LEG – PSV

Koniec pierwszej czesci meczu. legia niestety przegrywa, tak pechowo stracona bramka bo mecz jest na remis. tak to wyglada. mam przerwe to sobie napisze teraz bym nie musial pisac po meczu, w ten sposob oszczedze ciut czasu i moze uda mi sie obejrzec czas honoru po meczu, no zobacze. psv jest zespolem bardzo dobrym, oj bardzo dobrym wiec nie wiem czy legia doprowadzi do remisu, bedzie ciezko.

noc mialem mila, no bo spalem, ale jak. obudzilem sie o 3:30 i tyle ze spania. jeden sen pamietam bo byl przed moim obudzeniem sie. byl u mojego dziadka w domu jakby. tam byly jakies zombie, ktore jakby chcialy mnie zabic, ale ja wiedzialem jak one sie poruszaja, jaki stosuja algorytm ruchu i tak sobie policzylem, ze one te zombie nie mogly mnie zlapac. one byly wszedzie, ale nie wszedzie w kazdym miejscu o tej samej porze wiec ja zmienialem miejsca tak by byc w miejscu gdzie ich nie ma. ten sen nie byl taki zly. ale obudzilem sie o 3:30 i co tu robic. to sobie czytalem. patrzylem w necie tez troche, jakos tam bylo. ogolnie to czytalem sobie. tak do 7:30 czytalem, nie tak malo znowu. potem sniadanie i sherlock holmes. tego odcinka nie pamietalem. bo wczorajszy pamietalem a ogladalem to gdzies 22 lata temu i pamietalem tamten odcinek, niezla pamiec chyba. dzis odcinek nie byl taki zly, ten serial ogolnie jest nawet ok. a jak sobie obejrzalem to sobie czytalem. ogolnie to miala byc walka bokserska i polak mial walczyc to postanowilem to zobaczyc. ale to bylo w tv od 9 a walka zaczela sie cos kolo 13. wiec od 9 byl laptop wlaczony ale nie ogladalem tylko czytalem. walke nawet obejrzalem. polak w walce przegrywal i to bardzo, no punkty by przegral, ale udalo mu sie znokautowac gostka i koniec walki, wygral wiec moglem sobie czytac dalej. ksiazke lord jim skonczylem, nie podobalo mi sie to wcale. pomimo tego, ze to przeczytalem to i tak nie wiem o czym to bylo. potem obiad zjadlem tez, gralem w colonization i wygralem ta gre, ale slabo troche, no ale koniec z graniem w to, predko raczej w to nie zagram. poszedlem dzis tez o radio do samochodu ale nie zrobione. dzis tez odebralem z 30 telefonow o sprzedaz samochodu, niecierpie tego robic. nikt tego samochodu nie kupi bo za drogo chce a oni chcieli by za darmo, wiec latwo nie bedzie raczej. tak sobie ten dzien plynal i juz jest prawie koniec i zaraz pojde sobie spac. juz jestem na nogach prawie 24 godziny bez snu i spac mi sie nie chce. zobacze jak bedzie. moze zasne, kto wie.
moja sytuacja finansowa jest tragiczna, nie mam nic kasy, troche by mnie podratowalo sprzedanie samochodu, ale to tez nie zmieni w tym wiele, zobacze jakos moze sie to ulozy. jakbym w tej pizzeri jezdzil i cos zarabial to by bylo o wiele lepiej ale nie jezdze i nic nie zarabiam.
jutro rozmowa o prace, zobacze jak to bedzie, ale nie mam zludzen raczej tej pracy nie dostane, co zrobic.
wczoraj u lisa byly dwa ciekawe tematy, ale dzis nie bede o tym pisal, jak nie zapomne to moze jutro, no zobacze. byla kara smierci i cos o seksualnosci dzieci. mam swoje zdanie w tych dwoch tematach, moze jutro napisze.
sciagalo sie tez ciut dzis. no duzo nie, ale dwa filmy mam wiecej, one mogly byc juz wczoraj ale sa dzis. na dysku i tak nie mam miejsca na nie, ale jutro jak obejrze film to sie ciut zwolni, jakos to bedzie. reszta tak sobie sie sciagala, no ale ciut zawsze wiecej.
no dobra, zaczyna sie druga polowa to ide obejrze sobie.

Most Dangerous Man in America: Daniel Ellsberg and the Pentagon Papers, 2009

Ten film obejrzalem, nie takie zle, ale takie sobie wlasnie. ja wiem, ze tam jest tak, ze klamia jak moga. sfera rzadzaca oklamuje ludzi, o tym byl ten film. na podstawie wojny wietnamskiej, troche taka paplanina byla, dalo sie obejrzec, ale super nie bylo. zaraz sobie jeszcze tomka lisa obejrze i pojde spac, obym tylko spal, no powinienem bo ten lek co bralem wczoraj on dziala na dwie noce nawet jak dzis nic nie bralem, ale zobaczymy.

w nocy spalem ladnie, nawet nie wiem kiedy zasnalem tak szybko to bylo, nawet nie piec minut i juz spalem. sen jakis pamietalem, ale rano, teraz juz nie mam pojecia o czym to bylo, ale podobal mi sie wtedy. obudzilem sie o 5:30 i juz nie zasnalem. polska juz nie grala bo dzis mecz mieli o 3 rano, wiec lipa. tak sobie posiedzialem, ciut w necie, troche tez czytalem, no i ten ranek jakos minal. potem wstalem cos przed 8 rano, zrobilem sniadanie i obejrzalem szerloka. a potem to chcialem czytac i robilem to. ale nie podoba mi sie ta ksiazka wiec z tym bylo roznie. robilem jak moglem by nie czytac wiec przeczytalem tylko z 70 stron, nie podoba mi sie ta ksiazka wcale, to jest dla mnie o niczym, no i tak. no ale cos tam przeczytalem. potem mama wrocila to obiad zjadlem, pogralem ciut w colonization. mam wojne o niepodleglosc, ktora latwa nie jest, ale jakos sobie daje rade, no jakos, zobacze jak bedzie jutro. tak sobie czekalem do kolacji tylko. piosenki porobilem, dodalem do nich slowa. fugees skonczylem dzis chyba a potem nickleback no i tak ten czas lecial jakos. kolacji sie doczekalem, to sobie zrobilem i ten film obejrzalem, ktory niczym specjalnym nie byl. film obejrzalem, poszedlem sie umyc i tak ten dzien sie konczy. obym tylko zasnal ladnie. w koncu o 5 sie obudzilem wiec moze sie uda, zobacze.
dzis dowiedzialem sie, ze urodzilem sie o 14:30 i o dziwo moja siostra o tej samej godzinie, tylko ja w sobote co wiedzialem juz od dawna a moja sis we wtorek. no to mama mi dzis powiedziala bo sie o to zapytalem.
tak to sie jakby nic spejalnego nie dzialo, nie mam kasy nic, nie wiem co zrobie, moze jakos sie podratuje, moze jakos sie uda, obym tylko w pizzeri zaczal na nowo jezdzic bo inaczej to bedzie kiepsko. no w czwartek rozmowa o prace, moze to cos da, ale kto tam wie, nie nastawiam sie na to zbytnio, nie ma na co liczyc.
no i dzis sie ciut sciagalo, mogly sie sciagnac 2 filmy z 4. i tak nie tak zle. choc ten trzeci nawet idzie wiec moze dzis bede go mial, no zobacze.
plan na jutro to czytanie ksiazki, ktora mi sie nie podoba wcale. potem wieczorem ma byc mecz w pilke, legia ma grac to obejrze sobie, wiec zadnego filmu jutro nie bedzie, nie zwolni sie miejsce na dysku, no trudno.

Oscar et la Dame Rose, 2009

Napisalem mase, i nagle wracam tu i co, no nic nie ma, gdzie znieknelo to co napisalem, tego nie wiem.

wiec od nowa. wzialem kapiel w wannie. dwa lata nie  bralem tylko prysznice. wzrok mi sie juz poprawil bo widze to co pisze, to maly plus. kapiel byla fajna, to uspokaja wiec mam nadzieje, ze bede ladnie spal dzis. siatki rano nie obejrze bo graja nasi o 3 rano, to odpuszcze sobie a ten mecz to pewnie i tak wygraja, no ale zobacztmt. moze potem jakas powtorka bedzie to obejrze ja sobie. ogolnie tej nocy nie mialem latwo zasnac, al jakos sie to udalo. ale wstalem o 5:30, troche wczesnie. to staralem sie w tym czasie odzyskac odcinek boso warownia. no i udaolo mi sie ale tylko 14 miniut tego programu, ale on liczy 24 minuty, wiec musze to sciagac, nie ma wyjscia. potem jak mecze sie zaczal to nagle chcialo mi sie spac i na meczu polakow zasnalem, cos tam slyszalem co mowia, wieczialem, ze nasi wygrywaja gladko z nimi i dziwilio mnie to, no ale tak bylo. mecz sie skonczyl to wylaczylem lapka i spalem dalej. przez to spanie to wstalem o 11:30 dopiero. troche pozno, ale co zrobic. zjadlem sniadanie i szerlok holmes. pamietalem ten odcinek, tak w 60% pamietalem co i jak bylo. ale ja to ogladalem gdzies 20 lat temu i nadal pamietam to fajnie. jest jesscze jeden ocinek, ktory pamietam, a kiedy on bedzie to nie wiem. dziewczynka, ktora jest lunatyczka i kranie podczas tych spacerow. ale to malo wazne. potem ciut poczytalem a dalej to pojechalem do miasta zalatwic sprawy. najpierw naprawa radia, ile bedzie kosztowac to nie wiem, pewnie sporo a kasy nie mam nic, totalnie nic nie mam, nie wiem co zrobie. potem pojechalem i kupilem pompke do pilki i fajnie, napompowalem ja i fajnie jest. do kompletu jeszcze kiedys kupie miecz katana z filmu kill bill, ale musze zebrac kase na to, najpierw samochod, w niego jedze pojdzie troche kasy, ktorej nie mam, musze jutro wszysto co do grosza wyliczyc i zobaczyc czy dam rade tak, rachunek marcie zawiozlem tez. gazety dla siebie kupilem. jedna juz soknczylem czytac o lancia lince, nie takie zle. wrc tez kilka artykulow za mna. lord jim skonczony pierwszy tom ksiazki, jutro zaczne czytac sobie dalej. ale ksiazka nie podoba mi sie badzo o czym mowilem juz. wieczorem nie robilem za duzo. cos w necie. robilem slowa do piosenek fugees i tyle, troche tez nickeback rockstar, ale z tym to bedzie kupa pracy jeszcze, ale zrobie to kiedys, musi sie udac. gralem tez ciut w colonization i jestem juz coraz blizej konca chce zobaczyc jak to bedzie, moze jutro juz sie uda, zobacze. do kolcaji sobie czekalem i tak czas plynal. zadzwonil gostek o prace i mam rozmowe o prace w czwartek na godzne 10, pojeade sobie i zobacze jak bedzie, ale watpie by mnie renciste ktos gdzies zatrudnil, ale musze miec jakas prace bo w tym domu jak mieszkam to mam wtdatki dwa razy wieksze niz jak mieszkalem sam, musze cos z tym zrobic, zobaczymy jak to wyjdzie.
no i na koniec i ide spac. cos sie sciaga, nie tak zle. jeden film wiecej, polski oczywiscie, jak tylko obejrze wszystko co mam obcojezyczne to bede ogladal tylko polskie i wtedy przyjdzie czas na zmiane adresu bloga na t2m. bedzie ok, bo notki beda tylko po angilsku przez miesiac wiec moze to odstaszy ludzi, ktorzy by chcieli to czytac, mam nadzieje, ze tak bedzie, no ale zobaczymy. no a ja mam ochote do tego mojego pierwszego adresu t2m wrocic, ewentualnie tmm, ale ta pierwsza wersja mi bardziej pasuje.
no dobra, ide spac juz, czuje, ze zasne, ale zobacze jak to bedzie.

Eagle Eye, 2008

Jakos i jestem. ogolilem sie i fajnie tak, no lepiej, tak wole. nawet skrocilem o polowe brode jaka nosilem, teraz juz maly skrawek wlosow pod ustami, tylko tyle. zostawiam to bo ciagne to i mniej gryze paznokcie. nie zaklejam plastrem i paznocie nie sa takie zle, jakby rosna. ale jutro chyba zakleje wieczorem, no zobacze jak bedzie w trakcie dnia.

ten film obejrzalem sobie, tak srednio mi sie podobal. bardzo zly nie byl. ale ta sztuczna inteligencja, jej forma w tym filmie, to wg mnie niemozliwe calkowicie. ale ogladalo sie calkiem ok, nie tak zle.
w nocy spalem, nawet ladnie, nie ma co narzekac, ale obudzilem sie o 5:30. no jak ide spac o 23:30 to o 5:30 musze wstac. po tym leku moge spac tylko 6 godzin. jutro tez chce rano wstac tak najpozniej o 7 rano, wiec moze tak o 24 uda sie pojsc spac, zobacze. ale rano wstalem, no obudzilem sie i ogladalem sobie mecz polski w siatke, nasi ponowni wygrali. jutro juz bedzie trudniejszy mecz, wiec zobacze jutro jak bedzie. ale mecz obejrzalem, potem sniadanie i cejrowski. odcinek o kowalu byl, nawet to bylo ciekawe, ja lubie sie uczyc czegos caly czas a z tego sie sporo dowiaduje rzeczy, ktorych nie wiem. po tym ogladaniu to poczytalem troche ksiazki sobie, ale skonczyc sie nie udalo. jutro pierwszy tom skoncze bo do konca tylko 30 stron wiec skoncze to i zaczne tom drugi. po czytaniu pojechalem do ojca. tam sobie siedzialem u niego, rozmawialismy, ogladalismy tv i jakos czas zlecial. obiad zjadlem tez, no i tyle. ale przed koncem zasnalem u niego, drzemka mnie zlapala z godzine spalem, oby to nie przeszkodzilo mi zasnac zaraz, no zobacze.  jak sie obudzilem byl fajny proram na tvp1, zycie chyba tytul a podtytul to owady, ja lubie takie programy tez bo to daje obraz zycia na tej planecie, o ktorym praktycznie malo kto cos wie. ale wyspalem sie tam tez i pojechalem do domu cos kolo 17, troche pozno ale ok. wrocilem to wstawilem samochod do garazu bo mialem pewnosc, ze z pizzeri nie zadzwonia i tak tez sie stalo, no trudno. 180 pln w tym miesiacu tam zarobilem tylko w pierwszy weekend listopada, potem przez kolejne trzy tygodnie nie bylo nic. wrocilem do domu, to ciut gralem, ciut tv ogladalem, jakies mecze byly. lech gral, ale glownie to sluchalem. tak jakos czas lecia. jeszcze zrobilem tak, ze przegralem boso na stacjonarny komp by zrobic miejsce na laptopie, przy tej operacji skasowal mi sie jeden odcinek i lipa, ale co moge zrobic. moze to mi sie uda odzyskac jakos ale watpie troche. jak to boso przegrywalem to przenioslem kolejne filmy ze stacjonarki i wlasnie jeden z nich dzis obejrzalem bo mialem co innego. jutro ponowie ta operacje kolejny raz. bedzie ok. ale tak doczekalem kolacji i filmu, udalo sie i tak dzien minal. nawet troche robilem piosenki fugees, fu gee la, jutro skoncze ja pewnie. wczoraj zaczalem, jak skonczylem tlumaczyc it’s comming home a dzis to, jutro to skoncze a potem pojdzie na tapete rocksar a z tym bedzie duzo roboty.
plan na jutro to czytanie glownie. ale poza tym musze pojechac i kupic gazety, prawie 30 pln strace, ogorki kupie w panoramie. zapytam sie jeszcze czy radio mi naprawi, no moze sie uda. choc ten samochod na sprzedanie, ale dobrze by bylo jakby radio dzialalo.
sciagac sie ciut sciagalo. trzy filmy moglem miec bo sa ponad 90%, ale mam jeden polski film swinki i moze go juz jutro obejrze, jak nie to moze czwartek, no zobacze jeszcze. reszta troche sie sciaga, ale duzo nie, no ale troche zawsze tak.
moglbym jeszcze popisac bo mam zalegle tematy odnosnie tego kraju, w ktorym mieszkam. kara smierci, takie tam tematy, afery w pzpn i nie tylko. moze kiedys o tym napisze, moze jutro, moze we wtorek. jest po 23, troche wczesnie na spanie bo obudzie sie o 5 rano, a to troche wczesnie, musze poczekac do 24 prawie, no do 23:30 choc i wtedy sie poloze, moze zasne.

Pulp Fiction, 1994

Film mi sie srednio podobal, ale ja nie przepadam zbytnio za filmami Tarantino, choc ten zly nie byl. scenariusz byl naprawde genialny, oskar za to byl chyba. film ogladalem ostatnio gdzies z 10 lat temu, teraz powtorka i tyle. nie takie zle, ale nie genialne.

w pizzeri nie bylem znowu, co zrobic, nic nie moge. 8 godzin w tym miesiacu to bylem, duzo nie zarobie a liczylem na wiecej, zobacze jaki bedzie grudzien, troche lipa.
w nocy srednio spalem. nie moglem zasnac. rano pozno wstalem i dlatego pewnie. zasnalem cos kolo 2  w nocy, ale spalem. rano obudzilem sie o 8:30 wiec duzo nie spalem wiec dzis spac juz musze, a rano chce sie obudzic by mecz polakow obejrzec sobie.
rano wstalem, sniadanie i szerokie tory, jakis minelo. potem mame zawiozlem na zakupy. pojechalem nowym samochodem, nie jezdzi sie tak zle, moze byc. ale musze sie jeszcze w niego wjezdzic troche, no przyzwyczaic sie musze. ale jak tym jade to sie boje troche. boje sie, ze ktos mnie uderzy i uszkodzi mi samochod, w starym tego nie mialem bo bylo mi wszystko jedno, a tu tak nie jest.
do domu wrocilem to poczytalem sobie ciut, no tyle ile moglem. duzo nie, ale troche tak, ale ksiazka i tak mi sie nie podoba wcale. prawie nic sie w niej nie dzieje ciekawego, no nic, wiec marne to czytanie. potem o 13 wlaczylem lapka i ogladalem tv i gralem w colonization. mecze byly to sluchalem sobie tego i tak. potem nawet legia grala i niestety dla mnie przegrala, ale nie grali tak zle, nawet mieli przewage ale wygrac sie nie dalo, no co zrobic. tak doczekalem do kolacji, byla 20 to zrobilem i zjadlem i ten film obejrzalem. to w takim szybkim skrocie bo chce juz isc spac i zasnac.
sciagalo sie tez ciut dzis, dwa filmy wiecej mam, a moglem miec trzy, moze jutro, zobaczymy. ale dodalem kolejny film, dzien swistaka, ogladalem z 10 lat temu tez, a moze z 15 kto to pamieta, ja juz nie. ale film byl genialny dla mnie wtedy i chce jeszcze raz. dodalem tez gre fifa by jak Diego przyjedzie mogl na moim laptopie sobie w to zagrac, no zobaczymy.
dobra ide juz, plan na jutro jest taki. jak sie uda to cos przeczytac. do ojca ogolnie jade i tam spedze wieksza czesc dnia. jak wroce to cos tam bede robil, zobacze, wieczor moze pizzeria, ale moze wlasnie nie, jak nie to obejrze jakis film, cos znajde.

Three Days of the Condor, 1975

W pizzeri znowu nie bylem i nic nie zarobilem, co zrobic, nie mam na to wplywu, nikt nie chce pizzy to nie dzwonia i tak jest. a kasa mi leci z portfela i to mocno, bo zawsze cos. no i nie bylem to nic nie zarobilem. dzieki temu tylko udalo mi sie film obejrzec. nic z niego nie pamietalem. choc tak naprawde najpierw to staralem sie go obejrzec w tv, z trzy proby mialem, na kazdej zasypialem, tak samo mam z desperado, ktorego nadal nie obejrzalem, ale sciagne to obejrze w koncu. z tym filmem bylo podobnie. ale mieszkajac w londynie go ogladalem, tak to pamietam. ale nic z tego filmu nie pamietalem. dzis obejrzalem i wiem dlaczego. bo nie bylo co pamietac. film mi sie srednio podoba, takie sobie jakby. tylko fajne, ze on duzo czytal tak jak ja, ale mnie nikt do sluzb specjalnych nie zatrudnia, no zycie. film poza gra aktorska naprawde dobra nie mial nic specjalnego do zaoferowania. no moze mial kiedys, moze ma i teraz, ale nie dla mnie, tak jakos wyszlo.

w nocy spalem, nawet szybko zasnalem, a dzis nie wiem czy tak bedzie latwo. ten lek jakby pomaga na sen, ale zobacze jak bedzie dzis, bo dzis bedzie inny dzien jakby. normalnie budzilem sie bardzo rano, no 5, 6 rano. dzis bylo podobnie, obudzilem sie, ale udalo mi sie zasnac i tak spalem do godziny 9 wiec dosc dlugo, wiec nie wiem jak bedzie dzis z zasnieciem, zaraz sie przekonam. nawet rano cos mi sie snilo, nawet cos co chcialem by mi sie snilo, chyba cos z nowym samochodem ale to tylko chyba bo traz nic nie pamietam. rano moze bym pamietal, ale teraz juz nie. wiec wstalem sobie po 9 rano, moglem tak bo polacy grali dzis mecz pozno. wiec wstalem, zjadlem sniadanie i obejrzalem szerloka i tylke. potem o nim poczytalem w necie troche i okazalo sie, ze tworca jego byl tym tytulem zmeczony i nie chcial go wiecej pisac i usmiercil go. ciekawe dosc. obejrzalem to czekalem sobie na mecz polski. doczekalem sie i obejrzalem go sobie, nawet nie gralem tylko patrzylem w miare, choc moze tez srednio. polacy pierwszego seta przegrali. ogolnie to mecz nie byl latwy, ale udalo sie wygrac. ale bylo trudno bo japonczycy sa bardzo szybcy wiec w obronie sa bardzo dobrzy. nastepny mecz bedzie z chinami, ktore sa jakby najslabsza druzyna ale czy bedzie latwo to sie przekonam rano w niedziele, jak wstane, zobacze. mecz dlugo trwal to nie fajnie bo mialem mniej czasu na czytanie. tak od 13 to czytalem do 15 mniej wiecej. dwie godziny, troche sie udalo. jakas mala szansa jest, ze skoncze pierwszy tom jutro, no dobrze by bylo, ale zobaczymy czy sie uda. ale sobie czytalem, ksiazka nie podoba mi sie bardzo, juz ten moby dick byl lepszy o niebo od tego lorda jim’a, no coz bywa i tak. no ksiazka mnie nie wkreca wcale, ciezko sie to czyta, nie ma akcji zadnej praktycznie tylko taka paplanina, nie lubie tak, lubie jak cos sie dzieje konkretnego. a w tej ksiazce nic takiego nie ma. potem poszedlem sobie zapytac sie ile bedzie kosztowalo zrobienie amortyzatorow w samochodzie i to bedzie cos kolo 250 pln, no tak mysle, nie tak malo, no ale musze to zrobic. troche sporo jednak. a potem i tak wydalem dzis 40 pln bo mi zrobil lusterko i ladnie juz jest. wydalem juz na samochod 120 pln, ale jeszcze te 250 przede mna, no zobaczymy. jeszcze 1,147 pln na koncie mam. ale nie na dlugo. jakos tam bedzie, zobaczymy. wiec czytalem i ten samochod zalatwilem. potem zjadlem obiad sobie. pozniej to w necie siedzialem, troche gralem w colonization, no roznie to bylo, troche tv jak sie dalo, no roznie bylo. no a dalej to telefon od siostry i dwa slowa z nia bo na allegro mam wystawic im samochod do sprzedania i pewnie jutro to zrobie, znajde czas na to. a dalej to lekarz byl. pojechalem tam nowym samochodem. ale musze powiedziec, ze dobrze mi sie nie jedzie nim. przyzwyczailem sie do cc i sc jest dla mnie za nowe, ale pojezdze troche to przyzwyczaje sie i bedzie mi sie jezdzilo dobrze. a o cc dzis znowu ktos zadzwonil i pytal sie, mam ogloszenie na samochodzie to mogl zobaczyc, no moze sie jakos uda sprzedac, ta marka jest bardzo popularna bo i tania jest, takie samochody najlepiej kupowac i ja zawsze to tylko robie jak mam miec samochod to tylko taki. u lekarza bylem. leki maja kosztowac 35 pln, pewnie pomoga ale kupie je dopiero w grudniu bo nie mam kasy. troche tam czekalem, ale byl starszy pan co mial 85 lat to ja z nimi rozmawiam czesto bo oni pamietaja wojne wiec ja ich pytam o to jak oni to pamietaja i oni mi opowiadaja. co jestem u lekarza to spotkam kogos starszego, tak duzo starszego, ze moze pamietac wojne to zawsze z nim rozmawiam. ciekawe rzeczy z tego wynikaja. moze o tym napisze kiedys, musze to jeszcze przemyslec sobie dokladnie i to zanalizowac, kiedys napisze. jakos od lekarza wrocilem. siedzialem w necie i cos tam robilem sobie, mecz byl, polonia grala i pzegrywala, ale udalo im sie wygrac, no i tyle. potem jak film ogladalem to wisla grala i dobrze, ze wygrala, choc mecz byl na remis moim zdaniem, choc go nie ogladalem to nie wiem do konca. ale to, ze slask stracil punkty to nawet dobrze dla legii wiec zobacze jak jutro ta legia zagra. pewnie nie bede ogladal a sluchal, ale dobre i to. no ale wieczor nadszedl, kolacje zrobilem i jadlem ogladajac film, tak ten wieczor minal i juz koniec dnia jest i zaraz ide spac, tak to sie konczy dzis.
sciagalo sie nawet nie tak zle. supet tez nie, ale pulp fiction mam, jak nie bede jutro w pizzeri to go obejrze sobie, cos tam wiecej mam, nawet i boso mam wiec tez fajnie. cos tam sie sciaga i kilka filmow juz moge miec jutro jak sie uda. jak by ladnie poszlo to nawet 4, ale zobaczymy jak bedzie.
plan na jutro taki jest. rano sniadanie i szerokie tory. potem mam mame wozic na zakupy, potem jak wroce to moze uda sie poczytac tak do obiadu, potem moze bede czytal dalej, ale watpie bo legia ma grac mecz wiec pewnie bede go sobie sluchal grajac w colonization. wieczor to moze zadzwonia z pizzeri, moze nie kto wie. jak nie to pulp fiction obejrze a jak tak to cos zarobie i jak wroce to czas honoru obejrze. wiec tak to ma byc, a jak bedzie to zobacze. no zobaczymy ile uda sie przeczytac jutro, ale moze ciut sie da. no to ide juz, zaraz spac, obym tylko spal ladnie.

Tango & Cash, 1989

Ten film to ogladalem gdzies na oko 20 lat temu. wtedy podobalo mi sie badziej, dzis to byla taka sobie historia i strzelanina, takie sobie, bardzo zle nie, troche humoru bylo. jeden tekst genialny gdy do Stallone mowia cos ty Rambo a on wlasnie Rambo byl, bo gral w tym filmie, to zabawne nawet bylo, kilka takich momentow bylo. bardzo zle nie, ale to takie film, ktory ma zapchac czas, ja tak moge go skasyfikowac.

w nocy nawet spalem, zasnalem szybko i fajnie tak. spalem dluzej bo do 7:15 gdzies, polezalem ciut. snow nie pamietam. ale polezalem ciut i mecz byl polakow w siatke to ogladalem. ale wlasnie nie ogladalem tylko sluchalem bo gralem w colonization. myslalem, ze nasi wygraja a jednak jakims cudem nie wygrali choc jdnego seta wygrali do 8 chyba. takiego wyniku nie widzialem nigdy raczej. dzis tez nie zauwazylem bo gralem. a gralem po to by ta gre skonczyc, w trakcie meczu sie nie udalo ale potem mala przerwa podczas czytania i skonczylem ta gre i sie moge cieszyc. mecz nasi przegrali, ale nie jest tak zle, jutro jest japonia, ale pozno troche i przez to tez bede mniej czytal tak jak dzis. ale ten mecz wysluchalem, potem sniadanie i szerlok holmes, nie taki zly odcinek ale tez znalem rozwiazanie zagadki jaka byla w tym odcinku, zawsze wiem, to sa latwe historie dla mnie, szybko lacze fakty jakie tam sa podane i wiem kto popelnil przestepstwo.
po tym porannym wszystkim zaczalem czytac z przerwami, ale czytalem, duzo nie, ale nie tak malo, a ksiazka mi sie nie podoba jakos wcale. podczas czytania mala przerwa by skonczyc colonization. potem samochod zaprowadzic do mechanika. pozniej zakupy. pojechalem i zrobilem. jak jade to zawsze sie ktos pyta o samochod moj, nawet jest zainteresowanie by go kupic i tyle, nie tak zle. mechanik zrobil mi seicento i wzial 80 pln, mam juz ladnie zrobione tak jak chcialem, wszystko cacy jest. tylko lusterko, ale wzial je do siebie i powiedzial, ze to naprawi wiec nie musze szukac nowego do kupienia. ale powiedzial, ze amortyzatory do wymiany i bede musial to zrobic a to pewnie koszt okolo od 200 do 300 pln bedzie, no ale co zrobic, bede musial to zrobic. kasy jeszcze ciut mam.
15 nadeszla to zjadlem cos, babcia dynie przyniosla i ja zjadlem, to taka jakby zupka z tej dyni byla, jakby kluski na mleku, cos podobnego, nie takie zle. potem juz siedzialem sobie w necie, ale czytalem dalej tez ksiazke, wiec ponad 80 stron tego lorda jima mam, ale do niedzieli raczej nie dam rady tego przeczytac, no ale zobacze ile jutro przeczytam. tak to siedzialem, jak moglem to patrzylem tvn24 a jak nie to nie. gralem ciut tez, tak jakos czas lecial, nic waznego. doczekalem kolacji, film obejrzalem, teraz sobie pisze i ide juz spac zaraz. jutro nie musze rano mocno wstawac, ale pojde wczesniej, moze wczesniej wstane, no zobacze.
sciaglo sie tez troche, duzo nie, ale ciut tak. mam film trzy dni kondora i to fajnie bo jak bede mogl to zaraz to obejrze. to plus. reszta tak sie sciaga, no troche. ale skasowalem dzis 10 filmow z kolejki sciagania bo sprawdzilem, ze moge to obejrzec w necie bez sciagania wiec tak bede staral sie to zrobic, moze sie uda kiedys. zobaczymy.
no dobra to znikam juz. plan na jutro to czytanie glownie, ale musze do lekarza wieczorem pojsc, zobacze czy sie uda. pizzeri moze wieczorem, dobrze by bylo cos zarobic, ale jak bedzie to nie wiem.

El Mal ajeno, 2010

No to sobie Lisa obejrzalem, ale i tak udalo mi sie z 4 minuty, dobre i to. choc to co mowi Boni nie podoba mi sie jakos, normalne jakby. moze jeszcze uda sie to obejrzec jak skoncze tu pisac, ale watpie w to troche, no ale zobacze jak to bedzie.

ten film obejrzalem, ogolnie to srednie bylo. ale to byl jedyny film nie polski jaki mialem a nie ogladalem go wczesniej. jutro jak bede wieczorem w domu to obejrze cos co juz kiedys dekade temu ogladalem, zobaczymy. a ten film nie byl taki znowu zly, ale to nic wielkiego jakby, ale cos tam bylo jakby. dziewczyna chora na to co ja, czyli na SM popelnia samobojstwo. to sie nawet nie dziwie, ale ona byla  ciazy. ale te historie w tym filmie byly takie wyssane z palca, takie srednie to bylo i tyle.
a tego lisa ustawilem na nowo moze sie uda, choc watpie w to.
noc jakos spalem, ale myslalem, ze nie zasne, ale jakos przed 00 udalo sie zasnac i spalem. no i ostatnio jak codzien obudzilem sie o 4:45 wiec jako, ze jest tak wczesnie i nie mam wtedy nic do robienia to czytalem sobie dzume. tak ogolnie ta ksiazke to czytalem z malymi przerwami dzis do godziny 15. przerwa mala na sniadanie i szerloka holmesa. potem tylko czytanie z malymi przerwami. piwnica, troche tam chodzilem, przegralem tak cos z laptopa, nagralem dwa filmy, ale nie nagrywam ich jeszcze na laptopa bo nie mam miejsca, troche poogladam to je zgram. jeszcze zgralem gre komputerowa gdzie gra sie na gitarze bo nie dzialala mi, ale zrobilem to tez i juz mi ta gra dziala choc raczej w nia grac nie bede, ale mam. ogolnie to czytalem i dzume skonczylm czytac. ostatnio czytalem to gdzies z 15 lat temu, wtedy podobalo mi sie chyba bardziej, ale teraz tez potrafie docenic ta ksiazke, zla nie byla. umowilem tez w przerwie czytania mechanika samochodowego na jutro z moim nowym samochodem, to jutro spojrzy mi na kilka rzeczy w tym nowym samochodzie i to zrobi jakos. tak mi glownie na czytaniu minal dzien. Dzume skonczylem i zaczalem czytac Lorda Jim’a. ale malo, jutro bedzie wiecej. plan taki by udalo sie to przeczytac do niedzieli, ale czy to sie uda to nie wiem, zobacze ile przeczytam jutro. tak jakos dzien minal. 15 nadeszla to sobie zupe wzialem, drugiego nie chcialem i tylko to, na lapku w necie siedzialem i cos tam robilem sobie. potem jak mama wrocila cos kolo 17 to zjadlem i drugie danie. tak sobie w necie siedzialem, ale juz nawet nie wiem co dokladnie robilem, ogladalem jak sie dlao tvn24 a jak nie to nie. potem o 18 mecz sie zaczal. legia grala zalegly mecz. nie ogladalem tego ale sluchalem. legia wygrala i moge sie z tego cieszyc troche. to fajnie. a ja gralem przez caly mecz, no dwie godziny gralem w colonization. mam wojne o niepodleglosc juz trwa z 20 lat, ale zaczynam ja wygrywac i pewnie za kilka lat wywalcze ta niepodleglosc, no zobacze jutro jak bedzie, bo pewnie jutro tez troche w to pogram, no zobaczymy jak to bedzie. ale gralem sobie i doczekalem do kolacji i filmu. obejrzany i koniec dnia juz, wiec zaraz spac. dwie tabletki na sen wzialem, ale czy zasne i czy bede spal to tego nie wiem. ale mam nadzieje, ze rano wstane bo mecz w siatke gramy to moglbym to obejrzec sobie, no zobaczymy.
Grygi dzis do mnie tez dzwonil, mowil, ze ma jakis prezent dla mnie, nie wiem co. ja nie chce prezentow zadnych, chyba, ze to jest ksiazka, ale nikt nigdy nie wie jaka ksiazk mi kupic, tylko ja wiem co moge przeczytac. ale Grygi dzwonil i pewnie niedlugo pojdziemy na basen cos czuje, no ale zobaczymy.
ogolnie nic sie nie dzialo, nic waznego nie musze pisac. mam zaleglosci ale moze innym razem, kiedys moze bede mial ochote to napisze.
adres bloga zmienie na t2m, juz moze od 1 grudnia, wolalbym od 1 stycznia, ale moze od grudnia juz to zmienie, zobacze jeszcze jak bedzie.
plan na jutro to czytanie ksiazki, rano mecz obejrzec no i samochod zrobic jakos, no przystosowac go troche do jazdy, wszystkiego nie zrobie bo nie mam tyle kasy, no ale zobaczymy. choc glownie to czytanie taki plan na jutro.
sciaganie dzis bylo srednie. cos tam sie sciagalo, troche wiecej mam, ale nic wiecej nie mam. prawie boso mam, to fajnie, moze jutro bedzie to w sobote to obejrze sobie. reszta sie sciaga ale daleko jeszcze do konca. film jakis znowu dodalem, kiedys i to sciagne, bylem na nim w kinie z 8 lat temu gdzies. film byl super o picasso jako niszczyciel i tworca bo to na podstawie genialnej ksiazki, ktora napisala zona picassa. chyba Gilot sie nazywala, a ta ksiazke tez przeczytam jak uda sie to znalezc w bibliotece, zobaczymy.
no dobra, ide juz, skoncze ogladac tego Lisa a dokladniej Gowina i ide spac.

Coffee and Cigarettes, 2003

Polowe Tomka Lisa udalo mi sie obejrzec cudem, ale drugiej polowy to juz pewnie nie obejrze, moze jutro jakos sie uda, ale kto tam wie. zawiesza sie i koniec, nic nie mozna zrobic wiec szkoda.

film przed tomkiem obejrzalem sobie. film jest genialny, to jest genialne totalnie. ogladalem to drugi lub trzeci raz, no troche zapomnialem juz, ale sporo pamietalem i tak. tesle pamietalem. sceny niektore tez z aktorami, ktorych zalem. ale nie wiedzialem a dowiedzialem sie dzis, ze film byl krecony w sumie prawie 20 lat. pierwsza scena z filmu pochodzi z 87 roku, trzecia scena z Iggy Popem z 92 roku, troche to trwalo zanim w 2003 roku film ujarzal swiatlo dzienne, a polska to pazdzienkik 2004. nie pamietam kiedy to ogladalem ale pewnie w sierpniu 2005 roku w kinie pierwszy raz, potem pewnie jakos to obejrzalem w domu, sciagnalem to sobie, pewnie tak. ale film jest genialny. bardzo. kawy nie pije ale papierosy, super to jest. to jest komedia, na ktorej ja sie naprawde moge czasem smiac, wiec i to jest w tym filme swietne, potrafi sprawic, ze sie usmiecham a to nie udaje sie prawie nigdy nikomu.
w nocy za to nawet jakos spalem. zobaczymy jak bedzie dzis. latwo nie bylo zasnac. polozylem sie o 22:30 jakos tak, ale nie zasnalem. wstalem i cos porobilem w necie z 5 minut i polozylem sie na nowo i juz zasnalem udalo sie. tym razem spalem ciut dluzej bo obudzilem sie o 6:30. snow nie pamietam, ale cos bylo jak nic. wczesnie wstalem to moglem mecz w siatke obejrzec bo nasi jakby grali i obejrzalem to sobie. mecz nie byl taki zly, nasi wygrali ponownie i fajnie nawet. potem sniadanie i szerlok holmes, nie takie zle tez. ale domyslam sie z reguly jakie jest rozwiazanie zagadki jeszcze przed koncem filmu wiec nie tak zle jakby.
potem to sobie czytalem. tak czytalem troche. potem chcialo mi sie spac, w nocy duzo jakby nie spie. wiec chcialo mi sie spac to odlozylem ksiazke i pomyslalem, ze poleze chwile sobie z zamknietymi oczami na lozku, ale z tego wyszla drzemka, bo naprawde spalem. jak sie obudzilem to mialem erekcje a to moze mnie spotkac tylko podczas snu, w realu nigdy bym do tego nie dopuscil. a jak wstalem bo zadzwonili do mnie o drukarke to pojechalem do nich i wzialem ja i potem do Marysi ja zawiazlem to byla jej drukarka, no i dziala jakos i moze byc, nie tak zle jakby. potem u Marysi troche bylem, rozmawialismy dlugo. plakala przy mnie, widzialem jej lzy na policzkach gdy rozmawialismy o smierci jej taty. a teraz maja tylko moja mame, ona im pomaga jak moze, no tak jest. to mile, ze maja wsparcie ze strony mojej mamy, dla mnie to mile. dlugo u niej siedzialem, do domu wrocilem kolo 15 dopiero. jeszcze dalem ogloszenie o sprzedazy samochodu. potem zakupy jeszcze zrobilem i tyle. wrocilem do domu i czytalem sobie dzumy ile moglem. no ale duzo to mi sie nie udalo, no trudno. postaram sie jutro skonczyc te ksiazke, ale zobaczymy jak to bedzie. ale plan na jutro to glownie czytanie, ale zobacze jak to bedzie. zjadlem tez obiad jakos pozniej. no i potem w necie siedzialem. ogladalem jak moglem tvn24, jak nie moglem to mecz jakis byl  w tv i gralem ciut w colonization, jakos ten czas do kolacji minal i nie tak zle jakby. dalem rade to przezyc dzis, jutro nowy dzien, dzis tylko zasnac i bedzie fajnie.
wiele rzeczy powinienem napisac, powinienem napisac o expose premiera, z ktorym bardzo sie nie zgadzam, ale nie dzis, moze jutro.
sciaganie na koniec. nie tak zle jakby. nie tak malo, nie duzo, no cos tam sie sciaga powoli, bardzo powoli, ale i tak nie mam miejscu na dysku wiec latwo to nie jest. ale znowu dodalem z 5 filmow nowych dzis. cos mi sie przypomina, ze chce obejrzec co kiedys ogladalem to dodaje i juz jest w kolejce 70 filmow, no i tak ot jest, kiedy to sie sciagnie i kiedy to obejrze to nie wiem, ale watpie by udalo sie to w tym roku, no ale zobaczymy.
no dobra juz czas na mnie, ide spac, obym tylko spal ladnie, moze sie uda. nowy lek na sen wzialem ale przekonania do niego wielkiego nie mam, dzis wiele o dzialaniu tego leku sie dowiem, dzis sie decyduje duzo jakby.

Le Professionnel 1981

No i jestem nawet. latwo nie bylo sie znalezc w lozku. najpierw prysznic byl. to bylo trudne dla mnie mocno. no sam prysznic nie tak bardzo, ale po nim musialem obciac paznokcie i u palcy bylo w miare, ale tez nie latwo. nogi to mistrzostwo swiata w skali trudnosci dla mnie teraz jest z ta dziwna choroba jaka mnie dotknela. no obcinanie paznokci jest trudne, kazda taka rzecz, ktora wymaga takiej drobiazgowosci i delikatnosci jest dla mnie trudna teraz i koniec. ale jakos to zrobilem, udalo sie i jestem w lozku i ide spac zaraz. powinno sie udac.

ten film obejrzalem, nie taki zly. ogladalem go gdzies 20 lat temu, tak na oko byl moze 88 rok, no moze 89 cos takiego. wtedy to ogladalem. duzo nie pamietalem z tego filmu poza scenami z poczatku, gdzie uciekal i ostatnia scena gdy on odchodzi i jest zabity. wiedzialem jak film sie skonczy. ale ogolnie film nie taki zly, muzyka genialna byla jak nic. na filmweb nawet 500 osob nie ocenilo tego, a to kiedys byl jaki hit, na skale nie tylko francji ale calej europy jak nic, ale lata minely i juz nikt tego nie wie. no trudno, ja wiem, orientuje sie i ogladam.
w nocy jakos spalem. ale nie bylo latwo zasnac. spalem. cos mi sie snilo, rano nawet jeden sen pamietalem. bylo cos o moim pisaniu. dawalem to komus do czytania. chyba to byl moj nauczyciel polskiego ze szkoly sredniej. Ania jakos w to byla wlaczona, w to moje pisanie ale jak to nie wiem. obudzilem sie to byla godzina 5:30, nie chcialem lezec bo jak bym tak zrobil to bym zasnal o obudzil sie o 10, tak nie chcialem wiec wzialem sobie czytanie w rece. przeczytalem cale wrc wtedy. skonczylem ksiazke jadro ciemnosci, no i to fajnie. jak skonczylem czytac sobie to wstalem z lozka i poszedlem na dol zgrac filmy dwa sobie i zrobilem sniadanie. wiec sniadanie i szerlok holmes nie taki zly a potem juz tylko czytanie jakby. czytalem, no zaczalem czytac dzis dzume i tak czytalem do godziny 16 gdzies. ale duzo przerw robilem, bo co chwila mi sie film przypominal jaki chce obejrzec wiec wlaczalem laptopa i go dodawalem do kolejki, w ten sposob dodalem nowych filmow okolo 20 dzis. wszystkie kiedys dekady temu ogladalem, ale czas obejrzec jeszcze raz, zobaczymy. kiedys mi sie to sciagnie, ale watpie czy w tym roku sie uda. tak sobie czytalem do obiadu. potem po obiedzie nie da sie czytac bo matka trajkocze i nie moge sie skupic. wiec sobie jak moglem ogladalem tv ale malo moglem wiec gralem w colonization. kolejna proba wywalczenia niepodleglosci nieudana wiec porobuje dalej, gram dalej. tak jakos mi czas mijal sobie do tej godziny kolacyjnej. dalem rade jakos. z Jaskiem popisalem ciut na o2 i tyle. jakos to minelo.
potem to juz film obejrzalem i tak jakos sie udalo ten dzien skonczyc i ide zaraz spac, jakos dam rade mam nadzieje. moze zasne, dwie tabletki na sen wzialem to moze bedzie ok, poza tym nie spie od godziny 5:30 to tez powinno cos dac.
wczoraj pisalem po angielsku, jakies literowki znalazlem jak to czytalem. ale piszac po polsku takie literowki tez musza byc a mi nie chce sie tego sprawdzac. no ale wczorajszy film byl super, jak nic. plan na jutro jest taki, ze obejrze sobie kawe i papierosy, taki film, to bedzie moje chyba trzecie podejscie do tego filmu a moze czwarte, nie pamietam dokladnie, ale to dawno temu bylo.
cos tam bym popisal ale chce isc spac i wczesnie wstac to moze obejrze rano jak nasi w siatke graja. bo dzis moglem ale nie pomyslalem i czytalem a jutro moze sie uda, wiec ide spac.
sciagac sie troche sciagalo dzis, nie tak zle. lapka wlaczylem o 14 juz a nie o 15 wiec ciut wiecej nawet mam, zle nie bylo, ale dodalem z 20 filmow to kolejka sie tylko zrobila o polowe dluzsza niz byla i tyle mam z dzis.
no ide, nikt tu nie wchodzi wiec do zobaczenia pisze do samego siebie. patrze jak malo jest wejsc, jest naprawde malo i nawet to jest dla mnie za duzo jakos, no takie mam podejscie dziwne.