Code 46, 2003

No i ten film jakos obejrzalem, mocno mnie nie zachwycil choc aktota tima robbinsa bardzo lubie. film jakby s-f ale taka wizja spoleczenstwa wg mnie nie moze sie ziscic bo spoleczenstwo demokratyczne nie pozwoliloby niby na cos takiego, wiec ten film do konca prawdziwy wg mnie nie jest. historia ogolnie nie taka zla. ale wielkiego sensu w kreceniu czegos takiego nie widze, no nie wiem. jakos to obejrzalem i tyle.

glowa mnie troche boli, zatoki, no i nie wiem. ale moze bede spal bo ten lek na sen wzialem, po ktorym spie i zobacze. bo tej dzisiejszej nocy prawie nic nie spalem. zasnalem chyba cos kolo 3 i moze z dwie godziny spalem i to tyle, wiecej nie pamietam. snilo mi sie, ze ktos ukradl mi samochod, nie wiem po co komu samochod za 1 tys. pln, ale we snie ukradl mi ktos, ale jakos udalo mi sie go znalezc, tak dziwnie bylo. ale ogolnie to cala noc nie spalem. rano jakos wstalem nawet o 9 wiec nie tak zle. obejrzalem sobie byl sobie czlowiek. odcinek byl o poczatku ludzkosci jako tako cywilizowanej, no bo mezopotamia byla i egipt byl tez. no tak 5 tys. lat przed nasza era, taki okres tego odcinka byl, no nie tak zle, zawsze sie doksztalce troche wiec dobre i to. potem poszedlem sobie i chleb kupilem, no i mam ten moj ulubiony, jutro bede musial kupic kolejny, zobacze czy sie uda, moze kupie dwa bochnki, no zobacze, ale jeden powinien starczyc, tak mysle. jak wrocilem to czytalem o zabojstwie kutschery. potem ojciec przyjechal i zabral mnie do mojgo dawnego mieszkania i wszystko przywiozlem wiec ok, potem jeszcze jana pawla II zamontowal mi nad lozkiem i fajnie, nie bedzie sie sciana brudzic. no i po tym wszystkim czytalem sobie dalej zamach na kutschere. cala ksiazka przeczytana i fajnie, napisana byla dobrze. nie wiedzialem nawet ile to bylo pracy nad przygotowaniem takiego zamachu, ile to bylo kombinowania i planowania. zamach sie udal i kutschera zostal zabity, niestety ci co robili zamach na jego zycie tez nie przezyli tego, no zgineli za polske. ja ten atak bym przygotowal ciut inaczej, a jeszcze jak bym mial te srodki jakie sa teraz to nikt z AK by nie zginal bo bysmy wysadzili kutschere za pomoca telefonu komorkowego i nikt z AK by nie zginal, teraz sa leprze mozliwosci atakow terrorystycznych, wtedy tak nie bylo i podejmowalo sie duze ryzyko. a w nagrode za zabicie jego to niemcy rozstrzelali cos kolo 100 niewinnych polakow wiec nie wiem do konca czy bylo warto go zabic, skoro 100 niewinnych osob stanelo przed plutonem i skonczylo sie ich zycie, ja bym raczej nie podjal sie czegos takiego. ale ksiazeczka nie taka zla. teraz zaczne czytac 20000 mil podwodnej zeglugi, oby bylo dobre, ale verne pisal ciekawie jak sadze. no i dosc dlugo czytalem, potem ciut gralem w history line, no nie tak zle, tak sobie czekalem do kolacji i filmu i nawet sie udalo, z pizzeri nie dzwonili no i nic nie zarobie, to nie fajnie, ale i film moglem obejrzec, teraz bede ogladal te z napisami, lektora odpuszczam sobie na jakis czas.
dzien jakos minal, zle nie bylo. moze i ciut spac mi sie chce, mam nadzieje, ze bede spal, no oby sie udalo. jutro nie wiem co bede robil. chleb musze kupic to na pewno, moze samochod bym zatankowal, no ale zobacze jak bedzie.
rajd francji sie zaczal i bardzo mi sie podobaja wyniki, no bo sordo jest pierwszy, loeb nie jedzie juz i to mnie cieszy, ale sordo moze wygrac ten rajd i to by mnie ucieszylo mocno, ma jeszcze duza szanse solberg i tez bym sie mocno cieszyl, no oby tylko nie ogier bo on blisko jest. szkoda tylko forda bo oni daleko sa i lipa troche. wtedy hiszpania raczej zadecyduje a tam loeb juz na pewno wygra i bedzie koniec zabawy. ale po pierwszym dniu rajdu francji to mi sie podoba, zobacze jak bedzie jutro.
sciaganie tak sobie. dwa filmy sie sciagaja, ale tak wolno to idzie, dwa teledyski ale to prawie tyle co nic, a raczej wlasnie nic.
Ann jest juz w anglii i pieniedzy za buty mi nie oddala, to raczej pewne, ze nie odda mi tych pieniedzy nigdy, a jak bym je mial to bym samchod choc zatankowal a tak to jezdze caly czas na rezerwie i ile tak mozna, ale co zrobic jak nie ma pieniedzy.
no dobra ide juz, pogram ciut w history line, ale nie dlugo a potem juz spac i obym spal, no zobaczymy.

Queen of the Hornet’s Nest, 2004

No i ten film nie byl taki zly. obejrzalem to na koniec dnia w celach edukacyjnych. no bo ja lubie sie dowiadywac czegos nowego, zawsze do tego daze, co moim rodzicom nie pasuje bardzo, ale pal licho i tak to bede robil. wiec ten film byl jak widac z tytulu o owadach. glownie byly osy i szerszenie, malo o pszczolach, ktore  mnie najbardziej interesuja. ale ogolnie bardzo ciekawe jak te owady wszystkie zyja. latwo nie jest, oj bardzo krwawo. szerszenie niosa spustoszenie ogromne wsrod os i pszczol, ale te osy i pszczoly walcza. ostra jazda. ten film byl interesujacy i ciekawy. szkoda tylko, ze to owady z korei byly a nie z polski co interesowalo by mnie mocniej, ale ten owadzi swiat jest ogromny, to jest jakby drugi wszechswiat w naszym swiecie. ile tam tych owadow jest, ogromna ilosc. ile smierci, normalnie wcale dla mnie nie fajnie bo rodza sie nowe larwy i zyja dwie minuty bo juz sa zjedzone przez szerszenia i tak konczy sie ich zycie, no coz taki jest ten swiat, to mi sie nie podoba, ale zycie czlowieka kiedys tez bylo podobne. no coz. ale film byl ok.

dzien minal normalnie. spalem nawet i to fajnie. zmieniam taktyke brania lekow na sen i to dziala, spie od poniedzialku i dzis tez zasne juz to czuje, bedzie ok. choc w nocy czesto sie budze ale udaje sie zasnac, tej nocy chyba z cztery razy, ale jakos spalem i wstalem o 9:30, troche pozno ale jeszcze nie tak zle. jakos wstalem, zjadlem sniadanie i obejrzalem film dla dzieci o czlowieku z cro magnon. ogolnie nie tak zle, tylko sie zastanawiam czy on mogl juz mowic, tak sobie mysle, ze wlasnie czlowiek z cro magnon mogl juz mowic. no neandertalczyk to nie mowil, tak mi sie wydaje, choc w tej kreskowce to neandertalczyk mowil, ale to niemozliwe raczej. no ale ten cro magnon mowil, w koncu tez mial sztuke jakas. no taka, ze malowal w jaskiniach cos, nie tak zle. jutro kolejny odcinek, zobacze co bedzie, bo nie pamietam juz, zobacze jutro. potem sobie juz tylko czytalem, z mala przerwca na kupno chleba, ale czytalem tylko. skonczylem czytac ksiazke o bitwie jutlandzkiej z 1916 roku. podobalo mi sie bardzo. jakos lubie czytac o takich waznych bitwach morskich, no lubie to. cos czuje, ze za jakis czas przeczytam ponownie ksiazke o cuszimie 1905. czytalem kiedys, ksiazka byla genialna i chyba chce ja przeczytac jeszcze raz. teraz wyciagnalem dwie ksiazki. jedna o zbiciu kutschery a drugi tez o wodzie bo 20.000 mil podwodnej zeglugi verna. bedzie fajne, a tego nigdy nie czytalem. a samo zabicie kutschery przez AK troche mnie zdziwilo bo niemcy zabili tylko 100 polakow. no tylko 100 rozstrzelali. myslalem, ze cos takiego kosztowalo wiecej. ale niemcy juz przegrywali wojne i to mocno. tak na czytaniu mi minal prawie caly dzien, czyli dzieje sie to co lubie.
mama wrocila z pracy po 15, dala mi cos zjesc a potem jechalem na cmentarz bo urodziny mojego dziadka dzis byly to pojechalismy na jego grob. a pozniej zawiozlem mame na paznokcie a sam wrocilem do domu i gralem ciut w history line sobie, teraz niemcami gram i wcale nie jest to latwe, nie chce mi sie ale jakos tak wychodzi, ze wlacze sobie czasem. tak ogolnie to robilem tylko po to bo czekalem na kolacje i mecz polek w siatke. chcialem to obejrzec, no i udalo sie, ale polki przegraly i to gladko, tylko w trzecim secie walczyly mocno. potem byl mecz legii i troche pierwszej polowy ogladalem, no troche. potem poszedlem sie umyc. legia przegrywala a ja umylem sie i ogolilem no i obejrzalem ten film o krolowych os. jak sie okazalo to legia wygrala jakim cudem, nawet nie wiem jak. latwo nie miala ale legia wygrala i fajnie. wisla wczesniej przegrala i juz raczej odpada z walki w lidzie europejskiej. a w ten weekend bedzie ciekawie bo legia i wisla beda graly razem, to moze byc ciekawe.
a skonczyl sie rajd polski, ktory mocno mnie interesowal i dobrze. kajetanowicz wygral i to fajnie, choc myslalem, ze jednak bebenek pogoni wszystkich. troche szkoda kuzaja bo byla wielka zbiorka by wystartowal i nic sie z tego nie udalo. za to tempo oleksowicza coraz bardziej mnie zaskakuje, oj chlopak jest coraz szybszy a nigdy w niego nie wierzylem tak samo jak w rute. sa lepsi moim zdaniem inni. nawet chuchala, to jego lubie jak jezdzi, zly nie jest. kuchar ciagle mnie zaskakuje jezdzac takim starym samochodem to on notuje rewelacyjne czasy i ma super wyniki. no i ten rajd sie skonczyl a jutro zaczyna sie rajd francji i zobacze co bedzie sie dzialo. no ale pewnie citroen wszystko zgarnie i nie bedzie zadnej dla forda. no trudno, ale jutro sprawdze jak bedzie.
moze do pizzeri wieczorem pojade, cos moze zarobie, paliwo tez by sie przydalo zatankowac bo mam bardzo malo, no jak bede w pizzeri to zatankuje a jak nie to nie, no zobacze jak bedzie. jutro ogolnie zrobie tak, ze bede sobie czytal, ta ksiazeczke o zamachu na kutschere przeczytam cala sobie, taki plan jest na jutro, moze ciut wrc tez poczytam, no zobacze. taki plan na jutro. tylko czytanie. wieczor to nie wiem, to zalezy czy pizza czy nie. jak tak to cos zarobie i twin peaks na koniec a jak nie to obejrze jeszcze raz film woda dla sloni, ktory przespalem ostatnio, wiec musze obejrzec jeszcze raz.
sciaganie, no cos tam idzie, duzo nie. ale jeden film. niedokonczony film, taki ma tytul to film o getcie w warszawie podczas wojny, to takie propagandowe zdjecia robione przez SS chyba, obejrze sobie to kiedys. jeszcze cos tam idzie. dwa teledyski, ale prawie nic. no i dwa filmy i tez malo, no troche, ale nie mam adresu ip i cieno sie sciaga, ale cos tam idzie, dobre i to, predkosci sa niskie niestety, a to predko sie nie stanie a raczej nigdy. no dobra ide juz. tylko musze pamietac by pomodlic sie za Iwone moja, za Pati tez, te dwie osoby bardzo wazne, Bog nie moze o nich zapomniec. bede sie o nie dwie modlil szczegolnie.

Fair Game, 2010

Film mi sie nie podobal, nadal leca sobie literki od niego. tylko ten film mna nie poruszyl jakos. dziwne. choc to latwe bylo, bo to o klamstwach jakich dokonywal jakby prezydent Bush by doprowadzic do wojny z Irakiem, srednio mnie to interesuje i dlatego mi sie nie podobalo.

dzis bede znowu spal jak nic, juz to czuje, ze mi sie chce, ale jeszcze tomka lisa obejrze. wtedy pojde spac. ale fajnie, ze spie jakos. wczoraj tak spalem podczas filmu, ze go nie obejrzalem tak naprawde, no jakos dolecial do konca, ale nic z niego nie pamietalem wiec dodalem go dzis ponownie do sciagniecia i kiedys obejrze go sobie jeszcze raz, no bo nic z niego nie pamietam, troche z poczatku i tyle, ale jak sie konczy nie mam pojecia wiec obejrze jeszcze raz.
w nocy spalem, snow jakos nie pamietam, choc obudzilem sie cos kolo 4 rano, ale jakims cudem zasnalem sobie i fajnie. spalem wiec super. wstalem cos kolo 9. no moze ciut po, ale jest poprawa, dojde w koncu co godziny 8, jakos sie uda. na sniadanie ogladam teraz byl sobie czlowiek, nie takie zle, dzis o neandertalczyku bylo, srednio mi sie podobalo bo wiem, ze oni nie mogli mowic a w tym odcinku mowili, no nie wiem czy 100.000 lat temu czlowiek poslugiwal sie juz jakims jezykiem, bylo pokazane, ze neandertalczyk potrafil krzesac ogien, ale tez w to watpie troche. ale jakos obejrzalem i tyle. potem to czytalem sobie, poszedlem chleb kupic i poszukac gazety. no i chleb kupilem, gazety nie bylo. bedzie za dwa tygodnie. wrocilem to czytalem sobie dalej, przeczytalem kolejny rozdzial ksiazki o jutlandii i to mnie cieszy, ale jutro to pewnie juz skoncze czytac ta ksiazke, no bo juz bitwa sie skonczyla jak czytam, wiec pora na podsumowania. pozniej pojechalem poszukac gazety mojej i znalazelm ja wiec kupilem. jak wrocilem do siebie to sobie ja przeczytalem. to nawet fajny pojazd pancerny byl, produkcji francuskiej, a tego kraju produkty sa ciekawe bo byly lepsze niz niemieckie a to niemcy w 41 i tak wygrali z francja. ten pojazd byl fajny, podobny bardzo do sd. kfz 222, no troche inny, ale podobny, niemcy wygrywajac wojne z francja zabrali sobie sprawne amd 35 i w swojej armii je mieli, no i tak. wiec to przeczytalem. ciut pisalem na gg z Pati, nie tak zle. ciut gralem w history line, cos tam chcialem sprawdzic i wiem, wiecej nie trzeba. potem juz czekalem na film wieczorem i kolacje. sciagnal sie film z wczoraj, woda dla slonia, obejrze go drugi raz, moze w piatek sie uda, no nie wiem, zobacze. bo jutro mecz jest legii i nie wiem co bede robil, czy go obejrze czy nie, no nie wiem. ale jakos dzis tej kolacji doczekalem, film obejrzalem i moge isc spac. a oczy juz mi sie same zamykaja prawie. tylko ten lis jeszcze, oby sie udalo. a obejrzalem jeszcze dzis taki krotki film 89 mm, nie takie zle. to dokument o torach w bylym zsrr, no bo europa ma wezsze tory a rosja i dawna zsrr ma tory szersze od naszych o wlasnie te 89 mm. to byl film, ktory pokazywal jak zmieniane sa wagony i przystosowywane do tamtych torow, no to jeszcze obejrzalem.
sciaganie to tak. no jeden film z getta. chyba powstanie tam. tytul jest jakis, nieskonczony fim. no i ta woda dla slonia mam juz a dzis dodalem i jeszcze jeden film sciagam. bo mialem go na dysku ale sie nie otwieral wiec skasowalem i dodalem go sobie, byl z lektorem to lepiej bo tam mialem z napisami, wiec nawet lepiej.
paznokiec nie zaklejony ale mocno go nie pilowalem wiec fajnie.
dzis bylem u marty przez chwile i dowiedzialem sie troche o soczewkach progresywnych, to jest bardzo ciekawe, moze to w ksiazce wykorzystam jakos.
Ann miala mi oddac pieniadze za buty, ktore jej kupilem rok temu, ale to sie nie stanie, watpie bardzo. ona juz wyjezdza i koniec jest. pozegnanie z pieniedzmi na zawsze, a pomoglby by mi bardzo, oj duzo, ale buty to tylko prezent, a powiedziala mi, ze odda mi pieniadze za dwa tygodnie, z tych dwoch tygodni zrobilo sie juz z 56 tygodni a pieniedzy nie mam nadal.
dobra nie wazne juz nic, ide spac bo mi sie chce, jakos moze tego lisa zmecze, moze choc polowe sie uda, no zobacze.

about yesterday

No i jestem, teraz moge ciut napisac, wczoraj to bylo niemozliwe calkowicie. tak chcialo mi sie spac, film niby ogladalem ale nie obejrzalem i sciagam go na nowo bo nie mam pojecia jak on sie konczyl, tak mocno chcialo mi sie spac. no z tym problemu tej nocy nie mialem i fajnie. obudzilem sie cos kolo 4 rano ale po jakims dlugim czasie udalo mi sie zasnac no  i obudzilem sie o 9:30, jakos tak, troche pozno, ale lepsze to niz 11.

film jak pisalem to prawie nic z niego nie pamietam bo spalem, no mialem zamkniete oczy i nie wiem jak sie skonczyl. poczatek to wiem co bylo i o czym bylo ale dalej to juz nic, wiec sciagam go na nowo i obejrze sobie jeszcze raz ten koniec filmu, no od momentu gdzie pamietam.
wczoraj dzien byl taki nie tak bardzo zly. od 9 rano mialem gosci, internet mi podlaczali i zrobili to. wiec nie tak zle. tylko ten internet jest inny i juz sciagac poprzez emule zbytnio nie moge, a powiedzieli mi tam bo bylem kupic plyty, ze to dlatego, ze nie maja adresow ip i jak sie pojawia to moze sie to zmieni. wiec nie fajnie, ale jakos tam sciagam, super nie jest ale jakos idzie powoli. ale neta mam i fajnie. potem robilem tak by nagrac ta kreskowke dla dzieci byl sobie czlowiek na plyty i dwie plyty do kosza wiec zrobilem tak, ze podlaczylem drugi komputer w piwnicy i tam to przegralem i tam to nagram, wtedy bedzie ok. juz cztery plyty stracilem na to, a to sa pieniadze. no 3 pln znikly i nie ma. przy okazji jak robilem kompa tam w piwnicy by odbieral to duzo papierow wyrzucilem jakie tam mialem, ale jeszcze postaram sie wyrzucic, no i przegralem z 7 filmow do siebie na laptopa bo ogolnie mam juz tylko 4, nic nie sciagne za bardzo przy takim necie. ale te filmy tez mi sie srednio podobaja wiec musze zmienic i sciagac takie, ktore filmweb powie, ze 60% a sciagalem juz od 55%. wiec na razie zwiekszam ten wspolczynnik bo filmow i tak mam mase w piwnicy. pozniej to sobie czytalem. mama wrocila z pracy a ja czytalem dalej. obiad mi dala i pojechalismy do mojego starego mieszkania bo ktos chce wynajac. no i biora to mieszkanie. chlopak i dziewczyna. przy okazji wzialem sporo tu na przybosia, ale jeszcze i tak sporo tam zostalo. kiedys to przewioze, no zobacze. jak wrocilem to gralem w history line i skonczylem grac w ta gre, udalo sie przejsc ostatni level i koniec z tym na jakis czas. no a potem sluchalem kazan rodzicow i babci co ja robie, ze za dlugo siedzie w domu i czytam ksiazki bo powinienem sobie chodzic bez celu po miescie, byle chodzic. a ja chce czytac i ja chce zle wg ich opinii bo to czytanie nie jest mi do niczego potrzebne. no i tak sobie moge sluchac. a czytam o bitwie jutlandzkiej, niemcy inaczej na nia mowili z roku 1916, podoba mi sie, tak staram sie ograniczac to czytanie by udalo mi sie to przeczytac tak do czwartku moze piatku, no zobacze jak sie uda. a wieczorem wczoraj film mialem obejrzec, nie do konca sie udalo bo sciagam go jeszcze raz i lisa mialem obejrzec tez sie nie udalo bo juz spalem.
te dni co nie mialem neta takie byly sobie. ogolnie tu sie wprowadzilem w sobote rano. przewiozlem troche rzeczy moich, no tyle ile moglem, ale nie wszystkie. meble mam, no nie tak zle, da sie mieszkac. powoli z kazdym dniem cos robie i jest lepiej. ale tu w domu jest chlodniej i w sobote mi sie bardzo zle chodzilo. dopiero w  niedziele bylo slonce i wygrzalem sie na nim i bylo lepiej. sobota jakos minela sobie. film na wieczor to byla mala matura 47. troche mnie wprowadzila w blad ta data bo myslalem, ze z tamtego roku ten film a to rok 10 byl. ale aktorsko to musze powiedziec film bednialny. sami genialni aktorzy. no bo konrad to wiadomo, zborowski, opania byl. no mase tego bylo, nie da sie wszystkich wymienic nawet. ale film mi sie srednio podobal, ale i tak dalem mu wyzsza ocene tylko z powodu tego, ze UB bylo w filmie i tych bohaterow meczylo.
niedziele to spedzilem troche w domu, obejrzalem rano cejrowskiego, potem cos tam robilem i pojechalem z ojcem do lomianek po mame bo pojechala tam. dostalem tam lek na sen, nie zadzialal i w niedziele tez nie spalem. tak naprawde pierwszy raz spalem w poniedzialek i wczoraj, ale to gdzies 9 dni bez snu, tak wychodzi, i zylem, no da sie. w niedziele tez nie bylem w pizzeri, nawet mi w ten tydzien to pasowalo, ze nie bylem, mialem ciut wieczoru dla siebie i to ok. na wieczor obejrzalem film absolwentka, tez takie to sobie bylo, nie podobalo mi sie.
dobra tak w skrocie koncze pisac o tym weekendzie, teraz neta mam i fajnie, da sie zyc, bo bez niego nie jest fajnie.
pojde zaraz na bazarek i kupie chleb, moze sie uda, no i zapytam o gazety, potem moze troche porzadku zrobie z rzeczami, ktore wczoraj przywiozlem tutaj, no zobacze. wiec uciekam.

Water for elephants, 2011

Nie mam sily, nic nie widze, tak mi sie chce spac. wiec nic nie napisze dzis, jak cos to jutro.

leku na sen nie bralem, slucham lekarza i wzialem wczoraj i spalem ladnie wiec dzis nie biore i na pewno bede spal. film ledwo ogladalem, wiekszosc z zamknietymi oczami i tyko wiec sluchalem sobie. film tak srednio mi sie podobal, nie dla mnie takie kino. o cyrku bylo a ja jakos za tym nie przepadam.
jutro rano postaram sie napisac cos wiecej. no te dni co nie mialem neta od soboty do dzis, jakos to opisze. neta teraz mam, choc wcale nie jest super ale jakos jest i dziala wiec dobre i to.
no ide spac, bo nic nie widze, nie moge patrzec, oczy mam caly czas zamkniete wiec jak tu pisac no, fajnie, ze tak bardzo chce mi sie spac. to super.

Adam, 2009

Nie bylem w pizzeri, nic nie zarobilem dzieki temu, no i nie fajnie, ale trudno, nic nie poradze, film dzieki temu obejrzalem. a film byl ciekawy, nie taki zly, ciekawy dosc. nie wpadlem na taki pomysl bo cos takiego napisac w mojej ksiazce. nie wiedzialem nawet, ze jest taka choroba i dlatego. ta choroba jest ciekawa, no taka inna jakby. no forma autyzmu, a to nie jest latwe i on nie mial latwo wcale. ale wez tu badz z kim takim, zbuduj z kim takim zwiazek jakis realnie szczesliwy gdy masz pod opieka dziecko kolejne i trudno to czasem zrozumiec. bo te osoby nie rozumieja prostych dla nas rzeczy. te osoby sa bardzo inteligentne i to jest ciekawe. podobno einstein byl na to chory tez. ale sa tak inteligentni, jak oni potrafia wykorzystac swoje mozliwosci mozgu, to jest niewiarygodne. ale film byl o tym czy da sie zbudowac jakis zwiazek z taka osoba i okazalo sie, ze wlasnie raczej to jest za trudne i sie nie da. ale sa osoby, ktore to maja, tego asperengera i maja rodziny. no ale film mi sie podobal, nie bylo zle.

dzien tak sobie sie zaczal. nie spalem oczywiscie a bylem padniety jak nigdy. ale naprawde oczy mi sie same zamykaly i nie spalem i tak. no moze z 3 godziny tej nocy spalem. wiecej raczej nie. no i co to za spanie. sen jeden pamietam. dziwny troche bo bylo to powiazane z ksiazkami asimova. i czytanie tych ksiazek to w nich mialy byc ukryte jakies dane dotyczace armii krajowej, batalionow chlopskich, no takie rzeczy, w trakcie snu jakby szukalem tego a kazdy mi mowil, ze to tam jest. ale tego tam nie moze byc, bo to jest ksiazka s-f. pisana z tego co mi wiadomo po wojnie, ale tego tam nie ma na pewno, no czytalem to kiedys, dawno temu, ale tego tam nie ma. ale taki sen jeden mialem. ale ogolnie to nie spalem, wcale fajnie nie bylo. dzis wzialem juz co innego na sen, ale czy to zadziala to nie wiem.
jakos wstalem rano i pojechalem do warszawy do lekarza, jakos tam jechalem, co wcale latwe nie jest i przyjemne bo jade z ojcem a on nic nie wiem, no nie ma pojecia o niczym, wiec o czym z nim rozmawiac, no cos tam wie, bo przezyl 55 lat no to cos wie z zycia samego, ale nic nie wie tak naprawde. jakos do lekarza dojechalem. troche sie tam zeszlo. ale lek dostalem na sm. moczu nie moglem oddac ale okazalo sie, ze nie potrzeba i tyle. potem ciut z prof rozmawialem i ciut mi o tej chorobie powiedzial. nikt w afryce na nia nie choruje, ogolnie tej choroby nie ma w krajach przy rownikowych. wiec jest ona uzalezniona od slonca, tak mi powiedzial i leki sloneczne mi dal, z taka witamina jaka slonce daje, zima powinienem to brac, tak powiedzial.
potem pojechalem sobie zrobic karte kibica by moc kupic bilet na legie. ale ojciec mi powiedzial, ze ja na mecz nie moge pojsc bo to zbyt niebezpieczne dla mnie, pozny powrot i takie tam. jak mu mowie, ze chce pojsc na psv eidhoven to on nie wie co to jest i mowi jak ja wroce z takiego meczu jakby myslal, ze ja kurwa jade do holandii. no idiota jak nic. ale nie wazne. karte kibica zrobilem i ja mam, wiec fajnie. kosztowalo to 10 pln, jakos dalem rade.
potem pojechalem do arkadii i kupilem ksiazke jaka chcialem, kosztowala 27 pln, przeczytam to sobie, od poniedzialku zaczne czytac. ale jak wrocilem do domu to zobaczylem, ze moglbym to kupic na allegro za 19 pln, nie sprawdzilem tego, no i szkoda, trudno.
no a potem mielismy jechac do domu, ale ojciec jeszcze mnie wzial na jedzenie wietnamskie, najadlem sie mocno tam, oj mocno. potrzebowalem do lazienki potem mocno, a tam nie bylo papieru, ale znalazlem tam obok toi toi’a i udalo mi sie zrobic i tam papier byl i fajnie. potem juz wracalismy do domu, jakos to minelo, ale jak zwykle latwo nie ma.
do mego miasta wrocilem cos po 17 chyba. do mamy pojechalismy. tam siedzialem sobie do 19. ojciec pstrykal kanalami i zobaczylem, ze tam jest troche kanalow po rosyjsku wiec bede mogl sobie to ogladac i przypominac sobie ten jezyk. dzis sluchalem i ciut rozumialem czasem. a na kanalach muzycznych po rosyjsku to nawet mozna sobie czytac co tam pisza i to tez fajne.
do siebie wrocilem o 19, no jeszcze pojechalem zatankowac samochod, ale pb98 nie moglem i zatankowalem tylko pb95, no musialem. paliwo jest bardzo drogie. 5,20 pln kosztowalo, bardzo drogo. ale do pizzeri nie pojechalem wiec nic nie spalilem, ale pb98 nie mozna bylo kupic w cenie pb95 wiec nie wiem co nie tak, nie pytalem o to. jak tak nie bedzie to tam tankowac raczej nie bede, znajde sobie inna stacje benzynowa i tyle.
jak bylem w domu to pogralem troche w history line, duzo mi sie nie zapisalo, no prawie nic co wczoraj rozegralem i szkoda. dzis juz inaczej gram i ciut lepiej jest. no tak mysle, wiec nie tak zle. ale dluga droga jeszcze jest do konca, ale kiedys to moze rozegram, zobacze. moze jutro ciut, no zobacze. bo moze zaczne ciut czytac ksiazke tez, ale i przeprowadzke jutro rano mam miec i tym pewnie bede musial sie zajmowac wiec zobacze jak bedzie.
lek na sen juz wzialem dawno temu, a ten lek jest taki, ze ma dzialac po 20 minutach i tyle juz minelo a spac mi sie nie chce, wiec nie wiem czy bede spal, no zobacze.
ogolnie to na tyle mojego pisania. wiecej przez jakis czas nie bedzie bo tam nie bede mial internetu i nie wiem jak dlugo to potrwa, jak dlugo tego neta nie bede tam mial, nie mam pojecia. wiec to ostatnia notka. a kiedy bedzie nastepna to nie wiem, oj nie mam pojecia, zobaczymy. ostatni tez papieros dzis, juz koniec palenia teraz, no koniec. no dobra ide, zaraz moze pojde spac, jakos moze zasne, oby sie udalo.

Sound of Noise, 2010

Nawet udalo mi sie umyc i ogolic, ale ledwo daje rade. no nie spie tak naprawde od soboty, bo sobota to ostatni dzien kiedy spalem w miare normalnie. ale od niedzieli nie spie, no moze godzine, max dwie godziny na noc i tak codzien. ostatnia noc byla podobna, pisalem o tym rano, ledwo potem zyje w dzien bo spiacy jestem mocno i ziewam co kilka minut, ale spac w dzien nie chce bo wtedy w nocy spac nie bede. tak mi sie mocno chce spac, ze chyba juz tej nocy musze zasnac, ale nie wiem czy sie uda, zobacze.

mam nawet neta i fajnie, mile nawet bo moge sobie popisac, moge sobie w necie poczytac i z niego korzystac, ale teraz nie wiem kiedy mi tego neta tam zrobia na Przybosia, bo wprowadze sie tam w sobote i jak dlugo nie bede mial tam internetu, no zobaczymy.
film mi sie podobal. nie dziwi mnie to bo film jest o muzyce, jest nawet wiecej niz o muzyce, tylko muzyka jest sensem filmu. podobala mi sie ta muzyka. choc wole gitary a tu byly perkusje jakby, ale i tak podobalo mi sie bardzo. szukalem muzyki z glowa w mur dzis, ale tez nie tak latwo to znalezc i nie wiem czy sciezke dzwiekowa z tego filmu uda sie zdobyc, no zobacze.
dzis dzien tak minal, jakos minal, ale spac mi sie chcialo mocno caly dzien, ale to nie dziwne gdy nie spie caly tydzien juz pawie. oby dzis sie udalo. kupilem rano wage dla babci i ok, potem to glownie juz tylko gralem w history line, latwa ta plansza do przejscia nie jest, raczej bardzo trudna, cos tam mi sie udalo zrobic, ale gra sie zawiesila i koniec, zobacze jeszcze, moze sie cos uda. glownie dzis gralem tylko, tak caly dzien prawie, no obiad sobie jeszcze zrobilem i tyle. wieczorem do mamy pojechalem bo niby mam 32 rocznice zycia. no 32 okrazenia slonca przezylem, troche zyczen dostalem, ale mnie to nie rusza. ja mam tam swoje liczenie i moje urodziny przypadna wiem kiedy i tyle.
tak jakos dzien minal. nic nowego jakby tez nie sciagam, takie tam drobne rzeczy. muzy szukalem od glowa w mur, ale nie ma i lipa troche, no trudno.
wczesnie jest jeszcze w miare ale pojde juz, moze jakos spac bede, no zobacze.

Gegen die Wand, 2004

Napisze cos poki mam internet bo dzis maja mi go zabrac, no zobaczymy. wczoraj nie mialem neta bo swiatlowod padl gdzies pod olsztynem i tak to bylo, no trudno.

przed chwila obejrzalem bylo sobie zycie, nie takie zle, bo o spaniu bylo, ktorego ja nie mam od soboty, no od niedzieli nie spie, sobota to ostatni dzien, ktory spalem normalnie. odcinek bylo sobie zycie nie byl zly, jeszcze tylko jeden mi zostal, jakos to obejrze, no zobacze. ale to juz w starym, nowym domu.
oczywiscie dzis nie spalem tez, a wzialem sobie wypilem melise na uspokojenie by spac, ale to nic nie da, biore leki na sen i to tez nic nie daje. dzis pewnie bedzie podobnie, chyba, ze dzis wezme jakis inny lek, ale on tez juz nie dzialal wiec nie wiem czy to cos da. dzis spalem z godzine, bylem zmeczony i czulem to, ale nie zasne. wiec jakos udalo mi sie kolo 5 rano zasnac i spac okolo godziny czasu. sen dosc dziwny. bo bogaty ktos, jakby ja, bogaty, wszystko wie, jakby czlowiek a nie czlowiek. kasy masa i kupuje wszystko co moze. ziemie i sadzi drzewa albo robi wodke i sprzedaje ja. pracownikom placi jak kazdy ale sprzedaje bardzo tanio, tak tanio, ze kazdy kupuje tylko jego wodke. mial taka sytuacje, ze w biedronce gdzie nie mozna placic karta wprowadzili platnosc karta bo on podszedl do kasy i okazalo sie, ze 16 tys. euro do zaplaty, tak dziwnie. mial kierowe ten ktos i jezdzil sobie. koniec snu a nie wiem czy to byl ten sam, nie mam pojecia. ale koniec odbywal sie gdzies w kosmosie poza ziemia i jakby wygladal tak jak wygladala sytuacja pomiedzy persja a Aleksandrem Macedonskim, ale to juz nie dzialo sie na ziemi. obudzilem sie ale lezalem jeszcze dosc dlugo bo spac mi sie chcialo nadal i co moglem zrobic, nic. zasypialem ale dziadek zadzwonil o 8 rano i mnie wybudzil no i kicha. bo zyczenia mi sla bo mam dzis urodziny 32 jakby. choc ja tak tego nie obchodze. bo dla mnie to ja mam urodziny 31.07.12 wtedy bede mial 11 tys. dni w tym zyciu.
wczoraj obejrzalem sobie film glowa w mur, moj kochany film. widzialem go juz z 4 albo 5 raz, nawet nie pamietam dokladnie. pierwszy raz 04 albo 05 rok. i tak sobie ogladam go dosc czesto, teraz obejrze go za 7 lat moze, starczy. film mi sie podoba nadal bardzo. tureckie kino a ja je lubie. troche za duzo nagosci w tym filmie, musze to akceptwac jakos. aktorka sibel kikell podoba mi sie mocno dosc, w moim wieku jest nawet. ale nie podobala mi sie na poczatku filmu bo krecone wlosy, potem jak sie z nim ozenila to mi sie podobala, ale jak wyjechala do stambulu i miala krotkie wlosy to znowu nie podobala mi sie, ale jak miala wlosy dlugie i proste to byla boska. wiadomo, ja lubie proste wlosy bardzo. film jest o czyms i mi sie podoba dosc.
wczoraj jakos minelo. ogolnie czytalem i skonczylem czytac pamietnik siostry Faustyny, myslalem, ze moze inaczej sie skonczy, ale ona juz nie napisala tego, no trudno. skonczylem czytac w moim domu starym. babci oddalem ksiazke zaraz. troche wczoraj przewiozlem bo mama chciala by ja gdzie zawiezc i to zrobielm, wedline chciala kupic. ale benzyny to nie mam. ale ksiazke przeczytalem. potem mialem isc do pizzeri i poszedlem bo mial mi przemek zrobic pizze, nie zjadlem jej wiec na kolacje reszte zjadlem. idac do pizzeri spotkalem kraczkowskiego, juz nie widzialem go ponad 5 lat jak nic, moze wiecej. raczej tak. troche rozmawialismy, o mojej chorobie i moim pisaniu jakby i tak, no z 20 minut rozmawialismy, potem bylem w pizzeri i sobie zjadlem pizze, srednio mi te pizze pasuja, nie przepadam jakos.
rano ogladalem tez bylo sobie zycie, tamten odcinek tez nie taki zly, nawet fajny, choc ten dzisiejszy lepszy bo o spaniu bylo.
a wczoraj, no noc z wtorku na srode tez nie spalem. no cos spalem. dwa sny mialem, ale glownie to pamietam przewracanie sie po lozku i nie spanie. ale dwa sny byly. pamietam tylko jeden juz. w warszawie sie dzialo, cos tam szukalem i zwiedzialem. mialem tylko skuter i mase bagazu i nie mialem jak tego brac, ale potem nie mialem tego problemu. cos szukalem, ale nie wiem co. w koncu znalazlem kasie pakosinska i z nia cos tam robilem, no w jej domu, ale ona nie byla sama, no tego bym  z nia nie robil, tylko ja spotkalem. ona mi sie kiedys podobala bardzo, ale jakos jak odeszla z kabaretu to juz tak na nia nie patrze, dziwne troche. ale wczoraj  spalo mi sie lepiej niz dzis. no bo dzis z godzine a wczoraj to pewnie byly z 3 godziny to o wiele lepiej choc nadal za malo.
no dobra zmykam. pojde do kauflandu bo babcia chciala wage to jej kupie. spac mi sie chce. potem poczytam ciut, o m7 priest i moze ksiazke tez zaczne jakas, no zobacze. a jutro do stolicy, do lekarza i pewnie sam bede musial jechac, no tak mysle, ale zobaczymy.

The Lincoln Lawyer, 2011

Film mi sie podobal i to nawet bardzo, tez sadowniczy byl. tam w usa inne sa sady i filmy o tym robi sie dobrze, no lawa przysieglych decyduje nie sad i pewnie dlatego, lepsze sa obrony i oskarzenia tam i dlatego, no lepsze niz w europie. film podobal mi sie, ten obronca byl genialny jako obronca. jeszcze w trakcie dowiedzial sie, ze jego klient jest winny to w tej sprawie, do ktorej zostal zatrudniony, to on go obronil i zostal gostek uniewinniony, ale zalatwil go tak, ze oskarzono go z innej sprawy i za to juz na pewno pojdzie siedziec i to jak nic w przypadku usa 25 lat, jak nie kara smierci, bo nie wiem jakie jest sadownictwo i kary w Californi. ale film mi sie podobal, jego podejscie jako prawnika tez mi sie podobalo, no ale co to jest sprawiedliwosc gdy ktos mowi, ze jest winny swojemu obrony, ze pobil a on potrafi go i tak z tego wykrecic przed sadem, no coz. takie sa stany, w polsce tu na kontynencie jest ciut inaczej. film mial kilka watkow i ten jeden glowny, ale te poboczne watki tez byly fajne, podobaly mi sie i one, nie tak zle. jutro obejrzec juz cos innego, no sadze, ze juz o sadownictwie nie bedzie. zaraz sprawdze. no ma byc o cyrku, jak to bede ogladal, ale mysle, ze wlasnie to, ale jeszcze zobaczymy jak to jutro bedzie.

w nocy oczywiscie nie spalem, to druga noc pod rzad. niedziela i poniedzialek. no spalem, zasnalem jak juz widno bylo, wiec pewnie cos kolo 7 rano, no i spalem do 9, ale wstalem cos kolo 11 dopiero, no nie spalem prawie nic, co to jest. nie liczy sie takie spanie. tylko przewracalem sie w lozku z boku na bok. ale rano mialem sen. jeszcze z prezydentem kwasniewskim jako kierowca autobusu, a ja chcialem sie pozbyc nakretek plastikowych i ktos je chcial. kwasniewski jako kierowca pewnie dlatego, ze wczoraj u lisa byla jego zona gosciem, no tak mysle. to prawdopodobne dosc, no tak mogla to moja podswiadomosc polaczyc jakos. ale ogolnie nie spalem. dzis jak bedzie to nie wiem. chcialo mi sie spac przez caly dzien, ale jak bedzie teraz to nie wiem. leki na sen wzialem dwa, dwa ale one nie dzialaja, no zobaczymy jak bedzie dzis. bralem wczesniej tylko jeden, ktory nie dziala a dzis dwa, moze to cos da. 
jak wstalem dzis to bylo pozno i chleba w sklepie nie bylo oczywiscie, to poszedlem do innego i tam byl, ale drozej jest, no ale trudno. sniadanie zjadlem i obejrzalem bylo sobie zycie. dzis o hormonach, odcinek wcale latwy nie byl choc to tylko bajka dla dzieci, ale latwe to nie jest do zrozumienia. potem to juz staralem sie tylko czytac pamietanik siostry faustyny, no dzienniczek bardziej. przeczytalem tyle, ze jutro juz skoncze to czytac, moglem i dzis, ale postanowilem, ze jutro, z 50 stron do konca to skoncze jutro. w trakcie czytania jak chcialo mi sie spac to poszedlem na spacer i do kiosku poszedlem powiedziec, ze jeszcze w piatek gazete wezme. ten spacer sprawil, ze juz nie chcialo mi sie tak spac no i moglem czytac dalej, tak tez zrobilem. wiec czytalem, potem obiad zrobilem, jakos ten czas plynal. gralem w history line. level byl latwy i wygralem go dosc latwo. niemcy maja juz czolgi. dziwne to, no nie dziwne to, ze maja czolgi bo niemcy mieli 20 czolgow podczas I wojny ale ja juz zniszczylem ich wiecej niz 20. a te czolgi niemieckie wtedy byly to najlepsze czolgi tamtej wojny, ale bylo ich tylko 20. francuzi zbudowali cos kolo 1,5 tys., angole pewnie podobnie. teraz mam kolejny level ale jest bardzo trudny, nawet nie mam do konca pomyslu jak to przejsc, no jakis pomysl mam, ale czy to sie uda nie wiem, jutro pewnie sprawdze, zobaczymy. pozniej to ogladalem ciut tv, Przemek do mnie zadzwonil z pizzeri i udalo mi sie zaniesc mu ta plyte stachurskiego, jestem juz od tego wolny, udalo sie, to cud normalnie. jutro ma mi pizze za to zrobic wiec obiadu nie zrobie, jakos tam bedzie, obym tylko spal tej nocy, bo sie wykoncze, a czuje, ze mi sie troszke chce spac, ale jak bedzie to sie zaraz przekonam.
lis wczoraj nie byl taki znowu zly. kwasniewska byla, ja szanuje ja bardzo, ona robi duzo dobrego. potem byly kobiety z kazdej liczacej sie partii. no i co moge o tym powiedziec. no ciesze sie, ze jest parytet 35%, ale i tak uwazam, ze trzeba walczyc juz o 40% a potem nawet o 50%. choc ja bym chcial by w sejmie bylo 60% lub wiecej wlasnie kobiet, bo uwazam, ze one to robia lepiej. ja w wyborach jak moge to i tak glosuje na kobiety tylko, no jak sie da, w ostatnich tak bylo. na pitere oddalem glos. no moze nie jestem z tego zadowolony do konca, ale mysle, ze nie do konca zmarnowany to byl glos. jak bedzie w tym roku nie wiem.
dzis sciagnely mi sie dwa filmy jakie dodalem wczoraj i tyle. moze jeden z nich obejrze jutro, zobacze jeszcze. no i teraz nic nie sciagam jakby. cos tam mam dodane ale nie ma zrodel i nie sciagnie sie nigdy, ale niech sobie bedzie.
no dobra, starczy na dzis, moze zasne jakos, ale boje sie, ze nie. ale wykonczony troche jestem tym nie spaniem, no zobacze.

Beyond a Reasonable Doubt, 2009

No i jestem, czekam jeszcze na Tomka Lisa program, obejrze to pojde spac, moze zasne, ostatnej nocy nie spalem prawie wcale, no nie wzialem jakby nic na sen to i nie spalem, dzis tez nie bralem, no wzialem melatonine ale czy to zadziala to nie wiem. choc skoro nie spalem ostatniej nocy to moze ta bede spal. zasnalem cos kolo 5 rano, nawet cos mi sie snilo, ale juz nie pamietam. pozno wstalem i chleba nie udalo mi sie kupic i klapa troche, a czesto chodzilem do sklepu sprawdzac czy jest i nie bylo wiec kupilem w biedronce bulki i je zjadlem na kolacje, no troche szkoda, moze jak bede spal dzis to chleb uda mi sie rano kupic zobaczymy. tak czuje, ze moze zasne, no ale zobaczymy.

film mialem obejrzec jakby inny, ale tak wyszlo i obejrzalem ten. to zle nie bylo. nawet ciekawe, ogolnie wiadomo, ze filmy sadowe amerykanskie gdzie sadownictwo jest inne niz europejskie to moze byc ciekawe i bylo, choc i cos takiego mogloby dziac sie u nas w karaju. ogolnie film byl ok, aktorsko tez mi sie podobal. scenariusz ciekawy, fajny nawet, moze mozna bylo koniec filmu jakos inaczej zrobic, ale to juz malo wazne, ogladalo sie ok, nie tak zle.
w nocy oczywiscie nie spalem, normalne jakby. jakos wstalem, no obudzilem sie kolo 10 i nie bylo chleba, ale mialem jeszcze ciut to zjadlem i obejrzalem sobie bylo sobie zycie, jeszcze cztery odcinki i koniec. ten odcinek byl o tezcu, nie znam tej choroby do konca, choc wiedzialem, ze jest grozna, no grozna, bo chyba moze byc smiertelna, wiec to bylo w tym odcinku, no i o szczepieniu przeciwko tej chorobie. obejrzalem to sobie to juz przez reszte dnia czytalem sobie dziennik siostry Faustyny, nawet moglem wiecej to bym jutro skonczyl, ale sobie odpuscilem, no zle sie tego nie czyta, nawet ok. wierze w milosierdzie Boga, ktore jest niezmiezone, ale ja tak milosierny byc nie umiem, no staram sie ale nie moge. no bo potem dowiaduje sie, ze Bodo, aktor, ktory gral w tylu fajnych i hitowych przedwojennych filmach, jak wlasnie pietro wyzej czy pawel i gawel to go nkwd zabilo, w lagrze zginal w 43 roku. to ja dla nikogo z nkwd nie moge byc milosierny, moze mi Bog po smierci powie jak to zrobic. jak mam byc milosierny dla Stalina albo Berii, bo ja nie moge. ale czytalem sobie, moze byc. podoba mi sie nawet, nie tak zle. potem sobie zrobilem obiad a na obiad obejrzalem film i to polski film. obejrzalem go bo byl krotki, tylko godzina. film to pawel i gawel. no bo w tym filmie byla piosenka ach spij kochanie, no i byla, mam juz to i na mp3 wiec fajnie, film tez byl bardzo dobry, Bodo jak zwykle genialny, Dymsza byl jeszcze i Ona, w kazdym  filmie przedwojennym, ktory ogladam to ona jest, byla pewnie i piekna wtedy, ale w moim typie to nikt, no zadna nie jest nigdy, no bardzo rzadko niestety. ale film byl fajny, choc to komedia a ja za tym gatunkiem do smiechu nie przepadam, choc bylo to zabawne czasem, no zle nie bylo. wiec sobie ten film obejrzalem, potem poszedlem jeszcze kupic na kolacje cos do biedronki bo w moim sklepie nie bylo chleba juz. a jak wrocilem to gralem w history line, plansza naprawde trudna, ale udalo mi sie ja wygrac. teraz kolejna plansza nie jest juz taka trudna. jak gralem to lecial mecz wisly to sobie go sluchalem. grac skonczylem cos kolo 20:20 no i kolacja, a jako, ze pozno bylo to wlaczylem ten film bo mialem inny, ale on by trwal dwie godziny to chcialem krocej, jak cos to moze jutro. mama jeszcze do mnie dzwonila i powiedzialem jej, ze przeprowadze sie do niej juz w ten weekend, nawet jak nie bede mial internetu to juz tam zamieszkam i koniec, no juz nie ma wyjscia. zbytnio nie chce mi sie tam mieszkac, ale trudno, moge i mieszkac tam. zyc mi sie wcale nie chce, mam plany, wiem ile chce jeszcze napisac, ale trace ochote do zycia totalnie, a tyle moge jeszcze przeczytac i sie dowiedziec. moze Jezus Chrystus da mi jakis powod do zycia, bo ja go nie widze ostatnimi laty, jest coraz gorzej. jeszcze jak by ktos byl obok mnie, jakas kobieta, ale ja nawet na to nie zasluguje, moge sobie popatrzec tylko na ich zdjecia, a one juz maja swoich mezow i dzieci, no tak bywa, takie widocznie ma byc moje zycie. nie wiem czy sie pogodze z tym kiedykolwiek. ale jestem chory na sm i trace zainteresowanie kobietami troche, ale tylko od strony fizycznej bo od tej innej to nie trace i chcialbym kogos moc przytulic i pocalowac czasem, tylko bron boze nie spac z nia, ale przytulic to bardzo bym chcial, ale to mnie nie spotka raczej juz na ziemi, tylko po smierci, wiec pewnie dlatego na ta smierc tak czekam.
mialem farta przy sciaganiu dzis. bo mam stachurkiego calego, jutro to nagram dla przemka i zaniose mu do pizzeri, jak bedzie a jak nie to w srode, ale udalo sie i ciesze sie, choc juz myslalem, ze sie nie uda. film dokumentalny tez mi sie sciagnal o duszy. przed chwila dodalem dwa nowe filmy, jeden to moon, kevin spacey w tym gra a drugi to jakis dokument o dinozaurach robiony przez bbc, no obejrze to bo nawet mnie to interesuje.
deszcz pada, nawet burza jest, troche blyska czasem, ale deszcz pada, wszystko mi jedno bo jestem w lozku nie na tym deszczu, wiec wsio rawno. no ide obejrze tego lisa a potem spac. czuje, ze moge spac, ale jak bedzie to sie przekonam.