Double Jeopardy, 1999

No wiec jestem, moja kochana pora dnia juz nadeszla, no ale zaraz ide spac. umylem sie, prysznic dzis nawet jak prawie w kazdy poniedzialek, no i udalo sie jakos, nie jest to latwe do konca, ale udalo sie, wiec ok. zaraz ide spac, marzyc o tamtej dziewczynie z wczoraj, z pizzeri, jeszcze sobie o niej pomarze nim wroce do ksiazki pozwol mi wejsc.

film sobie obejrzalem, nie taki zly byl, nawet ok, moze i ten watek troche ograny, ale cos w tym bylo, nie nudzilo mnie jakos. moze to zasluga pani judd, albo tommy lee jones, na nim nigdy sie nie zawiode, on zawsze gra w czyms ciekawym, no wiec film nie byl taki zly. zostaly mi w sumie trzy filmy plus jeden polski, na ten tydzien caly mam filmy, potem bede myslal co i jak dalej, no ale bede staral sie nie sciagac nic, tylko przegrac ze stacjonarki cos do ogladania, no i zobaczymy, moze mi sie to uda, dobrze by bylo, bo tam mam mase filmow juz ponad 2 lata i dobrze by bylo to w koncu obejrzec.
dzis ponownie spalem, to mnie cieszy, ogolnie to nie bylo wcale latwo. bo tak. zasnalem jakos, i nagle budze sie zaraz. nie wiem po 15 minut od zasniecia sie budze i nie wiem co sie dzieje. staram sie sluchac czy audycja radiowa nadal leci, czy laptop dziala, no ale cisza wiec nie, skonczylo sie wiec od momentu jak sie polozylem minelo 45 minut, jak zasnalem to kolo 20, ale cisza, wiec, ktora godzina nie wiem, ale dopiero co zasnalem. obudzilem sie i nie bylo latwo zasnac na nowo, ale po jakis czasie sie udal i juz spalem do rana. a rano nie wstawalem, wstalem z lozka cos kolo 10, no bo sobie lezalem w lozku, cieplo tez i marzylem sobie o tamtej wczorajszej dziewczynie. o czyms marzyc trzeba zawsze a ja mam takie glupie marzenie dotyczace milosci jakby, no jakby nie bylo jakis innych lepszych, ale ja mam takie i o tym marze.wiec sobie marzylem. potem juz wstalem, sniadanie zrobilem i obejrzalem pierwszy dzien rajdu szwecji, jutro postaram sie obejrzec drugi, powinno sie udac, choc nie wiem jak bedzie. ale rajd ok, fajnie na to patrzec, nowe samochody, trasa ok, cala w sniegu, no ok jest. loeb pierwszego dnia dopiero 9 miejsce wiec to nowosc i to duza. w piatek zaczyna sie meksyk i zobacze jak tu bedzie. jutro postaram sie obejrzec drugi dzien a w srode ostatni. nie wiem jak z jutrem bo ojciec chce bym go zawiozl po samochod rano, no ale wroce moze jeszcze wczesnie to zjem jakos. ochote mam na jajka, ale zobacze jeszcze jutro jak bedzie.
obejrzalem to, no to sobie czytalem ile moglem. no i przeczytalem troche o armii modlin, nie tak zle, ogolnie bylo o obronie rozana, nie latwa sytuacja dla polakow, no i troche spaprali to bo oddali to miasto i przeprawe przez rzeke, no tak troche lipa wyszla, ale niemcy i tam obchodzili rozan bokiem wiec obrona tego miasta i przyczolka duzo by nie dala. potem jak skonczylem o tym czytac to polozylem sie na chwile ale wyszlo z tego 45 minut, no lezalem w lozku z zamknietymi oczami i myslalem o tamtej dziewczynie. nadszedl czas biegu kowalczyk to wlaczylem to sobie i patrzylem. no ogladalem ile mogle, dlugo, no do konca nie mogle. ale do polowy jej bieg widzialem w miare, no i byla pierwsza, juz myslalem, ze bedzie zloto, ale jak doszedlem do pracy to juz sprawdzilem w necie, ze jednak srebro jest, tez nie tak zle, no ale nie zloto. potem bylem w pracy, no jakbym pracowal. latwo dzis nie bylo, marne bazy dzis byly do dzwonienia wiec i malo sie sprzedalo, no trudno. jakos to wysiedzialem sobie, no jakos minelo. jeszcze tylko 3 dni jakby, obym to przetrwal jakos. na koniec, no po pracy ojciec po mnie przyjechal i odwiozl mnie do domu, nawet ok. szybciej bylem to i szybciej kolacja jakby i czas na film. ojciec kupil drugi samochod. fiata sc kupil na handel, no moze cos na tym zarobi. samochod nawet mi sie podoba, kolor moze nie do konca bo granatowy jest, ale ogolnie fiaty sc mi sie podobaly, no lepiej sie takim jedzie niz cc, kiedys moze sobie kupie taki, zobacze. jutro z ojcem jade do miejsca gdzie kupil bo zostawil tam swoj samochod bo wzial tego sc i przyjechal nim, no moze uda sie ojcu na nim cos zarobic, dobrze by bylo, cieszylbym sie jakby ojciec mial wiecej kasy.
sciaganie to tak, ogolnie nie duzo bo wrocilem o 21, no to duzo sie nie sciagnie. ale jeden odcinek twin peaks doszedl i dwa zostaly. do konca juz  tylko 38 mb, nie tak zle. lalka, nawet idzie, tylko dwa odcinki pierwszy i ostatni one nie maja zrodel i nic nie idzie, ale reszta to powoli troche sie zwieksza. z allo allo no to srednio. powoli idzie, dzis nawet dodalem sobie serie czwata, kiedys sie moze sciagnie, na razie i tak mam czas na to, no jeszcze mam kolo 50 odcinkow pelnej chaty wiec spokojnie, jakos sie uda.
nie ogrzewam tez mieszkania, no wlaczam jak wracam do domu o 21 ale tak to ogrzewanie nie chodzi prakrycznie caly dzien, no staram sie nic nie grzac by jak najmniej zaplacic rachunku za to, niedlugo pewnie przyjdzie i zobacze ile bedzie, no zobacze.
moze i mialem cos napisac jeszcze, ale ide spac juz, no bo prawie 00 juz, no prawie polnoc, wiec moge polozyc sie spac, obym tylko spal normalnie, oby to sie udalo, juz wiele z nocy spalem w miare normalnie ale i tak przed kazda nastepna boje sie, ze nie bede, no oby tej nocy sie udalo.

Shogun S01E01

Nawet jestem, w koncu jakby, nie bylo tak latwo bo pojechalem jednak do pizzeri, nie wiem do konca po co bo i tak nie mieli duzo zamowien, no ale bylem i 25 pln mam, wiec dobilem do 400 pln zarobionych tam w tym miesiacu, nie duzo, ale dobre i to, zawsze jakas kasa, jaka dostaje od razu do portfela i moge kupic jedzenie.

Arek do mnie pisze i nie moge za bardzo tu pisac, no bo on mnie meczy na o2.
no ale nawet sie umylem, nawet. zeby nie bylo latwo, ale jakos z problemami sie udalo. ogolic sie bylo latwiej ciut, ale tez nie fajnie, ostrza juz troche tepe wiec te poszly do kosza, nastepny bedzie z nowymi i moze bedzie ciut lepiej, no zobacze.
dzien normalnie, rano ciut pisalem, nawet troche spalem wiec to fajnie, oby i dzis sie udalo, no mam nadzieje. jak wrocilem z pizzeri to obejrzalem szoguna, pierwszy odcinek, jakos szybko przelecial i mocno mnie nie poruszyl, zobacze kolajne odcinki to powiem cos wiecej, jeszcze mam ich 11 dokladnie, to kilka tygodni bede to ogladal. w pizzeri duzo jezdzenia nie bylo, troche tak, ale nie duzo. bylem w jednym miejscu co maja psa malamuta alaskana. ogromna to bestia jest, ale fajne to psy, dosc radosne, tez nie szczeka co mi sie podoba, ale jak tak patrze na taki ogrom to juz wole to moje kochane husky, sa mniejsze ciut, a ja jak wiadomo lubie malenstwa kazdego typu. ale psy lubie, a pani sie az zapytala czy sie nie balem wejsc bo taki duzy pies, ale ja rozpoznam rase i wiem, ze taki malamut mi nic nie zrobi, husky tez by mi nic nie zrobil, ale czasem sa takie psy, ze nic nie zrobie nie wejde, bo by mnie rozszarpaly te psy. w pizzeri byla jedna panna, nawet mi wpadla w oko, nie blondynka, ale cos niej bylo, taka byla dosc interesujaca, z jakims gosciem byla, pewnie jej facet. no tak mysle. patrzylem czasem sobie na nia, ale nie zeby na nia, tylko tak przez nia gdzies dalej jakby, by ona nie zwrocila na to uwagi. ale kurde ona czasem zerkala w moja strone, ale tez nie tak, ze sie patrzy, tylko tak, ze patrzy, ale nie patrzy. ona rozmawia ze swoim gosciem i patrzy w moja strone, ale czy patrzy na mnie, czy obok mnie to nie wiem. no ale zwrocilem na nia uwage. dlugie wlosy miala i proste ja tak lubie nawet. myslalem czy jest wysoka i podejrzewalem, ze wlasnie jest, no i jak wstala bo wychodzila z pizzeri to wydaje mi sie, ze ona wysoka mocno byla, no najmniej to 168 cm, wiec dla mnie o wiele za wysoka, no tak mysle, nie stanalem obok niej wiec nie mam pewnosci, ale raczej wysoka. ja wiadomo, ze lubie takie malenstwa jak np. Ann, ona jest niska przeslicznie, takie kobiety to kocham, za sam wzrost ich. jak ona wychodzila to nawet radek powiedzial, ze fajna niunia, fajne slowo niunia, nigdy tak o kobietach nie mowie, ale niunia, podobalo mi sie nawet.
szogun obejrzany, no zaczalem. tez caly dzien mnie dzis nie bylo. najpierw u ojca. siedzialem u niego, troche tez kimalem. obiad zjadlem, skoki ogladalem, nawet czwarte miejsce naszych wiec nie tak zle, moglo byc. potem powrot do domu o 18 ale ledwo co wszedlem to pizzeria i tam bylem caly prawie wieczor.
arek nadal nie daje mi spokoju, ciezko sie tak pisze na dwa fronty jakby.
sciaga mi sie nadal troche. troche tego allo allo, powoli ale idzie. lalka tez powoli bardzo, no ale jakos idzie, no ale wolno raczej, malo zrodel jest tego. twin peaks to zostalo w sumie do konca pierwszej serii 60 mb, nie tak zle, prawie juz to mam.
dobra koncze juz. i tak nie pisze sie latwo bo spacja nie chce dzialac, ale nic na to nie poradze, no nie da sie. w nocy mysle o ksiazce i staram sie dodac jakies nowe watki, nie wiem czy to ma sens, ale mysle o tym, zobacze jak bedzie. no ide juz, choc arek nie daje mi spokoju nadal, a on rano ma do pracy wiec nie wiem co on zamierza tak do konca.

sunday morning

Zjadlem sniadanie, obejrzalem cejrowskie, jade zaraz do ojca, jeszcze tylko napisze i ziola wypije i moge jechac. chleb nowy, inny ciut, znowu tez nie rewelka ale jakos mozna to zjesc, mniej sie kruszy to zauwazylem, ale smak, no ujdzie.

notka nazywa sie tak samo jak piosenka zespolu no doubt, sluchalem tego gdzies w 95 roku no moze 96, juz nie pamietam, to tak dawno temu bylo, czasem nadal tego slucham, ale nie tak czesto, ale czasem tak.
tej nocy spalem, o tym chcialem napisac glownie. spalem, ale to tez nie bylo latwe. bo tak. pilem to piwo, no i wypilem dwa piwa, to mnie cieszy bo wiecej tego napoju nie mam i nie bede musial pic. wiec wypilem, potem ziola na koniec dnia i poszedlem spac, troche wczesniej zasnalem, nie duzo szybciej ale ciut tak. ale co z tego skoro obudzilem sie o 00:45 i do lazienki siku musze isc, majtki juz byly wilgotne, nie mokre ale wilgotne, to poszedlem do lazienki, ale co z tego, czuje, ze chce ale nie moge zrobic siku, no nie moge. to wyszedlem pochodzic, poszedlem do sterownika ogrzewania i oczywiscie znowu sie przestawil, nic na to nie poradze, tak juz jest, nie moge tego przestawic tak by byl na programie jaki ja chce, on wraca codziennie o polnocy do poprzedniego. ale ustawilem znowu na piaty program, ale pewnie dzis o polnocy przestawi sie znowu, to sprawdze jutro. no zobacze. siku udalo mi sie zrobic za trzecim razem tak naprade, ale udalo sie. potem poszedlem spac, nie bylo latwo zasnac ale sie udalo, no jakos. nawet spalem ladnie. spalem i mi sie cos snilo, pamietalem rano, teraz juz nie za bardzo. obudzilem sie cos po 6 rano, ale lezalem i zasnalem na nowo, udalo sie, obudzilem sie wtedy okolo 8. sen mialem znowu i ten pamietam, byla w nim iwona bakierzynska, ktorej mowilem cos o dorocie seremak, cos tam jej o niej mowilem, tez malo wazne. potem dziadek zadzwonil o 8:45 i z nim troche porozmawialem, ale dalej lezalem w lozku, wstalem cos kolo 10:30, no jakos tak, no i sniadanie, wiadomo. spradzilem sobie jeszcze ten spichlerz modlinski, znam juz po czesci jego historie.
a na koniec bo juz jade to powiem, ze 1 marca zmienie adres bloga, bedzie ten sam, tylko literke a prze cyferka skasuje, teraz beda cyferki ale juz bez tej literki. no to tyle na razie, wieczorem bedzie cos dalej, pewnie w pizzeri nie bede to sobie film znowu obejrze, no ale zobaczymy. teraz jade do ojca, no jeszcze te ziola i jade.

Gonzo: The Life and Work of Dr. Hunter S. Thompson 2008

Ten film jakos obejrzalem, nie byl taki zly znowy, ale nie rewelka dla mnie, wysoka ocena bardzo, ale ja takiej wysokiej nie dalem, ale film nawet ok, choc myslalem, no widzialem, ze to o dziennikarzu jakby, ale myslalem, ze on zyje moze, ale nie, bo on zmarl w 2005 roku, to juz nie ma go. no ale film nawt ok byl, nawet ciekawe dosc, choc tez myslalem, no ogladalem i czasy lat 60 i 70 to myslalem, ze muzyka z tamtych lat bedzie no i byla ale nie znalem jej, bo w filmie forrest gump tez byla ale tamte kawalki to znam i bardzo ludzie, nawet w absolwencie tez znam i lubie, a tych nie znalem. w trakcie filmu wypilem dwa piwa, mocno mnie nie ruszyly, ale troche tak, bo i trudniej mi sie pisze, pale nie trafiaja tam gdzie trzeba do konca, no bo ja pisze ni patrzac na klawiature, no a poza tym to klawiatura i tak nie dziala jak trzeba, wiesza sie ciagle klawisz spacji, no tak caly czas, wiec co 2 sekundy musze uzywac klawausza backspace, no i tak jest, w samym tylko tym zdaniu tego klawisza uzylem ponad 10 razy, jak nie wiecej. ale to nie wazne, trudno. w tym krotkim zdaniu tylko raz. przy pooprawce raz, przy poprawce poprawki dwa, a kolejny to trzy no i tak zasze, nie da sie inaczej, ta klawiatura tak dziala, a kiedy bedzie normalna to raczej nie predko jak sadze. 

mysle o zmianie laptopa, znalazlem jakiegos tak za 1,200 ale ja nie mam nawet tyle, to nie wiem kiedy kupie nawet tak slabego jak ten, to taki sam jak moj, z ktorego korzystam teraz, no ale nowy, i klawiatura nowa to by byl lepszy, ale kiedy i czy ja go kiedys kupie, no to raczej nie wiem, predzej nigdy. ale tez nie wazne, jakos daje rade z tym choc ciagle musze wrcacac z pisaniem, bo on nie pisze tego co ja chce, nie robi odstepow i tyle, no bo spacja nie dziala i tyle, co ja moge, nic nie moge. nowego predko nie kupie.
dzis jakos spalem, nie rewelka, ale jakos spalem, moze i tej nocy sie uda, zobacze. tej nocy jakos to bylo. zasnalem po 30 minutach tak na oko, potem spalem, obudzilem sie rano, cos kolo 5 rano, potem przed 6 zasnalem na nowo i obudzilem sie kolo 7 rano. ale lezalem tak sobie do 10 prawie, nie chcialem wtawac, ale wtalem w koncu, usmazylem sobie jajka na sniadanie, zjadlem. potem kowalczyk patrzylem jak biegnie, no i dobiegla na drugim miejscu wiec srebro ma, nie tak zle. no a po tym to pojechalem do ojca. u ojca zjadlem obiad, ogladalem troche tv, no skoki byly i adam zajal trzecie miejsce, nawet troche spalem, choc to dziwne, bo przelezalem kupe czasu rano w lozku nie spiac, ale majac zamkniete oczy, to takie niby spanie. do domu wrocilem przed 18, jeszcze samochod zatankowalem, i kontrolka sie juz ciagle nie pali, ten maly plus.
wiadmo, dzis film obejrzalem wiec nie bylem znowu w pizzeri, tak jak tydzien temu, nic sie nie zmienia. nie fajnie, ale co ja moge, nic nie moge. moge sobie tylko popisac i tyle. no ale film obejrzalem i to plus, ale minus taki, ze nie mam pieniedzy, no ale moze jakos dam rade, zobacze jeszcze.
dwa piwa wypilem podczas filmu, to plus tez bo juz wiecej piwa nie mam, z tego sie ciesze, dwa razy siku zrobilem dzieki temu, ale tez nie fajnie, bo ja piwa nie lubie, no ale jakos wypilem i mam z tym spokoj na dlugo, nie kupie sobie nigdy, chyba, ze dostane, no ale zobaczymy jak to bedzie.
film obejrzalem i mam juz tylko filmow na przyszly tydzien tylko, mam nadzieje, ze nic nowego nie dodam do sciagania, choc pojawiaja sie nowe, ale nie dodaje nic i koniec. zobacze jak bedzie dalej. sciaga mi sie nawet troche. twin peaks 3 odcinki tylko do konca, nawet nie tak zle, bo one zostaly cos ponad 80% do konca, cos kolo 250 mb w sumie, przez ten tydzien moze sie uda, zobacze. allo allo troche tez, duzo nie, ale z tym mi sie nie spieszy mocno i tak, wiec ok.
zaraz pojde spac i moze zasne, zobacze. zapisalem sobie o czym mam napisac. pamietam z tego o afryce polnocnej. no bo byla tunezja, potem egipt, teraz jest libia, ciekawie sie tam dzieje, no mubaraka to sie nie dziwie, czas na niego byl juz dawno, kadafi tez, ale tu prosto nie bedzie, oj nie, choc ja trzymam kciuki za libie, ale jak bedzie to nie wiem, przekonam sie za jakis czas.  jeszcze o pradzie mialem napisac, ze pracowalem jakby cale wieczory i nie bylo mnie wcale w domu wieczorem caly tydzien, no i oszedzilem przez tydzien jeden kilowa czyli dwa zlote, spodziewalem sie wiecej, ale wiedze, ze jak jestem w mieszkaniu to tak naprawde nie spalam wiecej pradu, to spala sie nawet jak mnie nie ma, no i tak, nie mam na to duzego wplywu. nic nie poradze.
jeszcze mialem napisac jedna rzecz o tym co bylo u lisa w poniedzialek, ale ogladalem to wczoraj dopiero, no ale napisze o tym jutro. tez powazny temat a dwa slowa tylko jak o libi, ktora jest bardzo powazna. ide juz spac. wypije sobie ziola, moze bede spal, mam nadzieje. piwo troche czuje w glowie a tego nie lubie.

The United States Of Leland, 2003

Film nie byl zly, nawet ok, ogladalo sie ok, to moze i nie rewelka jakas, ale cos w tym bylo, historia ok. dzieczyna, ktora grala role becky mi sie podobala. ogolnie to ona nie jest w moim typie, ale cos w niej bylo ciekawego i jakby mi sie podobala. kevin spacey gral tez w filmie, a jak on gra to praktycznie zawsze taki film mi sie podoba, on nawet gra w dobrych filmach, wiec zle nie jest. w trakcie filmu poszedlem tez sie umyc, no bo w lozku to cieplej, wiadomo nie. ogrzewanie nie chodzilo caly dzien. juz dawno nie bylo wlaczone. zimno nie jest mocno bo w pokoju mam 19 stopni, jak grzeje to mam cos kolo 21, wiec cieplej, nawet jak wchodze do domu to czuje takie wszechogarniajace cieplo, co jest bardzo przyjemne, dzis tak nie bylo, no ale zimno mocno nie jest. piec jest jakby ustawiony na 19 stopni, nie wlacza sie no bo i taka temperature mam, choc zimno na dworze jest nadal mocno, dobrze by bylo jak by cieplej bylo, podobno od niedzieli ma byc, zobacze.

tej nocy nawet spalem, wiec nie tak zle, ale i tak pozno wstalem z lozka, no wiedzialem, ze tak bedzie bo planowalem tam pojechac samochode, no i ledwo zdazylem tak naprawde, jeszcze jak wszedlem do pracy to zaraz na sedes tak mnie mocno zlapalo, a ja nie moge tego wstrzymac nawet na sekunde, mam chwile i musze natychmiast zrobic, z siku jest tak samo, jak nie to bedzie w majtki i koniec. poszedlem do tej pracy w tp i powiedzieli mi, ze nie pracuje dzis i mam koniec z praca tam, wiec nawet sie ucieszylem, to ok bylo. zalatwilem tam wszystko. wrocilem na chwile do domu i pojechalm do pizzeri, tam troche bylem, moze 15 minut i wrocilem do domu, jeden kurs mialem tylko, bo wrocil tam kierowca ich i jezdzil ich samochodem, no i tak. wrocilem do domu. skonczylem czytac opracowanie wozu hertzer co skoda go dla niemcow robila i juz mialem isc do tamtej trzeciej pracy ale zadzwonili z pizzeri cos po 11 i pojechalem do nich znowu. jezdzilem wtedy do 14 gdzies, no i tyle jakby. zarobilem prawie 50 pln, wiec ta kasa sie przyda nawet, nie tak zle. ale samochod musze i tak zatankowac, wiec zobacze jak bedzie, jakos dam moze rade jeszcze, no zobacze. po pracy pojechalem do ojca i u niego siedzialem, zjadlem cos i wrocilem do domu cos na 17, wiec teleekspres obejrzalem, potem cos tam robilem, patrzylem, czytalem w necie i czekalem do kolacji i sie doczekalem. kolacja i film, nie tak zle. kupilem nawet inny chleb, nie ten z biedronki, nie jest taki zly, ale nie pasuje mi do konca, ale zobacze, moze bede teraz ten chleb kupowal, bardzo zly nie jest, ale drozszy, nie duzo, ale zawsze troche.
dzis tez mialem czas na sciagnie, no troche wiecej. mam jeden odcinek lalki, to ok. z twin peaks tylko juz cztery odcinki, praktycznie cala druga seria allo allo tez. no nie tak zle. trzecia seria tego, to jeszcze nie wiem. sa dwie do sciagniecia, no trzy, ale do konca nie wiem co i jak, no patrze, moze w koncu znajde ta, ktora chce miec, bo z tej z tvp2 to nie chce, wiec sie z tym troche bujam.
ale szoguna nie moge zaczac ogladac bo z pizzeri nie dzwonia wcale, nie wiem czy jutro zadzwonia albo w niedziele, no nie wiem, cos watpie w to troche. jak jutro nie to obejrze sobie kolejny dlugi film, ale to bedzie juz jutro dokument, na przyszly tydzien to musze trzymac w miare krotkie filmy, no ale zobaczymy jak to sie ulozy jeszcze.
jutro mialem pojsc rano do pracy, ale kowalczyk ma biec rano o 11 no to nie pojde bo bede ogladal, wiec bede w domu, nie pojde wiec tez nic nie zarobie, no ale trudno, kasa to nie cale zycie, choc wiadomo, ze bez niej nie da sie zyc.
moze i mialem napisac wiecej, no na pewno, ale nie chce mi sie juz, obejrze sobie tomka lisa i pojde sobie spac, obym tylko tej nocy znowu spal, staram sie jak moge, ale jak bedzie to nie wiem. jak ogladalem film to troche mnie to spanie bralo, ale tak to ja juz mialem nie raz a potem nie spalem wcale, no ale zobacze jak bedzie dzis. wiec uciekam na lisa a potem spac.

BRA – POZ

Mecz sie konczy, lech przegrywa, nawet to mnie cieszy po czesci, choc za polska jakby jestem, ale to mnie cieszy tylko dlatego, ze nie chce wiecej tracic czasu na ogladanie tych meczow. byla nawet szansa dla lecha, ale nie widzialem bo pisalem tu.

ogolnie to dzis sporo pisalem, tak na raty, jak cos sie dzialo, bym nie zapomnial, wiec teraz moge jakby napisac mniej.
na meczu wypilem sobie piwo, tak na sile troche, bo ja piwa nie lubie, a jeszcze dwa mi zostaly, no i te dwa wypije tak by wypic je razem, zobacze. to jedno wypilem i tak czuje je w glowie. wiec nie tak zle. moze to pomoze mi zasnac jakos i spac. ziola sobie tez zrobilem ale jak sie mylem i golilem teraz. no golilem sie dzis, troche spoznione o jeden dzien, ale juz lepiej sie czuje, zawsze lepiej sie czuje jak jestem ogolony.
dzwonil tez radek z pizzeri i moglbym jutro pracowac caly dzien u nich, ale nie dam rady tak, bo rano na 9 rano ide do pracy w tp, no ale moze mnie zwolnia i zobacze jak bedzie, no zobacze, moze cos tam wykombinuje, to zawsze jakas kasa i to od razu.
kolacje jakos zjadlem, nie tak zle, ta nowa wedline sprawdzilem, nie taka zla znowu, ale nie wiem czy wiecej jej kupie, no zobacze, pomysle jeszcze.
lisa nie mam czsu obejrzec, moglbym dzis, ale pojde spac, tak wczesnie jak sie da, wiec nie dzis, a czas ucieka jakby, no ale zobacze.
z arkiem rozmawialem na gg, no i o jego nowej pracy w ochronie, ale okazuje sie, ze bedzie sprzedawal ubezpieczenia, jestem ciekaw jak mu pojdzie, ogolnie to zycze mu jak najlepiej, ale zobacze jak mu pojdzie, powie mi, jak to sie rozkreci, dopiero poczatki sa.
twin peaks nawet ladnie sie sciaga, jeszcze tylko cztery odcinki, no zobacze jak to bedzie, dwa pierwsze juz mam ogolnie, a tak to wszystkie z konca, no zobacze jak to bedzie. to allo allo tez troche idzie, serial lalka tez troche, nie jest tak zle, choc tak naprawde to dlugo nie sciagam teraz bo ciagle jakby w pracy jestem.
dzis bylem w pracy i dostalem papierosy za 6 pln, sebastian mi je kupil od rosjan jakby. nie tak zle, zapalilem jednego w pracy, nie taki zly, moze byc, slaby jest dosc, wiec mi pasuje. w domu nie palilem juz wieczorem od dawna, nawet nie wiem kiedy ostatnio bylo, moze sobota lub niedziela, no jak nic to cztery dni nie palilem w mieszkaniu moim, nie tak zle znowu, zobacze kiedy tu zapale sobie, nie wiem, moze w niedziele, no ale nie wiem jeszcze.
a w pracy jest taka dziewczyna, no dosc mloda, piersi ma naprawde duze i ladnie wygladaja, no cos w sobie moze ma, ale i tak mi sie nie podoba, bo ja takich duzych piersi nie lubie, ale sebastian od razu jak zobaczyl to mi o tym powiedzial, no ale ja juz to wczesniej widzialem i to nie bylo dla mnie zaskoczenie jakby. ona nie blondynka to tez odpada wiec nic ciekawego ona jakby.
mecz juz sie konczy za kilka minut wiec ide spac. nie bede tez lisa ogladal, ide spac, moze jakos zasne, no jeszcze te ziola wypije i naprawde ide spac, jakos to moze bedzie, obym tylko spal normalnie, na to tylko licze. no i przed snem nadal slucham kondora. choc nawet jak nie spalem to tego sluchalem, ale tego slucham, bo to nawet troche lubie.

after doc

Konczylem pisac ostatnie slowa w notce i ojciec wszedl do mnie, no to chwile poczekalem z nim bym mogl wypic do konca te ziola, ktore zaparzylem. potem pojechalm do ojca i dal mi jesc, bigos mi zrobil. no a potem ojciec zawiozl mnie do pracy. bylem w pracy, no ale nie tak dlugo, bo 1,5 godziny, nic w tym czasie nie zrobilem. dzwonilem troche, mam umowienia na inne dni i tyle, ale nic nie sprzedalem dzis. potem lekarz, bylem u niej, troche pogadalem na temat mojej choroby i wypisala mi ten papier do zus’u no i tyle. czekalem dosc dlugo, bylo duzo ludzi, no to czekalem dwie godziny no i tak. dala mi ten papier i poszedlem do domu, nie chcialo mi sie wracac do pracy, choc moze bym cos sprzedal, no ale w domu wiadomo, ze lepiej. czekalem to sobie porozmawialem z ludzmi, ktorzy tam czekali tez, a byli starzy ludzie, jeden mial 90 lat, to mial ladny wiek, cos tam opowiadal jak bylo u nas w 43 roku, to fajnie, ja lubie takich ludzi sluchac, no i tak.

potem wrocilem do domu, zjadlem troche czekolady, no i czekam na ten mecz lecha, moze i sie doczekam, to ma byc kolo 21, zobacze.
wieczorem po meczu jeszcze cos napisze.

sleeping

Nawet spalem tej nocy, nie duzo ale zawsze cos. pierwszy moj sen od czterech dni, nie dlugo bo cos kolo pieciu godzin, ale i to jest lepsze uczucie niz niespanie wcale, no i tak. rano i tak ledwo wstalem z lozka, ale jakos wstalem, zjadlem i do pracy w tp pogonilem, na szczescie mnie zwolnili bo nikt nie dzwonil, dali mi taki marny komputer, ze on wlaczal sie pol godzny a potem pracowac na nim sie nie dalo i mialem dzis czas 31 a wczoraj mialem 25 a dosc dlugo mialem nawet czas 22, no i tak. ale wiadomo. bo ja wiem, wpada mi tam klient i ja pojedynczego klienta obsluguje w przedziale 20 sekunda do 40 sekund, no tak jest. wiec jak jeden numer ktos chce to 30 sekund, a gdy juz chce 4 numery to jest 2 minuty, no bo cztery razy 30 sekund, to dosc oczywiste jest, a mi takie polaczenie gdzie oni chca cztery numery wpadaja wyjatkowo czesto, dzis to i tak komputer nie chcial dzialac i ciagle sie wieszal no i nic nie moglem zrobic. do drugiej pracy ide zaraz o 14, jakos to bedzie, no i do lekarza. zwolnili mnie z tp i dobrze bo kupilem sobie wedline i fajnie jest, mam co na chleb klasc jakby, to maly plus, wydalem na to 6 pln, tez nie tak duzo znowu, ale kwote 100 pln na miesiac na jedzenie wlasnie dzis przekroczylem chyba o 4 pln. nie mam kasy. list z pzu przyszedl ale tak naprawde nie wiem co on dokladnie mowi, cos tam wiem, ale do konca to nie wiem na kiedy to bedzie. napisali tylko, ze to robia, no i tyle.

najwazniejsze, ze spalem tej nocy, dobre i piec godzn, zasnalem tak okolo po pol godzinie, cos kolo 00 bylo no i obudzilem sie tak na oko patrzac kolo 5 rano, ale dobre i to, zobaczymy, moze dzis tez uda sie spac, byloby cudnie, no ale zobacze. na sedes tez czuje, ze bym usiadl, ale parcia na to nie mam zbytnio.
zaraz ojciec po mnie przyjedzie i do niego pojade na bigos, potem do pracy, wiec uciekam juz.

The Meerkats, 2008

Ten film o surykatkach bardzo mi sie podobal, choc na nich zasypialem juz, tak mi sie spac chce. no i poszedlem spac w trakcie filmu, genialny ten film. ja lubie takie zwierzeta. one maja mocno socjalizacje rozwinieta. bardzo mi sie to podoba. jedna surykatka zginela. no zaginela, zgubila rodzine, wiec ta zguba szukala rodziny i jak ja znalazla to czlonkowie jej rodziny cieszyly sie z tego, a to podobno tylko zwierzeta, ale mi podoba sie to, ze one tez czuja, ja czuje duzo, ale one tez i to mi sie podobalo dosc, nawet fajnie, ze to obejrzalem sobie.

ogolnie to nie bede duzo pisal, bo nie mam sily, spac mi sie mocno chce. tej nocy znowu nie spalem, wiec juz cztery noce, ktore nie spalem pod rzad. ale teraz i tak lepiej, bo wiecej w nocy przelezalem w lozku, ale i tak rano ledwo wstaje, no ale jakos wstaje, jem sniadanie i lece do pracy w tp. jakos wstalem, no ledwo, zjadlem sniadanie i pogonilem do pracy w tp, jakos to minelo, jeszcze mnie zwolnili wczesniej, to wrocilem do domu, kupujac przy okazji sobie chleb na kolejne dni. jakby jutro mnie zwolnili to tez by bylo fajnie, no ale zobacze jak bedzie. jak dzis zasne, a juz jestem mocno padniety to moze bedzie jutro lepiej, przynajmniej w koncu po czterech dniach sie wyspie moze, no ale zobacze. ale juz czuje, ze prawie spie. tylko co z tego, skoro gdy sie klade to cale pragnienie snu odchodzi sobie w dal. no ale moze dzis juz zasne. jak wrocilem do domu, to troszke przeczytalem o pojezdzie hertzer no i zrobilem sobie ziola do picia, wypilem i poszedlem do drugiej pracy. nawet ta druga praca szybko mi mija, nie tak zle znowu, nawet ok, no i dzis z pracy tam mam 140 pln, tez nie tak zle, tam nawet kasa jest w miare ok, no ale zobacze tak naprawde jaka ona bedzie gdy mi zaplaca za to, wiec sobie czekam na razie i zobaczymy. ogolnie to luty sie konczy i zobacze jak bedzie.
nawet sie dzis nie ogolilem, ale nie mialem juz sily na to, za bardzo chce mi sie spac.
jakos sie tez sciaga, choc wiele czasu na to nie mam, ale troche idzie, nie tak zle znowu. tak ogolnie jak by sie ladnie sciagalo to moglbym juz miec pelne twin peaks na rozpoczecie ogladania go w ten weekend, ale pewnie tak sie nie stanie i zaczne ogladac sobie szoguna, no zobacze jak to sie ulozy. allo allo tez troszke idzie, nie duzo ale troche.
no ogolnie to dzis sie stalo w dwoch pracach, moglbym jeszcze cos napisac, ale nie mam sily juz na nic, tylko chce spac. nawet tomka lisa nie ogladalem i nie wiem kiedy go obejrze, no zobacze, kiedys moze sie uda, moze jutro, nie wiem, nie mam sily na nic przez ten moj brak snu.
no to ide i obym tylko spal, no mam nadzieje na to wielka, ale jak bedzie to nie wiem. juz prawie spie, ale jak sie klade to to zmeczenie natychmiast mija a jak bedzie dzis to sie przekonam i napisze o tym jutro.

Shadow Billionaire, 2009

Nie spalem juz trzy noce, bo tej nocy pomio tego, ze bylem padniety juz tez nie spalem, siedzialem jeszcze i pisalem to zasypialem piszac, ale gdy sie polozylem to wszystko odeszlo i nie spalem calej nocy, taka to przyjemnosc, czy dzis bede spal to nie wiem, lekow na to nie bralem, ziola pilem, ale czy to cos da to nie wiem, oj nie wiem, zobaczymy, no mam nadzieje, ze juz dzis bede spal, no chce tego mocno, chce w koncu sie wyspac choc troche by za dnia nie chodzic jak jakies zombie.

ten film sobie obejrzalem z tytulu notki. polski tytul to cos jak krete sciezki miliardera. film pokazany przez program planete ale to obejrzalem jakos. dokument i udalo mi sie sciagnac to. prawie nikt tego filmu na filmweb nie ocenil, bylem szosta osoba, ktora to zrobila. ogolnie to film nie taki zly. ale glownie chodzilo w nim tylko o podzial ogromnego majatku po wlascicielu firmy dhl, no i tyle, takie zle znowu nie bylo. krotkie to moglem obejrzec. jutro tez dokument bedzie, bo tez krotkie to i dlatego. bedzie o takich afrykanskich stworzonkach zwanych surykatki. ja kiedys cos o nich ogladalem i podobalo mi sie wiec obejrze kolejny film o tych zwierzatkach, jako, ze ja lubie zwietrzeta mocno, no to pewnie bedzie mi sie podobalo.
nie spalem calej nocy, to normalne dosc, tak jest zawsze co bym nie robil. oby dzis bylo lepiej. o 6 mialem wstac bo na szaserow mialem jechac, jako, ze nie spalem, to budzik zadzwonil i wstalem, choc nie chcialo mi sie no bo chcialem spac, ale jak spac, jak ja nie spie. jakos sie zwloklem z lozka, ojciec jak zwykle wczesniej przyjechal niz sie z nim umawialem ale na to szaserow pojechalismy. troche jechalismy, na szczescie sa ferie i w warszawie nie ma az takich wielkich korkow, jakos mozna przejechac. ale i tak bylismy godzine wczesniej niz trzeba, a mowilem ojcu, ze za wczesnie, ale nie wazne. mialem to badanie. te potencjaly. wynikow jeszcze nie mam, maja mi przeslac poczta, wiec czekam. badanie trwalo 1,5 godziny, potem czekalem na wyniki i sie nie doczekalem. cos tam sie dzialo. spotkalem znanego mi lekarza tam, no i tyle jakby. pozniej wrocilem i ledwo zdarzylem do pracy, ale jakos sie udalo. no i udalo sie sprzedac 5 telewizji wiec mam z dzis 100 pln, tez nie tak zle znowu jak na 6 godzin, jakos to mija, no jakos, i tak ledwo daje rade, bo nie spie w nocy i wez tu siedz i pracuj, no ale jakos daje rade jesze, zobacze jak bedzie jutro.
no i ten dzien jakos minal. tez caly dzien nie bylem w domu, wiec i pradu nic sie nie zuzylo, ale rachunek za wode bedzie i za to trzeba bedzie zaplacic niedlugo. nie sciagalem wiele, no troche ale po 21, dopiero jak wrocilem do domu, dzis i tak wczesniej bo ojciec po mnie przyjechal po pracy i odwiozl mnie do domu, wiec i wczesniej bylem, nawet udalo sie wziac prysznic, z tego moge sie cieszyc.
jakos ten dzien przezylem, ale nie wiem czy sie cieszyc, czy nie. najwazniejsze czy bede spal tej nocy, ogolnie to jestem strasznie juz padniety wiec juz musze spac, wez tu nie spij, ale nie wiem jak bedzie tej nocy, oj nie wiem, no zobacze, wiec ide spac. jeszcze obejrze sobie relacje z rajdu lotos i ide spac, wiec do jutra.