Fifty Dead Men Walking, 2008

Film nie byl taki zly, nawet ok, ale tez mialem problem by cos obejrzec, zeszlo sie pol godziny z tym nim cos znalazlem, ale obejrzalem to sobie. to ogolnie na faktach, troche zmienionych, ale o IRA, czyli Irlandia i ich walka o jednosc calej wyspy, o tym film, nie takie zle, ale tez nie latwe, jakos obejrzalem.

dzien dzis znowu krotki nie byl. jakos spalem, no jakos, powiedzmy. rano sie obudzilem i pojechalem z ojcem do plocka do lekarza, jak ojciec mowil na akupunkture, ale okazalo sie, ze to nie jest to, takie bujdy, ojciec sie nie zna na niczym i mnie gdzies wiezie, jego problem bo on za to placil i zaplacil cos kolo 300 pln, a mowil mi, ze bedzie tylko 50, no tak sie ojciec zna na wszystkim a ja na niczym i ja go nie slucham. mial ojciec byc u mnie o 7:30, co oznacza tylko, ze byl o 7:12, moglem sie tego spodziewac, bo on tak zawsze robi, nic nowego. pojechalem z nim do tego plocka, jakos sie udalo dojechac i to miejsce znalezc. to okazalo sie, ze to nie akupunktura tylko normalna homeopatia jest i tyle. kosztowalo sporo no bo i badania mi robili, nie tak malo tych badan mialem, calkiem duzo, dali mi leki do domu, no mam tego mase teraz, do picia mase mam, musze codziennie to pic dwa razy dziennie, nie tak latwo. ale jak oni robili mi badania to wiedzieli, ze kleszcz mi 10 lat temu wszedl we mnie, jak to mogli wiedziec, ale te wyniki tak im wyszly. o tym, ze ja mialem kleszcza po wizycie na mazurach i sam go wyciagnalem sobie nikt nie wiedzial, nikomu o tym nie mowilem nigdy, ale oni to wiedzieli. nawet powiedzieli, ze moze byc taka mozliwosc, ze moje sm moglo byc spowodowane po czesci przez tego kleszcza, ja tam nie wiem. mam pojechac do nich znowu w czerwcu. ale wez tu zbierz 300 pln, tyle wizyta tam kosztuje, nie tak malo znowu, musze kombinowac, no zobacze.
caly dzien mi to zajelo prawie dzis. do domu, no do miasta wrocilem po 14. pojechalem wtedy z ojcem do mojej matki, tam bylismy na obiedzie. zjadlem, troche porozmawialem, troche pospalem jakby, choc nie spalem. babci powiedzialem o jabloni papierowce ale ona nie chce bo powiedziala, ze ona jest za stara i juz zadnego drzewa sadzic nie bedzie. no i po tym wszystkim wrocilem do domu. jeszcze ojciec zabral mnie i zatankowal mi samochod za moja kase i umyl mi samochod wiec mam juz czysciutki i to troszke cieszy, choc mocno brudny nie byl, ale jak czysty jest to od razu lepiej, tak wole.
w domu bylem dosc dlugo to i mi sie sciagalo ladnie dzis, jakis wyjatek. mialem sporo czasu jakby, troche tv ogladalem, troche czytalem, skonczylem tez ogladac film drugi z youtube, ktory dostalem od Oli, wiec to mam za soba, nie tak zle. ale sciaganie to ladnie. bo allo allo duzo sie jakos sciagnelo, nie wiem jak ale nagle mam po dzisiejszym dniu juz 75% calosci, nie tak zle, cos kolo 10 odcinkow tylko dzis, ale naprawde sam nie wiem jak. czarna zmija mam cala pierwsza serie, tez ok. gra o wietnamie ponad 85%, i ten film patrol moze jakims cudem bede mial juz jutro i jak nie bede w pizzeri to jutro go obejrze, no zobaczymy, moze sie uda. cos kolo 100 mb do konca zostalo wiec szansa jakas mala jest, jezeli jutro bede troche w domu i bede ciut sciagal. ale troche rano bede bo bede ogladal msze sw dotyczaca jana pawla II, no cejrowskiego jeszcze i moze uda mi sie kupic ta ksiazke kamyk na niebie, oby sie udalo, zobaczymy.
no dobra to ide juz, moze pogram choc ta gra mnie wkurwia mocno, ale moze sie uda, zobacze jeszcze a potem spac. no uciekam.

Virus Hunters, 2008

Ten film nie taki zly, ciekawe spojrzenie na wirusy obok nas, jaki mialy wplyw na zycie czlowieka, a to bylo naukowe dosc mocno. mialem normalny film obejrzec, ale bylem w pizzeri i nie udalo sie.

w nocy znowu tak sobie spalem. obudzilen sie i 4:45 i juz nie spalem, tylko do 9 przewracalem sie po lozku, no i tak, nic ciekawego jakby, ale wstalem i zjadlem sniadanie i obejrzalem pelna chate. potem przeszedlem ta glupia plansze w grze i fajnie jakby, ale teraz jest kolejna, ktorej tez nie moge. potem to slub byl ksiecia Zjednoczonego Krolewstwa i troche na to patrzylem, no a potem to juz czytalem sobie armie karparty i czytalem gdzies do 17. do pracy nie pojechalem, no nie wiem, bo nic nie zarobilem, ale jak bym pojechal to tez nie wiem czy bym cos z tego mial. tak ten dzien mijal sobie spokojnie. profesor do mnie zadzwonil i tyle tylko, ze musze pojechac do warszawy w srode a potem w piatek, dwa dni mam byc tam, ale maja mi podac ten interferon wiec moze bedzie poprawa bo ciezko jest. samochodem nie moge jezdzic, nie moge hamulca noga znalezc jak jade to sie nie zatrzymam tak, dobrze, ze wolno jade, no bo fajnie by nie bylo. myslalem, ze z pizzeri nie zadzwonia, juz sobie film przygotowalem do ogladania, mialem isc robic kolacje a zadzwonili o 20, no to pojechalem do nich i zarobilem 18 pln, dobre i to. wczoraj 5 km a dzis 3 km zrobilem tylko, wiec duzo sie nie najezdze, to mi pasuje. jutro jade na akupunkture, zobacze jak bedzie. kase policzylem w portfelu i mam jej troszke ponad 300 pln, no ale to malo jest, czekam na wyplate, moze bedzie ciut lepiej, no i moze ten zasilek tez przyjdzie bo ciezko jest tak zyc bez pieniedzy.
nawet sie dzis troche sciagnelo, nie tak zle. no bo allo allo mam 66%, troche wiecej. ten film patrol mam 82% tez ladnie, gra o wietnamie tez ciut, moze niedlugo bede to mial, ta gra wazna i ten film wazny, bo allo allo to poczekam jeszcze pewnie dlugo. ale film moze uda sie obejrzec juz w poniedzialek jak nie to we wtorek, zobacze.
gardlo mnie boli przez ten niby katar i nic nie moge na to poradzic, moze kiedys to minie, nie wiem. okna pootwieralem w nocy w mieszkaniu i z 23 stopni spadlo mi do 22, jutro tez tak zrobie, moze uda sie zbic ta temperature do 20 stopni, no nie wiem, zobacze, postaram sie.
dobra ide, moze pogram a potem spac bo rano trzeba wstac.

Lockdown, 2000

No i jestem, jakos sie udalo, moja ulubiona pora dnia minela wlasnie, ale coz, teraz juz spac, no jeszcze ciut porobie cos, obejrze na youtube a potem spac.

udalo sie ogolic, dzieki temu juz lepiej bo nie lubie miec duzego zarostu, wiec to maly plus, ale musialem to zrobic bo wczoraj tego nie zrobilem to juz musialem dzis.
film nie byl taki zly znowu. dalo sie to obejrzec, ale zycie w wiezieniu nie jest latwe, a ten film o tym mowi. jak ludzie, ktorzy byli twoimi przyjaciolmi potrafia sie tam zmienic, no takie zycie, latwo tam nie ma. tym bardziej, ze oni poszli do wiezienia za niewinnosc, nie zabili nikogo, ale zlapali ich i oskarzyli, no a byli czarni wiec wiadomo jaki wyrok. film nawet ujdzie bardzo zly nie byl. tez malo osob go widzialo na filmweb, wiec jestem jednym z nielicznych, taki maly plus.
dzien sie zaczal normalnie, spalo sie zle, nie moglem zasnac, ale jakos spalem. obudzilem sie rano, ale wstalem dopiero kolo 9, i tak wczesniej, nie 10 albo 11, wiec jest poprawa. no i wiadomo sniadanie i pelna chata, powoli mi sie to konczy. kiedys skoncze to ogladac, ale gdzies tak z 3 tygodnie jeszcze to potrwa pewnie. potem sobie ogladalem dalej ten wyklad i dzis tez to zrobie, no juz prawie koniec. troche chcialem czytac i troche czytalem. chleb kupilem, choc nie wiem po co, bo mam jeszcze ten, ktory kupilem na swieta, a jutro juz piatek jest i jutro go skoncze jesc, wiec 6 dni mam ten chleb, ale jakos to jem, tylko srednio mi to smakuje, no ale jem. gralem tez troche w twierdze, ale nie moge przejsc tej planszy i nie wiem o co im chodzi w niej, nie da sie tego przejsc, no nie wiem, moze mi sie jakos uda, ale nie wiem. potem pojechalem do pracy. w pracy dobrze nie bylo. baza marna, nie udalo mi sie dzis dodzwonic do nikogo kto by juz nie mial neostrady, wiec nie bylo sensu siedziec, no taka baza, taka dzis dali. znowu dwa papierosy, no bo co tu robic w pracy jak tacy marni klienci sa. ale mialem farta bo zadzwonili dzis z pizzeri to do nich pojechalem na godzine, no i mam prawie 30 pln i zrobilem 5 km tylko, wiec nie tak zle. wyrwalem sie z tamtej pracy, cos zarobilem i fajnie. nawet puscili mnie wczesniej to udalo mi sie normalny film obejrzec, wiec ok nawet. no i wrocilem do domu sobie o 21, no i kolacja razem z filmem, nie tak zle jakby.
musze poszukac innych kapci do domu, bo w tych nie moge chodzic, choc te zle nie sa, ale nie moge takich, musze miec takie kapcie, ktore mi obejmuja piete, bo inaczej spadaja i ja tego nie czuje. no bo ja nie czuje mojej prawej stopy, wiec musze miec inne kapcie.
ola do mnie napisala, ale boje sie sprawdzic co, sprawdze potem, no dzis przed snem to sprawdze jeszcze, ciekaw jestem, ale boje sie tego maila od niej troche.
sciaganie tak sobie, no cos tam idzie. ten film patrol powoli sie zbliza do konca. no 70% juz mam, wiec nie tak zle. no i allo allo, ktorego mam juz 64%, no a nic wiecej jakby nie sciagam. no ta gra o wietnamie, w ktora i tak nie bede gral na razie, i jeszcze black adder, ale to malo zostalo. bo to sciagam tak na wszelki wypadek jak nie uda sie miec allo allo, ale moze sie uda, zobaczymy.
no dobra, to tyle na dzis. jutro chyba nie pojde do pracy tamtej, no bo nie moge, nie chce mi sie tez. w poniedzialek tez nie pojde. ale pizza moze jutro bedzie wiec cos zarobie i tak zle nie bedzie, zobacze. no wiec pa.

Legacy, 2008

No to nawet jestem, nie golilem sie dzis, no tak chcialem, jutro juz bede musial, ale jestem, moja kochana pora dnia minela i teraz juz trzeba isc spac, no niestety.

film obejrzalem, wiedzialem, ze bedzie zly, no i byl bardzo zly. grala w nim ta dziewczynka, ktora byla dziewczynka, no dzieckiem w ponocy domowej, duzo podobno ladnych kobiet tam bylo, ale zadna z nich nie byla w moim typie. wczoraj bylo z tym lepiej, bo tamta ona byla lepsza, w tym filmie tak nie bylo. jutro mam dwa filmy do wyboru, jeden naprawde dobry, drugi taki sobie, pomysle jeszcze co obejrzec, zobacze.
w nocy spalem nawet, nie tak zle, po melatoninie spie i to mnie cieszy choc koncza mi sie tabletki i bede musial kupic za kilka dni nowe. ale spie i fajnie. wstalem z lozka dosc normalnie, chcialem tak kolo 9 ale ciut wczesnie, choc i tak juz dlugo nie spalem. ale wstalem, sniadanie i pelna chata, no jak zawsze, konczy mi sie juz ten serial i to fajnie, nawet sie ciesze, ze bede mial to za soba. potem gralem troche w gre twierdza bo chcialem przejsc jedna plansze, ale to bylo trudne, ale jakos sie udalo, no latwo nie bylo. jak to sie udalo to czytalem juz ksiazke, tyle ile sie dalo. potem do pracy, no i tam do tej pracy pojechalem, co wcale nie jest dla mnie latwe, bo ja nie moge chodzic wiec jak tam mam pojsc, nie wiem, no ale staram sie. w pracy obijalem sie jak moglem, tylko doczekac konca. no i dwa papierosy znowu, no bo nie mam co robic. jak sprawdzam to osoba przede mna to robi okolo 150 telefonow dziennie, a ja robie tak max kolo 60, no ale cos tam mam sprzedane wiec nie jest jeszcze tak zle, jakos daje rade. no i jakos ta prace przetrwalem. jakos udalo mi sie doczekac konca, i tak wczesniej wychodze z pracy, bo tak 15 minut przed koncem i jade do domu. w skuterze akumulator nadal nie dziala, nie wiem jak dlugo bede jezdzil nim sie naladuje i bedzie ok, no zobacze. ale wrocilem do domu na kolacje i fajnie. ogladam sobie tez troche powoli o tej nowej medycynie, troche jeszcze mi zostalo, to nawet ciekawe jest.
jutro bede musial pojsc na zakupy, musze cos kupic, no i spodnie odebrac, moze juz beda, zobacze, to jutro te dwie rzeczy musze zrobic, no i poza tym pewnie bede tylko czytal, no i do pracy choc nie chce mi sie mocno, no ale musze, jak tu zyc inaczej, nie podoba mi sie taka praca, wolalbym robic cos innego, ale nic innego nie ma.
dzis nawet patrycja do mnie napisala sms’a. troche z nia popisalem sobie i tyle. jakby troche teskni do mnie. moze sie spotkamy kiedys jakos, nie wiem. moze w wakacje.
sciagnie jakos idzie. ogolnie nie jest zle. allo allo mam cos kolo 61% juz, cos tam idzie. ten film patrol tez jakos idzie i mam cos kolo 55%, nie tak zle, ta gra o wietnamie tez juz chyba okolo 70%, wiec niedlugo bedzie i bede mogl ja przeniesc na stacjonarke i w ten sposob odzyskam 1,5 gb, a to mi potrzebne bardzo, bo miejsca na dysku to juz prawie nie mam wcale.
no dobra ide, wlacze sobie jeszcze gre na chwilke, wypije te ziola i pojde spac, no moze jeszcze kolejny odcinek nowej medycyny obejrze, zobacze.

Labor Pains, 2009

Najlepsza pora dnia mi minela niestety. kolacja i film, ale juz po, teraz juz tylko spac mi zostalo, ale spie w miare normalnie na tych lekach, wielki postep jest, ogromny moge powiedziec.

film obejrzalem, myslalem, ze bedzie gorszy, ale dalo sie obejrzec. glowna aktorka w moim typie no bo blondynka, podobala mi sie ona, fajna byla. film o ciazy, mnie to nie spotka bo ja nie bede mial nigdy kobiety, ktora w ciazy bedzie, ale do tego jestem przyzwyczajony i to akceptuje. dalo sie to jakos obejrzec, wiec jutro pewnie bedzie cos gorszego.
w nocy spalem dosc ladnie, ale i tak cos nie tak. ogolnie to wstaje jak tylko mi sie siku chce to musze wstac, tak bylo cos kolo 5 rano, wiec wstaje i ide do lazienki. ogolnie przed praca bylem w toalecie 4 razy na siku, w pracy raz, no ale jak na jeden dzien to duzo. ale przez to wstawanie to wstalem dzis dopiero o 10, troche pozno ale ujdzie, dzis wyjatkowo tak pozno. zjadlem sniadanie i obejrzalem pelna chate, ale co. no wlasnie dalej to czytalem ksiazke ale zasypialem przy czytaniu i wiecej jakby przespalem tego niz czytalem, taki dzien dzis mialem, nie wiem dlaczego. no a potem przyszla godzina 14 wiec do pracy. no i chcialem jechac i na skuter, a tu patrze nici z tego bo akumulator sie rozladowal. ojciec ostatnio wstawial skuter do domu i nie wyjal kluczyka i akumulator sie rozladowal, no i co zrobie, moja wina tez po czesci bo moglem ten kluczyk wyjac a widzialem to, nie zrobilem tego i nie mam akumulatora. potem w pracy myslalem o tym. srednio mi sie chcialo pracowac, ale cos tam dzwonilem, i tak malo dzwonie. bo tam ludzie robia okolo 200 telefonow dziennie a ja nie robie ich nawet 100 jak licze, ale cos tam sprzedam wiec moze tak zle to nie jest. jakos to przesiedzialm tam, nawet dwie fajki zapalilem tak mi sie nie chcialo, ale nie wazne, jutro postaram sie nie palic wcale. no ale wrocilem do domu. jak wrocilem to kombinowalem ze skuterem i udalo mi sie go uruchomic nie korzystajac z akumulatora wiec przejechalem sie rundke na osiedlu, ale jak wrocilem to widzialem, ze akumulator sie raczej nie naladowal, ale mozna go wlaczyc to teraa musze sporo jezdzic by sie naladowal. moze sie uda jutro troche go podladowac, no tak z dwa tygodnie bede musial jezdzic nim sie naladuje choc troch, tak mysle. ale zrobilem skuterka sobie a potem tylko kolacja i film, tak dzien minal jakos.
sciaganie o tyle nie tak zle, ze mam prawie cala pierwsza serie czarnej zmiji, allo allo tyle co nic, ale ciut. ten film patrol to mam prawie 50% wiec powoli idzie, kiedys uda mi sie go obejrzec, ale raczej nie w tym tygodniu. mam i tak malo bardzo miejsca na dysku, oj malo bardzo, wiec nie moge nic prawie dodawac, ale moze jakos sie pokasuje, staram sie ogladac i kasowac, wiec moze niedlugo wyjde choc troche na prosta, zobacze. 
teraz bede ogladal troche o nowej medycynie z youtube co mi ola przyslala w mailu, teraz powoli to ogladam sobie. to ciekawe spojrzenie jest, wiec to bede ogladal. moze kiedys jak skoncze to napisze o tym cos wiecej. no i tyle na dzis, na wiecej nie mam sily.

Longford, 2006

Nawet sie udalo i jestem nawet dosc wczesnie. pryszic wzialem, ale to nie latwe. nie moge sie rozebrac by go wziac a potem nie moge sie ubrac po, no nie moge, ale jakos dalem rade, zle nie jest, juz w lozku i fajnie.

posciel sobie zrobilem i wrocilem do starej wiec moze bedzie mi sie spalo lepiej, zobaczymy.
dzis tylko polowe dnia spedzilem w starym domu, zle nie bylo, ale wrocilem cos kolo 15:30 to jeszcze sobie cos porobilem, ale wcale nie czulem bym mial wolne w te swiateczne dni, moze za tydzien w nastepne swieta. rano wstalem. w nocy tez bo siku, cos kolo 5 rano, potem jak wstalem zowu i potem znowu, u mamy w domu dwa razy, no latwo z tym nie jest bo musze sie spieszyc bo robie inaczej w majtki, nic sie nie da zrobic, w tej chorobie nie trzymam moczu i tak. ale rano pojechalem do matki tak przed 10, zjadlem sniadanie, dobre tak jak wczoraj. potem troche spalem bo w nocy malo spalem, pozno wrocilem i dlatego. pospalem czekajac na obiad, troche sie z dziecmi staralem bawic, no staralem, z Diego latwiej bo on cos mowi po polsku a sarah jeszcze nic, nauczy sie niech tylko dorosnie, cos tam rozumiem w jej jezyku ale malo, ale dzieci moja siostra ma piekne. tak sobie spedzilem dzien w starym domu, ale tez ledwo chodzilem, kulalem mocno. mama mi duzo dala, wczoraj troche i dzis nie malo. wiec po swiatecznym weekendzie zyskalem pieprzniczke taka jaka chcialem bo takiej nigdzie nie mozna kupic, ale mam taka jaka chcialem, ona u ruskich byla wieki temu kupowana i taka mama mi dala bo powiedziala, ze ona tego nie uzywa. dzis mama dala mi tez troche powleczen na posciel, powiedziala, ze ma tego tyle i nie uzywa, to po co mam kupowac i dala mi. dala mi tez skarpetki po dziadku, no on nie zyje juz 21 lat wiec ja bede mogl w nich sobie chodzic, juz zaczne tak szybko jak sie da. mama jeszcze dala mi rzodkiewke dzis, malo ale cos dala. na koniec babcia mi jeszcze dala ogorki kiszone a ona robi je genialne i dala mi szarlotke, nie tak malo, bede mial na caly tydzien, wiec troche prezentow dzis dostalem w tamtym domu, no i dostalem zaproszenie na za tydzien. zobacze czy pojade czy nie, jeszcze jest troche czasu, pomysle o tym.
w koncu sobie wrocilem do domu, troche pogralem, troche pospalem tez, tv ogladalem tez i czekalem na kolacje i godzine 20. doczekalem sie i obejrzalem sobie film, przegralem nowe ze stacjonarki bo tamte dwa byly bardzo slabe a chcialem cos lepszego i ten dzis nie byl zly. to dla tv film, chyba hbo robilo to. mase nagrod ten film zdobyl, no i na faktach to bylo, ogolnie film nawet ciekawy, ogladalo sie dobrze.
czytalem dzis tez troche ksiazki tej co mi ola b. przeslala i troche jednego wykladu na youtube ogladalem i zaraz bede patrzyl dalej na to, no to jest  leczeniu, o lekach jakie ma nasz organizmi nie potrzebujemy lekarzy, zglebie ten temat choc troche. trche tez czytalem tego mojego opowiadania justyna, ale jakos nie moge tego zmeczyc do konca, moze poczytam jeszcze zaraz, zobacze.
a sciaganie, no cos tam idzie, duzo nie, ale cos. allo allo mam 59%, powoli idzie. ten film patro to mam cos kolo 40% tez idzie, kiedys obejrze go choc juz kiedys go ogladalem, nie zaszkodzi jeszcze raz. no ale mam malo miejsca na dysku, nie latwo bedzie bo jak sie cos pojawi to nie bede za bardzo mogl tego dodac no bo nie mam miejsca jak i gdzie, no ale zobacze, moze nic nie bedzie, zobaczymy.
w piatek jak byla droga krzyzowa i ogladalem ja w tv to mi lzy ciekly z oczu, no juz tak mam, to nie pierwszy raz.
mam jakby katar teraz, nie wiem jak bo nie czuje bym go mial, ale ciagle chusteczki mam do nosa i smarkam co 5 minut w nie, wiec katar musze miec, gardlo tez mnie troche boli, no nie wiem.
no dobra ide juz. jutro znowu praca a nie chce mi sie. jutro tez film ale ten ze slabych dwoch jakie mam, cos tam wybiore, no ale w dzien bede czytal tylko. w srode pojde do biedronki kupic cole i spodnie odebrac, jakos tam bedzie. teraz dalej poogladam sobie ten wyklad co ola m wyslala.

easter

No to i jestem, ale dzien byl dla mnie dlugi i caly ten dzien nie bylo mnie w domu, dopiero co wrocilem do domu i zrobilem sobie ziola by lek na sen wypic, nawet sie ogolilem, no ale pozno juz troche a rano musze wstac, no ale cos tam sie stalo, tylko nie obejrzalem filmu wieczorem i kolacji nie, wiec ten chleb, ktory kupowalem niepotrzebnie to zrobilem bo okazalo sie to niepotrzebne, no ale nie wazne.

rano pojechalem do mojego starego domu na sniadanie wielkanocne, no to sniadanie zjadlem z matka i ojcem, jakos to bylo, najadlem sie mocno, bardzo duzo zjadlem. tak potem siedzialem i obejrzalem jakby film znachor, zle nie bylo, a chcialem to znowu obejrzec, bo kiedys ogladalem. no wiec to obejrzalem. potem rodzice pojechali na lotnisko mojej siostry a ja wrocilem do domu. chwila w domu i pojechalem do babci na obiad, troche u babci zjadlem, ale szarlotka u niej jest genialna, no to mistrzostwo swiata. rodziny bylo troche u babci i sporo osob z mojej rodziny spotkalem. grazyny dziecko max chlopiec, podoba mi sie ten chlopiec, fajne to dziecko, ale male jeszcze. tak siedzialem u babci dosc dlugo, jakos rozmawialismy i tak, no dalem rade. czekalem az rodzice wroca z siostra z lotniska, no i byli cos po 18. potem wlasnie moja siostra przyszla, dzieci jej genialne. sarah to bosko wyglada, bardzo mi sie podoba, no rosnie, ladna jest. diego tez fajny, ale duzy juz jest, no dzieci ma moja siostra ladne. potem wrocilem do mieszkania ojca i tak, chwile tam spedzilem. sarah bujalem na fotelu, podobalo sie jej, nie tak zle. no a potem pojechalem z ojcem do mojego ojca chrzestnego. tam spedzilismy wspolnie prawie 5 godzin. duzo rozmawialismy, choc nie kazdy temat byl dla mnie, bo ja o smolensku nie lubie rozmawiac, nikt ich nie ozywi tych co zmarli, a dla mnie nie ma co dociekac kto zawinil, kazdy zawnil i koniec. ale duzo rozmawialismy o wszystko. ale bylo tak, ze ja mowilem o moim jakby doktoracie, ale mowilem tez bardzo duzo o moich ksiazkach, o tym co pisze. wszystkie ksiazki opowiedzialem. powiedzialem o ksiazce 24 kobiety i ja, o ksiazce pozwol mi wejsc, no ksiazce ciemnooki, o scenariuszach do filmow. ogolnie to te historie sie podobaly, ale co to da, ze sie podoba, i tak tego obie siostry nie czytaly, choc chca to przeczytac. daly mi swoje maile i mam im cos wyslac, pomysle moze jutro wieczorem co, no zobacze. tak jakos mi ten dzien minal, nic w domu nie zrobilem i tak, no niestety. teraz jestem juz w domu, zaczyna dochodzic 1 w nocy i tyle. no dobra to ide, cos tam popatrze, pomysle co asi i oli wyslac i tyle, potem spac.

Aliens In The Attic, 2009

No i film mi sie nie podobal, tym zdziwiony nie jestem, ale to nie dla mnie. ogolnie pisza komedia, ja nie lubie i jeszcze sf, no i sf lubie, ale to mi sie nie podobalo, dla mnie bardziej ten film dla dzieci byl i tyle. ale panienka, ktora grala jedna z glonych rol to ladna sztuka byla. no mi sie podoba bo blondynka byla i pewnie dlatego, a juz nie pamietam jak sie nazywala, ale jakas mloda, mlodsza ode mnie o 6 lat, no jakby dzieco, ale ladna dosc. cialo miala niczego sobie bo byla kilka razy w kostiumie kompialowym no i cialo miala fajne, piersi nie za duze wiec to ja akceptuje, tak mi pasuje, ale film ogolnie do niczego. jutro obejrze sobie cos innego, moze cos lepszego, no nie wiem, ale musze zgrac to ze stacjonarki, no i jutro wieczorem to zrobie, dwa filmy przegram sobie, na jutro i poniedzialek, no bo w pizzeri jezdzic raczej nie bede. w tamtym roku nie bylo mnie na wielkanoc w pizzeri i tym razem pewnie bedzie tak samo, no mam nadzieje bo tez chce odpoczac troche od tego, choc kasa by sie przydala, no ale jeszcze ciut mam.

w nocy jakos nie moglem spac, nie wiem do konca czemu, moze to przez ten alkohol w pracy, nie wiem, ale nie spalem, cos moze i spalem, ale zasnac nie moglem wcale, potem juz stracilem rachube czasu i nie widzialem co sie dzialo. wiec dzis wstalem z lozka o 7:30 a lezalem i przewracalem sie w lozku rano dosc dlugo, no ale wstalem rano i poszedlem sobie kupic chleb ale nie moglem tego zrobic. wchodze do sklepu a kolejka taka, ze do sklepu nie mozna wejsc, no to jade do innego by kupic chleb a tam to samo, kolejka na godzine stania, no i chleba nie kupile, wiec trudno. zrobilem sobie sniadanie, ogladalem sobie tvn24, no i tak mi minelo. czekalem do 10 i poszedlem znowu do sklepu, kolejki juz nie bylo, ale i chleba nie bylo wcale, no i tak. pojechalem wiec skuterem zatankowac sobie na stacje paliw i wlalem paliwa za 20 pln, do pelna po korek, na miesiac bedzie. potem do sklepu. no i tam znalazlem buty, moze je kupie, kosztuja 99 pln, pomysle o tym, moze kupie jak dostane wyplate, no zobacze. wypowiedzialem umowe na telefon mamy i kupilem jablka sobie i chleb tez, no a potem wrocilem do domu, ale tylko na chwile, no bo przemek do mnie z pizzeri zadzwonil i pojechalem tam do niego. przemo dal mi fajki i przy okazji to sobie kupilem w biedronce jeszcze dzem, jeszcze mam, ale mam na zapas troche i fajnie. potem wrocilem do domu i cos tam robilem, patrzylem pewnie na tvn24 dalej i moze troche gralem w gre twierdza. mialem jechac do matki i na to czekalem. potem ojciec do mnie przyjechal, przykleil mi na klej wieszaki na reczniki w lazience i potem pojechalismy razem do matki. no u matki tak normalnie jakby. salatke kroilem sobie z ojcem, bujalem sie na chustawce i tak. babcia przyniosla szarlotke i gnialna jest jej szarlotka, nigdzie takiej nie da sie kupic. jeszcze zjadlem dwa jej ogorki kiszone, tez genialne sa, to co ja kupowalem w sklepie zle nie byly, ale nie takie dobre jak babcine. nawet obejrzalem film bruce wszechmogacy, ogolnie mi sie nie podobal, ale pania aniston to na nia moge popatrzec bo mi sie podoba i tak. poza tym wiele innego sie nie dzialo. tak kolo 18 wrocilem do domu i fajnie, czekalem na kolacje i w koncu sie doczekalem, jeszcze wiadomosci obejrzalem sobie przed i tak mi minelo jakos. tak ten dzien minal. zobacze jak bedzie jutro, no bo jutro znowu mam jechac do matki, no i bede musial u niej zostac caly dzien, jakos moze dam rade. jeszcze dzis u matki znalazlem jedna ksiazke, biografie aleksandra wielkiego, wiec matka mi dala i jak skoncze armie karpaty to sobie to przeczytam, zle nie bedzie. no tak dzien mi minal.
jezeli chodzi o sciaganie to slabo sie sciaga, no ale ciut idzie, allo allo mam 59%, czyli jakis postep jest. no i dodalem jeszcze ten film, ktory kiedys widzialm patrol no i sciagam sobie, ale zrodel jest malo.
no obym tylko dzis ladnie spal, moze pojde wczesniej, zobacze, no bo jest w miare wczesnie jeszcze. a wczoraj zapomnialem napisac o dwoch rzeczach. no bo bym chcial pojsc jeszcze raz na musical metro, tylko nie mam z kim, tak mysle, ze moze jakos uda mi sie pojsc kiedys z Iwona, ale nie wiem, no bo ja to nie moge za bardzo jezdzic samochodem wiec nie wiem, zobacze. druga rzecz jest taka, ze ta sylwia ode mnie z pracy, no ona ma faceta to wiem, ale ciagle pyta sie mnie o moj stan zdrowia, ciagle mi wspolczuje, ciagle mi mowi, ze mnie lubi, nie wiem co o tym myslec, no chyba ona nic ode mnie nie chce, mam nadzieje, ale poznac to bym ja poznal tak lepiej z ciekawosci, ale sadze, ze to raczej sie nie uda, no ale kto tam wie.
no dobra to na dzis tyle, jutro jak zwykle bedzie cos nowego, napisze jak bylo u mamy w domu.

All About Steve, 2009

Film mi sie oczywiscie nie podobal, to mnie nie dziwi bo takie widzialem tez oceny na filmweb, ale ok, obejrzalem to i tyle. poza tym, sandra b., ktora grala tam glowna role, no ona podoba mi sie bardzo. ona gdy grala w tym filmie miala 45 lat, ale jakie ona miala cialo ponetne, naprawde super ona wyglada, no i nie na 45 lat, ale ja jak na nia patrze to bym jej dal moze z 30 cos, no a ona pod 50 prawie. ale w moim typie ona jest bardzo. no ale tak sobie moge pogadac tylko. wiele filmow  z nia w roli glownej mi sie nie podoba, no ale czasem w czyms ciekawym zagra, ale nie czesto raczej. no i w tym filmie to tylko na nia mozna bylo popatrzec bo nic innego ciekawego w tym nie bylo.

no a dzien tak sobie minal, nie zaczal sie zle, ale konczy sie tak sobie przez to co bylo w pracy, no ale o tym potem. spalem znowu bardzo ladnie w nocy, ta melatonina bardzo mi pomaga na sen i spie normalnie. rano wstalem, sniadanie i skonczylem ogladac rajd jordanii, takiej malej przewagi w rajdzie nie widzialem nigdy. no raz kiedys z dwa albo trzy lata temu byla przewaga 0,7 sekundy, gronholm wygral z loebem w nowej zelandii, ale teraz to ogier wygral o 0,2 sekundy, no to jest przewaga zadna przeciez, no ale wygral. obejrzalem to i przegralem to na stacjonarke, jeszcze dwa rajdy do obejrzenia ale to zrobie nie wiem kiedy, no kiedys. potem to sobie czytalem armie karpaty, no tyle ile moglem. bo do pracy dzis wczesniej, nie na 14:30 a na 13. wiec szybko musialem sie tam zebrac. no ale czytalem, polacy walcza, ale to nie ma sensu. no skoro lotnicywo armii malopolska juz wtedy bo armia karpaty zostala rozwiazana, no to lotnictwo to jakos 3 samoloty RWD 13 Lublin, chyba takie byly no i jeden RWD 8, no to z takim lotnictwem nie da sie walczyc, 4 samolotami z 400 samolotami niemieckimi, co polacy chcieli zrobic, no bo nie mogli nic. francuzi rok pozniej mieli o wiele lepsze lotnictwo ale to im nic nie pomoglo. ale armia karpaty miala tez jednego pzl 37 los, ale niestety 10 wrzesnia mial wypadek i juz go nie bylo. no wiec czytalem tyle ile moglem. teraz przerwa bo swieta beda. no i poczytalem a potem do pracy. w pracy tak srednio. ogolnie zarobilem cos, cos tam sprzedalem dzis choc prawie swieta. ale kuba mial urodziny i dostal prezent od nas, kosztowalo mnie to 7,5 pln, i za to dal nam on w prezencie flaszke wodki, no to co, wlasnie wypilismy ja, potem kupili druga flaszke. wiec dzis w pracy wypilem tak cos kolo 0,3 wodki, wcale mi to nie odpowiadalo, no ale w te 6 godzin jakos to wypilem. wrocilem do domu to wcale dobrze sie nie czule, oby wiecej juz nigdy tak nie bylo. w pracy dzis do 18 i to fajnie. wrocilem do domu i liczylem by nie zadzwonili z pizzeri, no i nie zrobili tego wiec moglem sobie film obejrzec z tego sie ciesze. jutro moze tez nie zadzwonia, zobacze. swieta sa to moze nikt pizzy nie bedzie zamawial. oby tak bylo, no ale kasa tez by sie przydala, ale jakos dam rade. bylem dzis zus’ie tez i pytalem czy moge pracowac gdy mam calkowita niezdolnosc do pracy, no i powiedzieli mi, ze moge, wiec sie ciesze, ze moge, tak mi pasuje, bo do zasilku cos dorobie i bede mial na zycie, troche wiecej niz mialem do tej pory wiec moze jakos wyjde na prosta.
cos tam sie sciaga, duzo nie, ale cos tak. allo allo malo, ale ciut to tak. czarna zmija tez troche. film dokumentalny mi sie sciagnal i bede mogl go niedlugo sobie obejrzec, chociaz nie wiem, zobacze.
no dobra ide spac, jutro tez dzien, pomysle co zrobic, moze uda mi sie zakupy zrobi jak beda jeszcze sklepy otwarte, zobacze jutro. no i skuter bym zatankowal tez, zobacze jutro.

The Other Boleyn Girl, 2008

Film mi sie nie podobal, ogolnie nie byl zly, ale to nie historia dla mnie. no troche na faktach jak bylo w anglii za henryka VIII, ale wlasnie to mi sie nie podobalo. on byl krolem i spal i bral za zone kazda kobiete, z ktora chcial sie przespac a gdy to zrobil to tracil nia calkowicie zainteresowanie. nawet dwie siostry mogl zbalamucic pod siebie, cos takiego wcale mi sie nie podoba, no ale on byl krolem i mogl wszystko, co wcale tez mi sie nie podoba gdy ktos jest krolem, bo ma cos za darmo, no za nic jest krolem. jeszcze moze sie do tego nie nadawac i tak. ale nie wazne jakby. film obejrzany i tyle.

spalem dosc ladnie, ta melatonina cos daje, zmiana jest dosc duza na plus. rano wstalem bo musialem jechac na badanie mr do warszawy i pojechalem, z ojcem umowilem sie by byl u mnie o 6:30 i co, no wlasnie to, ze byl o 6 rano, no bo on nie umie inaczej. wkurwia mnie to mocno, ale potem o tym dalej bedzie. pojechalem na to badanie. jakos sie udalo, bylem na czas, jakos to przetrwalem lezenie w zamknietym czyms i sie udalo. potem wracalem to jeszcze wpadlem cos zjesc w mc donalds i do domu. w domu bylem przed 13 bo ojciec mnie wzial na obiad do szpitala, nie wiem po co bo mi sie chcialo juz tylko spac, ale ojciec zawsze wie lepiej. jak wrocilem do domu to godzine przelezalem na  lozku i czekalem na prace. no i godzina minela dosc szybko i do pracy. w pracy jak to zawsze to samo, nic nowego, nie wiem czy bede mogl tam pracowac bo mam ta rente a jak sie ja ma to chyba nie wolno pracowac, wiec cos bede musial kombinowac, no zobacze. jakos ta prace przetrwalm, ciut lepiej dzis bylo bo odbierali telefony a jak jutro bedzie to nie wiem bo wielki piatek jest, no rano to moze, ale wieczorem to nie wiem. a nawet tak mysle, ze jutro to bym chcial pojsc do kosciola ale pewnie przez prace to nie pojde, watpliwa sprawa, ale moze pojde w niedziele, pomysle o tym. ale prace przetrwalem jakos, wrcilem sobie do domu i mam odkad wracam najlepsza dla mnie pore dnia. jak wrocilem do domu to oczywiscie ojciec u mnie w moim mieszkaniu byl i powiedzial, ze odkurzal, ale dopiero jak szedlem sie myc to zobaczylem, ze znowu polowe rzeczy jakie mialem to on wyrzucil, w koncu nie sa moje tylko jego to mozna je wyrzucic bo nie sa potrzebne. ziemiaki wyrzucil bo powiedzial, ze zgnily, ale jak on to mowi, to na pewno nie jest prawda. tak samo mi wedline wyrzuca do kosza bo nie mozna jej jesc, a ja jem i zyje, no ale przeciez ja nie zyje, no bo jem przeterminowana wedline i nie tylko, wszystko, a ojciec wie wszystko lepiej, ale on na niczym sie nie zna i ja to wiem. i naprawde jak spotkam ojca znowu to mu powiem, ze ma zakaz przychodzenia do mojego mieszkania gdy nie ma mnie u siebie. no tak mu powiem, bo ja juz tego nie moge zniesc. ja do niego nie chodze i nie wyrzucam mu wszystkiego z domu.
kasy na jedzenie wydalem na razie w tym miesiacu 97 pln, nie tak zle, ale cos kolo 120 pln pewnie wydam, no tak co miesiac jest. rente pewnie dostane dopiero pod koniec maja, no tak mysle, zobacze. no i nie wiem ile to bedzie, zobacze.
cos tam sie sciaga, ale malo czasu, no tylko wieczor od 21, wiec malo. ale cos tam sie sciaga, no tylko malo. allo allo tyle co nic. dzis dodalem tez kolejny film dokumentalny, to o dzieciach chyba, ktore z ameryki srodkowej uciekaja przez meksyk do usa, no zobacze. lalki pewnie nie zaszne ogladac w ten weekend, obejrze dalej te dokumenty, ktore mam. no a lalka przyjdzie czas na nia w maju.
dobra ide, ogladam sobie program mam inne zdanie, to o pozyczkach w polsce, no jestem ciekaw co to bedzie. ojciec mi o tym mowil to sobie obejrze.