Ostatnio obejrzane ciąg dalszy

From Dusk Till Dawn – nie ciągnie mnie do Tarantino, nie wiem co reżyser chciał przekazać, jaki był jego pomysł na ten film, pomieszanie gatunków to oryginalny pomysł ale nie wiem czy w tym przypadku udany.

The Butterfly Effect – rozczarowanie, początek dość obiecujący, im dalej tym gorzej.

Dogville – dla takich filmów powstało kino, znalazłem coś na co czekałem od dawna.

Ostatnio obejrzane

1. Boat Trip – świetny aktor, Cuba Gooding Jr, duży talent, marne filmy.

2. How High – kolejny film z USA o niczym, taki zapychacz wolnego czasu.

3. Żywot Brian’a – co kto lubi, tak jest z humorem, mi się podobał. Kumpela, którą zabrałem na film, (mówiła, że nie lubi Monty) zrywała boki, normalnie fotele się trzęsły w całym rzędzie.

4. Żurek – ten film warto obejrzeć dla samej roli Katarzyny Figury.

5. Out of time – ciekawy scenariusz, oczywiście musiał być happy end jak to w Hollywood. Trochę przerysowane postacie, jakby to już gdzieś było, jednak napięcie było praktycznie przez cały czas.

Cosmo

Widzę świat w ponurych barwach, mało rzeczy nastraja mnie pozytywnie. Pesymizm moją twierdzą. Jednak czasem są małe przebłyski słońca. Nigdy bym nie pomyślał a jednak Cosmo pokazało mi ten promyk, który może sprawi, że moje życie będzie bardziej normalne, tylko czy starczy mi odwagi i chęci by walczyć o własne szczęście. Muszę zrobić to dla Ani, chciałem zrobić to dla Niej, chyba jest jeszcze szansa. Chyba nadszedł czas na zmiany, nie myślałem, że do tego dojdzie. Zmiana „nicka”. Walka o siebie. Gdy wygram słońce będzie świecić nawet w nocy. Zobaczymy.

without title

Wiele się nie zmienia.

Dorota mnie rozprasza jak nikt, wysłałem ją na górę by rozpraszała innych, no i rozpraszała. Wieje od niej chłodem w moim kierunku.

Rozmawiałem z Martą W., nieznośna jak zawsze, jak może ktokolwiek z nią wytrzymać, tego nie wiem.

Kolejne wesele, kolejne z Monią P., czy będzie następne?

309

  Czy Dorota coś wie, czy choć trochę się domyśla?

  Nie wiem jak to się zaczęło, nie pamiętam. Może to piwo pewnego wieczoru w samochodzie, może przytulenie w tańcu było tym pierwszym momentem gdy zacząłem o Niej myśleć.

  Pierwszy raz zobaczyłem ją chyba 4 lata temu, krótka chwila, nie widziała mnie wtedy, mnie też nie interesowało patrzenie za jakimiś tam laskami. Jak szybko się pojawiła, tak szybko odeszła. Wtedy chyba przyszedł spory nabór i byli praktycznie sami faceci, tak na doczepkę dodali dwie dziewczyny, po 5 minutach wpadł kierownik i je zabrał. Tyle pamiętam z tego pierwszego dnia.  

  Potem było długo, długo nic. Minęło z pół roku a może cały rok i znowu ją spotkałem, tym razem pracowaliśmy już w tym samym budynku, nic to nie zmieniło, dla mnie praktycznie nie istniała i pewnie ja dla niej również. Przychodziłem do pracy jak zawsze i tak naprawdę nie pamiętam dokładnie czy ona tam pracowała, może przychodziła tylko na weekendy, jak przez mgłę wszystko co z nią związane, w każdym bądź razie coś tam pamiętam i chyba już była. Tak sobie byliśmy czasem cześć, cześć, innym razem nic.

  Minął jeszcze jakiś kawałek czasu i dwa lata temu jakoś tak wyszło, że byliśmy już bliżej, w tym sensie, że łączyła nas już praca, nie było to coś wielkiego, mój stosunek do niej się nie zmienił, zresztą byłem wtedy bardzo zaangażowany w związek z Anią i nie interesował mnie cały świat, ten związek jest nadal w mojej głowie i nie wiem czy kiedykolwiek przestanę o niej myśleć w ten specjalny sposób. Czas płynął, było cześć, cześć, dowiedziałem się co studiuje i gdzie i to wszystko co wiedziałem, wtedy jeszcze nie chciałem wiedzieć nic więcej.

  Minęło kilka miesięcy dowiedziałem się, że ma jakiegoś faceta, jakoś to po mnie spływało, u mnie była Ania, Ania i Ania. Kolejny rok przeszedł, związek z Anią był już na innym poziomie, bardziej przyjacielskim. Potem chciałem, żeby była Marta okazało się, że ma faceta teraz już jest jej mężem, potem była inna Marta, o której nie chcę wspominać, była też i Ania, o której nie mogłem zapomnieć jak i ona o mnie. Wracając jednak do Doroty bo o niej miał być ten post a raczej próbą odpowiedzi na postawione na początku pytanie i jakąś próbą zebrania tego wszystkiego o niej w jedną całość.

  Nie pamiętam jak to się stało, ze zacząłem czuć coś więcej do jej osoby, jak można poznać rodzące się uczucie? czy są tu jakieś granice? Ja nie potrafię ich pokazać, pamiętam marzec, musiała odejść do innej pracy u nas wtedy marnie, i z jednej strony się cieszyłem, że jej nie będę oglądał, nie będę na nią patrzył, nie będę o niej myślał. Dzięki temu trochę o niej zapomniałem, czasem nas odwiedzała ale jakoś sobie radziłem. To nie tak, że chciałem się jej pozbyć i to mi poprawiało nastrój, wydawało mi się, że lepiej będzie jak jej nie będę widywał wtedy to coś samo zniknie. Jednak nie znika. Pamiętam gdy wróciła, wyglądało, że wszystko jest spox, tak mi się wydawało. Było kilka imprez, kilka tańców razem, praktycznie zero rozmów, takie ględzenie o niczym. Najmilsze wspomnienie gdy sama chciała ze mną zatańczyć, innym razem powiedziała „trudno z Tobą zatańczyć, cały czas zajęty”. Była też inna imprezka, ledwo wróciłem z Wawy, wtedy z nią nie zatańczyłem, sączyłem sobie w spokoju piwo. Słyszałem następnego dnia jak mówiła komuś, że impra się jej nie podobała. Nie wiem z jakiego powodu, ja też nie byłem zachwycony, sporo ludu, wiele nowych twarzy, pewnie dlatego.

  Nie wiem co do niej czuje, trudno to określić, chciałbym ją poznać, wiedzieć coś, słuchać o czym myśli, co czuję, wiedzieć o niej to czego nikt inny nie wie. Będzie to kiedyś możliwe? zobaczymy. Nikłe szanse, tak mi się wydaje. Jej facet, nie znam go, nie chce nikogo krzywdzić, jej kumpelka powiedziała mi kiedyś, że to fajny gość i bardzo długo się spotykają. Nie chce ingerować w ten związek, zamykam się, unikam jej jak mogę, nie zawsze się to udaje, gdy ją spotkam to mam gwarantowane problemy z zaśnięciem z jej powodu i podobne problemy rano, gdy nie chce wstawać, tylko myśleć o niej. Te unikanie daje mi taki wewnętrzny spokój ale nie zawsze, czasem myślę, że jestem skończonym idiotą, wielu nie zastawiałoby się ani chwili tylko działało, to są zwycięzcy, oni dostają kobiety, które pragną. Mnie stać jedynie na wątpliwości, starałem się zrobić jakiś krok, męczyłem się strasznie, nie lubię tego wolę gdy to dzieje się tak po prosu, gdy uczucie rodzi się bez bólu, bez tych wszystkich wątpliwości i szybkiego bicia serca, strachu przed odrzuceniem lub uznaniem za głupka. Zadzwoniłem miałem 3 minuty, coś usłyszała, chyba się jej podobało, może pomyślała przez chwilę, że to coś znaczy, że może chcę czegoś więcej, czułem, że chciała rozmawiać, nie miałem czasu (praca ale ona mi dała odwagę, możliwość ucieczki). Miałem nadzieję, może napisze, przynajmniej krótkiego sms’a, odniesie się jakoś krótko do tego, napisze co to jest, skąd to mam, jednak nic, cisza. Zostało cześć, cześć.

  Co by było gdyby się dowiedziała, kilka uśmiechów, wymienionych spojrzeń, czy to sprowokowałoby mnie do działania, chciałbym sprawdzić. Nie chce niszczyć jej uporządkowanego życia, przynajmniej tak wygląda. Mówił mi jakiś czas temu pewien jej znajomy „ona jest znudzona tym facetem”, jakoś mu nie wierzę.

Czekam. Kolejne dni mogą być piękne.

Night

Wczorajszej nocy, zero szans na oglądanie TV, w końcu TVN wykupił prawa na meczyki, których nie nadaje drogą satelitarną. Przerzuciłem się na perseidy, trochę tego było, tak może jeden na minutę. Jeden był taki całkiem porządny, tan pierwszy, który widziałem, długa smuga na niebie. Dzisiejszej nocy dokończenie zabawy z małymi cząstkami z ogona komety. Szybkie spalenie się w atmosferze, taki jest koniec małego kamyka. Patrzenie w niebo ma dla mnie coś mistycznego. Widzę takie bogactwo i jednocześnie wielką pustkę. O tej mistyce innym razem jak i o klonowaniu, które wskoczyło na pierwsze strony gazet z powodu konserwatywnych Brytyjczyków.

king of nothing

Nie mogłem się mylić, cała rodzina powie Ci do kogo jesteś podobny, poza tym to bardzo mili, ludzie. O zmarłym się wiele nie dowiedziałem nowego, to co wiedziałem, cyt. „lubiał wypić, zawsze mogliśmy się dogadać”. Zmarł w hospicjum, z tego co mówiła rodzina nie dało się już z nim żyć wóda go zabiła, żył w jakimś urojonym świecie, w końcu upadł, 6 miesięcy jako „roślina” a teraz życie wieczne.

Nowa tendencja naszych czasów, rodzina spotyka się tylko na pogrzebach, weselach itp., sam widzę po sobie, gdy byłem dzieckiem miałem do swojej rodziny około 100km nie licząc siostry i rodziców, jednak widywałem ich częściej niż teraz gdy jesteśmy sąsiadami. Nasze domy dzieli odległość kilku kroków. Normalność XXI wieku?

Straszny ból głowy, była Kasia, odeszła Dorota, wyłączyli prąd u Ani, nie mogła zjeść obiadu, smutny dzionek. Jeszcze ognisko, D.S. trzeba będzie odwieźć do domu. Chciałem tego uniknąć, obym sobie dał radę i o niej nie myślał.

Wystarczy na dziś tego użalania nad sobą.

analyze this

Nic nie pisze, tragedia, nie mam weny.

Zaczytałem się ostatnio w blogu jednej osoby, dzisiaj nic nie napisała pewnie dlatego ja piszę. Naprawdę coś ciekawego do poczytania, osoba strasznie zamknięta w sobie, trudno do niej dotrzeć. Staram się nie mogę, w końcu słyszę u kogoś ciekawe myśli.

Jednak aby coś tworzyć musze cierpieć, zgodnie ze słowami Kazika gdzie tylko artysta głodny może być płodny, nie czuje tego głodu od kilku lat.

Jutro zostałem wkopany w pogrzeb, wkopany złe słowo, (kto to czyta?), nie lubię żadnych uroczystości rodzinnych, historia tego człowieka na pewno intrygująca ale już jej nie poznam. Pogrzeby są strasznie obłudne nie można powiedzieć o danej osobie złego słowa, jakby nie wiem kim był, zachowują tego dnia w pamięci tylko dobre wspomnienia, usłyszę o Nim tylko dobre słowo a teraz jestem ciekaw kim był naprawdę, może podczas podróży na miejsce się czegoś dowiem. Oczywiście rodzina, która mnie nie widziała od n lat będzie zadawała mnóstwo pytań, jak wyrósł, jaki podobny, kiedy ślub, uwielbiam takie pytania, kiedyś mnie wykończą.

Aga we Francji, super wspinanie, dużo dróg, sporo 6 w sam raz dla mnie, i to nie jakieś 15-20m ale 200, to już coś. Pogoda w kratkę ale można sobie dać radę nawet podczas gradu i deszczu. W końcu kupiłem kilkanaście chwytów, zrobię ten trawers w domu, zobaczymy jaki wyjdzie, już jest strasznie palczasty, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Jeszcze to ognisko, oby nie było D.S.