Howl, 2010

No i film obejrzalem, wybralem go bo byl najkrotszy z tego co mialem, tak naprawde to tylko godzina pietnascie. czulem, ze chce mi sie spac. nawet tego leku na sen dzis nie wzialem bo czuje, ze zasne, no ale zaraz zobacze. pojde dzis spac dosc wczesnie. film ogolnie nie taki zly. dziwi mnie to, ze poeta stanal przed sadem, nawet nie on a to co napisal nie pasowalo wtedy w usa w 57 roku. dziwi mnie to, bo poezja wyplywa z serca i nie powinna miec zadnych ograniczen. moze i on pisal o takich rzeczach, ktore mnie nie interesuja wcale, byl homo, to tez mialo wplyw na to co pisal. ale sprawe przed sadem wygral i to bylo ok, nie lubie takich ograniczen, nikomu kto cos tworzy nie powinno sie takich ograniczen stwarzac. sam napisalem w mojej ksiazce o milosci czlowieka do maszyny, ona nie byla czlowiekiem, byla androidem, ale on ja kochal, no i co, to nie mozliwe, ale dla mnie to wlasnie jest mozliwe i wiem, ze za kilkadziesiat lat tak wlasnie bedzie wygladal nasz swiat, moze doczekam tego. film ogolnie nie taki zly, jutro jak mi sie uda to obejrze polski film. no zobaczymy, ale taki mam plan, wiec notka bedzie po angielsku. jeszcze jedno, nie bede zmienial adresu bloga do konca roku, ale z 1 stycznia powroce do adresu t2m, tak jak to sie zaczynalo. a dzis znalazlem tez zeszyt, do ktorego pisalem, polowa tego zeszytu jest zapisana, ale nie wiem czy przepisywalem to na tego bloga, moze kiedys sprawdze, zobacze.

w nocy oczywiscie spalem, biore to cos na uspokojenie i spie. obudzilem sie co prawda cos kolo 2 chyba ale zasnalem potem i spalem do 7 rano. wiec dosc wczesnie, zszedlem kupic chleb i obejrzalem bylo sobie zycie, ten odcinek byl o skorze i podobal mi sie. potem poszedlem na poczte jeszcze i wyslalem umowe wydawnicza, bo ktos ma wydac moja ksiazke, jakos sie nie nastawiam na nie wiem co, ale lepsze to niz nic. wrocilem do siebie i robilem napisy do teledyskow i tlumaczylem tez troche. no a potem przyjechal ojciec i garnitur zalozylem, i pojechalismy na pogrzeb. trwal ten pogrzeb dosc dlugo, wcale latwo mi sie nie chodzilo, ale jakos dalem rade. do domu wrocilem o 19 dopiero. w kosciele prawie plakalem, ale nie nad osoba, ktora zmarla, bardziej plakalem nad soba. po mszy podszedlem do obrazu jezusa chrystusa i pomodlilem sie do niego jeszcze chwile, myslalem, ze bede plakal ale udalo sie nie, wiec ok. ale dzien minal ogolnie na pogrzebie i trwalo to caly dzien. bylo jedno dziecko tam, andrzeja corka. ja lubie dzieci, ona mnie nie zna, ale nawet udalo mi sie do niej zblizyc choc troche, a nie znala mnie, pokazalem jej kwiaty slonecznika bo byla ich ciekawa. a jak ja mocno kocham dzieci, dlatego nie bede mial nigdy zadnego. nikt nie bedzie mnie kochal nigdy, to jest dla mnie troche przykre, ale to juz wola boga jakby wiec spedze te zycie sam. nikt nigdy nie bedzie mnie kochal, no i do tej pory nikt nigdy mnie nie kochal. 32 lata bez milosci przezylem, ile takich lat jeszcze mnie czeka, oj wiele, do konca zycia, samotnosc to jest moja przyszlosc. choc staralem sie zawsze mocno by kogos miec, ale nikt nigdy nie chcial byc ze mna. no nie wazne. dzien ogolnie minal mi na smierci dzis, tak to minelo. wrocilem to posluchalem ciut muzyki i mam na nia chec nadal. film obejrzalem. bylem sie umyc w zimnej wodzie, nadal nie mam cieplej i tyle. to juz koniec i ide spac.
nawet sie troche dzis sciagalo, nie wylaczylem laptopa wcale, sam sie wylaczyl jak skonczyla sie bateria. ale sciagnelo sie troche. jeden odcinek wojny domowej. film iron eagle prawie mam, jutro pewnie juz bedzie. no i jeden z odcinkow boso tez prawie juz mam, moze tez jutro jak cos to bym w sobote go obejrzal. muzyki tez troche sciagam. a i tak mam mase napisow do zrobienia, a sciagam nowe teledyski i do nich tez trzeba bedzie zrobic napisy i tlumaczenie, no ale jakos powoli dam rade.
no dobra, poslucham jeszcze ciut muzy i ide spac. jutro poczytam moze w koncu troche i moze pojde kupic w kauflandzie salaterki, no zobacze. plyte przemkowi moze uda sie dac, no zobacze.

Tron. Legacy, 2010

Film nie podobal mi sie bardzo, o czym to bylo, jaki byl cel zrobienia takiego filmu. ogolnie pamietam film tron z 82 roku i bylem moze i dzieckiem, ale tamten film tworzyl jakas ciekawa rzeczywistosc, nad tym mozna bylo sie zastanowic, ale w tym filmie nic nie bylo. nie bylo zadnego pytania co taki swiat wirtualny nam da i po co on jest i jakie dajne nam mozliwosci, film dla mnie do niczego, oj bardzo slaby wg mnie, nie bylo warto tego ogladac, jutro obejrze cos innego, a w czwartek jak mi sie uda to obejrze polski film kutza smierc jak kromka chleba, moze sie uda.

dzien minal srednio, duzo jezdzenia mialem. ale ogolnie spalem nawet ok, bardzo zle nie bylo, obudzilem sie w trakcie i potem bedac u ojca spalem gdzies godzine, moze dzis bedzie lepiej, ale spie i zadnego snu juz nie pamietam, i to mi sie srednio podoba bo lubie wiedziec co mi sie snilo bo ma to jakies polaczenie z tym co dzieje sie w moim zyciu, ale teraz tak nie ma. wstalem rano, cos po 7 rano, poszedlem siku, wrocilem do lozka i jeszcze ciut polezalem. ale wstalem, sniadanie  i bylo sobie zycie obejrzalem. potem przyjechal ojciec do mnie. poszedlem kupic plyte by nagrac tego heya dla przemka i pewnie jutro to zrobie. potem byl czlowiek od pieca, z ubezpieczalni wiec moze oddadza kase za naprawde tego, no mam nadzieje. a potem jezdzilem po urzedach z ojcem w sprawie mojej choroby ale nic nie zalatwilem, no ale cos tam wiem wiecej wiec moze innego dnia uda sie to zalatwic jakos. ojciec kupil mi wedline i pasztet, wiec jak mialem miec pasztet to kupilem sobie ogorka, udalo mi sie tez kupic papierosy, jakos to jest. na obiad pojechalem do ojca, troche tez u niego spalem, jakos dzien mijal. Grygi do mnie zadzwonil, ze ma prace miec w zjednoczonych emiratach arabskich, ale musi znac angielski dobrze, to powiedzialem, ze jak bede mogl to pomoge. sam bym chcial tam pojechac i cos zarobic, no ale zobaczymy jak to bedzie, ale bym chcial tam byc. tylko watpie w to.
pozniej bylem w domu i czekalem na kolacje, pogralem troche w managerke ale juz wiecej sie nie da bo sie wiesza. tylko tyle sie udalo, ze zdobylem raz mistrza kraju i raz zdobylem puchar FA. no i koniec gry w ta gre. pogram sobie czasem w cos innego. tak doczekalem sie kolacji. zrobilem kolacje, z pasztetem, ktory byl nawet dobry, jutro tez sobie z nim zjem, jakos bedzie. tak dzien jakos minal. lek na sen wzialem wiec powinienem szybko zasnac, no mam nadzieje.
ogolnie nie czuje sie dobrze, naprawde nie chce mi sie zyc, nie widze celu by zyc. choc dzis napisali do mnie z wydawnictwa i pewnie moja pierwsza ksiazka zostanie wydana w formie e booka, nic to nie da, ale bedzie wydana, troche to cieszy. jutro wysle im podpisana umowe i zobaczymy. ja mam tylko jedno marzenie, ze ta ksiazke przeczyta kuba wojewodzki bo on w niej wystepuje i zaprosi mnie do swojego programu, marze o tym juz od tylu lat, no ale to pewnie sie nie stanie nigdy.
rajd dolnoslaski sie zbliza, jestem ciekaw jak bedzie, ale pewnie bryan wygra jak zawsze, inaczej byc nie moze, no ale zobacze.
jutro jade na pogrzeb, wiec znowu dzien stracony i nic nie przeczytam. dzis troszke wrc ale ksiazki toranskiej nie mam jak czytac, no ale moze w srode sie uda, zobacze, jakos sie moze ulozy.
co sie dzieje w kraju libia do konca nie wiem. ogolnie o ten kraj nie martwie sie tak mocno, bo tam ludzie moze i wolni do konca nie sa, ale jakos mozna zyc. najbardziej martwi mnie sytuacja w korei polnocnej. tam chcialbym bardzo by oba te kraje koreanskie staly sie jednoscia, ale czy to sie uda, kiedy to sie stanie, no tego nie wiem. moge jeszcze myslec o kubie tam tez nie jest super. ale libia nie miala tak zle, choc wiadomo, ze kazdy chce wolnosci.
dzis tez sie ciut sciagalo. hey mam prawie caly. filmy tez troszke ida. wojna domowa tez troche. nawet boso powoli idzie, no zobaczymy, za jakis czas to bedzie.
chcialbym zaczac pisac kolejna moja ksiazke. wpusc mnie taki bedzie tytul, jakos nie moge sie zabrac do tego, ale bede musial to zaczac pisac, moze jesienia gdy noce beda dluzsze, zobacze. najlepiej by bylo gdybym gdzies pojechal, ale czy to sie uda, to tego nie wiem, ale zobaczymy.
no dobra, na dzis to tyle, jutro pogrzeb i zobacze jak bedzie po nim, moze jeszcze dam rade to wysle te umowy do wydawnictwa, zobacze.

The Kingdom, 2007

Nie chce mi sie pisac, nie wiem do konca, czemu ale nie mam zbytniej ochoty, dzien uklada sie tak sobie, nie zrobilem tego co chcialem, no troche sie udalo, ale nie wszystko, tak to jest.

film obejrzalem sobie z dvd, srednio to odbiera, cos z glosem jest nie tak, czasem jest lepiej czasem nie, roznie. film ogolnie mi sie nie podobal zbytnio, bo to bylo o niczym, taka strzelanina i zabijanie ludzi, ale jaki to mialo miec sens, ja nie widzialem sensu robienia takiego filmu. poza tym bardzo watpie by cos takiego mogloby sie stac w arabii saudyjskiej, to watpliwe jest bardzo, no w iraku predzej ale nie tam. tylko sie strzelali i zabijali. na dvd mam jeszcze jeden film i moze obejrze go sobie juz jutro albo w srode, zobacze jeszcze. no ale ten film nie poruszyl mna wcale, bo nie widzialem sensu by cos takiego mialo by powstac, jaki byl cel zrobienia tego filmu, to zagadka dla mnie.
w nocy spalem ladnie, odkad mam ten lek to spie bardzo ladnie i wczesnie wstaje, dzis obudzilem sie cos kolo 8 rano, to mi pasuje. pogralem ciut w managerke i tak zleciala godzina i wtedy sniadanie i bylo sobie zycie. odcinek o oku byl, no dalo sie obejrzec. potem czytalem sobie o sd. kfz 165, ogolnie podobalo mi sie, bo mnie najbardziej interesuje wlasnie sprzet pancerny z okresu II wojny swiatowej. no wiec sobie to przeczytalem. potem poszedlem z ojcem do tego miejsca gdzie jest ustalanie niepelnosprawnosci, nic nie zalatwile, powiedziala by wiecej dokumentow dac, to po xerowalem to w domu pozeniej. badanie tam mam miec w pazdzierniku i zobaczymy. potem wrocilem sobie do domu i tak, nic nowego jakby. poszedlem do pizzeri i dalem przemkowi plyte z piosenkami farny i fajnie. powiedzial, ze chce jeszcze hey i troche tego mam, ale sciagam mu wiecej i nagram mu to tez na plyte, powiedzial, ze za to zrobi mi cos do zjedzenia, jakos to bedzie. potem wrocilem do siebie, poszedlem jeszcze kupic sobie wrc to poczytam jutro tez. a pozniej pojechalem do ojca na obiad, posiedzialem u niego, zjadlem. ogladalem jak polacy przegrywaja w siatke z rosja i wrocilem do siebie. pogralem ciut w managerke. zdobylem mistrza anglii, ale tak sie stalo, ze za dlugi relegowano mnie do ligi nizej i gram teraz w lidze drugiej, ale nadal minus jest ogromny i nie wiem co bedzie dalej, czy uda sie z tego minusa jakos wyjsc, no zobacze. no i potem to kolacja i film, jakos dzien minal.
jutro w planie mam kupienie wedliny bo nie mam za bardzo, ale ojciec cos mowil, ze mi kupi. kupie tez plyte by nagrac tego heya mu na plyte. mam jeszcze pojsc gdzies, tak mi dzis mowili, ze jest jakies miejsce w starostwie dla niepelnosprawnych i tam mozna sie o cos starac to moze pojde tam. papierosy tez musze kupic bo juz nie mam, no zobacze, moze sie uda. przez to wszystko nie wiem czy uda mi sie poczytac jutro, no ale bede sie staral i moze sie uda cos poczytac. no choc jeden rozdzial.
pisalem tez dzis z Kasia troche o tym naszym wspolnym dziecku, ona nadal chce to dziecko miec wiec sie ciesze, no tylko ja nie moge miec dzieci. moze sie to zmieni za kilka lat. ogolnie nie chcialbym by moje dziecko mieszkalo w tym kraju, ale nie uda mi sie raczej by mieszkalo w anglii, ale gdy bede mial dziecko, a chce miec syna to ja bede do niego mowil tylko po angielsku a moi rodzice to niech sobie mowia po polsku, ale ja bede staral sie by moj syn byl dwu jezyczny, ale zobaczymy, jeszcze troche do tego.
a sciaganie to tak. tego heya sciagam dla przemka. wojne domowa tez sciagam, ciut boso idzie, powoli jest wiecej. dodalem dwa filmy mojej mlodosci. jeden to iron eagle, ogladalem go z 30 razy jak bylem dzieckiem i chce jeszcze raz. no i dodalem taki film po polsku tlumaczyli jakos tak zielone diably z mekongu, ale takiego tytulu nie znalazlem, ale znalazlem atak jednostki z i to sciagam. nie mialem pojecia, ze w tym gral mel gibson, to byl 82 rok, ale sciagne to i jak sie uda to obejrze, choc napisow do tego nie ma, ale cos wymysle.
no dobra, to chyba wszystko na dzis, moze nic nie zapomnialem, no oby. pojde spac i mam nadzieje, ze spac bede, no musi sie udac.

Twin Peaks 211, Masked Ball

Nawet sie umylem. zrobilem tak, ze zagotowalem wode w garnku i potem moglem sie umyc, nawet ogolic sie bylo latwiej i tak dzien sie konczy, nie tak zle, ale wcale super nie bylo jak nigdy nie jest. 

twin peaks obejrzalem, ale to jest dla mnie o niczym, ten odcinek byl szczegolnie taki o niczym, prawie jak film wczoraj, obejrzalem go i nic z niego nie pamietam bo nie bylo warto pamietac cokolwiek bo bylo to takie slabe, obejrzalem i moge zapomniec, zapamietam sobie tylko, ze to bylo bardzo zle. teraz juz bede ogladal sobie cos innego. jutro i przez ten tydzien, sporo mam filmow i wszystko bedzie z dysku moze za tydzien dopiero obejrze cos ze strony www, no zobacze.
tej nocy spalem znowu, bardzo ladnie spalem, wydaje mi sie, ze bede spal i dzis, te tabletki sa naprawde dobre. spalem i obudzilem sie wyspany o 7 rano, normalnie jak nigdy, nawet fajnie, choc wolalbym wstawac o 8 rano, ale moglo byc. nie pamietam teraz zadnego snu, bo inaczej spie. wtedy tak bylo, ze po kazdej fazie REM sie budzilem wiec sen moglem pamietac teraz juz tak nie jest wiec snow nie pamietam, nie wiem czy to lepiej, ogolnie to lubilem je pamietac, byly czasem ciekawe, jakos laczyly sie z tym zyciem jakie doswiadczam. ale rano wstalem i gralem w managerke. nie udalo mi sie utrzymac w pierwszej lidze, ale bylo blisko. no to potem sobie awansowalem znowu do pierwszej, duzo inwestycji, mase kupionych zawodnikow. jeden sezon w pierwszej lidze skonczylem, ale cienko bo 7 miejsce, blisko bylo pucharow ale nie udalo sie, moze w nastepnym roku, zobacze, ale i kasy juz mam malo, ale jakos wyjde na prosta bo moge mase zawodnikow sprzedac, zobaczymy jak bedzie. zjadlem sobie sniadanie, obejrzalem cejrowskiego a potem ojciec przyjechal i pojechalismy do domu mojej mamy. tam bylo tak, ze moglem wziac prysznic, tam jest ciepla woda, od razu lepiej sie po prysznicu czulem, fajnie tak, no ale tam jest ciepla woda a ja jej jeszcze nie mam u siebie, a kiedy bedzie to tego jeszcze nie wiem. tak sobie tam u mamy siedzialem, obiad zjadlem i powiedzialem jej, ze wroce do niej mieszkac i bede mieszkal z moja mama ponownie, co mnie nie cieszy ale skoro mam miec dziecko z Kasia to wolalbym tam mieszkac wlasnie z tym dzieckiem i Kasia, no ale zobaczymy jak to bedzie. wiec to powiedzialem mamie mojej i tacie, ze mam miec dziecko, na razie to miec go nie moge, ale moze za dwa lata juz bede mogl, no zobaczymy jak to sm we mnie bedzie. potem jeszcze pojechalismy na cmentarz, oczywiscie ja nie moge chodzic tak sobie wiec chodzilem pod reke z moja mama i ona mnie prowadzila bo ja bym sie predzej przewrocil niz normalnie chodzil, no coz, taka mam chorobe. po tym cmentarzu wrocilem sobie do domku i fajnie bylo. zadzwonil jeden jak zawsze by pozyczyc pieniadze, a ja przeciez nic nie mam, ja miesiecznie zarabiam 400 pln i oni pozyczaja ode mnie pieniadze, no i dalem mu 50, ale kiedy mi odda, nie wiem, zostalo mi 30 pln jakby. co to jest, ze oni kurwa tylko ode mnie pozyczaja, przeciez oni maja prace i nie zarabiaja 400 pln na miesiac jak ja, czego oni kurwa ode mnie chca, co ja z tego mam miec. piec musze naprawic 1000 pln i skad to mam wziac. co oni sie uparli by pozyczac tylko ode mnie, przeciez ja nic nie mam. samochod mam za 1 tys. pln a on podjezdza do mnie samochodem co najmniej za 30 tys. pln, kurwa nie wiem. jutro i tak nic nie wydam, mam chleb, duzo mi zostalo, wedline jeszcze mam, kupie ja sobie dopiero we wtorek, jakos to bedzie. pozyczanie pieniedzy ode mnie wkurwia mnie mocno, a ja pozyczam zawsze choc sam nic nie mam, kiedy sie oni ode mnie odczepia. potem pojechalem do pizzeri, duzo nie jezdzilem, ale te 15 pln mam, bede mial na papierosy, ktore sobie kupie we wtorek i gazete wrc, jakos to bedzie, jutro nie wydaje nic, ale we wtorek to wydam duzo, praktycznie wszystko co mam, nie zostanie mi nic. ale w pizzeri jezdzilem, nie tak zle, moglem sobie pogadac troszke z ekipa i tak minelo. potem wrocilem kolacja, leki i umycie sie, potem pisani bloga i ide spac. wydaje mi sie, ze jestem spiacy to moze bede spal. a biore pol tej tabletki, moze bedzie dobrze, mam nadzieje.
na jutro plan mam taki, ze pojde do pizzeri i zaniose przemkowi plyte, ktora mu nagralem, potem pojde tam gdzie orzekaja niepelnosprawnosc, mam juz papiery wypelnione i zobaczymy jak to bedzie, jak wroce to sobie poczytam dalej ksiazke toranskiej, zjem cos sobie na obiad i tak to minie, a wieczorem jakis film tez obejrze, no jakos to bedzie.
dobra, ide juz, pojde spac, obym spal, wydaje mi sie, ze powinno byc dobrze.

Banlieue 13: Ultimatum, 2009

No i ten film obejrzalem, wiedzialem, ze nie bedzie mi sie podobal, dla mnie to byl film o niczym. ja ogolnie za bessonem nie przepadam, widzialem tylko jeden genialny jego film i tyle, cala reszta jaka kreci mi sie nie podoba i tak bylo z tym filmem. ale chcialem to obejrzec by skasowac a to bylo jedyne co mialem z napisami i juz nie mam. zobacze co bedzie jutro, moge byc w pizzeri, ale moge i nie byc tez cos obejrze sobie, ale jakis krotki film raczej, takie tez mam i z lektorem, jakos to bedzie.

wczoraj po tym leku na sen nie moglem nic napisac, dzis rano cos tam napisalem, ale tez nie wiem czy wszystko. ten lek na sen jest genialny zamknalem oczy i juz spalem. dzis wzialem tylko polowe tabletki i zobaczymy czy bede spal, ale wydaje mi sie, ze powinienem spac. tak spalem, ze nie pamietam zadnego snu, to moze i lepiej. wczesniej gdy spalem to po kazdym snie sie budzilem i dlatego je wszystkie pamietalem, tej nocy tak nie bylo, wiec jest lepiej, zobaczymy jak bedzie dzis.
wczoraj spotkalem moja anie, bylismy razem 7 lat, jak na romans to dosc dlugo jak sadze, teraz juz ona nie interesuje mnie wcale, pytala troche jak sie czuje, cos tam powiedzialem i koniec, nie lubie jej spotykac, mam zle wspomnienia. potem spotkalem kupujac salate jeszcze iwone bakierzynska, ja salata ona pomidory, ale tylko chwila, nie rozmawialem z nia. zmienila sie troche, no wiadomo, starzeje sie jakby, jak kazdy.
dzis dzien zaczal sie lepiej, wstalem o 8 rano, tak fajnie, zjadlem sniadanie i obejrzalem cejrowskiego. potem pojechalem do ojca, ale na chwile tylko bo pojechalismy na rekonstrukcje bitwy pod mlawa. goraco bylo niemilosiernie, caly mokry bylem. mialem cos na glowe to mnie tak nie pieklo a jeszcze kupilem kapelusz sobie, nawet fajny jest i podoba mi sie. bitwa zla nie byla, bylo na co patrzec, ale nie bylo to do konca zgodne z historia jaka byla. ta obrona pozycji mlawskiej wygladala inaczej. ale dalo sie na to patrzec. najbardziej podobalo mi sie to, ze mieli realne czolgi pz kpfw II chyba w wersji C, tak mi sie wydaje, na to moglem popatrzec i porobic troche zdjec. dzialka boforsa wz 36 to zrobilem fotke ale chyba srednio wyszlo, no zobacze jeszcze. bitwa bardzo zla nie byla, ja moze bym zrobil to ciut inaczej, ale mnie nikt do tego nie dopusci nigdy. tam spedzilismy pol dnia i wracajac to pojechalismy do mojej mamy, tam siedzielismy dosc dlugo, mama jeszcze zrobila mi kolacje i jak wrocilem do siebie to juz nic nie jadlem. jutro mam tam pojechac do niej jeszcze raz, moze uda mi sie prysznic wziac, bo tu nie mam cieplej wody, no zobacze, moze sie uda, fajnie by bylo.
tak ten dzien jakos minal. wrocilem i obejrzalem ten film, ktory bardzo mi sie nie podobal, bo to bylo dla mnie o niczym i tyle z tego.
zaraz ide spac, obym tylko spal dobrze, no zobaczymy ale czuje, ze chyba spac mi sie chce wiec moze bedzie dobrze.
a sciaganie tak sobie, troszke boso, nie duzo ale troche. wojna domowa tez troche, jakos to idzie, zobaczymy. dobrze by bylo jak bym jutro byl w pizzeri to cos zarobie, ale nie wiadomo jak bedzie, no zobaczymy.
no i uciekam, pojde zaraz spac i obym tylko spal.

The Kids Are All Right, 2010 cd

Nie moglem wczoraj pisac, nie dalo sie, litery sie przestawialy, ja tego nawet nie widzialem dokldanie, nie wiem czemu dokladnie tak bylo, ale mysle, ze to ten lek na sen, bo i spalem jak nigdy. tak spalem nie wiem ile lat temu, to cos sprawia, ze spie jak dziecko. nawet wrzucilem sobie do spania audycje o smierci hitlera i nic z niej nie slyszalem, bo juz spalem, tak rano nie wstalem juz od dziesiatkow lat, ten lek jest swietny na sen. przez to wczoraj nie napisalem tak naprawde nic.

wczorajszy film mnie nie zachwycil o czym staralem sie pisac. ogolnie nie byl taki zly, no dosc ciekawy. ale homoseksualne malzenstwo jakby wychowuje dwoje dzieci. to jest raczej niedopuszczalne teraz. ale w tym filmie dwie lesbijki wychowywaly dwoje dzieci. ja nic do tego nie mam, bo ja daje prawo by pary homoseksualne mogly dzieci wychowywac, to dla dzieci nie jest zadne zagrozenie. nawet w filmie okazalo sie, ze te dzieci sa wlasnie hetero i to, ze mamy byly homo nie sprawilo, ze dzieci tez takie beda. to tylko jeden plus tego filmu jezeli patrzec z szerszej perspektywy, reszta byla taka sobie. dzis tez cos obejrze, jeszcze nie wiem dokladnie co, ale to bedzie cos krotkiego jak nic.
wczoraj nie spalem nic, no zero snu. cos nad ranem kolo 6 rano zasnalem na chwile bo mialem sen o plywaniu statkami i plywalem nimi. wszystko bylo kolo biedronki gdzie chcialem robic zakupy, ale nie robilem ich bo nie chcialem wydac pieniedzy, no i plywalem poza tym, statkow byla masa. tylko to pamietam z wczorajszej nocy. a dzis spalem cala noc, wczesnie sie polozylem i o 8 sie obudzilem jak nigdy. ale tez snu nie pamietam zadnego, moze to i lepiej, nie wiem.
rano pojechalem do lekarza, tak bylo. jakos sie udalo. nawet sztbko podali mi interferon i tyle, potem czekalem na profesora i u niego sporo spedzilem czasu. wypelnial mi wszystkie papiery bym mogl dostac sie do dombka, no i mam to wiec zobaczymy. moglismy wracac do domu, ojciec mnie jeszcze zabral na obiad, rybe wzial, srednio mi smakowala ale dalo sie zjesc, potem pojechalismy na chwile do mojego dziadka, byla taka spiekota, ze ledwo mozna bylo wysiedziec w samochodze. to bylismy troche u mojego dziadka, dal mi wedline wiec nie musialem kupowac, pojde kupie w przyszlym tygodniu, pomidory dwa tez mi dal. jak wrocilismy do siebie to ojciec zabral mnie do apteki i kupilem leki. tam tez spotkalem moja dawna anie z mezem i troche rozmawialiamy, choc zbytnio nie mialem ochoty na to, ale skoro ja spotkalem to trzeba bylo te kilka zdan zamienic. potem pojechalem na bazarek by kupic salate i kupilem ja, to fajnie. podczas tej salaty spotkalem iwone, zmienila sie mocno. no ma juz 32 lata. mignela mi, tylko czesc i pojechalem do domku. tam bylem, ojciec pokroil mi wedline, ktora dziadek mi dal. a ja poszedlem do biedronki i kupilem sobie cole, winogrona i delicje, chcialem wiecej ale kupilem tyle, jakos jest, winogrona zaraz zjem. one podobno dzialaja na watrobe, ale jak sie okazalo u lekarza jest juz wszystko dobrze, choc jakies leki na watrobe jeszcze kupilem, wezme to bedzie jeszcze lepiej moze. potem bylem juz w domku u siebie. czekalem na wieczor i film. pogralem troche w managerke i wszedlem do pierwszej ligi, ale utrzymanie sie w niej nie bedzie na pewno latwe, mam mase kasy, ale co zrobic by nie spac, zobacze, moze sie uda. ale latwo nie bedzie. ale doczekalem sie 20 i film sobie obejrzalem, choc to podobalo mi sie srednio a filmweb mowil mi, ze cos kolo 62% to ten film dla mnie, ale chyba nie, no coz.
ale film obejrzalem, staralem sie umyc jakos, ale nawet tego nie pamietam, nie pamietam jak poszedlem spac. ktora byla godzina nie wiem. nie pamietalem co ustawilem do sluchania na noc, i nic z tego co lecialo nie pamietam, tak ten lek zrobil, ze od razu spalem, no przeciez ledwo pisalem, nie moglem tu napisac nic, ale dzis odrabiam te zaleglosci. zjem sniadanie zaraz. dzis tez bedzie spiekotwa niemilosierna, ale co zrobic, trzeba to przezyc jakos.

The Kids Are All Right, 2010

dzien sie konczt, wzoalem akoes mowe leki ma sem i mysle, ze beda dzialac bo juz teraz ledwo cokolwoek wdzie, ro ma byc lek na sen ale to jak cztalem jesr na ispokojenie, ale mtsle, ze bede spal, ledwo pisze, nie widze klawiatury, wsztsrko m sie mieni przed oczami, ledwo wodze ro co pisze, wiec raczej bede spal, mase bledow robie piszac, mie trafiam, w literty, to moze dobry znak i bede spal normalie. mie moge posac mawer, moe trafoam, w litety kakie maja by napisane. top chyba dobta ozkala, powiememe, spac. ostatno spalem w ostatmoa sobote, a to juz tydzirm czasy. moze dzos bedzie lepiej zobacze, ale latwo mi sie nie pisze bo nie widze liter jakie pisze, bede spal jak nic, ale ledwo tu pisze, nic nie widzel.

film obejrzalem i srednio mi sie podoval, ogolnie nie mam mic do tego, ze para homoseksualna wychowuje dzieci.mi to nie rovbi nic, moge to zaakcepowac, tym bardzoek, ze te ich dzieci byly hetero i zwiazek dwoch mam nie sprawil by te dzieci byly chomo, to ja moge zaakceptowac, ze part homo wychowuja dzieci, to dla mnie normalne i jestem za. pary homoseksualne moga byc rownie dobrymi rodzicami i ja tak mysle.a dzieci z tego zwiazku rodzicow homo wcale one nie sa homo, sa hetro wiec dla mmie ro ok. ja zgadzam sie ma to by pary homo mogly by wychowywac dzieci i byc rodzicami. ledo widze, nie do komca widze co pisze, ogolnie film moe taki zly, ale mozma to bylo poksxsc imaczek. pomysl nie taki zly, dalo sie obejrzec ale dla mne to takie sobie bylo.
nie moge pisac wszystko mi sie myli i nie wiem dokladnie co pisze, nie widze tego, widze tylko bledy. ale podsumowujac film sredni dosc.
w nocy nie spalem mic, zasnalem cos kolo 4 mad radem. mialem sem, cos jakbym mieszkal kolo birdronko ale moc nie moglem tam zmalezc do kupienia. mialem jakis statek i nim plywalem, ale mase tego bylo, lotniskowce tez jakby. biedromla byls obok ale nie wiedzialem co tam kupic. sem mialem kolo 6 ramo, dlugo nie pospalem bo trzeba bylo jechac do learza w wawie.
napisze jutro o  tym rano jak dzien minal bo teraz nie moge, nie widze co pisze, jakoes slowa powstaka. ktore nie sa polskie. jutro rano wstane i opisze dokladnie kak mimal ten dzien, bo teraz nie moge pisac, nie moge trzwozyc slow, jutro moze bedzie lepiej i jakos to napisze, bede jutro rano w lepszek formie i jutro rano opisze tem dziem, ktory wcale latwty nie byl. jutro opisze ten dzien, rano bedzie lepiej a dzialo sie dzis cos, ale to jutro, bede trafial w literki na klawiaturze, bo teraz nie daje radt, jutro opisze ten dzisiejszy dzienm cos sie dzialo jakby, mam co wspominac, ale to jutro rano, na dzis to tyle ide spac, obym spal, ale mysle, ze spac bede. zobacze jak bedzie.

It’s Kind of a Funny Story, 2010

Film nawet mi sie podobal. taka calkiem zabawna historia jak by tlumaczyc ten tytul. ogolnie nawet mi sie podobalo, no nie tak zle. o samobojcach po czesci i pewnie dlatego. sam mialem takie mysli. leki mi takie dali, teraz juz nie biore i to troche ode mnie odchodzi. no ale sa ludzie, ktorzy to maja, ogladalo sie calkiem ok. nawet byla kwestia w filmie taka, tez chcialbym to jakiejs kobiecie powiedziec, ale to oczywiste dosc, ze to sie nie stanie nigdy. ale chcialbym jakiejs dziewczynie powiedziec I think you’re hot. ale to sie nie stanie nigdy, moge sobie tylko pomarzyc o tym, jeszcze pomarzyc by ona zrozumiala to co powiedzialem, ale to tylko marzenie, ktore sie nie spelni nigdy.

jakos sie umyle, co wcale nie jest latwe i proste bo nie mam cieplej wody, no i co zrobic, a ogolic sie tez musialem dzis, ostatni dzwonek dzis byl, nie lubie sie golic, no ale by byc ogolonym to musze czasem to robic. dzis w filmie bylo wielu, ktorzy nie byli ogolenie, ja tak nie moge i nie lubie.
w nocy nawet spalem i podobalo mi sie to, nie bylo latwo z tym, myslalem, ze nie zasne za zadne skarby i tak bylo po czesci, bo nie spalem, ale zasnalem cos po 3 i juz spalem caly czas do 10, wiec nie tak zle. jak bedzie dzis tego nie wiem, no zobacze. dwie tabletki wzialem, ale czy to cos da, no zobaczymy. w nocy jako, ze spalem to mialem mase snow. cos tam jeszcze pamietam. no i pamietam policjanta kanadyjskiego z duzego miasta, wiec mogla byc kanada lub usa. to byl policjant z kanadyjskiej policji konnej, duze miasto, ale co tam sie dzialo to nie wiem, chodzenie po miescie na pewno, to pamietam. no i mialem jeszcze sen taki, ze jezdzilem po miescie metrem, i to byla jakby warszawa, tak mi sie wydaje, ale linii metra bylo z cztery a w warszawie buduja dopiero druga, tym metrem jezdzilem wtedy dosc duzo, ale po co nie wiem, nie pamietam tego, powod na pewno jakis musial byc. tak sobie wstalem kilka minut po 10 i zjadlem sniadanie ogladajac bylo sobie zycie, odcinek srednio mi sie podobal, bo pokazanie pracy neuronow nie jest proste, ale to musieli jakos pokazac i zrobili to ale sredni mi sie to podobalo. potem juz sobie czytalem ksiazke. ochab, jego wspomnienia byly naprawde bardzo ciekawe i wiele sie dowiedzialem. czytalem ta ksiazke z 14 lat temu ale nic nie pamietam z tego. ochab genialne mial wspomnienia. potem wyskubalem slonecznika do konca z czego sie bardzo ciesze i czytalem sobie dalej. kolejny rozdzial to byl werfel. jego wspomnienia juz mna tak nie poruszyly mocno. ale on byl nizej niz ochab, bo on to byl glownym w partii, a ten werfel cos tam pisal dla nich, ale ogolnie obaj daja mi ciekawy poglad na owczesne panstwo polskie, nawet nie polskie tylko satelickie zsrr, tak to trzeba powiedziec, moze oficjalnie tak nie bylo, ale tak bylo. ochab powiedzial, ze zsrr mial w planie wkroczyc do polski w 56 roku, nie wiedzialem tego. myslalem, ze wszystko bylo w miare opanowane wtedy, nawet ten poznan. ale plan taki byl i tylko chiny sie przeciwstawily i do tego nie doszlo, to bylo dla mnie ciekawe.
skonczylem jakby czytac po 16 i przyjechali do tego pieca gazowego dzieki, ktoremu mam ciepla wode, teraz jej nie mam bo nie dziala. powiedzial mi pan, ze to bedzie kosztowalo okolo 900 pln wszystko, bardzo mnie to cieszy, bo to ogromna kwota dla mnie, nie wiem co bedzie z tym, ojciec powiedzial, ze mi dolozy polowe, ale zobaczymy jeszcze bo powiedzial, ze to jest ubezpieczone i moze uda sie z ubezpieczenia te pieniadze jakos miec, no zobacze.
tak wyszlo z ciepla woda, nadal jej nie mam i wcale fajnie nie jest, ale co zrobic. potem ogladalem sobie mecz, bo legia grala. nawet bylo ciekawie, wynik bardzo. przegrywala legia juz 2:0, nawet sie nie dziwilem temu bo spartak ma finansowo o wiele wieksze podstawy, no tak sie zaczelo nieciekawie dla stolecznej druzyny. ale potem nagle zrobilo sie jakos 2:2 i szanse odzyly. skonczylo sie tak, ze w ostatniej minucie legia zdobyla bramke na awans i bedzie tak, ze mamy dwie druzyny w lidze europy wiec jeszcze sobie troszke na to popatrze wiec jakby nie tak zle.
mecz sie skonczyl to czekalem na kolacje i film. nawet pogralm ciut w managerke i awansowalem do drugiej ligii, kupilem mase dobrych zawodnikow i teraz juz nie ma rady z drugiej ligi nie spadne, ale wez awansuj do pierwszej, taki cel jakby. przez to, ze kupilem tylu zawodnikow to finansowo nie jest juz tak bardzo dobrze, ale moze jakos bedzie, moze bedzie ok.
a potem ten film i kolacja, zle bardzo nie bylo, dzien jakos minal i jutro bedzie nowy, ale nie powiem bym byl w super nastroju, nie chodze duzo i moze ciut lepiej ale nie chodzi mi sie wcale dobrze.
zaraz postaram sie pojsc spac, moze ciut pogram przed snem jeszcze. plan na jutro bedzie taki. rano pojechac do lekarza, dostane tam zastrzyk i moze mi wypelni jakies papiery, no zobacze czy sie uda. jak wroce to pojde zrobic zakupy. wedlina najwazniejsza. kupie jeszcze salate sobie i pomidora na bazarku, pojde do biedronki i zobacze co tam kupie, nie wiem jak bedzie. do pizzeri jeszcze wejde bo moze przemek bedzie to podrzuce mu plyte bo ta ewe farne mu nagralem i mam z tym spokoj. taki plan w skrocie na jutro, co do zrobienia, a jak sie ulozy to zobacze.
karolina napisala ponownie na blogu, nawet mnie to ciut cieszy bo lubie z nia pisac ciut. dala mi adres strony gdzie sa filmy. pierwsze moje spojrzenie i mam do obejrzenia dwa. ja sciagam i jak to mam to po obejrzeniu kasuje, wiec to fajna strona jaka mi Karolina dala. dwa filmy znalazlem, ktore chce zobaczyc. pierwszy moby dick, rola pecka tam, film z 56 roku, ja takie kino jakby wole. drugi film to trzy dni kondora, ktory widzialem i nawet juz sciagalem, ale skoro tam znalazlem to juz nie sciagam i obejrze sobie na tej stronie. zle nie bedzie. moge byc karolinie wdzieczny. ogladalem wczesniej na iplex.pl czasem, a tej strony nie znalem wiec fajnie, ze ja mam. mam na dysku nadal okolo 160 filmow, ale obym to jakos obejrzal i bede ogladal tylko z tych obu stron.
no dobra, czas konczyc, nie wiem czy zasne, no fajnie by bylo jakbym spal, ale kto wie jak bedzie. jutro rano musze wstac do lekarza, ale moze zasne i bede spal, zobaczymy. napisalem chyba wszystko co dzis bylo.

Taxi Driver, 1976

Film mi sie nie podobal, to troche jakby dziwne, filmweb pokazywal mi, ze ten film jest zgodny z moim gustem w 80%. ale nie podobalo mi sie wcale. mlody robert de niro, ile on tam mial lat, ale byl naprawde dziecko wtedy. film pomimo znanych dosc aktorow nie podobal mi sie, nie wiem do konca dlaczego, ale fabula jego byla dla mnie dosc plytka. jutro obejrze cos innego, ale jeszcze nie wiem co, no bo szansa bym obejrzal cos z dvd jest, ale jeszcze nie wiem.

cala noc ponownie nie spalem. ostatnio spalem chyba w sobote dosc normalnie. bralem ten lek na sen, ale on nie dziala. dzis wzialem to samo ale zmienilem o tyle, ze wczoraj jedna tabletka a dzis wzialem dwie, moze to cos pomoze i bede spal, kto tam wie. nie spalem, prawie wale, cos przysnalem nad ranem, ale nie pamietam nawet snu zadnego, cos mi sie kojarzy jakby z moja szkola srednia i garniturem, ale zbytnio nie wiem jak to bylo. ogolnie nie spalem. wstalem i tak wczesnie bo o 10. obejrzalem trzeci dzien rajdu niemiec. loeb byl bardzo niezadowolony z tego faktu, ze nie wygral, nie dziwne skoro wygrywal w tym rajdzie 7 czy 8 razy z rzedu, teraz byl drugi a ogier pierwszy, nic nowego. tylko to, ze sordo w mini byl trzeci. zobacze jak bedzie za dwa tygodnie w australii, tam moze byc ciekawie, tak sobie mysle. ogolnie rajd niemiec na pewno jest trudny bo widze to po trasach jakie tam sa. ford nie byl taki znowu zly, ale te kapcie i awarie calkowicie ich wyeliminowaly. nic sie nie dalo zrobic.
obejrzalem jakos to sobie czytalem. najpierw o m142. ogolnie nie takie zle, ale nadal uwazam, ze nie bylo sensu o tym pisac skoro wczesniej bylo o m270 choc pamietam, ze pisalem oznaczenie m240. pomylilo mi sie. a to m142 i m 270 roznia sie tylko napedem bo tak to jest to samo praktycznie. pozniej juz czytalem terese toranska i ksiazke oni. byl pierwszy rozdzial. nie taki zly, nawet dosc ciekawy. ta kobieta miala straszne zycie w stalinowskim panstwie, pomimo tego, ze sama byla komunistka, ale stalin nie dawal szans nikomu. jezow odszedl i przyszedl beria to miala ciut lepiej tam w lagrze ale wcale nie super. rozdzial byl ok. potem juz nie czytalem dalej bo chcialem wyskubac do konca slonecznik. nie udalo mi sie to. no trudno, a juz chcialem sie go pozbyc jakos. jutro mecz bedzie, legia bedzie grala to wtedy mam nadzieje, ze wyskubie go do konca i to bedzie ostatni slonecznik w tym roku i basta. no wiec sobie tak skubalem od 15 do 20 i jeszcze zostalo troche do wyskubania, ale jutro powinno sie udac, bede sie staral.
no i tak sobie skubalem do filmu, jakos ten dzien minal. nawet ciut pogralem w managerke i jest lepiej niz bylo. udalo mi sie spasc z drugiej do trzeciej ligi i taki byl plan teraz trzeba wejsc na nowo do drugiej i juz nie spasc. ale kupilem wielu zawodnikow nowych, ktorzy sa naprawde dobzi wiec jest lepiej, mam pieniadze wiec moge w cos inwestowac wiec zle nie jest. ciut gralem, moze jeszcze przed snem troszke pogram. film obejrzalem i dzien sie konczy.
udalo mi sie tez dzis zalatwic goscia do pieca. jutro ma przyjechac i powinienem jutro miec ciepla wode, bede mogl wziac prysznic w koncu, zobaczymy. pewnie to bedzie kosztowalo mase kasy, ale co zrobic, bede musial zaplacic, nic nie poradze. ale wcale mnie to nie cieszy. tak mysle, ze z 300 pln to jak nic bedzie kosztowalo.
no i dzis ciut sciagalem, ale duzo sie nie sciagalo. no bo ta farna sie nie chce i to nie fajnie bo bym chcial to nagrac przemkowi. wojna domowa zaczalem i ciut idzie. wieczorem tez dodalem film trzy dni kondora. ogladalem to gdy mieszkalem w londynie, ale chce jeszcze raz. pamietam, ze mocno mnie nie zachwycilo, ale to byl 2007 rok i nie pamietam jakby wiec obejrze jeszcze raz, kiedys sie sciagnie.
no dobra, to ide, pogram chwile i pojde spac, ale czy bede spal to tego nie wiem, zobaczymy. plan na jutro taki by przeczytac kolejny rozdzial oni, teraz bedzie pan ochab, znane mi nazwisko. wyskubie slonecznika do konca, obejrze mecz i jakis film wieczorem, jeszcze nie wiem jaki ale jutro podejme decyzje i zobaczymy. a w piatek do lekarza bede jechal, zobaczymy jak tam bedzie, moze tez jakis lek na sen mi przepisze, kto tam wie.

APO 3 – WIS 1

No i mecz sobie obejrzalem. myslalem, ze wisla bedzie grala lepiej, ale bylo widac ogromna przepsac pomiedzy apoelem a wisla. moglo byc tak naprawde 4:0. nawet nie wiem jakim cudem wisla zdobyla jedna bramke, ta bramka otwierala wisle lige mistrzow. ale zabraklo do tego tylko dwoch minut, niby nie duzo, ale przewaga cypryjskiego zespolu byla naprawde ogromna. teraz zostaje liga europy wisle i pewnie to bede ogladal, ale czy uda sie wisle lepiej niz lechowi w tamtym roku to nie wiem, no zobaczymy jak bedzie. w srode jeszcze dwa mecze. bede ogladal tylko legie, choc i ona ma male szanse na awans dalej, ale obejrze. teraz jeszcze skoncze tu pisac i obejrze sobie twin peaks na koniec dnia.

dzien dzis wcale nie byl prosty i latwy. zaczelo sie tak, ze nie spalem. oczywiscie to norma. dzis mam jakis inny lek na sen, niby to nie na sen tylko dla ludzi chorych na schizo i to ma mi dac sen, no zobacze. ale nie spalem. zasnalem na chwile cos kolo 4 chyba, nawet mi sie cos snilo. po kazdym snie sie budzilem. pamietam dwa. jeden byl genialnie dobry, super by byl na film, ale ja moze i moglbym napisac do tego scenariusz ale kto sie o tym dowie i kto taki film by zrobil. wiadomo, ze nikt. ale ten filmowy sen byl ciekawy. byl atak na ziemie skads tam, z wszechswiata, nieznana planeta. tamci obcy byli ogromni. bardzo mocno zbudowani i wielcy. obrona byla na dachach bo ci obcy byli wielkosci domow. udalo sie ludziom przechwycic ciut technologii obcych i bronilismy sie na dachach domow glownie. obrona we snie odbywala sie w modlinie. dokladnie w jednym miejscu tam. kiedys byly tam koszary, budynek najdluzszy w europie bo liczacy 2,5 km, taki dlugi jeden budynek. ja bralem w tym udzial tez. mielismy jakas bron plazmowa przechwycona od obcych i jej uzywalismy, nawet z powietrza. duzo bylo bombardowan obcych i to cos dawalo. duzo sie i szybko sie dzialo. bylo fajnie, podobalo mi sie bardzo. zapamietalem tez, ze ci obcy sprawili, ze na ziemi zostalo 3 miliardy ludzi. wiec sporo zginelo. no skoro jest cos kolo 7 miliardow, wiec zmniejszenie tej liczby do 3 to duza strata dla naszej populacji. drugi ten mialem taki, ze opiekowalem sie corka mojej siostry troche. tez mi sie podobalo to bardzo, bo jej corka mi sie bardzo podoba, normalnie jestem w niej zakochany bardzo. tez ten sen dzial sie w modlinie ale w innym miejscu. tak kolo kina, ktore kiedys tam bylo. tam byl klub oficerski kiedys. takie w skrocie mialem sny.
nie spalem potem, ale w lozku bylem i sie przewracalem starajac sie spac. zadzwonil budzik. byla 10 wiec wstalem i pojechalem do lekarza. bylem tam. nadal byla duza kolejka. wiec czekalem. bylem u niej, powiedzialem co bylo. ze malem mysli samobojcze. powiedziala, ze biorac taki lek to normalne dosc, ale wiecej mi go nie da. wiec przepisala mi jakis lek dla schizo, ale on ma byc na sen dla mnie, zobaczymy czy zadziala.
wrocilem do domu, Marte spotkalem i dowiedzialem sie dlaczego nie mam cieplej wody, bo piec jest popsuty. no i wody cielej nie mam nadal. nie wiem co zrobie i ile to bedzie kosztowalo. ale do domu wrocilem, zjadlem sniadanie przed 12 i obejrzalem rajd niemiec. ogolnie nie tak zle, bo ford nawet jest konkurencyjny, nawet chyba bardziej niz byl wczesniej. ale obaj kierowcy forda mieli problemy z oponami, z zawieszeniem i tak sie to skonczylo.
obejrzalem i zjadlem to czytalem. no czytalem ile sie dalo i skonczylem dzis czytac wojne i pokoj. musze powiedziec, ze ostatni czwarty tom podobal mi sie najbardziej, ale genialne bardzo to nie bylo. w przerwie kupilem tez lek sobie i zjadlem obiad, jakos to mijalo sobie. ksiazke skonczylem czytac o 17:10. no wiec poszedlem sobie do sklepu bo szukalem garnka do kupienia. chcialem miec taki sam jaki ma ojciec, ale nie znalazlem tego garnka. no trudno. ojciec powiedzial, ze poszuka i mi go kupi. sklep jest okolo 500 m od mojego mieszkania i ja w dwie strony ta odleglosc pokonalem w godzine. troche dlugo, ale dzis bardzo zle mi sie chodzilo, naprawde ledwo dzis chodzilem. jeszcze zle zrobilem bo na drodze tego sklepu byl bazarek i kupilem niestety slonecznika. dosc drogi byl bo 3,5 pln. to juz bedzie na pewno ostatni slonecznik jaki kupilem, juz nigdy wiecej.
wrocilem po godzinie i ciut pogralem w managerke i awansowalem do drugiej ligii. nie tak zle, bo zmiana treningu cos zmienila i oni sa niby ciut lepsi. ale kast mam wiecej i to jest zauwazalne i z tym jest ok, jutro moze ciut pogram jeszcze i zobaczymy.
potem czekalem juz tylko na mecz, skubalem tego slonecznika i tyle z tego bylo, nie fajnie, bo slonecznika nie jest fajny i male ma ziarenka i twarde sa wiec ciut palce mnie bola.
tak dzien minal. jutro moze wejde do pizzeri, pogadam z przemkiem o tym co dla niego sciagam. bede tez czytal caly dzien. wzialem dwie ksiazki. jedna monteskiusz, ale nie zaczne tego czytac jutro. zaczne rano od przeczytania o m142 a potem zaczne ksiazke teresy toranskiej oni, czytalem to gdzies 14 lat temu, przypomne sobie co tam bylo. teraz mam wieksza wiedze o tym wiec bedzie lepiej jak sadze. wieczorem obejrze sobie film taxi driver, jakos to minie jutro.
sciagalo sie dzis tez troche, nie tak zle. dla przemka ta farne prawie mam. filmy jakie ostatnio dodalem tez mam. wczoraj dwa i je mam, taksowkarza tez mam i jutro go obejrze. boso tez ciut sie sciagalo wiec nie tak zle, jakos to bedzie. sciaga mi sie sporo tylko miejsce na dysku sie kurczy, ale jakos dam rade moze, choc dwa filmy na dvd tez musze obejrzec, ale najpierw te z dysku to sie zrobi wiecej miejsca.
no dobra ide juz, sporo dzis napisalem, tak wyszlo, przez ten sen filmowy on duzo zajal. obejrze jeszcze twin peaks i pojde spac, obym spal, czuje, ze moze sie to uda, ale jak bedzie to sie przekonam.