Lord of the Flies, 1990

Film jest dobry, ogladalem go chyba  2009 roku, niezle to jest. ale wtedy wyzej to ocenilem. film jest ok, fajnie sie na to patrzy. choc mi wiadomo jest to, ze dzieci moga sie tak zachowywac, bardzo nieodpowiedzialnie, no jak zwierzeta, ale dzieci takie sa, nie wszystkie ale niestety wiekszosc, o tym jest ten film. zabili dwoch swoich rozbitkow, no i takie sa wlasnie dzieci. bardzo mnie ciekawi co byloby po tym filmie, jakie te dzieci dostaly by kary, to ciekawe ale w tym filmie tego nie ma. no i nawet fajnie, ze to obejrzalem, juz kila lat temu to widzialem i moglem obejrzec ponownie, nic sie nie stalo.

w nocy oczywiscie znowu nie spalem, cala noc nic. tylko lezalem i przewracalem sie z jednej strony na druga. dzis mocno chce mi sie spac, ale czy zasne to nie wiem. a jutro rano to mam do pracy, mam nadzieje, ze bede spal, ale kto wie. a przypomnial mi sie bardziej wczorajszy drugi sen. bo tam bylem na kasie i grzes tam byl, no ale skora mi schodzila z calego ciala, i to takimi ogromnymi platami, prawie tak jak mialem po powrocie z bulgari, ale tam we snie bylo mocniej. no ale ogolnie cala noc nie spalem i przez to caly dzien dzis chcialo mi sie spac, ale jakos zylem.
rano pojechalem do lekarza w warszawie, zle nie bylo. mialem badania, nie sa te wyniki takie zle, sa lepsze niz byly rok temu, ale ostatnio mialem chyba w marcu i od tego czasu to wiele sie nie zmienilo. ale ogolnie jest dobrze, troche to pomaga i dobrze. dostalem tez zwrot za paliwo i fajnie, bede musial to ojcu oddac jak tylko mama przeleje mi to na konto. dzis tam bylem dlugo bo te badania, wrocilem do domu po 15. a jak bylem w domu to wlaczylem laptopa i ogladalem co sie dalo, ale tvn24 to sie nie dalo niestety, nie zawsze sie da. ale jakos doczekalem do filmu i go obejrzalem, nawet nie byl dlugi a raczej bardzo krotki i fajnie. teraz tylko bym spal, ale nie wiem jak bedzie, zaraz sie przekonam. tak ten dzien minal jakos, przezylem to jakos. jutro rano do pracy i nie fajnie, ale jakos to moze przezyje, tylko ruch bedzie bardzo duzy, no ale musze to przetrwac. ide juz spac. wczesnie dosc jest jeszcze. popatrze jeszcze ciut na tv i pojde spac, obym tylko spal, bo chce mi sie mocno.

GER 1 – 2 ITA

Wlosi wygrali 2:1, nawet sie ciesze. no bo wszyscy stawiali na niemcow, oni byli faworytami, a ja chcialem by byla niespodzianka i tak sie stalo i nawet sie ciut ciesze. choc bramki strzelal zawodnik, za ktorym nie przepadam. to dziwne by ktos czarny byl wlochem, no dziwne dla mnie, no ale teraz taki jest swiat. nawet nigeryjczyk jest polakiem i tak bylo i jest nadal choc on juz nie gra w reprezentacji polski. ogolnie to wlosi mogli wygrac wiecej, moglo byc wiecej bramek dla nich, ale nie udawalo sie. niemcy nie mieli takich pewnych sytuacji i tak srednio bylo, atakowali ale to bylo na nic. cudem mieli tego karnego i skonczylo sie ich jedna bramka, zle nie mieli, moglo byc gorzej. ale teraz juz wiem jaki bedzie final w niedziele, moze wlosi hiszpanow pokonaja, ale nie wiem, latwo nie bedzie, no ale zobaczymy.

wczoraj skonczylem ogladac mecz, dogrywka i karne, ktore portugalia niestety przegrala. a ronaldo nawet nie strzelil karnego bo ustawili go na koncu i juz nie musial strzelac bo wiadomo bylo, ze przegrali. szkoda troche, ze nie bylo niespodzianki, no ale coz. potem polozylem sie spac, ale cala noc nie spalem z malymi wyjatkami. ogolnie to cala noc lezalem i nic nie robilem. ale nie nudzilo mi sie bo wiedzialem, ze do pracy rano i czekalem tak sobie i modlilem sie by ten czas predko nie pedzil bym jak najpozniej poszedl do tej pracy. tak sobie cala noc nic nie robilem tylko lezalem sobie. ale mialem 3 sny po 5 minut. wszystkie byly takie same. w kazdym z tych trzech snow pracowalem na kasie w supermarkecie. w kazdym z nich. tylko w kazdym bylo co innego. byla ta kasa i moja praca, ale co innego sie dzialo. w pierwszym tylko byla kasa i nic wiecej. w drugim byla praca na kasie, nic milego. ale byl jeszcze grzes wlodarczyk i cos oglaszal przez mikrofon w sklepie. w trzecim snie znowu bylem na kasie ale moim klientem byl malajkat. dziwne ale to byl on. powiedzialem mu, ze pamietam go z filmu czarne stopy i powiedzialem, ze cezary pazura tez tam byl. to 87 rok byl wiec malajkat byl wtedy mlodziutki. ja mialem lat 8. taki byl ten sen ostatni. 5 minut nie dluzej bo tylko pamietalem, ze lezalem w lozku i nic nie dzialo sie wiecej, ale te trzy piecio minutowe sny byly. jakos dalo mi to sile by przezyc ten dzien. czy dzis bede spal to nie wiem, fajnie by bylo bo rano jade do warszawy do lekarza, no ale zaraz sie klade i zobacze jak bedzie.
rano wstalem i pojechalem do pracy. w pracy wiadomo, ciezko jest bardzo, ale jakos dalem rade. jak tam jestem to spotykam znajome osoby. kazdego dnia kogos innego. dzis dwie osoby. ale jedna to bylo cos. spotkalem marte chojnacka. kiedys ona podobala mi sie bardzo, oj bardzo, bardzo. marta 10 lat temu byla dla mnie najpiekniejszq kobieta jaka spotkalem, ale teraz byla taka sobie. no juz ma 30 lat ponad wiec wiadomo, jest juz inna, nie jest taka zla, ale to juz nie to co bylo kiedys. jakos ta prace przetrwalem, latwo nie bylo, ale jakos sie udalo. ruch jak zawsze byl spory, byly przerwy male, ale male bardzo, tak to bylo ciagle cos do robienia. teraz do pracy ide w sobote a potem mam niedziele i poniedzialek wolne. odpoczne ciut.
jak wrocilem do domu to tylko zjadlem obiad i czekalem na mecz. cos tam ogladalem w tv, troche tvn24 a potem to co bylo przed meczem. doczekalem sie meczu i obejrzlalem go, nie bylo tak zle. po bramkach wlochow sie cieszylem dosc mocno, nawet fajnie.
teraz juz jest 23 i zaraz ide spac, zobaczymy czy zasne. wiec na dzis to tyle pisania.

POR 0 – 0 ESP

Minelo 90 minut i mecz sie konczy, no ale remis to nadal beda grali. remis jest i dogrywka zaraz sie zacznie. licze na portugalie bo ma mniejsze szanse, ale czy to sie uda w karnych to nie wiem. dogrywka raczej nic nie zmieni, no tak mysle. a karne to nie wiem co bedzie, tylko przypadek.

w nocy wczoraj tak bylo. zasnalem ogladajac cafe euro i spalem, obudzilem sie o 2 w nocy i poszedlem spac na nowo, fajnie, ze spie. potem w nocy spalem, sny tez mialem, ale nic nie pamietam teraz, no trudno. ale spie i to dobrze, zobacze jak bedzie dzis, moze sie uda. ale ostatnio jak byla dogrywka to juz spalem i do karnych nie doczekalem bo spalem, a jak bedzie dzis to zaraz sie przekonam.
jak wstalem to sniadanie i allo allo. potem caly dzien do godziny 16 czytalem ksiazke o budapeszcie. moglbym ja skonczyc, ale zostawilem sobie operacje konrad I, II i III na nastepny dzien, pewnie sobote. ksiazka mi sie podoba, fajna jest, drugi raz to czytam. ten koniec jest tez fajny bo jest o ostatniej ofensywie niemieckiej w trakcie II wojny, o ktorej nikt nie wie bo wszyscy mowia, ze to byly ardeny, ale to nie jest prawda, ja to wiem i dlatego nie mam pracy. tak sobie czytalem. potem obiad zjadlem i ogladalem tvn24 jak sie dalo. no czekalem na mecz i sie doczekalem. dzien mi wolny minal a jutro niestety znowu do pracy, nie chce mi sie ale nie mam wyjscia bo pracuje jakby no to musze pojsc, jakos moze przezyje jutrzejszy dzien, zobaczymy.
no dobra, dogrywka sie zaczela to uciekam ja ogladac.

Vratné lahve, 2007

Film ogladalem w 2008 roku, bylem wtedy nim zachwycony. film podobal mi sie wtedy bardzo. normalnie moglem kochac czeskie kino po tym filmie. cos w tym bylo. same fajne rzeczy. dzis juz niestety tak nie bylo. film byl taki sobie i o niczym jakby, takie nudne troche, nie wiem czemu tak sie moje patrzenie na to zmienilo. nie wiem, czemu tak sie stalo. nie fajnie ale tak jest, film okazal sie tylko ok, nic specjalnego, nic wyjatkowego ale w 2008 roku byl genialny, dzis juz niestety nie. troche z tego filmu pamietalem, wszystko nie, ale troche tak, nie tak zle, choc to.
w nocy spalem i fajnie, nic nie biore na sen a spie, to jest super. snow nie pamietam wcale. obudzilem sie cos po 5 rano i juz nie zasnalem. wstalem o 8 rano i pojechalem do pracy. w pracy bylo tak sobie jak zawsze nic ciekawego tylko tyranie na tej kasie. jakos dalem rade, ale latwo nie jest to przezyc. moze sie w koncu jakos przyzwyczaje. to kasy moze mi troche dac wiec moze warto, kto wie. ciezko to przetrwac tam, ale jakos daje rade. dzis mialem na plusie 87 groszy wiec nie tak zle, choc to byl ok. jakos to przezylem. jutro na szczescie mam wolne, potem czwartek w pracy a potem dwa dni wolne, jakos to przezyje chyba.
wrocilem do domu, zjadlem obiad, skonczylem czytac ksiazke o dien bien phu i to fajnie. ksiazka byla bardzo ok, mnie ten konflikt nawet mocno interesowal, szczegolnie ta bitwa. to bylo ciekawe dosc i fajnie, ze ponownie to przeczytalem. jutro przyjdzie czas na budapeszta z 44 roku. troche siedzialem tez i tv ogladalem, no ale czekalem na film wieczorem i kolacje, jakos sie doczekalem i zle nie bylo, choc ten film mnie troche rozczarowal i to mnie nie cieszy czemu to tak sie zmienilo, ze kiedys mi sie bardzo podobal i bylem nim zachwycony a dzis nie.
ten dzien tak sie konczy. popatrze jeszcze ciut na tv, na cafe euro i pojde spac zaraz, troche popatrze.

The Lovely Bones, 2009

Film ogladalem 2 lata temu, nic z tego nie pamietalem, totalne zero. no jedna rzecz. dzura w ziemi na smieci, tylko to, a tak to nie wiedzialem nawet o czym to bylo. ogolnie film slaby i moze dlatego tego nie pamietalem wcale, no co zrobic, takich filmow moze i nie warto pamietac, ale fajnie by bylo gdybym to pamietal choc troche. dzis moze troche pamietac bede, no zobacze. jutro juz beda filmy lepsze, tez je kiedys ogladalem, ale juz lepsze beda.

wczoraj oczywiscie na meczu zasnalem, do konca niby obejrzalem, ale dogrywka to juz spalem i karne tez. jaki byl wynik to sprawdzilem dopiero dzis rano. anglia odpadla po karnych, nic wielkiego. watpie by wlosi mieli jakiekolwiek szanse z niemcami no ale sie przekonam juz w srode chyba.
w nocy spalem, nawet ladnie spalem, a nic nie biore na sen, zobacze jak bedzie dzis. snow tez mialem duzo. malo teraz pamietam. wszystko chodzilo o moje pisanie ksiazek. to bylo cos zwiazane z moim pisaniem. jakas dziewczyne spotkalem i ona mi tlumaczyla na czeski bo tam latwiej wydac, to pamietam. ale bylo jeszcze wiecej tego. jakies bary, piwo chyba marichuana albo normalne palenie, tego juz nie wiem, nic nie pamietam z tych snow ale byly fajne bardzo, podobaly mi sie. budzilem sie w nocy, no bo po meczu sie obudzilem i nie bylo tak latwo zasnac ale zasnalem, potem o 5 rano sie obudzilem i cos przed 6 rano zasnalem na nowo po nowy sen, nie tak zle, spalem wiec dobrze.
rano wstalem i gotowalem sie do pracy. w pracy bylo marnie jak zawsze, moze ciut mniej ludzi niz codzien, ale i tak duzo ich jest, ciagle ktos jest przy kasie, nie ma wolnego nawet 5 minut. mam teraz ciagle za malo w kasie, nie wiem jak to sie robi, bo ja wydaje tyle kasy ile trzeba to nie wiem jak to sie robi. w koncu nic nie zarobie jak tak dalej bedzie, nie wiem co robic. pilnuje sie bardzo a to nic nie pomaga, kazdego dnia jest coraz wiecej na minus dla mnie, nie wiem co zrobic, zobacze jak bedzie jutro. jakos w tej pracy przetrwalem, jeszcze tylko jutro i sroda wolna, potem czwartek i dwa dni wolne. ciezko tam wytrzymac, nie wiem jak dlugo to jeszcze wytrzymam, no byle do wrzesnia a potem bede myslal, moze uda sie na pol etatu, bo tam ciezko mi sie, marna to praca i marne pieniadze, ale co zrobic, taki to kraj.
z pracy wrocilem to zjadlem obiad, ciut w necie posiedzialem, potem poczytalem tez sobie dien bien phu i jutro to skoncze czytac tak bym mogl w srode zaczac budapeszt. jakos do filmu doczekalem i obejrzalem go, nie podobalo mi sie, no ale co zrobic. tak ten dzien sie konczy i zaraz pojde spac, jeszcze moze popatrze jak sie da na cafe euro i ide spac.

ENG 0 – 0 ITA

Napisze teraz bo zaraz zasne i nie bede mogl napisac nic. postaram sie malo, zobacze czy sie uda.

ten mecz sobie trwa nadal. akcje sa, bramka moze w koncu kiedys padnie, na razie jest remis, ale ktos bedzie musial ten mecz wygrac, remisu byc nie moze, wiec jak nie bramki to moze karne, zobaczymy. ale akcje grozne sa w tym meczu, byla nawet chwile temu dla wloch akcja, ktora mogla dac bramke, ale nie udalo sie, moze kiedys sie uda, zaraz zobacze.
w nocy spalem, bardzo spalem. wzialem cos na sen, no i nawet meczu nie skonczylem ogladac. snow mialem duzo. pamietam trzy z nich, choc troche. jeden byl z agnieszka gurzkowska. byl na ulicy marii dabrowskiej, tam gdzie mieszkala zona arka pawlowskiego. a to wazne bo agnieszka spotykala sie z arkiem. jak sie rozstali to byla zalamana totalnie. ja w tym snie mowilem, ze bede sie nia opiekowal, nic wiecej nie chcialem. tyle tylko z tego snu pamietam. drugi sen byl tez tam, pod tym samym adresem. tam mieszkalem i mialem jakis komputer i telewizor od kogos bo sie wprowadzilem i on byl jakis inny, cos tam innego bylo w tym komputerze a podobno wszystko sam nowe zainstalowalem, ale tam bylo chyba wszystko po holendersku, tyle pamietam. trzeci sen tez tam. tylko to bylo nad stawem tam. ja nie chcialem sie w nim kapac bo niby zimna woda. ale ludzie tam plywali na niby plywajacych pojazdach, ja na jeden taki polowalem bo jeden z nich byl wolny. ale moj dziadek tam byl i on sam wszedl do wody. no i to tyle o tych snach, tylko tyle z tego pamietam, chyba nie tak zle.
rano wstalem pozno, no bo o 11, po tym leku na sen to normalne. obejrzalem allo allo i pojechalem do ojca. tam u niego nic nowego, siedzialem tam ogladajac tv, nawet polki graly w siatke ale przegraly w piatym secie. spalem troche na tym meczu, ale jakos to obejrzalem. jak wychodzilem od ojca o 19 to jakas dziewczyna mnie zaczepila, ze ona nie wie gdzie jest, no to ja na policje a ona zabiera mi telefon. ojciec zszedl i dowiedzialem sie, ze ona byla z lublina. jak sie tu znalazla jak to jest z 500 km to nie wiem, ale poszla sobie a ja wrocilem do domu. a jak bylem w domu to czekalem na mecz, jakos sie udalo i ogladam go sobie, skonczy sie to pojde spac.
rajd byl w ten weekend. rajd nowej zelandii, ale skonczyl sie dla mnie fatalnie bo znowu ford nic nie pokazal. citroen rzadzi, wszystko wygrywa co tylko sie da. niby latvala jedzie dobrze, ale zawsze cos go spotyka i dojechal na 7 miejscu wiec lipa. solberg jeszcze jako tako, ale i tak slabiej niz citroen, lipa totalnie. teraz relacji z tego rajdu to szybko raczej nie obejrze bo ciagle mam na rano do pracy, ale moze kiedys sie uda.
no dobra, to tyle na dzis, ide, popatrze dalej na mecz a potem spac, obym spal, moze sie uda.

ESP 2 – 0 FRA

Nic wczoraj nie moglem napisac bo zasnalem podczas drugiej polowy meczu, wzialem lek na sen i tak wyszlo, no i stalo sie tak, nie fajnie bo meczu nie obejrzalem do konca, tylko pierwsza polowe. a pierwsza polowa byla taka sobie, sredni ten mecz, ale hiszpania wygrala, pewnie bedzie tak, ze hiszpanie zagraja z niemcami w finale, inaczej raczej nie bedzie. kto wygra to nie wiem.

wczoraj spalem, nie bralem nic na sen, ale spalem, snow nie pamietam wcale, ale byly, dzis mi sie duzo snilo i przez to nic nie pamietam, no trudno.
wstalem rano, obejrzalem allo allo a potem pojechalem z mama na zakupy a potem do pracy. w pracy spedzilem caly dzien. nawet szybko mi minelo, cale szczescie. praca tak sobie mi sie podoba, ale lepiej robic to niz nic, bede mial wiecej ciut kasy, no i zobacze jak bedzie. jak dlugo tam wytrzymam tez nie wiem, ale moze troche sie uda, zobacze.
do domu wrocilem o 19:30 no i czekalem na mecz, obejrzalem go w polowie i tyle, tak ten dzien minal jakos, nic specjalnego jak codzien.

GER 4 – 2 GRE

Szesc bramek az bylo, to rekord w tym euro chyba. niemcy wygrali dosc gladko. mieli przewage dosc duzo. ale grecja walczyla, nawet do remisu przegrywajac doprowadzila, no walczyli, ale z niemcami to nie jest latwe no i stalo sie tak, ze cztery bramki padly i nic wiecej juz grecy zrobic nie mogli. mieli fartownie karnego to strzelili, ale tak to nie mieli szans. ten mecz byl ciut lepszy niz ten wczorajszy. no i sie skonczyl, zaraz bede mogl pojsc spac, a jutro do pracy niestety, a to jeszcze sobota i moze byc ogromnie duzo ludzi wiece beda kolejki, no ale jakos bede musial to wytrzymac.

w nocy za to spalem, nie wiem jak, ale spalem. nic nie bralem na sen, ale spalem. nie bylo latwo zasnac, ale jakos sie udalo. potem obudzilem sie o 5 rano, no ale jakos przed 6 udalo mi sie zasnac na nowo i pospalem jeszcze z dwie godziny wiec mam 7 godzin i tyle potrzeba mi do spania, wiec nawet ok dzis bylo ze spaniem. w ta ostatnia godzine spania mialem chyba jakis sen, gdzie calowalem sie z kims, nie wiem kim, czarne wlosy miala, ale malo o tym wiem, tyle co nic.
wstalem o 9 rano, obejrzalem allo allo a potem ciut tvn24 no i potem pojechalem do pracy. w pracy nie bylo latwo, ale jakos to przetrwalem, latwo nie jest, ale udaje sie. dzis to moze byl nawet ciut mniejszy ruch niz wczoraj, ale kolejki sa prawie caly czas. boje sie co bedzie jutro, bo sobota, no ale zobacze. nawet z kazdym dniem jest ciut lepiej z praca, ale nadal tak sobie mi sie to podoba. wczoraj mialem na plusie 20 pln w kasie a dzis mialem -2, nie wiem jak to sie dzieje bo ja tak mocno uwazam na to, mocno i nie wiem czemu tak sie dzieje, nie mam pojecia. do domu wrocilem o 19:30, pol godziny to trwa rozliczenie kasy i przez to jestem ponad 8 godzin w pracy, nic na to nie poradze. ale wrocilem do domu i moglem sie przygotowac na obejrzenie meczu i to sie udalo. mecz nie byl taki zly, juz malo ich zostalo. konczy sie to euro i bede mogl zaczac na nowo ogladac filmy.
no i tak ten dzien sie konczy, zaraz ide spac, popatrze jeszcze ciut na tv o euro i pojde spac, moze dzis tez bede spal, no zobaczymy.

CZE 0 – 1 POR

Portugalia niestety wygrala, mialem nadzieje na karne i w tych karnych mieli czesi wygrac, no ale nie udalo sie. portugalia nawet chyba lepiej grala, choc czesi tak bardzo zle nie grali. no i mecz sie skonczyl, nic specjalnego. taki sobie ten mecz, mozna obejrzec, no ale nic wielkiego. jutro grecja gra z niemcami i tu bede liczyl na grecje, ale watpie by sie udalo, no ale zobaczymy jak to bedzie.

w nocy oczywiscie nie spalem, moze z dwie godziny spalem, nie wiem, glownie to pamietam tylko to, ze lezalem i przewracalem sie po lozku cala noc. dzis pewnie bedzie podobnie, nie bede spal jeszcze dlugo, oj dlugo nie bede nic bral. snow tez nie bylo, nic nie pamietam, no ale jak sie nie spi to trudno by cos bylo.
wstalem rano, obejrzalem allo allo, potem posiedzialem i ogladalem jeszcze ciut tvn24 i pojechalem do pracy. tam w pracy bylo ciezko jak zawsze. latwo tam nie jest, bardzo ciezko, jakos daje rade, ale latwo nie jest. kregoslop boli mnie mocno, nie jest tam na kasie wygodnie siedziec, nic na to nie poradze. nadal mase bledow robie, ale moze z kazdym dniem jest mniej, nie wiem nawet, zobacze jak bedzie jutro. ile ja w tej pracy wytrzymam, nie wiem. oby sie udalo choc rok wytrzymac, no ale zobaczymy. moze uda sie jeszcze dluzej i bede tam pracowal kilka lat a moze i dluzej, kto wie. ale praca latwa nie jest. czas mam tam caly czas zajety. kolejka do kasy jest zawsze, nie ma nawet malej przerwy, tak trzeba pracowac. to dobre bo czas leci bo zawsze mam co robic, bo jak by nie bylo to co bym robil. ciezko jest, ale jakos daje rade, meczy mnie to mocno, a w nocy i tak nie spie. tak spedzilem tam caly dzien.
wrocilem o 19:30 do domu i gotowalem sie na mecz, udalo sie to i ten mecz obejrzalem, srednie to bylo. w ten sposob konczy sie ten dzien. nic ciekawego w nim nie bylo, jutro bedzie podobnie.
tak ten dzien sie konczy, zaraz pojde spac a i tak spac nie bede cala noc, nic nie poradze. dobre to, ze spie cos tam kolo 2 godzin, ale to jest tyle co nic. no ale co ja moge, nic nie moge, tak juz mam, nie zmienie tego.
no dobra, to tyle na dzis.

Shan zha shu zhi lian, 2010

Film mi sie nie podobal, wynudzilem sie mocno, bo to prawie 2 godziny. takie nudne to bylo. o milosci jakby, jeszcze na faktach. to bylo w chinach podczas rewolucji kulturalnej czyli koniec lat 60. nuda totalna, ile mozna ogladac filmow o milosci, no mozna sporo bo to bywa ciekawe, ale to bylo takie sobie, nie podobalo mi sie i tyle o tym. jutro wracam do euro na nowo do poniedzialku.
w nocy spalem ladnie. wizalem cos na sen, zasnalem na meczu, ktory ogladalem, ale spalem ladnie. snow mialem tak duzo, ze nic teraz z nich nie pamietam. pamietam tylko, ze snila mi sie jakas znana kobieta, nie wiem kto, moze Aniston, moze Shakira, nie wiem. snil mi sie moj telefon, ze nie moglem z niego odczytac godziny. snil mi sie jakis czolg chyba, jakis model jego, ale nie wiem nic wiecej. duzo bylo snow, sen ogolnie tez byl ok, wstalem dopiero o godzinie 10. dzis nic nie bralem wiec nie wiem czy bede spal, mam nadzieje, ze tak, ale nie wiem, zobacze.
wstalem o 10 dzis, obejrzalem allo allo a potem juz tylko czytalem o dien bien phu. prawie bym to skonczyl, ale zostalo malo, tylko nie wiem kiedy to teraz skoncze bo bede ciagle w pracy, caly czas, malo zostalo ale nie wiem kiedy uda mi sie to doczytac do konca, no nie wiem. no i czytalem troche. ksiazka mi sie podoba, to nie tak dawno bo 54 rok, wiec nie takie dawne dzieje, ale ciekawe bo ja lubie to co sie dzialo w indochinach. czytalem a potem przyszla 15:30 i przestalem choc moglem dalej. ale wlaczylem laptopa i ogladalem tvn24 do kolacji i filmu. jeszcze obiad zjadlem i tak mi minelo. potem byl ten marny film i tak ten dzien sie konczy, nic ciekawego sie nie stalo. dzien wolny od pracy mialem na szczescie ale jutro zaczynam od nowa prace, trzy dni bedzie pracy, jakos musze dac rade, no dam, ale latwo nie bedzie.
jezeli chodzi o sciaganie to sciagam tylko takie filmy, ktore juz widzialem kiedys. no przynajmiej 2 lata temu, ale sa i starsze. z wczoraj mam dwa takie, ale jeszcze 5 sie sciaga, jakos to powoli idzie, kiedys to obejrze, ale najpierw bede ogladal to czego jeszcze nie widzialem, a kilka takich jeszcze mam, potem przyjdzie czas na to co i tak juz widzialem.
no dobra to tyle na dzis. zaraz pewnie pojde spac, moze jeszcze ciut tv popatrze, ale zaraz spac, obym tylko zasnal.