i nie bedzie mnie na to stac. nie wiem co bedzie, nie wiem.

day by day

Dzis w pracy bylo ciut lepiej, ciut. tylko dlatego, ze ponad 13 pln na plusie wiec to fajnie. jakos tez przelecialo, jeszcze tylko jutro i mam dwa dni wolne, na nic nie robieniu je spedze. nie podoba mi sie takie mieszkanie z ojcem ale co ja moge. z pracy juz zrezygnowalem, ale to taka rezygnacja, ze jeszcze 3 tygodnie musze pracowac. nie fajnie, ale jakos moze wytrzymam. mase papierosow sobie biore stamtad. juz 4 paczki. to za darmo kradzione, ale nawet nie pale ich, tak sobie je zostawiam na potem. jak skoncze prace to juz palic nie bede wcale, pale tylko dlatego, ze pracuje, ale wczesniej nie palilem tam wcale. no ale to troche relaksuje.

nie wiem co bedzie z tym mieszkaniem, nie wiem jak bede zyl, zobacze jeszcze w srode, moze pojade tam do domu po ksiazki i cos tam wezme to moze matka bedzie i cos mi powie.
no lece.

not easy life

No i jestem, ciut napisze, ale nie duzo. 

nie latwo mi sie zyje, nie mam gdzie mieszkac, co zrobic. jakos mieszkam u ojca, ale wcale to fajne nie jest, bardzo mi sie mieszkanie z nim nie podoba, ale lepsze takie niz mieszkanie w samochodzie. tutaj mam gdzie sie umyc i gdzie spac, choc to, maly plus, ale z ojcem jest fatalnie, nie podoba mi sie bardzo, ale co zrobic.
nie moge tu czytac, nie moge nic ogladac, zadnego filmu tu nie obejrze, wazne, ze spie, to maly plus jest.
wczoraj bylem na weselu kasi baranowskiej, srednio mi sie to podobalo, ale co mialem zrobic. trzy papierosy zapalilem, to bylo ok, bo te bulgarskie papierosy bardzo mi smakuja, one sa swietne, ale juz ich nie mam, moze z dwa mi zostaly, wiec lipa. ale te lucky strike sa naprawde dobre, jezeli mozna tak powiedziec o papierosie. jakos na tym weselu bylem do 23, potem wrocilem do domu, spalem i rano do pracy pojechalem. dzis bylo tam srednio, staram sie jak moge, ale znowu 100 pln za malo, nie wiem jak to sie dzieje, nie wiem. w ten sposob to ja bede pracowal caly miesiac a nie zarobie nic, to co to za praca, nie ma sensu tam pracowac wcale. do polowy wrzesnia tylko tam bede dluzej nie, nie ma szans. bedzie koniec, moze jak sie uda pol etatu, ale watpie by tak sie dalo. jakos dzis to przetrwalem. niby niedziela i powinno byc malo, ale bylo duzo, kolejki duze, bo na kasie nikt nie siedzial, sam bylem i dlatego tak bylo, nie fajnie wcale.
ale najgorsze jest to, ze nie mam gdzie mieszkac, nie mam mojego internetu i to jest nie fajne, teraz mam od ojca, ale to jest marny internet, no ale moge cos napisac, ale nic fajnie nie jest, musze jakies mieszkanie znalezc, ale to jest praktycznie niemozliwe.

way out

Mama wywalila mnie z mieszkania, nie mam gdzie spac, nie mam internetu, nic nie mam, nie wiem jak bedzie. jade teraz do ojca i zobacze co bedzie. matka powiedziala tylko wypierdalaj i temat sie skonczyl, nie zjadlem nawet obiadu, nic dzis nie jadlem. wstalem z pozno do pracy, no ale tak wyszlo, jakos tam zdazylem i odbebnilem te swoje 8 godzin, to sie udalo, jutro na szczescie mam wolne. tylko problem jest jeden, gdzie bede spal, mase rzeczy zostawilem tam w domu, no ale ksiazke sobie wzialem do czytania, leki tylko na sen potrzebne, ale moze jutro je wezme, zobacze.

no uciekam walczyc o moja przyszlosc bez mieszkania.

In The Land Of Blood And Honey, 2011

Film mi sie nie podobal. tego sie spodziewalem, no ale szkoda, bo szansa na to by mi sie podobal byla. film angeliny jolie to byl, ona wielka gwiazda, ale ten film bardzo slaby. to jest jedyny film o wojnie w bylej jugoslawi, ktory jest slaby. kazdy inny o tej wojnie jaki widzialem byl bardzo dobry, ten niestety nie jest taki. glupia historia o niby milosci serba do bosniaczki, za co on ja na koncu zabija to nie wiem do konca, ale tak sie stalo. glupie to wszystko bylo, nic mi sie nie podobalo, nuda totalna, moze jutro bedzie lepiej, ale tez watpie, no ale zobacze jutro.

w nocy spalem. biore ta tabletke to spie, no pol tabletki biore i spie ladnie. jutro juz nie, zrobie przerwe i nie bede spal cala noc. moze to mi potrzebne, nie wiem. ale tej nocy spalem i fajnie bylo. noc szybko mi mija. nad ranem mialem taki dziwny sen. no dziwny byl. bylem dwoma osobami naraz. bylem synami ksiecia karola. czyli bylem synem starszym i mlodszym bo on ma dwoch synow. latalem chyba helikopterem nad jakas woda. cos tam sie dzialo i musial mnie ktos ratowac z tej wody. uratowal syna starszego i na koncu mlodszego. jakos tak bylo. plakalem po tym uratowaniu bedac mlodszym synem karola. takie dziwne to bylo ale mi sie to przysnilo, nie wiem czemu. mnie ta rodzina wcale nie fascynuje i nigdy o niej nie mysle. ale spalem i to jest super, lubie spac. dzis tez bede. jutro nie, ale jakos dam rade.
rano wstalem, nie chcialo mi sie ale wstalem. pojechalem do pracy. w pracy bylo nie fajnie, nuda jak zawsze. na przerwe trudno wyjsc bo ciagle kolejka. jutro pewnie bedzie jeszcze wiecej. a stalo sie w pracy cos zlego bo mialem na minusie 150 pln, nie wiem jak. to jest bardzo duzo kasy. zawsze mam kolo 80 groszy na plusie i to jest takie planowe ale czemu tak duzo na minusie nie wiem. powiedzieli mi, ze moga mi nie przedluzyc umowy. to bylo by fajnie, ale jak bedzie to zobaczymy. nie chce mi sie tam pracowac wcale. tak sobie mysle teraz, ze tylko do polowy wrzesnia tam bede. mialem byc do konca roku, ale po dzisiejszym dniu nie ma to sensu. nie ma sensu tam pracowac. ja nie widze sensu pracy tam.
do domu wrocilem i nie moge tu mieszkac, nie moge. nie zniose tego wiecej. codziennie tylko slucham, ze jestem zle ubrany, ze smierdze bo sie nie myje. ze matka musi leki brac bo ten smrod z nia cos zle robi. nie wiem co na to mam powiedziec. cos tam mowie, bronie sie ale to nic nie da bo matka i ojciec oni wszystko wiedza lepiej. a nie wiedza nic, totalnie nic nie wiedza, ale swoje wiedza. nie wiem co zrobic, ale ciezko mi to jest znosic codziennie, bo matka o tym mowi codziennie, nigdy nie przestaje. bo ja smierdze. tylko ona to czuje, bo ja nie. w koncu po umyciu sie tez musze smierdziec bo ona tak czuje i tak jest. tylko nikt nigdy mi tak nie powiedzial. to matka mi mowi, ze nikt mi nie powie, tylko jej powiedza, mi nie. ale jej mowia. kazdy jej tak mowi. pewnie jak Iwone spotykalem to tez jej smierdzialem ale mi nic nie powiedziala by nie robic mi przykrosci. no coz taka mam matke i nie zmienie jej sobie.
do domu wrocilem i doczekalem do filmu, jakos sie udalo a latwo nie bylo, bo tv nie dzialalo zbytnio. no ale jakos sie udalo. film obejrzalem, ktory mi sie nie podobal. teraz jestem w lozku i zaraz ide spac. bede spal, moze mi sie cos przysni fajnego, zobacze rano. teraz ide juz spac. oby bylo fajnie. a jutro rano do pracy a nie chce mi sie bardzo tam jechac no ale musze. oby nie bylo to dlugo.

Barney’s Version, 2010

Jestem juz w lozku, rano do pracy i tak sie konczy dzien wolny, male wakacje, teraz nastepne w sobote, ale to nie bedzie to samo bo wesele mam i nie bedzie fajnie. jutro rano do pracy, nie ciesze sie z tego, jakos bede musial wytrzymac 8 godzin tam, nie bedzie latwo, ale jakos dam rade, no musze.

film byl taki sredni. nic wyjatkowego. nawet dustin hofman tego nie ratowal, a on ma juz 75 lat i moze cos uratowac bo aktorsko jest super. ale tego on nie ratowal. ale film nawet mi sie podobal, no nie podobal. ale jedna rzecz tak. taki zwiazek pomiedzy glownymi bohaterami. on zakochal sie w niej na swoim slubie. potem zaaranzowal swoj rozwod i mogl byc z ta dziewczyna. to bylo fajne. ten ich zwiazek mi sie podobal, a tez nie byl latwy, no jak to zwiazki, bycie razem nie jest latwe nigdy i w tym filmie tez nie bylo, no jak zycie. to mi sie tylko w tym podobalo, bo reszta to nuda.
w nocy spalem, teraz tez zaraz zasne, juz to czuje, jak biore pol tej tabletki to spie i fajnie tak. tej nocy spalem. mialem mase snow, ale zadnego nie pamietam, nawet rano nic nie moglem sobie przypomniec.
wstalem rano jakby, no cos kolo 9. obejrzalem allo allo, nie fajnie jak zawsze a potem to czytalem caly dzien. chleb jeszcze kupilem. ale czytalem prawie caly dzien. moglem wiecej to bym skonczyl ta ksiazke, ale zostawilem sobie na sobote ostatnie z 50 stron a moze i mniej. ksiazka nie podoba mi sie, nie jest zla, ale taka sobie, nie fajna. a podobala mi sie 10 lat temu bardzo, oj bardzo, bardzo, nie wiem czemu teraz taka zmiana. czemu sie az tak zmieniam, ze teraz juz tak bardzo mi sie to nie podoba bo temat jest bardzo ciekawy, ale juz teraz mnie to tak nie kreci, zle jest napisane wg mnie, no ale kiedys tego nie wiedzialem, teraz juz mam wieksze wymagania. tak czytalem gdzies do 15 sobie. potem to ogladalem tvn24 bo sie dalo. doczekalem tak do filmu o 20 i kolacji. film obejrzalem, a troche nudny byl, ale jakos obejrzalem. teraz juz w lozku i zaraz ide spac. no jeszcze chwila i ide.
z dzis dwie rzeczy. jedna to zamach dziwny w bulgari. w burgas wybuchl autobus z izraelczykami na pokladzie. dziwne troche jakby, choc moze nie. podobno to byl zamach samobojczy. dla mnie dziwne bo nie wiem po co zabijac znowu zydow, nie wiem za co. z nimi juz tak jest, od lat kazdy chce ich zabijac a ja glupi nadal nie wiem za co. no nie wiem nawet za co hitler, no to moze wiem, ale dla mnie to byl glupi powod, teraz tez sa glupie powody. choc ja jestem za tym by palestyna odzyskala niepodleglosc, a tak nie jest jeszcze, ale moze sie uda, mam nadzieje. druga rzecz to zapytalem Sary skad wiedziala gdzie jest ten plaster, ktory wczoraj wziela ode mnie, skad ona wiedziala. nie potrafila mi odpowiedziec. Diego powiedzial, ze dziadek jej pokazal, wiec to przyjalem co on powiedzial bo Sarah nie potrafila powiedziec nic. mialem oczywiscie nadzieje, na to, ze Sarah ma jakies zdolnosci wyjatkowe, ktore wyroznia ja od innych ludzi, ale tak nie jest. szkoda, no ale co zrobic. mialem nadzieje, ze w koncu poznam choc jedna taka osobe. a tak to pozostaje mi wierzyc, ze takie osoby sa, choc nigdy zadnej takiej nie spotkalem, no moze nie, nie poznalem. bo spotkalem niby raz, ale czy to byla prawda, moze tak, ale on potrafil co innego a ja chce poznac osobe wyjatkowa naprawde inaczej, no ale to tym razem sie nie udalo, trudno.
no i to tyle na dzis. zaraz spac. jutro jakos przetrwac te 8 godzin, latwo nie bedzie raczej, no ale musze. jak dlugo ja tam wytrzymam, nie wiem.

De Vrais Mensonges, 2010

No i jestem, dzien jakos minal i teraz fajnie bo jutro mam wolne i moge sie z tego cieszyc, choc to tylko jeden dzien, ale poczytam jutro sporo, caly dzien bede czytal, fajnie bedzie.

film nie podobal mi sie ponownie, wszystko co ostatnio ogladam jest slabe a mam takich filmow jeszcze z 12. ten film to polski tytul klamstewka i wlasnie o klamstwach byl, ale po co to robic, jaki to mialo cel to ja nie wiem, mi sie nie podobalo wcale, nuda bardzo, oj bardzo nuda.
w nocy spalem, wzialem pol leku to spalem, obudzilem sie o 5 rano, potem zasnalem na nowo i spalo mi sie swietnie, sporo snow mialem, no trzy conajniem, ale juz zadnego nie pamietam, nie wiem co bylo, ale snow bylo duzo. nie przypomne sobie za chiny. wstalem rano, zjadlem sniadanie i pojechalem do pracy.
w pracy wiadomo, nuda totalna, jakos trzeba to przezyc, a latwo nie jest. ruch dzis byl duzy, ale on taki jest codziennie wiec nic nowego. jakos jednak to przetrwalem, latwo nie bylo.
do domu wrocilem nawet wczesnie, wczesnie sie udalo wyrwac z pracy, bo szybko sie dzis rozliczylem dosc. do domu wrocilem to obiad zjadlem a byla juz 18, nie wiem po co, no ale mama dala to zjadlem. tak sobie patrzylem tv jak sie dalo, troche tvn24 i potem wiadomosci. czekalem na film i sie doczekalem.
wieczorem kolacja i ten marny film. tak ten dzien sie konczy i zaraz pojde spac. jeszcze moze uda mi sie popatrzec ciut na tvn24 i pojde spac.
dzis stalo sie takie cos co nie wiem jak odbierac. weszla do mojego pokoju Sarah, corka mojej sis. no i weszla i co. no wlasnie podeszla sobie do jednej szuflady i wyciagnela z niej tasme samoprzylepna. nie wiem skad ona wiedziala, ze ona tam jest. ja sam czasem jej szukam i nie wiem. nikt w tym domu tego nie wie, wiec nie wiem skad ona 4 letnia to wiedziala, ta szuflada jest wyzej niz ona widzi, a wiedziala, nie wiem jak. zagadka dla mnie.
jeszcze jedna rzecz. przegladalem zdjecia dziewczyn, ktore mi sie podobaly, no to mialem ich zdjecia. troche tego bylo. wszystko skasowalem, zadna z nich nie podoba mi sie juz wcale. ale kiedys podobaly mi sie bardzo, ale naprawde bardzo. teraz jest tak, ze nie podoba mi sie juz nikt nigdy. co mam zrobic, nic nie poradze. ale nie wiem czemu tak sie dzieje, nie mam pojecia. no nie wiem. czemu tak jest. one kiedys podobaly mi sie bardzo. nawet te dwa lata temu, tyle sie zmienia tak szybko, no nie wiem.
no dobra to ide juz, zaraz pojde spac, tylko skoncze ogladac szklo kontaktowe.