W telegraficznym skrócie

Choroba

Indeks temperatur

3.02.05

22:15 – 39,3

————

4.02.05

8:15  - 37,3

13:15 – 37,4

22:08 – 37,6

————

5.02.05

10:00 – 37,4

13:23 – 38,6

15:50 – 38,5

18:10 – 38,9

————

6.02.05

9:55  - 36,9

13:10 – 37,8

14:15 – 37,1

18:10 – 36,7

20:10 – 37,0

32:00 – 37,0

————

7.02.05

00:10 – 37,4

08:20 – 36,7

15:50 – 36,8

20:40 – 36,5

————

8.02.05

12:30 – 36,9

 

8 – ego byłem już w pracy, niestety nie pamiętam z tego dnia nic ciekawego, Monika tylko mówiła, że głupi jestem, chory i do pracy.

9 – byłem u Ani w odwiedzinach.

10 – wolne od pracy, kaszel trochę jeszcze męczy ale tylko w pracy.

11 – piątek, pierwsze zlecenie dla naszej firmy. Ludzie całkowici lamerzy, 50 PLN wpadło.

12 – noc grozy w kinie, pierwszy raz w naszym kinie udało się zorganizować maraton filmowy, jakaś mała jest w tym zasługo mojej osoby. Pewnie pierwszy i ostatni raz, bydło przychodzi do kina i tyle. Co za ludzie. Śniegu nawaliło tyle, że po tym kinie 15 min odśnieżałem swój samochód a żeby wjechać do garażu to spędziłem 45 min, ostro. Następnego dani rano już nic z tego śniegu nie było.

13 – dzień jak co dzień, rozliczyłem się z Januszem i tak gadaliśmy o firmowych sprawach

14 – w pracy jak to w pracy, masa roboty i dobrze. Jak to jest, mam wcześniej do pracy pracuje 8 godzin jak moja mam ale ona jest po swoich 8 h wcześniej w domu niż ja. Takie już są chyba te francuskie firmy, gdzie indziej to wykorzystują na maxa a u siebie to więcej niż 7 h nie będą pracować przecież to dla nich hańba. Z p. 124 nie wiem co będzie, pewnie ją w końcu zwolnią ale bez sądu pracy się nie obejdzie, szkoda. Z miłych klimatów. Ania zadzwoniła na swojej przerwie do mnie, trochę porozmawialiśmy, CKT, Wojtek, Niedobre miejsce.

Zmiany

Za 31.01.05

Po przeczytaniu pamiętnika Bułhakowa postanowiłem zmienić trochę treść moich notatek.

Ćwiczenia mięśni Kegla chyba pomagają, zobaczymy co będzie 1 marca.

Zgrywałem płyty dla Wieśniary na sobotnią imprezę. Zdobyłem kilka ciekawych melodyjek, Kolorowe kredki i takie tam, ach te dzieciństwo.

Dziś praca 15-23. Obserwacje, sensacja, moje włosy a raczej ich brak.

Nie poczytałem nic, nie miałem czasu. Zgrywanie płyt zajęło sporo czasu, zaraz przeczyam przynajmniej wstęp do Arden.

Biblioteka, oddanie książek, kupienie cegiełki.

Nic nie słychać w sprawie mojej firmy, urząd miasta się ociąga, może jutro.

Od ostatniej notki minęło sporo czasu a wydarzyło się sporo ciekawych rzeczy.

Onet nie działa coś tam robią nie mogę dodać notki, ostatnio jakoś marnie działało, nie mogłem dokonywać żadnych zmian. Trudno.

Temperatura minusowa. Dziś cały dzień padał deszcz, pod wieczór zamarzło, ślisko, ślisko. Lekka odwilż po ostatnich mrozach. Nogi marzły mi w łóżku.

Siostra przyjeżdża w marcu, bilet już kupiony. Pobyt ma trwać do 7 kwietnia.

Wybory w Iraku zobaczymy co z nich wyniknie.

Kończę. Nadal daleko do Bułhakowa.

01.02.05

Wstałem patrzę onet dalej działa, w końcu chyba koło 16 chłopaki dali radę.

Moja córeczka chora, zawiozłem do przychodni, 7 dni zwolnienia.

Trochę poczytałem, WRC, Ardeny.

Nadal ćwiczenia Kegla, ale jakoś tak mniej, nie mam czasu o tym myśleć.

Za bardzo nie wiem co się dzieje. Jakieś wycieki z IPN’u.

Koniec dnia przesłodki, wychodząc z pracy na samochodzie znalazłem przymarzniętą karteczkę od Ani, suszy się teraz na grzejniku. To lubię taki mały znak, że się o kimś myśli.