19.01.2006

Sen.

Obudziłem się około 5:30, przypuszczalny czas. Gdy jest ciemno nie chce mi się wstawać z łóżka i otwierać oczu by spojrzeć tylko na godzinę. Nie wolno zaczynać dnia od patrzenia w oczy swojego wroga, prawda. „Z naprawdę wielkich, posiadamy tylko jednego wroga – czas”. Trudno mi się nie zgodzić ze słowami Korzeniowskiego, pisarza nie chodziarza, choć pewnie dla mistrza chodu ten czas był podwójnym wrogiem.

Nie wiem dokładnie, co się stało, że obudziłem się tak wcześnie. Możliwe, ze Twoje wczorajsze słowa doprowadziły do tego. Lubię się budzić inaczej niż zawsze o innej porze, nie tej, do której przyzwyczajam organizm. Mogę być później rozbity, nie wyspany, ale mam szansę by zapamiętać sen. Lubię wiedzieć, co mi się śniło, nie wiem co jest tego przyczyną, pewnie poprzez to chcę w jakiś sposób lepiej zrozumieć siebie. Przechodząc do snu. Byliśmy w trójkę, jakieś dziwne przyjęcie. Sporo ludzi, ale mimo to było dużo miejsca, nie było takiego strasznego tłoku, że trzeba by przedzierać się między ciałami innych ludzi. Nie pamiętam, jaka była muzyka. Wiem, że poszliśmy coś kupić, nie wiem, co mieliśmy zakupić i po co. Wypowiedziałem słowa jakiejś piosenki T-Love i było ok., poszliśmy tańczyć. Cały czas byliśmy jakby razem, ale w trójkę, choć nie mogłem dostrzec twarzy tej trzeciej osoby. Przeszliśmy na salę, było trochę niemrawo, sporo ludzi coś tam tańczyło, jednak więcej stało przy ścianach rozmawiając, czy pijąc. Nie zwracałem wcale uwagi na to, że jesteśmy w trójkę, uświadomiłem to sobie dopiero po przebudzeniu. Wtedy ten trójkąt nie wydawał mi się dziwny. Tańczyliśmy, znowu nie razem tylko tak jakoś oddaleni, ponownie wydawało mi się to naturalne. Taniec, w którym nikt nie jest blisko siebie a odległość między nami to jak przyprostokątna. Panował taki półmrok, widać było zarysy postaci i tylko tyle. Raz jakby widno a potem znów dziwny półmrok. Jednak tych dwóch chłopców widziałem bardzo ostro. Obaj mieli krótkie włosy, jakby strzyżone maszynką. Jeden z nich był już troszkę napsiukany
i szukał zwady. Z obu emanowała ciemność. Ten napsiukany nazwę go pierwszym był mimo wszystko jaśniejszy od drugiego. Z pierwszego wypływała ciemność, mimo, że miał jaśniejsze włosy i nie posiadał takich czarnych nieprzenikliwych oczu. Była w nim taka nutka światła, które można było z wielkim trudem zauważyć, choć mógł to sprawić alkohol. Drugi zaś był cały czarny i nie chodzi mi o karnację skóry. Był nie do przeniknięcia dla mnie, wionęło od niego takim mrokiem, nie zimnym, oj nie. Tylko nieprzenikliwym, każdy foton, który dostał się w pole jego wzroku momentalnie był pochłonięty jakby wpadł do czarnej dziury. Ta ciemność powodowała, że nie można było dostrzec jego ruchów. Dla mnie normalnie stał spokojnie przy ścianie
i przeszywał wszystkich swoim czarnym spojrzeniem. Pierwszy w tym czasie zaczął chodzić w koło naszego trójkąta, którego opiszę matematycznie AGT i w dziwny sposób starał się mi odebrać mój punkt A by rozbić ten nasz trójkąt. W końcu odszedł gdyż punkt A nie robił sobie nic z jego słów. Jednak po chwili wrócił, i już, gdy chciał wypowiedzieć jakieś słowo punkt T złapał go za dłoń i mocno pociągnął. Stało się to z taką lekkością, że niefortunny adorator znalazł się po przeciwnej stronie sali pod ścianą. Przeleciał pięknie nad głowami tańczących i gdyby nie ściana pewnie leciałby dalej. Rozbił się na ścianie, pomyślałem sobie jak to możliwe by punkt T miał tyle siły. Zdążyłem jeszcze spojrzeć na małe kłębowisko, które zebrało się po przeciwnej stronie sali by oglądać rozbitka lądującego na ścianie. Wydarzyło się coś jeszcze niestety tego przypomnieć sobie już nie mogę. Może ten drugi dopadł mnie swoim przeszywającym czernią wzrokiem wprowadzając mnie do tej jego otchłani.

maile

Baeta napisala:

Czesc Tomasz! Co u ciebie gdzie sie podziewasz wrociles do kraju? U mnie po staremu, pracuje, od nastepnego tygodnia zaczynam angielski,no moze nie po staremu.Tobie tez tak szybko czas ucieka? Tomasz mam pytanie slyszalam ze mozna zdjac simloca przez internet.Nic wiecej nie wiem.Mam Nokie 6610.Pozdrawiam cieplo.

Odpowiedzalem w taki dziwny sposob:

witam,

poczytaj na tej stronie,


http://www.portal24h.pl/roznosci/usuwanie_simlocka.htm

lub


http://www.swiatgsm.com.pl/artykuly/czytaj.php?id=30

program do usuniecia w zalaczniku, przeczytasz sobie instrukcje na stronie a potem nie powinno byc problemow ze zdjeciem.

Jestem w kraju, wrocilem do pracy w TP, czekam teraz na odprawy (moze beda) i znikam z TP. Najprawdopodobniej do Irlandii moze do Anglii, zobaczymy. Prace w Londynie mialem juz praktycznie od poczatku stycznia ale jeszcze nie moglem pojechac. Kurs euro tak spada, ze nie wiem czy bedzie sie oplacalo wyjechac do Irlandii, zobacze czekam do marca. Z tym czasem to jest różnie.

„Czas meczy i nuzy tylko tych, co zyja zajeci jedynie blahymi troskami o swa osobe i swoje rozkosze, ale jest krotki i mija niepostrzezenie dla tych, co zapominaja o sobie, pracuja nad czyms, co ich pochlania, mierzony wielkoscia smialego, nie dajacego sie zrealizowac marzenia, prawie nie istnieje.” Ivo Andric

Madonna twierdzi zas tak ;)

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

 

Every little thing that you say or do

I’m hung up

I’m hung up on you

Waiting for your call Baby night and day

I’m fed up

I’m tired of waiting on you

 

Time goes by so slowly for those who wait

No time to hesitate

Those who run seem to have all the fun

I’m caught up

I don’t know what to do

 

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

Time goes by so slowly

don’t know what to do

 

Ja w tej chwili jestem pewnie gdzies pomiedzy Ivo a Madonną :)) Pozdrawiam i sciskam serdecznie.

 

   Następnie stało się cos o wiele gorszego, niestety nie pierwszy raz, o czym niżej. Siedziałem sobie przed kompem, oglądałem końcówkę skoków. Ach ten Janda. Dostałem maila od Ani o następującej treści „Znów nie dałeś mi zapisanych z myślą o mnie stron. Szkoda, nie mam teraz nic do roboty i z przyjemnością poczytałabym sobie. Chyba zwolnię się dzisiaj, bo już tu nie wysiedzę dłużej. Pozdrawiam.” Te słowa Ani sprawiły, że chciałem przesłać jej sporo ciepłych słów, tak też chciałem uczynić, czym prędzej rozpocząłem poszukiwanie jakiegoś maila od Ani. Po chwili to się udało. Zaznaczyłem w outlook’u opcję odpowiedz, skopiowałem tekst napisany 4.01.2006, poczta powędrowała do adresata. Jakie było moje zdziwienie i jaka złość we mnie narastała gdy zadzwoniła do mnie Ania, która nie otrzymała żadnego listu. Uświadomiłem sobie, że poczta poszła do nieodpowiedniej Ani. Cóż mogłem zrobić. Napisać kolejny list. Właśnie do tej innej Ani.

witam ponownie nie wiem czy już sprawdziłaś, czy może czytałaś a może się domyśliłaś. Niestety ten wcześniejszy mail nie był adresowany do Ciebie. Jeżeli sprawiło Ci jakoś przyjemność czytanie moich wypocin to pozdrawiam, jeżeli nie to pozdrawiam również. Mówią, ze ludzie genialni są roztrzepani, o dziwo do geniuszu mi wiele brakuje a roztrzepany jestem, co nie miara. To nie pierwszy taki przypadek w moim przedziwnym życiu.

pozdrawiam, serdecznie :)))

   co się stanie dalej tego nie wiem. Przed chwila dostałem sms’a od Kasi „manderley to nowy film poszukaj recenzji i jak cos to może pojdziemy” Nic nie znajduję.

Ania właśnie pisze. „Tomku, jak już odkryjesz do kogo wyslales list, to może zadzwon albo napisz.”

Pójdę może coś zjeść, koniec z tym wszystkim na dziś.