Indiana Jones and the Temple of Doom, 1984

Film byl gorszy nawet niz pierwsza czesc, takie sobie to bylo. nic wiecej nie pisze bo ide spac, moze zasne, bo na filmie to oczy mi sie zamykaly, kto wie. cos sie dzis dzialo. cala noc nie spalem, a wtedy mam okropne mysli o samobojstwie tylko. o wzieciu za wielu lekow na sen i nie obudzeniu sie juz nigdy. moze dzis zasne, jak nie to wezme wlasnie poczworna dawke lekow na sen i zobacze.

Raiders of the Lost Ark, 1981

Wzialem nawet prysznic, nie tak zle, no ale co, teraz noc, znowu nie bede spal, co zrobic, nic nie moge. ale zasne, tylko obudze sie o 1 w nocy i juz do rana spac nie bede, tak mam juz z 8 dni, codzien tak, przez to wlasnie jestem tak przygnebiony, jakbym spal to bym tak zle sie nie czul a nic mi sie przez to nie chce.

film taki sobie byl. no srednio mi sie to podobalo, takie sobie. moze 30 lat temu to bylo super, pewnie tak skoro ten film dostal az 4 oskary, to cos w tym bylo, ale nie podobalo mi sie to wcale, takie sobie to bylo.
w nocy oczywiscie nie spalem jak codzien ostatnio, nic nie spie, ale jakos zyje, tylko zyc nie chce. oj nie chce zyc, juz wszystko przezylem co mialem, nic juz wiecej ciekawego w mym zyciu nie bedzie wiec po co ja mam zyc. nic nie osiagne, nic. nic wartego i godnego uwagi. dzis zmienilem leki na sen, pilem melisse i wzialem melatonine, watpie by to cos dalo, no ale sprawdze, moze i zasne, ale obudze sie jak nic o 1 w nocy i co dalej, no nic wlasnie, wlasnie nic.
wstalem kolo 9 dzis, choc i tak nie spalem, ale nie chcialem wczesnie wstawac, bo i po co. jakos sniadanie zjadlem, ale je mi sie bardzo zle, oj bardzo, nic nie chce jesc. dzis nawet obiadu nie zjadlem, no bo nie moge, nie mam ochoty na nic, nawet na jedzenie, przez to spanie. jakos wstalem i obejrzalem ameryki sobie, nie tak zle. potem to pojechalem sobie do miasta. sprawdzilem kiedy mam lekarza, pojechalem zapytac sie o prace i do fryzjera, ale byla taka kolejka, ze zrezygnowalem i pojechalem tam na 14 i wedy mnie obciela i mam krotkie wlosy, zimno teraz w glowe jest na dworzu i to mocno. tak ten dzien mijal sobie. troche czytalem znaczy kapitan, srednio mi sie podoba, no ale czytam to sobie, duzo nie, ale troche, zobacze jak bedzie jutro, bede mial wiecej czasu niby, no zobaczymy. popoludnie jakos mijal, ale nie chce ogladac telewizji, no nie chce a nie mam nic innego do roboty, to mnie wkurza bardzo, ale co zrobic. czekam tylko na kolacje, ktorej nie chce jesc i na film, ktory nawet chce obejrzec, ale co z tego. potem przychodzi noc i nie spie calej nocy co mnie wyprowadza z rownowagi. a lekarza mam dopiero 13 marca, wiec jeszcze tyle dni musze do niego czekac, nie wiem jak dam rade, nie wiem. tak ten dzien minal sobie. nic specjalnego i fajnego, ciagle jest zle, a kiedy to sie zmieni to nie wiem.
a z tego filmu nawet cos pamietalem, choc ogladalem go z 20 lat temu, ale cos pamietalem jeszcze, a nie wiem czy z kolejnych czesci bede cos pamietal, oj watpie. przynajmniej wczoraj byl bardzo dobry film i z tego sie ciesze, zobacze jeszcze co obejrze jutro, mam do wyboru bardzo duzo i cos wybiore.
no dobra to ide, moze bede spal, ale watpie w to, bede sie znowu meczyl cala noc, tylko moge marzyc o tym by spac, ale moje marzenia nie spelniaja sie nigdy.

Goodbye Bafana, 2007

Film byl bardzo dobry, dobrze czekac caly dzien na cos tak dobrego. ogladalem to juz drugi raz, fajne bylo. no ale tez wazne spolecznie bardzo, szczegolnie dla rpa. no i mandela, ktory siedzial w wiezieniu przez prawie 30 lat, o cos walczyl, o cos waznego. jeszcze zyje ma 93 lata. no i film mi sie podobal, bo dzien to tak sobie, jak zwykle jest tak sobie.

wczoraj wrocilem z dziecmi i moja siostra ale nie mialem internetu i nic nie napisalem. tez dlugo siedzialem z nimi i nie ogladalem filmu tylko wojne domowa, to mi poprawia humor choc troche, bo ta wojna domowa jest swietna.
ale ogolnie czuje sie fatalnie, dzis jeszcze mialem co robic, bo legia grala to patrzylem ciut, niby skoki byly tez ciut i dzien lecial, a co bedzie jutro to nie wiem. fatalnie wyglada moje zycie teraz. tak bardzo nie chce zyc, chce juz odejsc, pozegnac sie z tym swiatem. kiedys myslalem, ze zycie to cud, bo moze to jest cud, ale nie moje, ja nic nie zrobilem i nic nie zrobie wartosciowego w moim zyciu. wiec po co zyc, nie ma to zadnego sensu.
najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze nie spie cale noce, to mnie doluje jeszcze mocniej, tej nocy znowu nie spalem, cala noc i nic, zero snu. co mam zrobic by spac. nie wiem. dzis chyba wezme dwie tabletki na sen, ale czy to cos da. wypilem melise, ale to nigdy tez nic nie dawalo, nie wiem jak bedzie. te nieprzespane noce wplywaja na mnie bardzo zle, to jest jeszcze gorsze niz nudny dzien gdy nie mam co robic, bo jeszcze jak bym sie wyspal to moze bym dal rade a tak to nie mam na nic sily. dzis tez w dzien o malo nie spalem, ale nie bylo szans na to bym zasnal, wiec jak bedzie zaraz, nie wiem tego, boje sie bardzo. bardzo.
dzieci mojej siostry sa i ciesze sie, mam ciut zajecia z nimi, zobacze jak bedzie jutro. no i jutro pojade do miasta, cos tam moze pozalatwiam i mi ciut dnia minie, cos bede niby robil, ale jak to bedzie to nie wiem.
jutro tez obejrze sobie film na dvd jaki mam, kumple to beda, norweski film, ktory mi sie tak bardzo podobal, to juz bedzie chyba moj czwarty raz z tym filmem, ale on jest genialny a ja lubie takie kino.
no dobra, pojde spac, moze zasne, ale watpie, bede sie pewnie znowu meczyl cala noc i koniec.

The Last Lions, 2011

Film byl bardzo dobry, ja lubie filmy o zwierzetach, jak one zyja sobie i jak sobie daja rade. to ciekawe, ze w ciagu ostatnich 50 lat z pol miliona lwow zostalo juz tylko 20 tys. nasz swiat to wlasnie robi i nie ma od tego odwrotu. ale film byl ciekawy podobal mi sie.

wczesniej tez ogladalem jeden, juz to byl moj trzeci raz z tym filmem, ale drugi w ciagu dwoch dni, juz wiem jak dokladnie sie konczy. moge to nawet kupic na dvd, ale to jest slaby film, ale mi poprawia nastroj, bo daje mi wiare w milosc, ktorej mnie nigdy nie spotka niestety. ale oglada sie to przyjemnie nawet, choc to takie slabiutkie jest, ale mam sentyment maly do tego filmu, juz wiecej go nie bede ogladal. troche mnie on martwi bo on jest z 2000 roku a juz mamy 2012, to mnie wprawia w wielki smutek, az nie chce o tym myslec, jak ten czas uciekl juz i leci dalej, juz go nigdy nie wroce. tamten 2000 rok to byly takie piekne czasy dla mnie, ale juz do nich nigdy nie wroce, a tak bardzo tego chce, moge sobie tylko pomarzyc. nawet te aktorki, ktore graly w tym filmie sa juz innymi osobami, wszystko jest nie tak.
w nocy oczywiscie nie spalem. a wzialem ten najmocniejszy lek na sen jaki mam, no i zasnalem, ale spalem tylko do 5 rano, no i co dalej, no nie wiem, jakos tal lezalem sobie, ale to nie to samo co spanie, zobacze jak bedzie dzis, ale na pewno nie bedzie dobrze, zasnac moze zasne ale co bedzie dalej, nie chce tak spac, nie chce.
dostalem dzis ta pamiec przenosnia 16gb i fajnie, ciesze sie z tego, maly plus. bede mial na noszenie filmow teraz cos i fajnie.
dzis dzien minal mi lepiej niz wczoraj, troche lepiej, ale ciagle jest zle, nie moge sobie znalezc miejsca, ile moge znowu czytac ksiazek, juz nie mam sily do tego, no nie mam. chce zasnac i sie nie obudzic juz nigdy. tak samo jak hlasko, tak chce. mam ponad 100 filmow na dysku, ponad 100 na dvd i nie chce mi sie juz tego nawet ogladac, choc wiem, ze te na dvd to sa genialne filmy, nie kupowalem nic zlego. nie mam ochoty na nic. jeszcze z pizzeri nie dzwonia, tak to bym mial jakies male zajecie, a tak to nie ma nic, no nic totalnie. musze isc do jakiejs pracy bo inaczej sie wykoncze tutaj sam w domu, nie dam rady, musze jak najszybciej cos znalezc bo umre tu, a nie chce umrzec wczesniej niz moi rodzice bo to nie byloby fair w stosunku do nich.
no dobra, ide chyba spac, moze zasne, obym tylko mogl obudzic sie o 8 rano a nie o 3 a tak pewnie bedzie.

100 Girls, 2000

Obejrzalem ten film ponownie, dwa dni, ale juz wiem o nim wiecej, nie pamietalem wszystkiego, wiele pamietalem, ale nie pamietalem konca a teraz juz wiem. film poprawia troche humor, ale psuje go tez bo jak mysle, ze on byl z 2000 roku a jest juz 2012 i minelo 12 lat od nakrecenia tego to wpadam w przygnebienie nie takie male. ten czas tak ucieka. mialem wtedy 21 lat gdy on powstal a teraz mam o ile wiecej.

dzis ogolnie czuje sie ciut lepiej, ciut. skonczylem czytac te ksiazke w poszukiwaniu i jest lepiej. odnioslem ja do biblioteki i wzialem dwie inne. zobaczymy jak to przeczytam. ale martwie sie o cos innego. bo ja mam setki ksiazke, ktore wiem, ze sa super, moze je powinienem czytac a nie cos z biblioteki co nie wiem jakie jest. mam ponad 100 filmow na dvd i nigdy ich nie ogladam, chce je na nowo obejrzec, przeciez w koncu po cos to kupilem, by to ogladac. ale robie to bardzo rzadko. no ostatnio widzialem how to deal, to tez poprawia humor bo jest o milosci jaka ja lubie bardzo. lubie o tym filmy. ale mam tych filmow setki, kiedy ja to obejrze na nowo. mam setki filmow dokumentalnych i kiedy to obejrze, tez nie wiem. kiedy ja na to wszystko znajde czas. no mam jeszcze tyle lat zycia przed soba, ale to nie tak jak bym chcial.
chce pojsc do jakiejs pracy, moze mi sie to uda. taka praca bym mogl w pizzeri jezdzic sobie, moze cos wymysle, zobacze.
no to tyle na teraz, wieczorem postaram sie jeszcze cos napisac.

will be fighting

Bede walczyl o siebie, nie zabije sie, mam tyle lekow na sen, ze przedawkowanie ich sprawi, ze juz sie nie obudze nigdy, ale bede walczyl, bede robil co sie da by dalej zyc i by tutaj pisac. moze nie bede pisal nic wiecej, zadnej ksiazki, chyba, ze cos sie zmieni, ale watpie, ale bloga bede pisal i opisywal co sie dzieje w moim zyciu i co dzieje sie na swiecie. bede walczyl o siebie i swoje zycie, nie wiem jak to zrobic, ale bede walczyl. bo nie moge juz wiecej tak zyc, nie daje sobie rady z tym. nie wiem czy to ta ksiazka spowodowala, ktora czytam. w poszukiwaniu straconego czasu, po przeczytaniu tego tak mysle, a mam setki dobrych ksiazkek, ktore moge czytac i to mi musi poprawic humor. mam ponad 100 filmow na dvd, mase seriali, tylko kiedy to obejrzec, nie wiem czy jest sen bym kupowale tego wiecej, ale to sa dobre filmy i chce je miec, ale kiedy ja to obejrze, mam naprawde mase genialnych filmow na dvd bo nic slabego nie kupuje, nie wiem co bedzie. jutro postaram sie cos zmienic, jakos zagospodarowac ten czas by mi sie nie nudzilo, moze sie uda. pojade do fryzjera i zetne wlosy to mi zajmie z godzine, moze na basen zaczne chodzic, zobacze. cos musze robic bo inaczej sie wykoncze i nie wiem co bedzie. tyle filmow na dvd, tyle seriali na dvd, kiedy ja to obejrze gdy mam ponad 100 filmow do obejrzenia jeszcze, choc czesc  nich obejrzalem ale chce obejrzec to ponownie. ten film z wczoraj poprawil mi humor wczoraj, ale dzis bylo zle. bo chcialem go obejrzec jeszcze raz, ale skasowalem go wczoraj, pamietalem co tam bylo i jak sie kocznylo, ale to ciagle bylo dla mnie malo.

nie spie po nocach wcale. tej nocy obudzilem sie o 3 rano, i co dalej robic. staralem sie jak moglem spac dalej, mialem z 7 snow, wszystko bylo. ann do mnie pisala na skype ale do niej nie ospidalem bo spieszylem sie na jakas wycieczke. potem ona byla jeszcze raz. bylo cos z dinozaurami, ktore demeolowaly jakies mieszkania. byly konie. byla jedna dziewczyna blondynka, ktora mi sie podobala. bylo tych snow multum. nie chce takich nocy. dzis wzialem co innego na sen i zobacze jak bedzie wygladala ta noc. ale musze walczyc o siebie, musze zyc, musze zyc dlugo choc do 80 roku zycia, jeszcze tyle chce doswiadczyc, nie bede mial nic, nie bede mial dzieci, nie bede mial zony, ale chce pomimo tego zyc jakos, zyc samotnie, ale zyc. dzis wojna domowa mi troche poprawila humor, wiec nie tak zle. fatalnie sie czuje, zobacze jak bedzie jutro. nie wiem co bedzie, ale bede sie staral, zobaczymy jak bedzie.

100 Girls, 2000

Film ma cos w sobie, mi musi sie podobac bo jest o tym jak to zrobic by byc razem. a ja nigdy jestem sam, cale zycie same. ten film jest o tym i troche sie moze podobac. choc takie srednie to jest. to juz ma 12 lat, nie wiem kiedy to ogladalem, dawno temu, cos tam nawet pamietalem, wiec tak zle nie bylo. moglem obejrzec cos innego, ale dobrze, ze to bo poprawilo mi choc troche humor bo bylo tragicznie z tym. wiec film na dzis ok. tak wiosennie sie poczulem. dzis to sciagnalem z chomika i obejrzalem sobie, tak fajnie.

za to wczorajszy dzien to nie wiem, no nie wiem. nic o nim nie wiem. wczoraj bylo strasznie, nie wiem co sie stalo. obejrzalem film ale tak jabym go nie ogladal. ogolilem sie nie golac sie, zeby dwa razy bo nie wiedzialem czy mylem. nic z filmu, ktory juz wczesniej ogladalem, to nic nie wiedzialem. ogolnie nie bylo tego co mialo byc a film sie skonczyc. sciagnalem go dzis na nowo i bede musial obejrzec ponownie. tamten wieczor byl inny, nie wiem czemu, wszystko nie tak. nawet drzwi od sypialni zostawilem otwarte a ja je zamykam zawsze. potem bylo jeszcze gorzej. bo to byla przygrywka tylko. obudzilem sie o 2 w nocy, spac juz nie moglem. mialem mase czasu. to sobie myslalem, straszne mysli. nic juz nie napisze, zadnej ksiazki, a tyle mam ich w glowie, nic nie napisze juz. i tak nikt tego nie przeczyta nawet jak to napisze. tak w nocy myslalem sobie nie mogac spac. wiele rzeczy na nie, bo juz nie mowie, ze nie chce tak zyc, nie chce zyc wcale, to nie jest zycie to co ja mam. ten film z dzis poprawil mi ciut humor i moze bedzie dzis lepiej. musze szukac teraz takich filmow wlasnie. a na dysku mam jeszcze sporo slabego kina, no ale jakos to podziele i obejrze. ta ostatnia noc byla dla mnie tragiczna, oby ta taka nie byla, obym przespal cala noc normalnie bo jak nie to znowu bedzie zle. obym tylko spal. ale juz sie boje. mam tyle pomyslow na ksiazki i koniec, nic nie pisze bo nikt nigdy i tak tego nie przeczyta. choc ja to lubie czytac bo mi sie to podoba, ale pisanie tak dla samego siebie nie bawi mnie. no dobra koniec tego tematu, nie mam sily na to teraz.
wczoraj mialem taki wieczor, nic nie wiem, nic nie pamietam. ten film tak samo i sciagnalem go na nowo i bede ogladal go trzeci raz bo to nie tak. jaksi dziwny dzien byl wczoraj dla mnie. wszystko nie tak. potem ta cala nieprzespana noc i myslenie o moich ksiazkach, ktorych mam nie pisac bo nikt ich nie przeczyta nigdy. tak sie meczylem tej nocy do 6 i cos po 6 rano zasnalem i spalem do 8. dobre i to. zawsze kilka godzin snu bylo. sny tez byly ale juz nie bede o nich pisal. wstalem to obejrzalem sobie ameryki a potem to czytalem, no czytalem tyle ile moglem. choc ta ksiazka mnie nie wkreca ale czytalem ile moglem. jutro bedzie to samo, postaram sie. musze to skonczyc bo w sobote dzieci beda i nie bede mial juz czasu na czytanie wtedy. no i czytalem, cos tam robilem, ogladalem tv glownie bo co ja moge robic, nic nie moge robic a tak bardzo chce cos robic. lato jak bedzie to bede siedzial na dworzu ale ile jeszcze do lata. jakos musze to przezyc, jutro dalej bede czytal, no i w piatek jak sie upre to te ksiazke skoncze, bede mial z tym spokoj.
strasznie jest to napisane, nic nie jest pokolei, nie podoba mi sie, ale przez ten wczorajszy dzien. jakim cudem jestem ogolony gdy sie nie golilem, no kurna jak?
dzis sie ciut sciagalo przez emule i fajnie, ale jeszcze ciut zostalo, nie spieszy mi sie z tym. na chomikuj sciagnalem dwa filmy, ten co dzis obejrzalem, poprawil mi humor i ten z wczoraj. jakos to bedzie
no i tak, jest dosc wczesnie, moge cos jeszcze obejrzec, jakis filmik, albo pojsc spac, pewnie pojde spac. moze zasne jakos, bo sie boje, ze bedzie tak jak tej nocy. a stracilem przez te noc calkowicie ochote do zycia. nie mam zajecia. czytanie ksiazek to za malo, ile je mozna czytac, chce miec jakies zajecie, no chce, ale co to moze byc. tak moze byc pisanie, to jest swietne, ale po wczorajszej nocy pisanie jest na nie. chyba, ze ktos mnie przekona do tego, ale watpie.
dobra ide, poki jestem podbudowany tym filmem, moze ta noc bedzie ok. a jeszcze jedno. na sympatia jedna dziewczyna puscila do mnie oko, nawet mi sie podoba wiec jej to oko odpuscilem, ale nie moge do niej napisac bo nie place tam, jak zaplace to bede mogl do niej cos napisac, no i nie wiem czy kupic to i napisac do niej dwa slowa czy nie.
taki balagan w tym pisaniu dzis, nie lubie tak, ale to przez wczorajszy dzien. ale ide juz, pojde spac raczej.

Hide and Seek, 2005

Nie fajnie wyszedl koniec tego filmu. ogolnie to tak, ogladalem to gdzies cztery lata temu i wtedy ten film mi sie podobal, teraz to bylo dla mnie o niczym wiec i moja ocena poszla mocno w dol. ten film to taka nuda dzis byla, nie wiem czemu te cztery lata wczesniej podobalo mi sie i jakos sie w ten strach zaangazowalem, a teraz nic. film o niczym i tak. a mial byc tym lepszym na dzis. ale to tak dziwnie sie sklada. ogladalem film i poszedlem do lazienki mojej. mialem umyc zeby i ogolic sie. ale wchodze do lazienki a to nie moja lazienka, jakas hinduska laznia. slonie i pomaranczowo, to nie moj dom, skad to sie wzielo. uciekalem stamtad i tak. wrocilem do lozka i patrze a ogolony to jestem, zeby nie umyte ale ogolony to tak. jakim kurna cudem, jak. potem wrocilem do lazienki i umylem zeby no a golic sie nie trzeba bylo bo juz bylem ogolony. nie wiem jakim cudem cos takiego moglo sie stac. krecilo mi sie w glowie wtedy bardzo, nie wiedzialem w jakiej rzeczywistosci jestem. no ale stalo sie. ale wracajac do filmu to mi sie nie podobal teraz.

w nocy jakos spalem, budzilem sie bardzo czesto. godzina 2 potem 4 i 5, 6, 7, no tak caly czas i udawalo sie zasypiac i spalem dalej. snow mialem mase, ale juz nie bede o nich pisal, wszystkie one byly powiazane ze soba, nie wiem jak to mozliwe, ale one sie ze soba laczyly pomimo tego, ze byly juz innymi snami. jakos wstalem rano po 9. obejrzalem ameryki sobie i poszedlem kupic chleb. zle sie stalo, bo wszyszedlem z domu i juz sranie, no i se idz, no to idze. udalo sie, doszedlem ledwo, chleb kupilem i wrocilem. potem sedes, tyle z siebie wyrzucilem, ze nie moglem wody spuscic, nawet nie moglem sie podetrzec papierem tak mnie posladki bolaly. no i co zrobic. wode na dwa razy spuszczalem i udalo sie. potem przeszedlem do czytania, ale jako, ze nie podoba mi sie ta ksiazka to staralem sie to czytac malo i ogladac tv, ale tv tez nudzi bo tam nic ciekawego i nowego nie ma, wszystkie informacjie sa powtarzane co 15 minut i ile mozna tego sluchac. no ale czytalem, robilem przerwy i ogladalem. potem nawet obiad zjadlem i dalej to samo, ogladalem i czytalem. czekalem do kolcaji i filmu. nawet lisa obejrzalem sobie, nie tak zle jakby. ta ksiazka do czytania jest marna i niszczy mi to zycie, nie moge tak egzystowac normalnie, bo to ksiazka o niczym jest. juz ponad 300 stron przeczytalem i nic nie wiem. tak sobie mysle, ze chyba powinienem zaczac nowa moja ksiazke pisac to bym mial wtedy zajecie. bede mial co robic i czas czyms zajme. ksiazki oczywiscie nikt nigdy nie wyda i nikt jej nie przeczytac, no ale ja pisze sobie tylko dla siebie. pomyle o tym czy nie zaczac tego pisac juz jutro. tak sie doczekalem na nie robieniu niczego do kolacji, zjadlem kolacje i film obejrzalem i ten dzien sie konczy, zaraz spac. mam takie przeczucie, ze dzis zasne ladnie i szybko, ale moze mi sie tylko wydaje.
cos tam sie sciaga powoli, no czekam, kiedys to sie sciagnie, ale idzie bardzo powoli.
na jutro plan taki. kupic chleb rano, potem czytac sobie, no i czytac ile sie da, choc tej ksiazki czytac sie nie da, no ale musze sie zmuszac bym to przeczytal i zapomnial. potem moze znajde cos ciekawego i bede chcial to czytac i czas bedzie mi plynal milo.
no dobra to na tyle dzis, ide spac.

Crank: High Voltage, 2009

Nawet wzialem sobie szybki prysznic, no wlosy umylem. nie lubie w zime byc caly mokry, latem to co innego, ale zalatwilem to i mam z glowy na jakis czas.

film to porazka totalna. wiedzialem, ze tak bedzie. pierwsza czesc byla slaba bardzo, to druga lepsza byc nie mogla. slabe to bylo i o niczym tak naprawde. z pierwszej czesci pamietalem tylko ostatnia scene jak spadal z helikoptera a z tej nie zapamietam nic bo nie ma co pamietac. film slaby, nie lubie nic takiego, ale mam jeszcze takie cztery, no moze trzy slabe to mam i z napisami. potem bedzie juz ciut lepiej, no ale przez ten tydzien bede jeszcze to ogladal, to co najgorsze idzie na pierwszy plan.
noc jaka byla. nawet zasnalem i spalem. rano sie obudzilem po 9. sny pamietalem rano, ale jak wstalem to je zapomnialem, moze to i lepiej, a mogly byc ciekawe bo moje sny zawsze cos niosa ciekawego, ale dzis tego sie nie dowiedzialem. wstalem cos po 9:30 i zrobilem sobie sniadanie. obejrzalem sobie ameryki i fajnie. potem to pojechalem do miasta. kupilem chleb. pojechalem do mops’u i tam zalatwialem moj wyjazd do dabka. latwo z tym nie bedzie, no ale zobacze. potem jeszcze byla rejestracja do lekarza i w koncu za trzecim razem udalo mi sie zapisac na 13 marca. potem jeszcze kupilem gazete sobie o m41 i wrocilem do domu. jak bylem w domu to przeczytalem ta gazete o m41, nie takie zle znowu. potem czytalem ta marna ksiazke w strone swanna, cos kolo 40 stron zmeczylem jakos i nadal nie wiem o czym ta ksiazka jest. no ale tak jest pisana. tak sobie czekalem do 15, nawet wczesniej wlaczylem laptopa ale czytalem sobie i tak. wlaczylem i ogladalem tv jak sie dalo. cos tam robilem, wiele sie nie dzialo. obiad zjadlem i tyle. tak sobie potem siedzialem, nie bylo niby nic do roboty to jak moglem to ogladalem tv i czekalem na kolacje. doczekalem sie, film slaby obejrzalem i tak ten dzien sie konczy.
ostatnio kupilem w sobote film kawa i papierosy na dvd i czekam az mi przysla. dzis kupilem za 50 pln pamiec podreczna do kompa bo ta 2 gb juz jest za mala, a nie stac mnie na dysk za 300 no to kupilem cos za 50 i starczy mi na jakis czas. zobacze jak przyjdzie, przyda mi sie ta pamiec mocno, zobacze jak mi to pomoze. moze to w piatek bede mial, zobaczymy.
troche sie dzis sciagalo, duzo nie, no ale troche. sciagnal sie kazik i 12 groszy, no i jeden z filmow dokumentalnych z planette. reszta troche, no powoli idzie, ale to jeszcze sie raczej zejdzie, no zobaczymy.
no i koniec. plan na jutro to czytanie raczej, potem siedzenie i ogladanie tv i czekanie na kolacje. no i tak dzien minie. z checia bym sobie zapalil papierosa juz nie palilem z 10 dni pewnie. no i nie wiem kiedy zapalem, moze jutro jak bede szedl rano po chleb, zobacze. poogladam jeszcze troche tvn24 ile sie da i pojde spac.